The Holocaust in the Galician Oil Belt

Autor: Klaus (Seite 1 von 9)

Hilde Berger – odcinek 3 [PL]

ODCINEK 3 (1939-1945)

Podczas sowieckiej okupacji Borysławia

Teraz Hilde Berger była w Polsce. Ale chciała wyjechać z Polski za granicę, w której widziała ratunek. Ale wszystko potoczyło się inaczej. Najpierw w Gdyni próbowała zdobyć paszport przy pomocy Centrum Społeczności Żydowskiej. Kiedy dowiedziała się, że może otrzymać paszport również w Galicji, udała się do Borysławia, do rodziców i starszej siostry, których nie widziała od ponad dwóch lat. Zamieszkała z rodzicami na ulicy Łukasiewicza 26 w Borysławiu. W Drohobyczu złożyła wniosek o pozwolenie na pobyt i paszport, ale czekała na to na próżno tygodniami.

Przez kuzynów zetknęła się z nielegalną grupą komunistyczną w Borysławiu – została przedstawiona jako „Berlinka“, która przebywała w więzieniu w Niemczech. Na spotkaniach pytano ją, jak to się mogło stać, że w Niemczech, kraju o najsilniejszym ruchu robotniczym, do władzy doszli narodowi socjaliści. Hilde krytykowała socjaldemokratów, ale także politykę komunistów, którzy widzieli największego wroga w „socjalistycznych faszystach“ (czyli socjaldemokratach). Dlatego została przezwana „Odszczepieniec“. Wkrótce potem ogłoszono niemiecko-rosyjski pakt o nieagresji. Podczas gdy grupa komunistyczna w Borysławiu broniła rzekomo pokojowej polityki Stalina, Hilde krytykowała rosyjskie poparcie dla działań wojennych Hitlera – ale była w tej krytyce osamotniona. Instynktownie jednak – na swoje szczęście, ukryła członkostwo w opozycji trockistowskiej .

Na początku września 1939 r. było już za późno na opuszczenie Polski: wojska niemieckie zajęły Galicję, potem na krótko się wycofały, by po kilku dniach powrócić. Kiedy Niemcy odeszli w ich miejsce wkroczyły wojska sowieckie. Miejscowi komuniści entuzjastycznie powitali Armię Czerwoną organizując demonstrację, z pieśniami, transparentami i kwiatami. Entuzjazm u wielu szybko ustąpił miejsca wielkiemu rozczarowaniu: „Życie pod rosyjską okupacją było ciężkie i ponure. Wprowadzono ścisłą dyscyplinę pracy. Jeśli pracownik spóźnił się trzy razy, został zwolniony. Na zebraniach zakładowych pracownicy domagali się lepszych ubrań roboczych i bardziej humanitarnych warunków pracy, ale osoba, którą wybrali na rzecznika, została aresztowana i nigdy więcej jej nie zobaczono. Wkrótce nie było nikogo, kto odważyłby się zająć tak elementarnymi sprawami, które w krajach kapitalistycznych były częścią normalnych żądań związków i były uważane za uzasadnione powody strajków. Inżynierowie z Baku przywieźli swoje rodziny. Rosjanie byli zdumieni „wysokim“ poziomem życia polskich robotników. Kiedy przychodzili do ich domów, myśleli, że są „burżuazyjne“. Nawet niektórzy miejscowi komuniści wkrótce byli rozczarowani niskim poziomem Rosjan„. (Historia życia Hilde Berger, w: Hesse, s. 38)

Aby zdobyć znaczki żywnościowe, co najmniej jeden członek rodziny musiał pracować. Komunista Rattner, jako asystent rosyjskiego dowódcy miasta, był odpowiedzialny za przydzielanie pracy. To on wcześniej kierował grupą komunistyczną w Borysławiu i uważał Hildę za wroga, „Rattner przydzielił również mi pracę. On… wybrał dla mnie pracę jako asystent mechanika, którą musiałam zaakceptować. Żeby dostać się do pracy, musiałam iść prawie pięć kilometrów pod górę Co trzy tygodnie musiałam pracować w nocy. Początkowo moi polscy i ukraińscy towarzysze podejrzewali mnie o bycie rosyjskim informatorem, ale po kilku miesiącach zaufali mi i zaakceptowali.“ (Lebensgeschichte, w: Hesse, s. 37f.)

Hilde Berger dorastała z językiem niemieckim jako językiem ojczystym, choć jej rodzice pochodzili z ówczesnej polskiej Galicji. Jej matka znała polski, ale ojciec znał tylko kilka słów, w domu nie mówiono po polsku. Hilde nauczyła się angielskiego i francuskiego w szkole i na kursach, tak więc mogła prowadzić korespondencję w tych językach. Ale nie umiała mówić po polsku, rosyjsku ani ukraińsku. W trakcie pracy nauczyła się więc języka ukraińskiego za pomocą słownika, bloku do pisania i poprzez rozmowy z kolegami.

Kiedy Niemcy zaatakowali Rosję w czerwcu 1941 roku, wszyscy ci, którzy byli komunistami lub byli podejrzewani o bycie komunistami, uciekli z Rosjanami… Rosjanie nie bronili się. Wycofali się bardzo szybko. Ale nie było wystarczająco dużo pociągów i wagonów. Dla Rosjan i ich rodzin tak, ale ludzie ze wschodu [czyli wschodniej Polski] musieli czekać na przybycie nowych. Mój przyjaciel poprosił mnie, żebym też uciekała. Powiedział: `Nie możesz zostać z nazistami. Oni cię zabiją`. Wszyscy pojechali do Rosji, także mój przyjaciel. Powiedziałam: `Nie jadę do Rosji. Myślę, że z Niemcami jest dla mnie bezpieczniej.`“ (Hilde Berger, wywiad, w: Hesse, s. 129). Rosja była dla Hilde Berger wielkim więzieniem, co oznaczałoby dla niej, jako trockistki pewną śmierć. Nie mogła sobie wtedy wyobrazić, że Niemcy zabiją sześć milionów ludzi tylko dlatego, że byli Żydami.

Początek okupacji niemieckiej

Zanim radzieccy funkcjonariusze i Rosjanie, w wielkim pośpiechu opuścili Borysław, zamordowali wszystkich więźniów w więzieniu NKWD – niektórzy z nich byli wcześniej torturowani. Ukraińcy podżegani pogłoską „To jest dzieło żydowskiego bolszewizmu“ dokonali dwudniowego pogromu Żydów w Borysławiu. Na cmentarzu żydowskim pochowano 193 Żydów, lecz liczba ofiar była z pewnością jeszcze większa. Hilde Berger została poproszona przez jedną z kuzynek o pomoc w poszukiwaniach zaginionego męża – znalazły go wśród sterty okaleczonych zwłok.
Wkrótce potem Wehrmacht utworzył „Judenrat“ (Radę Żydowską). Zadaniem Judenratu była realizacja zamówień niemieckich, w szczególności dostarczanie siły roboczej, pobieranie składek, dostarczanie żywności dla ludności żydowskiej oraz stworzenie żydowskiej służby porządkowej. Przewodniczący Judenratu, adwokat
Michael Herz, przyszedł pewnego dnia do Hilde Berger. Ktoś zadenuncjował Hilde w anonimowej pocztówce, że za działalność polityczną przebywała w więzieniu w Niemczech. Pocztówka nie trafiła jednak do szefa Schutzpolizei, ponieważ policjant ukrył ją, aby wymusić na Judenracie pieniądze za milczenie. Judenrat rzeczywiście wypłacił mu nagrodę.

Bezpośrednio po zajęciu Galicji wszystkie firmy na stałe miały zaprzestać zatrudniania Żydów, co wkrótce okazało się niewykonalne. Obowiązującą już w pozostałych dystryktach Generalnego Gubernatorstwa przymusową pracę dla Żydów musiano również wprowadzić w nowym dystrykcie Galicji, Oficjalnie nowo utworzone niemieckie urzędy pracy miały monopol na przydzielanie pracy – ale w rzeczywistości Wehrmacht, Gestapo, ukraińskie urzędy miejskie i inne agencje wykorzystywały żydowską siłę roboczą arbitralnie i bez wynagrodzenia.

Chory, stary czy bez pracy, zawsze groziła mu śmierć. Pod koniec listopada Judenrat miał sporządzić listę chorych i niezdolnych do pracy: według tej listy, w tzw. „Invalidenaktion“ (Akcja Inwalidów) 28 listopada 1941 r. około 700 Żydów zostało aresztowanych, a następnego dnia rozstrzelanych w lasach Truskawca i Tustanowic przez policjantów (Gestapo, Schutzpolizei, policji ukraińskiej). Dlatego Hilde Berger cieszyła się, że mogła pracować dla Judenratu Borysławia, chociaż jako maszynistka zarabiała bardzo mało. Jej rodzice byli bez środków do życia i bez dochodów, więc mogła chociaż w niewielkim stopniu pomóc w zaspokojeniu największych potrzeb rodziny. Judenrat czasami „wypożyczał“ ją do urzędu pracy, gdzie stała się znana jako zdolna stenotypistka z niemieckim jako językiem ojczystym. 24 lutego 1942 roku Junge, dyrektor Zarządu Grupy Drohobycz w Beskiden Erdöl-Gesellschaft napisał do kapitana powiatu Drohobycz, SS-Sturmbannführera Eduarda Jedamzika, prośbę o „zatrudnienie Żydówki Hilde Berger“: „Rozbudowa naszej firmy wymaga zatrudnienia kolejnych niemieckich pracowników Rzeszy, zwłaszcza stenotypistek…. Miejscowy urząd pracy nie jest w stanie zapewnić nam odpowiednich pracowników na okres przejściowy. Tylko Żydówka Hilde Berger, urodzona 13.6.1914 roku w Berlinie, została nam polecona jako stenotypistka…. Prosimy o pozwolenie na przeniesienie jej z Borysławia do Drohobycza„. 3.3.1942 r. naczelnik Urzędu Pracy w Drohobyczu, Hellmut Bräunlich, zarządził, że Hilde Berger będzie pracować w Beskiden Erdöl-Gesellschaft w Drohobyczu. „Uświadomiłem firmie, że mogę zatrudniać tylko Żydówki. Firma z powodu utraty siły roboczej, musi zaakceptować zatrudnienie żydowskiej sily roboczej„. Hilde Berger musiała jednak do pracy w administracji spółki naftowej przeprowadzić się z Borysławia do Drohobycza i z ciężkim sercem rozstać z rodzicami i siostrą. Z drugiej strony, z niecierpliwością czekała na spotkania w Drohobyczu z żydowskimi intelektualistami, z którymi można było dyskutować o sztuce i literaturze. Największe wrażenie wywarł na niej malarz i pisarz Bruno Schulz, który potrafił tak dużo mówić o swoim ulubionym pisarzu Franzu Kafce, o Thomasie Mannie i innych niemieckich pisarzach. To był mały promyk nadziei w tych ponurych czasach, w których została naznaczona Gwiazdą Dawida, pozbawiona praw obywatelskich, zagrożona, w najbardziej prymitywnych warunkach w żydowskiej dzielnicy.

Często musiała iść do biura Niemca, aby posortować akta lub zapisać dyktowany tekst. Starała się to robić w miarę możliwości w czasie, gdy w radiu nadawano wiadomości. W ten sposób dowiadywała się, co się wydarzyło na świecie i jaka była sytuacja wojenna.

Wkrótce jednak groziło jej nowe niebezpieczeństwo: dyrektor Junge zapewniał, gdy ubiegał się o jej zatrudnienie, że „zatrudnimy żydowskiego robotnika tylko tak długo, jak będzie to konieczne i dopóki nie znajdziemy odpowiednich zastępców„. (pismo z 24.2.1942). Były oznaki, że Junge chce się jej teraz pozbyć.

Pod ochroną Bertholda Beitza

6.8.1942 r. wczesnym rankiem duża grupa policjantów przybyła do Borysławia. Na czele było komando SS ze Lwowa pod dowództwem Obersturmführera SS Roberta Gschwendtnera – oprócz nich Drohobycka Policja Bezpieczeństwa pod dowództwem Hansa Blocka, Drohobycka Policja Zespołowa (Rezerwowy Batalion Policji 133) pod dowództwem Ernsta Lederera, Borysławska i Drohobycka Policja Ochronna (Schupo) oraz oddziały policji ukraińskiej. Ponieważ już rozniosła się wieść, że poprzedniego dnia policja wywiozła z Sambora, Turka i okolic około 4-6 tysięcy Żydów w nieznane miejsce, wielu Żydów w Borysławiu uciekło lub ukryło się. W związku z tym, dla pozoru, przerwano akcję w Borysławiu, a przeprowadzono akcję w Drohobyczu. Getto w Drohobyczu („Lana“) zostało otoczone, a około 5 tys. Żydów z Borysławia popędzono do punktu zbiórki na stacji kolejowej. W międzyczasie duża część Żydów, którzy uciekli z Borysławia, powróciła i około wieczora podjęto akcję w Borysławiu, około 4000 – 6000 Żydów zostało aresztowanych i zapędzonych do wagonów bydlęcych na stacji kolejowej. Hilde Berger, która od kilku miesięcy mieszkała w Drohobyczu, bardzo bała się o swoich rodziców i siostrę.

Wkrótce jako eskorta niemieckiego pracownika Karpathen-Öl AG otrzymała zezwolenie na podróż do Borysławia. „Kiedy przybyłam do domu moich rodziców, moje przeczucia się potwierdziły. Dom był pusty, drzwi były zamknięte, a na nich notatka: „Mienie Rzeszy“. Poszłam na policję i poprosiłam o pozwolenie na wejście do domu, ale policjant krzyknął na mnie: „Nie myśl sobie, że ponieważ mówisz po niemiecku, jesteś lepsza od innych brudnych Żydów. Następnym razem twoja kolej!“ (Historia Hilde Berger, w: Hesse, s. 42).

Wtedy Hilde Berger poszła do Bertholda Beitza, który był jej znany z nazwiska. Berthold Beitz powitałją słowami, że słyszał już o jej umiejętnościach jako sekretarki i że mógłby ją zatrudnić w swoim biurze. Wtedy byłaby pod jego specjalną opieką i byłaby bezpieczniejsza niż w Drohobyczu. Ale ona najpierw chciała wiedzieć, dokąd wysłano transport. Beitz tego nie wiedział, nawet Rada Żydowska tego też nie była pewna. Beitz załatwił jej pozwolenie na wejście do domu rodziców. „Z wielkim bólem zobaczyłam wszystko. Moja mama musiała właśnie przygotowywać szabasowy posiłek. Później usłyszałam od sąsiadów, którzy się ukryli, że kiedy ojciec usłyszał, co się stało, założył szal modlitewny i modlił się do Boga. Powiedział sąsiadom, że nie będzie się ukrywał, ponieważ ufa Bogu i wierzy, że jego rodzina jest bezpieczna, gdyż zawsze był bogobojny i przestrzegał prawa. Niestety, Bóg mu nie pomógł. Pozwolono mi zabrać trochę moich rzeczy osobistych, potem dom został ponownie zapieczętowany.“ (Hesse, s. 43). Dopiero miesiące później dowiedziała się, że transporty wysłane zostały do obozu zagłady w Bełżcu, gdzie wszystkich z pociągu zagazowano.

Około dwudziestu szczególnie ważnym Żydom (np. lekarzom i inżynierom) pozwolono mieszkać zamiast w dawnych barakach w tzw. „Białym Domu“na wydzielonym terenie obozu pracy przymusowej – „Biały Dom“ to nie był jeden, lecz trzy budynki, w których w pojedyńczych pomieszczeniach przebywający tam Żydzi spali i mogli sobie gotować. Hilde Berger i jej przyjaciel „Kuba“ również zostali tu zakwaterowani, choć nie byli specjalistami. Byli teraz lepiej chronieni, ale nadal nie byli bezpieczni. Schutzpolizei i SS-Kommando wielokrotnie przeprowadzali naloty w obozie. Więźniowie z Białego Domu powiedzieli Beitzowi o swoich obawach. Beitz ustalił więc z szefem Schutzpolizei w Borysławiu w Wüpperem, że policjant z Schupo będzie podczas akcji czuwać nad Białym Domem, aby „nie doszło do żadnych błędów“.

Hilde Berger pracowała jako druga sekretarka Bertholda Beitza, który nie chciał, aby żydowscy pracownicy w jego biurze nosili opaskę z Gwiazdą Dawida. Obersturmführer SS Friedrich Hildebrand był referentem do spraw żydowskich w sztabie Fritza Katzmanna, szefa SS i policji w Galicji. Na początku 1943 r. Hildebrandt pojawił się niezapowiedziany w biurze Beitza wraz z innym oficerem SS, aby skontrolować „Judeneinsatz“ (zatrudnienie Żydów). Hildebrand zobaczył atrakcyjną Hilde Berger i zapytał Beitza, czy mógłby się z nią umówić. Kiedy Beitz powiedział mu, że Hilde Berger jest Żydówką, Hildebrand się rozzłościł: nie wiedział, że Żydzi są również zatrudnieni w administracji. Hildebrand zażądał jej natychmiastowego zwolnienia. Beitz odpowiedział, że ci księgowi i inni specjaliści są dla niego niezastąpieni, zwłaszcza Hilde Berger jako prowadząca korespondencję i tłumaczka. Hildebrand ustąpił, ale nakazał Beitzowi, aby od tej pory „wszyscy Żydzi, którzy dla niego pracują, nosili ten znak„. Uratowało to życie Hilde Berger i innych żydowskich pracowników administracji. Dla Beitza był to pierwszy znak, że mógł w pewnym stopniu wpłynąć na Hildebranda. Jednak Hilde Berger, zgodnie z wolą Beitza, wkrótce znów nie nosiła opaski, ponieważ on nie chciał widzieć opaski „w swoim pokoju„. (cytat z Sandkühler, s. 367). Oficjalnie Hilde Berger znalazła się na listach imiennych żydowskich robotników i pracowników Karpathen-Öl w Borysławiu jako prowadząca korespondencję i stenotypistka w Dziale Gospodarki Materiałowej (lista z 24.11.1943, s. 14, nr, 641).

Pewnego dnia, latem 1943 roku, z przerażeniem odkryłam, że jestem w ciąży. Ponieważ nie chciałam urodzić dziecka w danych okolicznościach, zdecydowałam się na aborcję. Mieliśmy w obozie lekarza, ale żadnego ginekologa… Niestety nie zrobił dobrej roboty, nie można było zatrzymać krwi. Kuba przestraszył się o mnie, pobiegł do X [przez X rozumie się Beitz] i poprosił go o pomoc… On zatroszczył się o to, że jeden z jego niemieckich pracowników zabrał mnie własnym samochodem do szpitala w Drohobyczu. Zostałam tam zarejestrowana jako Niemka, natychmiast potraktowana jako nagły przypadek i tym razem aborcja została przeprowadzona profesjonalnie i z sukcesem. W ten sposób X faktycznie uratował mi życie, i to w czasie, gdy w Polsce ginęły setki tysięcy Żydów„. (Historia życia Hilde Berger, Hesse, s. 45)

Od lata 1943 roku likwidowano coraz więcej obozów pracy przymusowej dla Żydów: nawet praca w Karpathen-Öl AG nie dawała już żadnego realnego zabezpieczenia. Coraz więcej Żydów szukało więc kryjówki: albo w domu polskim, albo ukraińskim, albo w bunkrze ziemnym w lesie. Oba sposoby wymagały pieniędzy i prowiantu. Takie skrytki były często odkrywane lub zdradzane. W ten sposób została odnaleziona kryjówka dr. Goldmana i innych członków Rady Żydowskiej – Beitz powiedział Hilde Berger, że przywódca Schupo, Wüpper, chwalił się, że kryjówka została odkryta i wszyscy rozstrzelani na miejscu. Jesienią 1943 roku Hilde Berger poznała w biurze Polaka węgierskiego pochodzenia, Meszarosza. Mówiono, że był on czołowym członkiem Armii Krajowej. Meszarosz wyczuł strach Hildy i zaoferował jej pomoc. Powiedziała mu o planie budowy kryjówki, ale nie miała pieniędzy. Meszarosz powiedział, że wiedział, że za darmo pomogła wielu ludziom i teraz sama zasługuje na pomoc. Następnego dnia, za pokwitowaniem, dał jej 10.000 złotych, które miały pochodzić od rządu polskiego na uchodźstwie. Gdyby potrzebowała więcej pieniędzy, ma zwrócić się do niego ponownie. Hilde i jej przyjaciel Kuba mogli teraz kupić materiał i rozpocząć budowę kryjówki. Jednak zimą stawało się to coraz trudniejsze, a niebezpieczeństwo odkrycia wzrastało z powodu śladów na śniegu. Policja ochronna i policja ukraińska systematycznie poszukiwały kryjówek i rozstrzeliwały ukrywające się osoby jako „partyzantów“.

Beitz obiecał jej i innym Żydom w swoim biurze, że na czas ostrzeże ją, czy żyjący jeszcze “ Karpaccy Żydzi“ mają zostać zabici. W dniu 4 kwietnia 1944 r. Beitz, jako jedyny zarządca Karpathen-Öl, został powołany do Wehrmachtu – prawdopodobnie po denuncjacji przez innego Niemca. Dla Hilde Berger było jasne, że będzie musiała się teraz ukryć, ale jej kryjówka nie była jeszcze gotowa.

10 kwietnia Borysław i Drohobycz zostały po raz pierwszy zbombardowane. Cztery dni później, o godzinie 5 rano, obóz w Mrasznicy został otoczony: pod nadzorem policji robotnicy zostali zapędzeni na dworzec kolejowy i wepchnięci do bydlęcych wagonów. Było już za późno, ucieczka była niemożliwa: dwóch Żydów, którzy próbowali uciec w drodze na stację, zostało natychmiast rozstrzelanych. Również w Drohobyczu obóz pracy przymusowej został otoczony i opróżniony: 14.4.1944 r. transport z 1022 Żydami z obozów Borysławia i Drohobycza przybył do podkrakowskiego obozu koncentracyjnego w Płaszowie. Na stronie 24 listy przyjęć, pod numerem 17, znajduje się nazwisko Hilde Berger;

Na liście Schindlera

Niektórzy więźniowie słyszeli wcześniej, że robotnicy z Karpathen-Öl mają zostać zabrani do Jasła, aby kontynuować pracę w tej firmie. Rzeczywiście w tym celu Karpathen-Öl sporządziła także listę wykwalifikowanych pracowników, w której wymieniona była również Hilde Berger. Listy te nie zostały jednak wzięte pod uwagę podczas nagłego odjazdu transportu, co również zaskoczyło kierowników zakładów w Borysławiu i Drohobyczu.

Przerażenie było więc wielkie, gdy po dniu i nocy bez jedzenia, podróż pociągiem zakończyła się, zamiast w Jaśle, w ogromnym obozie otoczonym elektrycznymi płotami i wieżami strażniczymi, w obozie koncentracyjnym w Płaszowie. Prowadził go cieszący się złą sławą SS-Untersturmführer Amon Göth, który został nazwany „Rzeźnikiem z Płaszowa“. Latem 1944 r. w obozie w Płaszowie przebywało najwięcej internowanych więźniów (20 tys. Żydów, 5 tys. Polaków) – około 25 tys.

Obóz koncentracyjny w Plaszowie (wikimedia, public domain)

Po ich przybyciu, żydowscy więźniowie z Borysławia i Drohobycza musieli stać na baczność przez kilka godzin na dużym placu. „Po wielu godzinach pojawił się esesman i krzyknął, czy jest wśród nas ktoś, kto potrafi mówić po niemiecku, pisać na maszynie i stenografować. Zanim mogłam cokolwiek powiedzieć, zawołano głośno: `Hilde Berger, była sekretarką dyrektora [Beitza] w Borysławiu`, esesman zawołał , żebym wystąpiła i zapytał, czy to prawda. Potem musiałam iść za nim. Weszłam do biura, gdzie zobaczyłem kilku żydowskich więźniów siedzących przy stołach i pracujących. Zabrano mnie do pokoju, w którym siedział esesman w mundurze, Hauptscharführer Müller. Był on odpowiedzialny za przydział pracy jako Arbeitseinsatzführer.“ (Historia życia Hilde Berger, Hesse, s. 51)

Müller był zwykłym, niewykształconym człowiekiem. Nie patrzył na Hilde i nigdy nie zwracał się do niej po nazwisku. Kiedy jej potrzebował, po prostu krzyczał: „Maszynistka!“ Musiała stać podczas dyktowania. Hilde Berger poprawiała jego raporty, ponieważ były one pełne błędów stylistycznych i gramatycznych. Bała się, że zostanie obwiniona za błędy. Kiedy Müller to zauważył, wpadł w furię. Hilde odpowiedziała spokojnie, że na pewno nie chce, aby do centrali wysyłano raporty z błędami, a jeśli chce, sam może sprawdzić jej poprawki przy pomocy słownika Dudena.

Müller musiał przesyłać regularne raporty o potencjale kadrowym obozu do Oranienburga, siedziby wszystkich obozów koncentracyjnych. Kiedy latem do Płaszowa przyjechał duży transport z ponad 2 tys. węgierskich Żydów, Müller wybrał tych, którzy wydawali się szczególnie zdolni do pracy, pozostałych rozstrzelano na miejscu. Następnie Müller podyktował raport do Oranienburga, w którym ogłosił, że 300 nowych pracowników zostało przyjętych do obozu, a 1700 zostało zlikwidowanych na miejscu.

Jesienią 1944 r. Hilde Berger, podobnie jak inne stenotypistki, musiała pisać wiele list – listy więźniów, którzy mieli jechać do Schindlera oraz listy tych, którzy byli przeznaczeni do innych miejsc. Członek NSDAP Oskar Schindler przejął w 1939 r. nieczynną fabrykę emalii pod Płaszowem, a następnie kupił ją. W 1942 roku fabryka produkowała również osłony do pocisków. Schindler uzyskał za pomocą podrobionych papierów i łapówek zakwalifikowanie swojej fabryki jako strategicznie ważnej. W trakcie przygotowań do ewakuacji obozu w Płaszowie Schindler otrzymał od centralnego biura w Oranienburgu pozwolenie na dalsze funkcjonowanie fabryki z całym jej parkiem maszynowym oraz około tysiącem żydowskich robotników przymusowych w Brünnlitz w Czechosłowacji. Hilde Berger zauważyła w tych tygodniach, że esesmani wielokrotnie próbowali wpisać „swoich Żydów“ na listę Schindlera. Ci SS-mani robili to nie z powodów humanitarnych, ale dlatego, że wiedzieli, że wojna jest przegrana i chcieli stworzyć sobie na później alibi jako „ratujący Żydów“. Było więc jasne, że transport do Brünnlitz daje większe szanse na przetrwanie. Hilde Berger umieściła więc na listach Schindlera nazwisko swoje i kilku innych znanych jej Żydów z Borysławia. Lista Schindlera miała kilka egzemplarzy: były na niej przecież nazwiska 781 mężczyzn i 297 kobiet: Hilde Berger w wykazie przyjęć do obozu koncentracyjnego w Płaszowie, 14.4.1944 r., numer 7.

Transport w kierunku Brünnlitz rozpoczął się 15 października 1944 r., ale nie dotarł do Brünnlitz: mężczyzn przewieziono do obozu koncentracyjnego Groß-Rosen, a kobiety do Auschwitz-Birkenau. Auschwitz-Birkenau był obozem tranzytowym i zagłady. Kiedy Żydówki z transportu Schindlera zostały pozbawione normalnego ubrania, uznały, że to już koniec. Kobiety, które zabrały od nich ubrania mówiły, że wszystkie transporty z jedną listą były wysyłane do komór gazowych. Przez cztery tygodnie, codziennie Hilde i pozostałe Żydówki w Auschwitz spodziewały się wysłania do komór gazowych, ale potem transport ruszył jednak do Brünnlitz. Przyczyną „dywersji“ był przepis SS, że więźniowie po przeniesieniu do innego obozu muszą najpierw poddać się kwarantannie, a w Groß-Rosen nie było miejsca dla 300 Żydówek z listy Schindlera. Oskar Schindler musiał mimo to „ pomagać „ kolejnymi łapówkami, by w końcu pozwolono kobietom i mężczyznom pojechać do Brünnlitz.

Kiedy przyjechałam do Brünnlitz, znów miałam szczęście i zostałam wysłana do biura. Niewiele było do zrobienia. Schindler miał sprytny i pomysłowy plan: głównym produktem, który chciał produkować, były pociski przeciwlotnicze, myślę że.. w rzeczywistości wcale tego nie chciał. Zawsze mógł powiedzieć: `Brakuje mi tego materiału, brakuje mi tego materiału. Po prostu nie mogę pracować`. Czasami przychodziły inspekcje z Wehrmachtu, a nie z SS. …zawsze udawało mu się z tego wymówić. Był dobrym mówcą i sprytnym. Przekupił ich również.“ (rozmowa, w: Hesse, s. 143)

Na początku zaopatrzenie było dobre, ponieważ Schindler miał dodatkowe jedzenie sprowadzane z Polski ciężarówkami. Od początku 1945 r. nie było to już możliwe i trzeba było zadowolić się głodową racją żywnościową: codziennie mały kawałek chleba i rano cienka zupa z buraków. W nocy Hilde Berger marzyła o całym bochenku chleba, z którego mogła obcinać kromkę po kromce.

Była fabryka Schindlera w Brünnlitz, 2004 r., 2004 (public domain, Miaow Miaow)

SS-mani i ich dowódca, młody, fanatyczny antysemita, stale grozili, że pod koniec wojny zastrzelą wszystkich Żydów w obozie. Wtedy żydowscy więźniowie wybrali komitet do rozmów z Schindlerem. Schindler zapewnił, że chce uratować wszystkich Żydów w zakładzie, a także ma kontakt z czeskim ruchem oporu w Brünnlitz, który w razie potrzeby dostarczyłby broń. W rzeczywistości sprawy potoczyły się inaczej: na krótko przed końcem wojny esesmani zniknęli wraz z dowódcą. Hilde Berger podejrzewała, że Schindler też ich przekupił. 9 maja 1945 roku, po kapitulacji Niemców, Schindler wezwał wszystkich razem w fabryce i ogłosił, że wszyscy są teraz wolni. Poprosił o utrzymanie porządku i dyscypliny do czasu uzyskania dokumentów tożsamości, z którymi można by podróżować. Komitet obozowy utrzymywał porządek, a Hilde Berger i inne pisały na maszynie dokumenty tożsamości w języku czeskim, angielskim i polskim, które zostały potwierdzone pieczątką burmistrza Brünnlitz. Niektórzy płakali, bo nie wiedzieli, dokąd iść. Hilde, jak większość, zdecydowała się na wyjazd do Polski: Może niektórzy z jej krewnych jeszcze żyli?

krótka biografia Hilde Berger

Hilde Berger, odcinek 1
Hilde Berger, odcinek 2
Hilde Berger, odcinek 4 (w przygotowaniu)

Hilde Berger – Episode 3 [EN]

EPISODE 3 (1939-1945)

During the Soviet occupation in Boryslav

Now Hilde Berger was in Poland, in freedom. She wanted to travel from Poland to a safe foreign country. But everything turned out differently. In Gdynia (Gdingen) she first tried to get a passport with the help of the Jewish community centre. When she found out that she could also get the passport in Galicia, she went to Boryslaw to visit her parents and her elder sister, whom she had not seen for more than two years. She lived with her parents at 26 Lukasiewicza Street in Boryslaw. In Drohobycz she applied for a residence permit and a passport, but waited in vain for weeks.

Through cousins she came into contact with the illegal communist group in Boryslaw – she was introduced as „Berlinka“ [Berlin woman] who had been in prison in Germany. At meetings she was asked how it was possible for the National Socialists to come to power in Germany, the country with the strongest labour movement. Hilde criticised the Social Democrats, but also the policies of the Communists, who saw the greatest enemy in the „social fascists“ (meaning the Social Democrats). She was therefore insulted as a „deviant“. A short time later the German-Russian non-aggression pact was announced. While the communist group in Boryslaw defended Stalin’s alleged peace policy, Hilde criticised Russian support for Hitler’s war effort – she was alone in her criticism. But Hilde instinctively concealed her membership in the Trotskyist opposition – fortunately for her.

At the beginning of September 1939 it was too late to leave: German troops occupied Galicia, before withdrawing a few days later and Russian troops invaded. The local communists welcomed the Red Army enthusiastically with a demonstration, songs, banners and flowers. But the enthusiasm quickly gave way to great disillusionment for many: „Life under Russian occupation was hard and bleak. A strict work discipline was introduced. If a worker was three times late, he was fired. At works meetings, workers demanded better working clothes and more humane working conditions, but the worker they had chosen as spokesman was arrested and never seen again. Soon nobody dared to raise such elementary issues, which in capitalist countries were part of the normal demands of the trade unions and were considered legitimate reasons for strikes. The engineers from Baku brought their families. The Russians were amazed at the ‚high‘ standard of living of Polish workers. When they came to their houses, they thought they were ‚bourgeois‘. Even some of the local communists were soon disappointed by the low standard of the Russians.“ (Hilde Berger’s life story, in: Hesse, p. 38)

To get food vouchers, at least one member of a family had to work. The communist Rattner as the assistant to the Russian city commander was responsible for allocating the work. Rattner had previously led the communist group in Boryslav and regarded Hilde as an enemy: „Rattner also distributed the work to me. He … chose a job for me as a mechanic’s assistant, which I had to accept. To get to my place of work, I had to walk up a hill for almost five kilometres. Every three weeks I had to work at night. At first my Polish and Ukrainian colleagues suspected I was a Russian informer, but after a few months they trusted me and accepted me.“ (Life story, in: Hesse, p. 37f.)

Hilde Berger had grown up with German as her mother tongue, although her parents had come from the then Polish Galicia. Her mother was fluent in Polish, but her father could only speak a few words and no Polish was spoken at home. Hilde had learned English and French at school and in courses, so that she could correspond in these languages. But she could not speak Polish, Russian or Ukrainian. So while working, she learned Ukrainian with the help of a dictionary and a writing pad and by talking to her colleagues.

When the Germans attacked Russia in June 1941, all those who were communists or were suspected of being communists ran off with the Russians … The Russians did not defend themselves. They left very quickly. But there were not enough trains and wagons. For the Russians and their families, yes, but the people from the East [i.e. eastern Poland] had to wait until new ones arrived. My friend asked me to leave too. He said: ‚You must not stay with the Nazis. They will kill you.‘ Everyone went to Russia, including my friend. I said: ‚I am not going to Russia. I think it’s safer for me with the Germans.‘“ (Hilde Berger, interview, in: Hesse, p. 129). For Hilde Berger Russia was a huge prison, which would have meant certain death for her as a Trotskyist. She could not imagine at that time that the Germans would kill six million people just because they were Jews.

The beginning of the German occupation

Before the Soviet functionaries and Russians left Boryslav in great haste, they had murdered all the prisoners in the NKVD prison – some of them apparently tortured beforehand. Incited by the rumour „This is the work of Jewish Bolshevism“, Ukrainians perpetrated a two-day pogrom on the Jews in Boryslav. 193 Jews were buried in the Jewish cemetery; the number of victims was certainly even greater. Hilde Berger was asked by one of her cousins to help her search for her missing husband – they found him among the heaps of mutilated corpses.

The Wehrmacht set up a „Judenrat“ shortly afterwards. The tasks of the Judenrat were to carry out German orders, above all to provide manpower, collect contributions, provide the Jewish population with self-catering and set up a Jewish public order corps. The chairman of the Judenrat, the lawyer Michael Herz, came to Hilde Berger one day. Someone had denounced Hilde in an anonymous postcard that she had been in prison in Germany for political activity. But the postcard did not reach the head of the Schutzpolizei because a policeman had embezzled the postcard in order to extort hush money from the Judenrat. The Judenrat then actually paid him a reward.

Immediately after the occupation of Galicia, all companies were to stop employing Jews on a permanent basis, which soon proved to be unfeasible. The forced labour for Jews already in force in the other districts of the Generalgouvernement was also introduced in the new district of Galicia. Officially, the newly established German labour offices had a monopoly on the allocation of labour – but in reality the Wehrmacht, Gestapo, Ukrainian city councils and other agencies used Jewish labour arbitrarily and without remuneration.

Sick, old or out of work: they wer always threatened with death. At the end of November, the Judenrat was supposed to draw up a list of the sick and unfit for work: according to this list, around 700 Jews were arrested in the so-called „Invalidenaktion“ on 28.11.1941 and shot the next day in the forests of Truskawiec and Tustanowice by police men (Gestapo, Schutzpolizei, Ukrainian police). Hilde Berger was therefore glad to get a job as a typist at the Judenrat Boryslaw with low pay. Her parents were penniless and without income, so she could at least make a small contribution to alleviating the family’s greatest need. The Judenrat occasionally „loaned“ her to the Labour Office, where she became known as an able stenotypist with German as her mother tongue. On 24.2.1942, Junge, director of the Drohobycz group administration of the Beskid Oil Company, wrote to the county captain Drohobycz, SS-Sturmbannführer Eduard Jedamzik, a request for the „employment of the Jewish Hilde Berger“: „The expansion of our company requires the employment of further Reich German workers, especially stenotypists … The local employment office is not in a position to provide us with suitable workers for the transitional period. Only the Jewish Hilde Berger, born on 13.6.1914 in Berlin, was recommended to us as a stenotypist … We ask you to issue a permit to move from Boryslaw to Drohobycz„. On 3.3.1942 the head of the Drohobycz Employment Office, Hellmut Bräunlich, ordered that Hilde Berger should work for the Beskid Oil Company in Drohobycz. „I had made the company aware that I could only employ Jewish women. However, the company is so short of manpower that it has to accept the disadvantage of a Jewish worker„. Hilde Berger, however, had to move from Boryslaw to Drohobycz to work in the administration of the oil company and had to part with a heavy heart from her parents and sister. On the other hand, she looked forward to meeting Jewish intellectuals in Drohobycz with whom she could discuss art and literature. She was most deeply impressed by the painter and writer Bruno Schulz, who was able to speak so knowledgeably about his favourite writer Franz Kafka, about Thomas Mann and other German writers. This was a small ray of hope in these dismal times, in which she lived in the Jewish residential district, marked with the Star of David, disenfranchised, endangered, under the most primitive living conditions.

She often had to go to a German’s office to sort files or take dictation. She tried to do this as much as possible during the time when news was broadcast on the radio. That way she learned what was happening in the world and what the war situation was like.

However, a new danger soon threatened her: Director Junge had assured her, when applying for her job, that „we will employ a Jewish worker only as long as it is necessary and until we have found suitable replacements.“ (Letter of 24.2.1942). There were signs that Junge wanted to get rid of her now.

Under the protection of Berthold Beitz

On 6.8.1942 early in the morning a large group of policemen attacked Boryslaw. They were led by an SS command from Lemberg under SS-Obersturmführer Robert Gschwendtner – the Drohobycz Security Police under Hans Block, the Drohobycz Troop Police (Reserve Police Battalion 133) under Ernst Lederer, the Boryslaw and Drohobycz Protection Police and Ukrainian police units were involved. Since word had got around that the police had deported around four to six thousand Jews in Sambor, Turka and the surrounding area to an unknown location the day before, many Jews in Boryslaw had fled or gone into hiding before. As a result, the action in Boryslaw was stopped for appearance’s sake and the action in Drohobycz was carried out. The Drohobycz ghetto („Lan“) was surrounded and around 5,000 Jews were driven to the collection point at the railway station. In the meantime, a large proportion of the Jews who had fled Boryslaw had returned, when the action continued in Boryslaw towards the evening and around 4,000 – 6,000 Jews were arrested and driven to the cattle wagons at the railway station. Hilde Berger, who had been living in Drohobycz for a few months, was very worried about her parents and sister. Accompanied by a German employee of Karpathen-Öl AG, she received a travel permit to Boryslaw. „When I arrived at my parents‘ house, my premonitions were confirmed: The house was empty, the door was locked and a note was written on it that said: „Reichsgut“ [Reich property]. I went to the police and asked for permission to enter the house, but the police officer shouted at me: ‚Don’t think that because you speak German you are better than the other dirty Jews. Next time it’s your turn!‘“ (Hilde Berger’s story, in: Hesse, p. 42).

Hilde Berger then went to Berthold Beitz, who was known to her by name. Berthold Beitz received her with the words that he had already heard about her skills as a secretary and that he could use her in his office. She would then be under his special protection and be safer than in Drohobycz. But first she wanted to know where the transport had gone. Beitz did not know, and even the Jewish Council did not know for sure at that time. Beitz obtained permission for her to enter her parents‘ house. „With great pain I saw everything. My mother must have been preparing the Sabbath meal. Later I heard from neighbours who had gone into hiding that when my father saw what was happening, he put on his prayer shawl and prayed to God. He had told the neighbours that he would not hide because he trusted in God and believed that his family was safe because he had always been God-fearing and law-abiding. Unfortunately God did not help him. I was allowed to take some of my personal belongings with me, then the house was sealed up again.” (Hesse, p. 43). Only months later did she learn that the transports led to the Belzec extermination camp, where all inmates of the train had been gassed.

Some twenty particularly important Jews (e.g. doctors and engineers) were allowed to live in the so-called „White House“, a separate area on the grounds of the forced labour camp instead of the former barracks – the „White House“, however, consisted not of one but of three houses in which the inmates were allowed to sleep in their own rooms and cook their own meals. Hilde Berger and her friend „Cuba“ were also accommodated here, although they were not specialists. They were now better protected, but still not safe. Again and again the Schutzpolizei and the SS carried out raids in the camp. The inmates of the White House informed Beitz of their fears. Beitz therefore agreed with the head of the Schutzpolizei in Boryslaw, Wüpper, that a Schutzpolizist would watch over the White House during actions, so that „no mistakes“ would happen.

Hilde Berger worked as second secretary for Berthold Beitz, who did not want the Jewish employees in his office to wear the armband with the Star of David. SS-Obersturmführer Friedrich Hildebrand was the „Judenreferent“ in the staff of Fritz Katzmann, the SS and police leader of Galicia. In early 1943 Hildebrand appeared unannounced at Beitz’s office, together with another SS officer, in order to control the „Judeneinsatz“ (deployment of Jews). Hildebrand saw the attractive Hilde Berger and asked Beitz if he could go out with her sometime. When Beitz told him that Hilde Berger was a Jew, Hildebrand became angry: he did not know that Jews were also employed in the administration. Hildebrand demanded the immediate dismissal of all Jews. Beitz replied that these accountants and other specialists were irreplaceable for him, especially Hilde Berger as a correspondent and translator. Hildebrand gave in, but ordered Beitz that from now on „all Jews who work for him shall bear the mark„. This saved the lives of Hilde Berger and the other Jewish employees in the administration. For Beitz, this was the first sign that he could influence Hildebrand to a certain extent. But according to Beitz’s will, Hilde Berger soon did not wear an armband any more, because he did not want to see the armband „in his room„. (Quotations from Sandkühler, p. 367). Officially, Hilde Berger was listed in the name lists of Jewish workers and employees of the Carpathian Oil in Boryslaw as a correspondent and stenotypist in the materials management department (list of 24.11.1943, p.14, number 641).

In the summer of 1943 Hilde Berger discovered with horror that she was pregnant. „Because I did not want to give birth to a child under the given circumstances, I decided to have an abortion. We had a doctor in the camp, but no gynaecologist … Unfortunately he did not do a good job, the blood could not be stopped. Cuba was afraid for me, ran to X [with X meaning Beitz] and asked him for help … He made sure that one of his German employees took me in his own car to the hospital in Drohobycz. There I was registered as a German, immediately treated as an emergency and this time the abortion was performed professionally and successfully. In this way, X actually saved my life, and this at a time when hundreds of thousands of Jews were being killed in Poland„. (Hilde Berger’s life story, Hesse, p. 45)

From summer 1943 onwards, more and more forced labour camps for Jews were liquidated: even the work of the Karpathen-Öl AG no longer offered any real security. More and more Jews were therefore looking for a hiding place: either in a Polish or Ukrainian house, or in an earth bunker in the forest. Both required money and provisions. Such hiding places were often discovered or betrayed. The hiding place of Dr. Goldman and other members of the Judenrat was found – Beitz reported to Hilde Berger that the leader of the Schupo, Wüpper, boasted that the hiding place had been discovered and everyone shot on the spot. In autumn 1943 Hilde Berger met a Pole of Hungarian origin, Meszarosz, in the office. It was said that he was a leading member of the Armia Krajowa (the Polish underground army). Meszarosz sensed Hilde’s fear and offered her help. She told him about the plan to build a hiding place, but she had no money. Meszarosz said he knew that she had helped many people for free and now deserved help herself. The next day, against a receipt, he gave her 10,000 zloty, which would date from the Polish government in exile. If she needed more money, he told her to contact him again. Hilde and her friend Cuba could now buy materials and started building a hiding place. But in winter this became more and more difficult and the danger of being discovered increased because of the tracks in the snow. The protective police [Schutzpolizei] and the Ukrainian police systematically searched for hiding places and shot the hiding persons as „partisans“.

Beitz had promised her and other Jews in his office to warn her in time if the still living „Carpathian Jews“ were to be killed. On 4.4.1944, Beitz, as the only manager of the Carpathian Oil, was drafted into the Wehrmacht – probably after a denunciation by another German. It was clear to Hilde Berger that she would have to go into hiding now, but her hiding place was not yet ready.

Boryslaw and Drohobycz were bombed for the first time on 10 April. Four days later, at 5 o’clock in the morning, the camp of Mrasznica was surrounded: under police surveillance, the workers were driven to the railway station and crammed into cattle wagons. It was too late; escape was impossible: two Jews who were trying to escape on their way to the station were shot immediately. In Drohobycz, too, the forced labour camp was surrounded and cleared: on 14.4.1944 the transport with 1,022 Jews from the Boryslaw and Drohobycz camps arrived at Plaszów concentration camp near Krakow. The name of Hilde Berger can be found on page 24 of the access list under number 17

On Schindler’s List

Some prisoners had previously heard that the Carpathian oil workers were to be taken to Jaslo to continue working for this company. In fact, the Carpathian Oil had also drawn up lists of skilled workers for this purpose, in which Hilde Berger was also mentioned. However, these lists were not taken into account during the sudden removal, which also surprised the plant managers in Boryslaw and Drohobycz.

The horror was therefore great when the train journey ended after a day and night without food instead of in Jaslo in a huge camp surrounded by electric fences and watchtowers, the Plaszów concentration camp. It was run by the notorious SS-Untersturmführer Amon Göth, who was called the „Butcher of Plaszow“. In the summer of 1944, the Plaszow camp had the highest number of interned prisoners (20,000 Jews, 5,000 Poles) at about 25,000.

concentration camp Plaszow near Krakow (wikimedia, public domain)

After their arrival, the Jewish prisoners from Boryslaw and Drohobycz had to stand at attention for several hours in a large square. „After many hours an SS man appeared and shouted whether there was anyone among us who could speak German, type and shorthand. Before I could say anything, there was a loud shout: ‚Hilde Berger, she was the secretary of Director [Beitz] in Boryslaw,‘ The SS man asked me to come forward and asked if that was true. Then I should follow him. I entered an office where I saw some Jewish prisoners sitting at tables and working. I was taken to a room where an SS man in uniform was sitting, Hauptscharführer Müller. As Arbeitseinsatzführer he was responsible for distributing the work.“ (Hilde Berger’s life story, Hesse, p. 51)

Müller was an vulgar, uneducated man. He never looked at Hilde and never addressed her by name. Whenever he needed her, he just yelled „typist!“ During dictation she had to stand. Hilde Berger improved his reports because they were full of stylistic and grammatical errors. She was afraid of being blamed for the mistakes. When Müller noticed this, he became furious. Hilde replied calmly that he surely didn’t want erroneous reports to be sent to headquarters, and he was welcome to check her corrections with the help of a dictionary.

Müller had to send regular reports on the camp’s labour potential to Oranienburg, the headquarters for all concentration camps. When a large transport with more than 2,000 Hungarian Jews arrived in Plaszow in the summer, Müller sorted out those who appeared particularly fit for work, the others were shot directly. Müller then dictated a report to Oranienburg, in which he announced that 300 new workers had been admitted to the camp and 1,700 had been liquidated on the spot.

In autumn 1944 Hilde Berger, like the other stenotypists, had to type many lists – lists of prisoners who went to Schindler and lists of those who were destined for other places. In 1939, NSDAP member Oskar Schindler had taken over a disused enamel factory near Plaszow and later bought it. The factory also produced bullet casings in 1942. Schindler used forged papers and bribes to get his factory classified as a wartime factory. When the evacuation of the Plaszow camp was being prepared, Schindler received permission from the central office in Oranienburg to continue to operate the factory with all its machinery and some thousand Jewish forced labourers in Brünnlitz in Czechoslovakia. Hilde Berger noticed during these weeks that SS people were repeatedly trying to put „their Jews“ on the Schindler list. These SS men did this not for humanitarian reasons, but because they knew that the war was lost and they wanted to establish an alibi as „Judenretter“ for the time afterward. It was therefore clear that this Brünnlitz transport offered better chances of survival. Hilde Berger therefore put her name and the names of some other Jews from Boryslaw that she knew on the Schindler lists. There were several copies of this Schindler List: after all, the names of 781 men and 297 women were on it. (Hilde Berger’s name in an alphabetic ordered list, number 7)

The transport towards Brünnlitz began on 15 October 1944 but did not end up in Brünnlitz: the men were taken to the Groß-Rosen concentration camp, while the women were transported to Auschwitz-Birkenau. Auschwitz-Birkenau was a transit and extermination camp. When the Jewish women in the Schindler transport were stripped of their normal clothes, they believed that their journey was now over. Women who took their clothes from them said that all transports with a list were sent to the gas chambers. For four weeks Hilde and the other Jewish women in Auschwitz expected to go to the gas chambers daily, but then the transport continued on to Brünnlitz. The reason for the „diversion“ had been a regulation of the SS that prisoners had to be quarantined before being transferred to another camp, and there had been no room in Groß-Rosen for the 300 Jewish women on Schnindler’s List. Nevertheless, Oskar Schindler had to help with further bribes until the men and women were finally allowed to go to Brünnlitz.

When I came to Brünnlitz, I was lucky again and was sent to the office. There was very little to do. Schindler had a clever and ingenious plan: the main product he wanted to make was anti-aircraft shells, I think… But in reality he didn’t want to make them. He could always say: ‚I miss this material, I miss that material. I just can’t work‘. Sometimes inspections came from the Wehrmacht, not the SS. … He always managed to talk his way out of it. He was a good speaker and clever. He also bribed them.‘”. (Interview, in: Hesse, p. 143)

In the beginning the supply was good because Schindler arranged for additional food to be brought in from Poland by truck. From early 1945 this was no longer possible and everyone had to make do with a starvation ration: a tiny piece of bread every day and a thin beetroot soup in the morning. At night Hilde Berger dreamed of a whole loaf of bread, from which she could cut off slice after slice.

Oskar Schindler’s factory at Brněnec, 2004 (public domain, Miaow Miaow)

The SS men and their Commandant, a young, fanatical anti-Semite, constantly threatened that they would shoot all Jews in the camp at the end of the war. The Jewish prisoners then elected a committee to talk to Schindler. Schindler assured that he wanted to save all Jews in the plant and also had contact with the Czech resistance in Brünnlitz, who would supply weapons if necessary. In fact, things turned out differently: shortly before the end of the war, the SS men disappeared with their commandant. Hilde Berger suspected that Schindler had also bribed them. On May 9, 1945, after the German surrender, Schindler called everyone together in the factory and announced that everyone was now free. He asked that order and discipline be maintained until identity papers could be obtained to travel. A camp committee kept order, and Hilde Berger and others typed identity papers in Czech, English and Polish, which were certified with the stamp of the mayor of Brünnlitz. Some cried because they did not know where to go. Hilde, like most, decided to go to Poland: Perhaps some relatives were still alive?

Hilde Berger_EN_2

Hilde Berger, episode 1
Hilde Berger, episode 2
Hilde Berger, episode 4 (in preparation)

Hilde Berger – Folge 3 [DE]

FOLGE 3 (1939-1945)

Während der sowjetischen Besatzung in Boryslaw

Jetzt befand sich Hilde Berger in Polen, in Freiheit. Sie wollte von Polen aus ins rettende Ausland reisen. Doch es kam alles anders. In Gdingen (Gdynia) versuchte sie zunächst, mithilfe des jüdischen Gemeindezentrums einen Pass zu bekommen. Als sie erfuhr, dass sie den Pass auch in Galizien bekommen könne, fuhr sie nach Boryslaw zu ihren Eltern und ihrer älteren Schwester, die sie seit mehr als zwei Jahren nicht mehr gesehen hatte. Sie wohnte bei ihren Eltern in der Lukasiewicza-Straße 26 in Boryslaw. In Drohobycz beantragte sie eine Aufenthaltsgenehmigung und einen Pass, aber wartete wochenlang vergeblich.

Über Cousins kam sie in Kontakt mit der illegalen kommunistischen Gruppe in Boryslaw – sie wurde als „Berlinka“ [Berlinerin] vorgestellt, die in Deutschland im Gefängnis gewesen war. Bei Treffen wurde sie ausgefragt, wie es dazu kommen konnte, dass in Deutschland, dem Land mit der stärksten Arbeiterbewegung, die Nationalsozialisten an die Macht kommen konnten. Hilde kritisierte die Sozialdemokraten, aber auch die Politik der Kommunisten, die den größten Feind in den „Sozialfaschisten“ (gemeint waren damit die Sozialdemokraten) sah. Sie wurde deshalb als „Abweichlerin“ beschimpft. Kurze Zeit später wurde der deutsch-russische Nichtangriffspakt verkündet. Während die kommunistische Gruppe in Boryslaw Stalins angebliche Friedenspolitik verteidigte, kritisierte Hilde die russische Unterstützung für Hitlers Kriegsanstrengungen – mit dieser Kritik stand sie alleine da. Instinktiv verschwieg Hilde aber ihre Mitgliedschaft in der trotzkistischen Opposition – zu ihrem Glück.

Anfang September 1939 war es zu spät für eine Ausreise: deutsche Truppen besetzten Galizien, bevor sie sich einige Tage später zurückzogen und russische Truppen einmarschierten. Die örtlichen Kommunisten begrüßten die Rote Armee begeistert mit einer Demonstration, mit Liedern, Spruchbändern und Blumen. Die Begeisterung wich bei vielen aber schnell großer Ernüchterung: „Das Leben unter der russischen Besatzung war hart und trostlos. Es wurde eine strenge Arbeitsdisziplin eingeführt. Wenn ein Arbeiter dreimal zu spät kam, wurde er gefeuert. Auf Betriebsversammlungen forderten Arbeiter bessere Arbeitskleidung und humanere Arbeitsbedingungen, aber der, den sie zum Sprecher auserkoren hatten, wurde verhaftet und man sah ihn nie mehr wieder. Bald traute sich niemand mehr, solche elementaren Dinge anzusprechen, die in kapitalistischen Ländern zu den normalen Forderungen der Gewerkschaften gehörten und als legitime Streikgründe galten. Die Ingenieure aus Baku brachten ihre Familien mit. Die Russen zeigten sich erstaunt über den ‚hohen‘ Lebensstandard der polnischen Arbeiter. Wenn sie in deren Häuser kamen, glaubten sie, es seien ‚Bourgeois‘. Sogar einige der örtlichen Kommunisten waren bald von dem niedrigen Niveau der Russen enttäuscht.“ (Hilde Bergers Lebensgeschichte, in: Hesse, S. 38)

Um Essensmarken zu bekommen, musste wenigstens ein Mitglied einer Familie arbeiten. Für die Zuteilung der Arbeit war der Kommunist Rattner als Assistent des russischen Stadtkommandanten zuständig. Rattner hatte früher die kommunistische Gruppe in Boryslaw geleitet und betrachtete Hilde als Feindin. „Rattner verteilte die Arbeit auch an mich. Er … suchte für mich eine Arbeit als Mechanikergehilfin aus, was ich zu akzeptieren hatte. Um zu meiner Arbeitsstelle zu gelangen, musste ich fast fünf Kilometer einen Hügel hinaufgehen. Alle drei Wochen musste ich nachts arbeiten. Am Anfang hegten meine polnischen und ukrainischen Kameraden den Verdacht, ich sei eine russische Informantin, aber nach ein paar Monaten vertrauten sie mir und akzeptierten mich.“ (Lebensgeschichte, in: Hesse, S. 37f.)

Hilde Berger war mit Deutsch als Muttersprache aufgewachsen, obwohl ihre Eltern aus dem damals polnischen Galizien stammten. Ihre Mutter konnte zwar Polnisch, ihr Vater aber nur ein paar Brocken und es wurde kein Polnisch zuhause gesprochen. Hilde hatte auf der Schule und in Kursen Englisch und Französisch gelernt, so dass sie auch in diesen Sprachen korrespondieren konnte. Aber sie konnte weder Polnisch noch Russisch noch Ukrainisch. Während ihrer Arbeit lernte sie deshalb Ukrainisch mithilfe eines Lexikons und eines Schreibblocks und der Unterhaltung mit ihren Kollegen.

Als im Juni 1941 die Deutschen Russland angriffen, sind alle, die Kommunisten waren oder im Verdacht standen, Kommunisten zu sein, mit den Russen abgehauen … Die Russen haben sich nicht verteidigt. Sie sind sehr schnell abgezogen. Es gab aber nicht genügend Züge und Waggons. Für die Russen und ihre Familien wohl, aber die Leute aus dem Osten [gemeint ist Ostpolen] mussten warten, bis neue kamen. Mein Freund bat mich, auch wegzugehen. Er sagte: ‚Du darfst nicht bei den Nazis bleiben. Die werden dich umbringen.‘ Alle gingen nach Russland, auch mein Freund. Ich sagte: ‚Ich gehe nicht nach Russland. Ich denke, für mich ist es sicherer bei den Deutschen.‘“ (Hilde Berger, Gespräch, in: Hesse, S. 129). Russland war für Hilde Berger ein riesiges Gefängnis, das für sie als Trotzkistin den sicheren Tod bedeutet hätte. Sie konnte sich damals nicht vorstellen, dass die Deutschen sechs Millionen Menschen umbringen würden, nur weil sie Juden waren.

Der Beginn der deutschen Besatzung

Bevor die Sowjetfunktionäre und Russen in großer Eile aus Boryslaw abzogen, hatten sie alle Inhaftierten im NKWD-Gefängnis ermordet – manche offensichtlich vorher noch gefoltert. Aufgehetzt durch das Gerücht „Dies ist das Werk des jüdischen Bolschewismus“ verübten Ukrainer ein zweitägiges Pogrom an den Juden in Boryslaw. 193 Juden wurden auf dem jüdischen Friedhof beerdigt; die Zahl der Opfer war sicher noch größer. Hilde Berger wurde von einer ihrer Cousinen gebeten, mit ihr nach ihrem verschwundenen Ehemann zu suchen – sie fanden ihn inmitten der Haufen verstümmelter Leichen.

Die Wehrmacht setzte kurz danach einen „Judenrat“ ein. Die Aufgaben des Judenrates waren die Ausführung deutscher Befehle, vor allem die Bereitstellung von Arbeitskräften, die Einziehung von Kontributionen, die Selbstverpflegung der jüdischen Bevölkerung und die Einrichtung eines jüdischen Ordnungsdienstes. Der Vorsitzende des Judenrats, der Rechtsanwalt Michael Herz, kam eines Tages zu Hilde Berger. Jemand hatte Hilde in einer anonymen Postkarte denunziert, dass sie in Deutschland wegen politischer Betätigung im Gefängnis gesessen hatte. Die Postkarte erreichte aber nicht den Leiter der Schutzpolizei, weil ein Polizist die Postkarte unterschlagen hatte, um Schweigegeld vom Judenrat zu erpressen. Der Judenrat zahlte ihm dann auch tatsächlich eine Belohnung.

Direkt nach der Besetzung Galiziens sollten alle Unternehmen keine Juden mehr dauerhaft beschäftigen, was sich bald als undurchführbar herausstellte. Die bereits in den anderen Distrikten des Generalgouvernements geltende Zwangsarbeit für Juden wurde auch im neuen Distrikt Galizien eingeführt. Offiziell hatten die neu eingerichteten deutschen Arbeitsämter das Monopol auf die Zuweisung der Arbeitskräfte – tatsächlich aber bedienten sich Wehrmacht, Gestapo, ukrainische Stadtverwaltungen und andere Stellen willkürlich und ohne Entlohnung der jüdischen Arbeitskräfte.

Krank, alt oder ohne Arbeit war man jederzeit vom Tode bedroht. Ende November sollte der Judenrat eine Liste der Kranken und Arbeitsunfähigen erstellen: nach dieser Liste wurden in der sogenannten „Invalidenaktion“ am 28.11.1941 rund 700 Juden verhaftet und am nächsten Tag in den Wäldern von Truskawiec und Tustanowice von Polizisten (Gestapo, Schutzpolizei, ukrainische Polizei) erschossen. Hilde Berger war deshalb froh, dass sie beim Judenrat Boryslaw eine Arbeit als Schreibkraft mit geringer Entlohnung bekam. Ihre Eltern waren mittellos und ohne Einkommen; so konnte sie wenigstens einen kleinen Beitrag zur Linderung der größten Not der Familie leisten. Vom Judenrat wurde sie gelegentlich an das Arbeitsamt „ausgeliehen“ und dadurch dort als fähige Stenotypistin mit Deutsch als Muttersprache bekannt. Am 24.2.1942 schrieb Junge, Direktor der Gruppenverwaltung Drohobycz der Beskiden Erdöl-Gesellschaft, an den Kreishauptmann Drohobycz, den SS-Sturmbannführer Eduard Jedamzik, ein Gesuch zur „Beschäftigung der Jüdin Hilde Berger“: „Der Ausbau unseres Unternehmens verlangt die Beschäftigung weiterer reichsdeutscher Arbeitskräfte, insbesondere auch Stenotypistinnen … Das hiesige Arbeitsamt ist nicht in der Lage, uns für die Übergangszeit geeignete Arbeitskräfte zur Verfügung zu stellen. Es wurde uns lediglich die Jüdin Hilde Berger, geboren den 13.6.1914 in Berlin, als Stenotypistin empfohlen … Wir bitten Sie die Übersiedlungs-Genehmigung von Boryslaw nach Drohobycz zu erteilen“. Am 3.3.1942 verfügte der Leiter des Arbeitsamtes Drohobycz, Hellmut Bräunlich, dass Hilde Berger bei der Beskiden-Erdölgesellschaft in Drohobycz zu arbeiten habe. „Ich hatte den Betrieb darauf aufmerksam gemacht, daß ich nur noch Jüdinnen stellen könnte. Der Betrieb ist jedoch um die Arbeitskraft so sehr verlegen, daß er den Nachteil einer jüdischen Arbeitskraft in Kauf nehmen muß“. Hilde Berger musste für die Arbeit in der Verwaltung der Erdölgesellschaft aber von Boryslaw nach Drohobycz umziehen und sich schweren Herzens von ihren Eltern und ihrer Schwester trennen. Andererseits freute sie sich, in Drohobycz auf jüdische Intellektuelle zu treffen, mit denen man über Kunst und Literatur diskutieren konnte. Am tiefsten beeindruckte sie der Maler und Schriftsteller Bruno Schulz, der über seinen Lieblingsschriftsteller Franz Kafka, über Thomas Mann und andere deutsche Schriftsteller so kenntnisreich sprechen konnte. Das war ein kleiner Lichtblick in dieser trüben Zeit, in der sie gekennzeichnet mit dem Davidstern, entrechtet, gefährdet, unter primitivsten Bedingungen im jüdischen Wohnbezirk lebte.

Häufig musste sie in das Büro eines Deutschen gehen, um Akten zu ordnen oder ein Diktat aufzunehmen. Sie versuchte, dies möglichst in der Zeit zu tun, in der im Radio Nachrichten gesendet wurden. So erfuhr sie, was in der Welt passierte und wie die Kriegslage war.

Ihr drohte aber bald eine neue Gefahr: Direktor Junge hatte bei seinem Antrag auf ihre Beschäftigung versichert, dass „wir eine jüdische Arbeitskraft nur so lange beschäftigen, wie dies … notwendig ist und [bis] wir geeigneten Ersatz gefunden haben.“ (Schreiben vom 24.2.1942). Es gab Anzeichen dafür, dass Junge sie jetzt loswerden wollte.

Unter dem Schutz von Berthold Beitz

Am 6.8.1942 frühmorgens überfiel eine große Schar Polizisten Boryslaw. Geleitet wurden sie von einem SS-Kommando aus Lemberg unter SS-Obersturmführer Robert Gschwendtner – beteiligt waren die Sicherheitspolizei Drohobycz unter Hans Block, die Truppenpolizei Drohobycz (Reserve-Polizeibataillon 133) unter Ernst Lederer, die Schutzpolizei Boryslaw und Drohobycz und ukrainische Polizeieinheiten. Da sich herumgesprochen hatte, dass die Polizei am Vortag in Sambor, Turka und Umgebung rund vier- bis sechstausend Juden an einen unbekannten Ort deportiert hatte, waren viele Juden in Boryslaw vorher geflüchtet oder hatten sich versteckt. Daraufhin wurde die Aktion in Boryslaw zum Schein abgebrochen und die Aktion in Drohobycz durchgeführt. Das Ghetto Drohobycz („Lan“) wurde umstellt und rund 5.000 Juden zur Sammelstelle am Bahnhof getrieben. Inzwischen war ein Großteil der geflüchteten Juden aus Boryslaw zurückgekehrt, als gegen Abend die Aktion in Boryslaw fortgesetzt und rund 4.000 – 6.000 Juden festgenommen und in die Viehwaggons am Bahnhof getrieben wurden. Hilde Berger, die seit ein paar Monaten in Drohobycz wohnte, hatte große Angst um ihre Eltern und Schwester. Als Begleitung eines deutschen Angestellten der Karpathen-Öl AG erhielt sie eine Reiseerlaubnis nach Boryslaw. „Als ich am Haus meiner Eltern ankam, bestätigten sich meine Vorahnungen: Das Haus war leer, die Tür verriegelt und mit einem Zettel versehen, auf dem stand: >Reichsgut<. Ich ging zur Polizei und bat um Erlaubnis, das Haus betreten zu dürfen, aber der Polizeibeamte brüllte mich an: ‚Glaub nicht, weil du Deutsch sprichst, bist du besser als die anderen dreckigen Juden. Das nächste Mal bist du dran!‘“ (Hilde Bergers Geschichte, in: Hesse, S. 42).

Hilde Berger ging daraufhin zu Berthold Beitz, der ihr vom Namen her bekannt war. Berthold Beitz empfing sie mit den Worten, dass er von ihren Fähigkeiten als Sekretärin schon gehört habe und sie in seinem Büro gebrauchen könne. Sie würde dann unter seinem besonderen Schutz stehen und sicherer sein als in Drohobycz. Doch zuerst wollte sie wissen, wohin der Transport gegangen war. Beitz wusste es nicht, und auch der Judenrat wusste es damals noch nicht sicher. Beitz beschaffte ihr die Genehmigung, das Haus der Eltern betreten zu dürfen. „Mit großem Schmerz sah ich alles. Meine Mutter musste gerade dabei gewesen sein, das Sabbatmahl zu bereiten. Später hörte ich von Nachbarn, die sich versteckt hatten, dass mein Vater, als er mitbekam, was geschah, seinen Gebetsschal anlegte und zu Gott betete. Er hatte den Nachbarn gesagt, er würde sich nicht verstecken, weil er auf Gott vertraue und daran glaube, dass seine Familie sicher sei, da er immer gottesfürchtig und gesetzestreu gewesen sei. Leider half ihm Gott nicht. Ich durfte ein paar meiner persönlichen Sachen mitnehmen, dann wurde das Haus wieder versiegelt.“ (Hesse, S. 43). Erst Monate später erfuhr sie, dass die Transporte in das Vernichtungslager Belzec führten, wo alle Insassen des Zuges vergast worden waren.

Etwa zwanzig besonders wichtige Juden (z.B. Ärzte und Ingenieure) durften statt in der früheren Kaserne im sogenannten „Weißen Haus“, in einem abgetrennten Bereich auf dem Gelände des Zwangsarbeitslagers, wohnen – das „Weiße Haus“ bestand aber nicht aus einem, sondern drei Häusern, in denen die Insassen in eigenen Räumen schlafen und selbst kochen durften. Auch Hilde Berger und ihr Freund „Kuba“ wurden hier untergebracht, obwohl sie keine Spezialisten waren. Sie waren jetzt besser geschützt, aber trotzdem nicht sicher. Immer wieder führten Schutzpolizei und die SS Razzien im Lager durch. Die Insassen des Weißen Hauses teilten Beitz ihre Befürchtungen mit. Beitz vereinbarte deshalb mit dem Leiter der Schutzpolizei in Boryslaw, Wüpper, dass bei Aktionen ein Schutzpolizist beim Weißen Haus wachte, damit „kein Versehen“ passiere.

Hilde Berger arbeitete als zweite Sekretärin für Berthold Beitz, der nicht wollte, dass die jüdischen Angestellten in seinem Büro die Armbinde mit dem Davidstern trugen. SS-Obersturmführer Friedrich Hildebrand war „Judenreferent“ im Stab des SS- und Polizeiführers von Galizien, Fritz Katzmann. Anfang 1943 erschien Hildebrand zusammen mit einem weiteren SS-Offizier unangemeldet im Büro von Beitz, um den „Judeneinsatz“ zu kontrollieren. Hildebrand sah die attraktive Hilde Berger und fragte bei Beitz nach, ob er mit ihr einmal ausgehen könne. Als Beitz ihm sagte, dass Hilde Berger eine Jüdin sei, wurde Hildebrand wütend: er wusste nicht, dass Juden auch in der Verwaltung beschäftigt waren. Hildebrand verlangte die sofortige Entlassung aller Juden. Beitz erwiderte, dass diese Buchhalter und anderen Fachkräfte für ihn unersetzlich seien, vor allem Hilde Berger als Korrespondentin und Übersetzerin. Hildebrand gab nach, aber befahl Beitz, dass ab jetzt „alle Juden, die bei ihm arbeiten, das Kennzeichen tragen“. Das rettete Hilde Berger und den anderen jüdischen Angestellten in der Verwaltung das Leben. Für Beitz war dies ein erstes Zeichen, dass er Hildebrand in gewissem Umfang beeinflussen konnte. Hilde Berger aber trug nach dem Willen von Beitz bald keine Armbinde mehr, denn er wollte die Armbinde „in seinem Zimmer nicht sehen.“ (Zitate nach Sandkühler, S, 367). Offiziell wurde Hilde Berger in den Namenslisten der jüdischen Arbeiter und Angestellten der Karpathen-Öl in Boryslaw als Korrespondentin und Stenotypistin in der Abteilung Materialwirtschaft geführt (Liste vom 24.11.1943, S. 14, Nr. 641).

Im Sommer 1943 stellte Hilde Berger mit Schrecken fest, dass sie schwanger war. „Weil ich unter den gegebenen Umständen keinem Kind das Leben schenken wollte, entschloss ich mich zu einer Abtreibung. Wir hatten im Lager zwar einen Arzt, aber keinen Gynäkologen … Leider machte er keine gute Arbeit, das Blut war nicht zu stoppen. Kuba bekam Angst um mich, lief zu X [mit X ist Beitz gemeint] und bat ihn um Hilfe … Er sorgte dafür, dass einer seiner deutschen Angestellten mich in seinem eigenen Auto ins Krankenhaus nach Drohobytsch brachte. Dort wurde ich als Deutsche registriert, sofort als Notfall behandelt und dieses Mal wurde die Abtreibung fachmännisch und erfolgreich durchgeführt. Auf diese Weise hat X tatsächlich mein Leben gerettet, und das in einer Zeit, in der in Polen hunderttausende von Juden umgebracht wurden.“ (Hilde Bergers Lebensgeschichte, Hesse, S. 45)

Ab Sommer 1943 wurden immer mehr Zwangsarbeitslager für Juden liquidiert: auch die Arbeit der Karpathen-Öl AG bot keine wirkliche Sicherheit mehr. Viele Juden suchten deshalb nach einem Versteck: entweder in einem polnischen oder ukrainischen Haus, oder in einem Erdbunker im Wald. Für beides benötigte man Geld und Proviant. Oft wurden solche Verstecke entdeckt oder verraten. So war das Versteck von Dr. Goldman und anderen Mitgliedern des Judenrates aufgespürt worden – Beitz berichtete Hilde Berger, dass der Leiter der Schupo, Wüpper, damit prahlte, dass das Versteck entdeckt und alle an Ort und Stelle erschossen worden wären. Im Herbst 1943 lernte Hilde Berger im Büro einen Polen ungarischer Herkunft kennen, Meszarosz. Es hieß, er wäre ein führendes Mitglied der Armia Krajowa (der polnischen Untergrundarmee). Meszarosz spürte die Angst Hildes und bot ihr Hilfe an. Sie erzählte ihm von dem Plan, ein Versteck zu bauen, aber sie hätte kein Geld. Meszarosz sagte, er wisse, dass sie vielen Leuten unentgeltlich geholfen habe und jetzt selbst Hilfe verdient habe. Am nächsten Tag gab er ihr gegen Quittung 10.000 Zloty, die von der polnischen Exilregierung stammen würden. Falls sie mehr Geld brauche, solle sie sich wieder an ihn wenden. Hilde und ihr Freund Kuba konnten jetzt Material kaufen und mit dem Bau eines Verstecks beginnen. Im Winter wurde dies aber immer schwieriger und die Gefahr, entdeckt zu werden, stieg wegen der Spuren im Schnee. Die Schutzpolizei und die ukrainische Polizei suchten systematisch nach Verstecken und erschossen die Versteckten als „Partisanen“.

Beitz hatte ihr und anderen Juden in seinem Büro versprochen, sie rechtzeitig zu warnen, wenn die noch lebenden „Karpathen-Juden“ umgebracht werden sollten. Am 4.4.1944 wurde Beitz, als einziger Manager der Karpathen-Öl, zur Wehrmacht eingezogen – wahrscheinlich nach einer Denunziation durch einen anderen Deutschen. Es war Hilde Berger klar, dass sie jetzt untertauchen muss, aber ihr Versteck war noch nicht fertig.

Am 10. April wurden Boryslaw und Drohobycz das erste Mal bombardiert. Vier Tage später wurde das Lager Mrasznica morgens um 5 Uhr umstellt: unter Polizeibewachung wurden die Arbeiter zum Bahnhof getrieben und in Viehwaggons gepfercht. Es war zu spät; Flucht war unmöglich: zwei Juden, die auf dem Weg zum Bahnhof zu fliehen suchten, wurden sofort erschossen. Auch in Drohobycz wurde das Zwangsarbeitslager umstellt und geräumt: am 14.4.1944 traf der Transport mit 1.022 Juden aus den Lagern Boryslaw und Drohobycz im Konzentrationslager Plaszów bei Krakau ein. Auf Seite 24 der Zugangsliste findet man unter der Nummer 17 den Namen von Hilde Berger.

Auf Schindlers Liste

Einige Häftlinge hatten vorher gehört, dass die Arbeiter der Karpathen-Öl nach Jaslo gebracht werden sollten, um dort weiter für dieses Unternehmen zu arbeiten. Tatsächlich hatte die Karpathen-Öl für diesen Zweck auch Listen mit den Fachkräften aufgestellt, in der auch Hilde Berger genannt wurde. Auf diese Listen wurde aber beim plötzlichen Abtransport, von dem auch die Betriebsleiter in Boryslaw und Drohobycz überrascht wurden, keine Rücksicht genommen.

Groß war deshalb das Entsetzen, als die Zugfahrt nach einem Tag und einer Nacht ohne Essen statt in Jaslo in einem riesigen Lager endete, das von Elektrozäunen und Wachttürmen umgeben war, dem Konzentrationslager Plaszów. Geleitet wurde es vom berüchtigten SS-Untersturmführer Amon Göth, der als „Schlächter von Plaszow“ bezeichnet wurde. Im Sommer 1944 verzeichnete das Lager Plaszow mit etwa 25.000 die Höchstzahl internierter Häftlingen (20.000 Juden, 5.000 Polen).

Deutsches Konzentrationslager Plaszow (public domain)

Nach ihrer Ankunft mussten die jüdischen Gefangenen aus Boryslaw und Drohobycz einige Stunden auf einem großen Platz strammstehen. „Nach vielen Stunden erschien ein SS-Mann und brüllte, ob es jemanden unter uns gäbe, der Deutsch könne, Tippen und Stenografieren. Bevor ich etwas sagen konnte, wurde laut gerufen: ‚Hilde Berger, sie war die Sekretärin von Direktor [Beitz] in Boryslaw,‘ Der SS-Mann forderte mich auf, vorzutreten und fragte, ob das wahr sei. Dann sollte ich ihm folgen. Ich betrat ein Büro, wo ich einige jüdische Gefangene sah, die an Tischen saßen und arbeiteten. Ich wurde in einen Raum gebracht, wo ein SS-Mann in Uniform saß, Hauptscharführer Müller. Er war als Arbeitseinsatzführer für die Verteilung der Arbeit zuständig.“ (Hilde Bergers Lebensgeschichte, Hesse, S. 51)

Müller war ein ordinärer, ungebildeter Mann. Er blickte Hilde nicht an und sprach sie auch nie mit ihrem Namen an. Wenn er sie brauchte, brüllte er nur „Schreibkraft!“. Während des Diktats musste sie stehen. Hilde Berger verbesserte seine Berichte, weil sie voller stilistischer und grammatikalischer Fehler waren. Sie hatte Angst davor, für die Fehler verantwortlich gemacht zu werden. Als Müller das merkte, wurde er fuchsteufelswild. Hilde antwortete ihm ruhig, er wolle doch sicher nicht, dass fehlerhafte Berichte ins Hauptquartier geschickt würden, und er könne gerne ihre Korrekturen mithilfe eines Duden nachprüfen.

Müller musste regelmäßig Berichte über das Arbeitskräftepotenzial des Lagers nach Oranienburg schicken, dem Hauptquartier für alle Konzentrationslager. Als im Sommer ein großer Transport mit mehr als 2.000 ungarischen Juden in Plaszow eintraf, sortierte Müller die besonders arbeitsfähig Erscheinenden aus, die anderen wurden direkt erschossen. Im Anschluss diktierte Müller einen Bericht nach Oranienburg, in dem er mitteilte, dass 300 neue Arbeitskräfte ins Lager aufgenommen worden seien und 1.700 an Ort und Stelle liquidiert wurden.

Im Herbst 1944 musste Hilde Berger wie die anderen Stenotypistinnen viele Listen tippen – Listen mit Häftlingen, die zu Schindler gingen, und Listen mit denen, die für andere Orte vorgesehen waren. Das NSDAP-Mitglied Oskar Schindler hatte 1939 eine stillstehende Emaille-Fabrik bei Plaszow übernommen und später gekauft. Die Fabrik stellte 1942 auch Geschosshülsen her. Schindler erreichte mit gefälschten Papieren und Bestechungsgeldern, dass seine Fabrik als kriegswichtige Fabrik eingestuft wurde. Als die Evakuierung des Lagers Plaszow vorbereitet wurde, erhielt Schindler von der Zentralstelle in Oranienburg die Genehmigung, die Fabrik mit allen Maschinen und rund tausend jüdischen Zwangsarbeitern in Brünnlitz in der Tschechoslowakei weiter zu betreiben. Hilde Berger bemerkte in diesen Wochen, dass immer wieder SS-Leute versuchten, „ihre Juden“ auf die Schindler-Liste zu setzen. Diese SS-Leute machten das nicht aus humanitären Gründen, sondern weil sie wussten, dass der Krieg verloren war und sie sich für die Zeit danach ein Alibi als „Judenretter“ verschaffen wollten. Es war also klar, dass dieser Brünnlitz-Transport bessere Überlebenschancen bot. Hilde Berger setzte deshalb ihren Namen und die ihr bekannten Namen einiger anderer Juden aus Boryslaw auf die Schindler-Listen. Es gab mehrere Abschriften dieser Schindler-Liste: schließlich standen die Namen von 781 Männern und 297 Frauen darauf. In einer der alphabetischen Abschriften steht der Name von Hilde Berger unter Nummer 7 (Link Schindlers Liste, Auschwitz).

Der Transport Richtung Brünnlitz begann am 15.10.1944 und landete aber nicht in Brünnlitz: die Männer wurden in das KZ Groß-Rosen gebracht, während die Frauen nach Auschwitz-Birkenau transportiert wurden. Auschwitz-Birkenau war ein Transit- und Vernichtungslager. Als den Jüdinnen des Schindler-Transports ihre normale Kleidung abgenommen wurde, glaubten sie, dass jetzt ihre Reise zu Ende sei. Frauen, die ihnen ihre Kleidung abnahmen, sagten, dass alle Transporte mit einer Liste in die Gaskammern geschickt werden. Vier Wochen lang rechneten Hilde und die anderen Jüdinnen in Auschwitz täglich mit dem Gang in die Gaskammern, dann fuhr der Transport doch weiter nach Brünnlitz. Grund für die „Umleitung“ war eine Vorschrift der SS gewesen, dass Häftlinge bei einer Verlegung in ein anderes Lager erst in Quarantäne müssten, und in Groß-Rosen war kein Platz für die 300 Jüdinnen von Schindlers Liste gewesen. Oskar Schindler musste trotzdem mit weiteren Bestechungsgeldern nachhelfen, bis die Männer und Frauen schließlich nach Brünnlitz fahren durften.

Als ich nach Brünnlitz kam, hatte ich wieder Glück und wurde ins Büro geschickt. Da gab es sehr wenig zu tun. Schindler hatte einen cleveren und raffinierten Plan: Das Hauptprodukt, das er herstellen wollte, waren Flugabwehrgeschosse, glaube ich … Aber in Wirklichkeit wollte er das gar nicht. Er konnte immer sagen: ‚Dieses Material fehlt mir, jenes Material fehlt mir. Ich kann einfach nicht arbeiten.‘. Manchmal kamen Inspektionen von der Wehrmacht, nicht von der SS. … Er schaffte es immer, sich rauszureden. Er war ein guter Redner und clever. Er hat sie auch bestochen.“ (Gespräch, in: Hesse, S. 143)

Anfangs war die Versorgung gut, weil Schindler zusätzliche Nahrungsmittel aus Polen mit Lastwagen herbeibringen ließ. Das war ab Anfang 1945 nicht mehr möglich und man musste mit einer Hungerration auskommen: täglich ein winziges Stück Brot und morgens eine dünne Rote-Rüben-Suppe. Nachts träumte Hilde Berger von einem ganzen Laib Brot, von dem sie sich Scheibe für Scheibe abschneiden konnte.

Schindlers Fabrik in Brünnlitz, 2004 (public domain, Miaow Miaow)

Laufend drohten die SS-Leute und ihr Kommandant, ein junger, fanatischer Antisemit, dass sie bei Kriegsende alle Juden im Lager erschießen würden. Die jüdischen Häftlinge wählten daraufhin ein Komitee, das mit Schindler sprechen sollte. Schindler versicherte, dass er alle Juden im Werk retten wolle und auch Kontakt mit dem tschechischen Widerstand in Brünnlitz habe, die Waffen liefern wollten, wenn es nötig sei. Tatsächlich kam es anders: Kurz vor dem Kriegsende verschwanden die SS-Leute mit ihrem Kommandanten. Hilde Berger vermutete, dass Schindler sie auch bestochen hatte. Am 9. Mai 1945, nach der deutschen Kapitulation, rief Schindler alle in der Fabrik zusammen und verkündete, dass alle jetzt frei seien. Er bat darum, Ordnung und Disziplin aufrechtzuerhalten, bis man Identitätspapiere erhalten habe, mit denen man reisen konnte. Ein Lagerkomitee sorgte für Ordnung und Hilde Berger und andere tippten Identitätspapiere auf Tschechisch, Englisch und Polnisch, die mit dem Stempel des Bürgermeisters von Brünnlitz bestätigt wurden. Manche weinten, weil sie nicht wussten, wohin sie gehen sollten. Hilde beschloss wie die meisten, nach Polen zu fahren: Vielleicht waren ja noch einige Verwandte am Leben?

Kurzbiographie Hilde Berger

Hilde Berger, Folge 1
Hilde Berger, Folge 2
Hilde Berger, Folge 4 (in Vorbereitung)

 

 

Hilde Berger (1914-2011) – Folge/Episode/Odcinek 2

Text / Tekst in DE / EN / PL

Hans Berger

Hans Berger

[DE] In den Fängen der Gestapo

Hilde Berger war tief enttäuscht über das Fehlen eines Widerstandes gegen die Machtergreifung der Nazis, wollte aber im Untergrund weiter aktiv bleiben. Der kleinen trotzkistischen Gruppe, der sie sich angeschlossen hatte, gehörten einige jüdische Freunde noch aus den Zeiten der jüdischen Wanderbewegung an wie Alfred Bakalejnyk und ihr Bruder Hans, russische Emigranten wie Otto Grossmann und „arische“ Deutsche wie Werner Schmidt.
In den ersten Monaten der Nazi-Herrschaft wurden vor allem bekannte Sozialdemokraten, Linke und Kommunisten verfolgt, inhaftiert oder außer Landes getrieben. In Hildes Nachbarschaft wohnte ein junger jüdischer Journalist, der für eine linke Zeitung schrieb. Eines Tages brachte ein SA-Mann der Mutter die blutigen Kleider ihres Sohnes mit den Worten zurück: „Das hat Ihr Sohn davon, dass er sich in die Politik eingemischt hat und das ist alles, was von ihm übriggeblieben ist.“ Hilde Berger und ihre Freunde waren auch dadurch gefährdet, dass die Kommunisten in illegalen Flugblättern Trotzkisten und andere „Konterrevolutionäre“ namentlich denunzierten: ein gefundenes Fressen für die Gestapo. Mehrere Monate verließ sie deshalb mit ihrem Bruder Hans die elterliche Wohnung, um ihre Eltern nicht zu gefährden. Sie zog dann mit Alfred Bakalenik zusammen; nach heftigen Diskussionen mit ihren Eltern ließ sie sich zu einer „chuppa“ – einer Heirat nach jüdischem Ritus – überreden; standesamtlich heirateten sie nicht. Ihre Genossen durften von dieser Heirat nichts wissen.
Für ihre Treffen, auch mit anderen Widerständlern, mussten sich die Mitglieder der Gruppe konspirative Techniken aneignen – so verließen sie vor und nach Treffen immer als letzte den Bus oder die U-Bahn. 1934 wurden zwei Mitglieder der Gruppe verhaftet, aber sie verrieten Hilde nicht, obwohl sie Namen und Adresse kannten. Im selben Jahr wurde ihr Bruder Hans mit einem Flugblatt verhaftet. Der gerade 18 Jahre alte, jünger aussehende Hans behauptete, das Flugblatt sei ihm kurz zuvor von einem Unbekannten in die Hand gedrückt worden. Man glaubte ihm und er wurde zu nur sechs Monaten Jugendgefängnis verurteilt. Ein halbes Jahr nach seiner Entlassung wurde Hans im Herbst 1935 zum zweiten Mal verhaftet. Gegen den Rat Hildes war er als Kurier nach Hamburg gefahren, mit dem Argument, er sei der Jüngste und am wenigsten Verdächtige. Tatsächlich stand die Hamburger Gruppe unter Beobachtung der Gestapo: er wurde in Hamburg verhaftet, nach Berlin gebracht und gefoltert. Er verriet trotz Folter keine Namen. Nach anderthalb Jahren Einzelhaft bei der Gestapo wurde Hans zu 9 Jahren Zuchthaus verurteilt. Werner Schmidt floh nach einer Warnung nach England, wo er erfuhr, dass die ganze Gruppe beobachtet wurde. Er appellierte an Hilde und die anderen, aus Deutschland zu fliehen. Hilde Berger hörte nicht auf ihn.

In Gestapo-Haft

Am 6.11.1936 frühmorgens um 5 Uhr wurden Hilde und Alfred von der Gestapo wegen „Verschwörung und Hochverrat“ verhaftet. Nach einer Woche Befragung im Polizeihauptquartier Berlin wurden sie nach Magdeburg gebracht, wo der Prozess stattfinden sollte. Durch ein Schlüsselloch durfte sie ihren Bruder Hans sehen. „Er sah furchtbar aus wegen der Schläge und der Folter, die er im Berliner Gestapo-Hauptquartier erlitten hatte. Die Gestapo ließ mich nicht mit meinem Bruder sprechen. Sie brachten mich in den Befragungsraum zurück und sagten mir: ‚Sehen Sie, wie es Ihrem Bruder geht? Sie wissen, wie lange wir ihn schon haben. Wir haben Zeit, wir können warten. Ihnen wird es genauso ergehen, wenn Sie nicht sprechen und Sie haben Eltern und zwei Schwestern, die wir uns auch schnappen werden.“ (Hesse, S. 30), Ein Magdeburger Genosse hatte dem Druck nicht standgehalten und Namen verraten. Bei einer Gegenüberstellung sprach er sie mit ihrem Geheimnamen „Jenny“ an. Leugnen war jetzt zwecklos – jetzt ging es darum, den Schaden zu begrenzen. Sie hatte für diesen Fall mit ihrem Mann Alfred die Schutzbehauptung vereinbart, sie seien eine Zionistengruppe, die nur das Ziel habe, nach Palästina auszuwandern. Ihre Verhöre fanden nur nachts statt: man wollte Namen von ihr hören. Geschlagen wurde sie nicht. Sie nannte Namen – aber nur von Personen, von denen sie wusste, dass sie nicht mehr in Deutschland waren.

Ihr Verhörprotokoll, Gerichtsgefängnis Magdeburg, 27.1.1937, schließt mit diesen Sätzen: „Hilde Berger hat sich nach der Machtübernahme illegal für die Trotzki-Bewegung als Mitglied betätigt, indem sie illegale Schriften käuflich erwarb, an gemeinschaftlichen Treffs teilnahm, Beiträge abführte und dem Werner Schmidt (Deckname „Alex“) bei seiner Flucht in das Ausland Hilfe leistete. Sie hat sich der Vorbereitung eines hochverräterischen Unternehmens nach §§ 83, 84, 96, 49 schuldig gemacht. Sie ist überführt und geständig.“ (Kopie des Protokolls in Hesse, S. 197ff. Hier: S. 189).

Vor Gericht und im Zuchthaus

Nach 14 Monaten in Einzelhaft steht sie im Januar 1938 in Magdeburg vor Gericht. Da sie nicht in flagranti erwischt worden war, fiel ihr Urteil relativ milde aus: Hilde Berger wurde zu 2,5 Jahren Zuchthaus verurteilt. Sie glaubte, Glück gehabt zu haben, da sie nach Abzug der Untersuchungshaft nur noch 16 Monate absitzen musste. Sie wird in ein Zuchthaus für Frauen in Jauer (heute: Jawor) gebracht, dass als das strengste Frauengefängnis Deutschlands galt. „Der Gefängnisdirektor und die Wachen waren alle Nazis und hassten politische Gefangene mehr als echte Kriminelle. Während unserer Arbeit, die darin bestand, aus rauen Kordeln Körbe und Netze zu machen, durften wir nicht sprechen. Wir schliefen in einem riesigen Schlafsaal … Es war dort so bitterkalt, dass das Waschwasser in den kleinen Zubern über Nacht gefror … Die meisten Insassen waren politische Gefangene, vor allem KPD-Mitglieder. Sie dominierten das Leben im Gefängnis und beschimpften alle, die nicht ihrer Meinung waren, als Konterrevolutionäre“(Hilde Bergers Geschichte, in: Hesse, S. 32). Als Hilde Berger erfuhr, dass man sich in ein anderes Gefängnis mit landwirtschaftlicher Arbeit verlegen lassen konnte, meldete sie sich. Sie wurde dann im Frühjahr 1938 in das Zuchthaus Ziegenhain in der Nähe von Kassel verlegt.
Hilde Berger fand vor allem in den ersten Wochen die Arbeit dort extrem hart: wochenlang mussten sie auf Knien zwischen endlosen Reihen von Zuckerrüben arbeiten. Leichter fiel ihr später das Mähen und Heuwenden. Einige Wärter waren schon vor der Nazi-Zeit hier tätig gewesen und weniger streng. Manchmal durften sie bei der Arbeit sogar singen, und sie bekamen besseres Essen als in Jauer.  Ab November 1938 durften sie und andere Jüdinnen nicht mehr mit den anderen auf dem Feld arbeiten. Die deutsche Regierung hatte am 28./29. Oktober in der sogenannten „Polenaktion“ rund 17.000. Juden, die teilweise seit Jahrzehnte in Deutschland lebten, aber noch einen polnischen Pass besaßen, in einer deutschlandweiten Aktion festgenommen und gewaltsam über die polnische Grenze bei Bentschen (Zbąszyń) abgeschoben worden. Die meisten der Juden wurden zuerst auch von Polen abgewiesen, so dass sie hilfs- und mittellos im Niemandsland kampieren mussten. Aus Verzweiflung über die Lage seiner Eltern hatte ein junger Jude, Herschel Grynszpan, am 7. November auf einen deutschen Botschaftsrat in Paris ein Attentat verübt. Dies wurde von Goebbels in einer großangelegten Kampagne als Beweis der „jüdischen Weltverschwörung“ propagiert und war willkommener Anlass für die bereits vorbereiteten Pogrome und Zerstörungen von Synagogen („Reichskristallnacht“). Hilde hatte sich mittlerweile an die schwere körperliche Arbeit gewöhnt und sie vermisste jetzt den Kontakt mit anderen.
Nach einigen Monaten wurde sie in ein anderes Gefängnis, nach Cottbus, verlegt, wo sie wieder, hauptsächlich mit Kriminellen, Netze knüpfen musste.

Entlassen: Wohin nur?

Am 6. Mai 1939 wurde Hilde Berger aus dem Gefängnis entlassen und fuhr mit dem nächsten Zug nach Berlin zu einer Tante. Abends erschien ein Norweger, der ihr anbot, mit ihm nach Norwegen in Sicherheit zu reisen. Er hatte einen neuen norwegischen Pass mit anderem Namen und einem Foto ihrer jüngeren Schwester Rose bei sich – ein Foto von Hilde hatten die norwegischen Unterstützer vorher nicht erhalten. Hilde war das zu gefährlich: ein anderes Foto und der fehlende Einreisestempel von Norwegen nach Deutschland hätten entdeckt werden können. Sie lehnte das Angebot also ab und bat, ihr ein legales Visum auf ihren Namen zu besorgen. Sie wollte die verbleibende Zeit vor allem nutzen, um ihren Bruder Hans und ihren Mann Alfred zu besuchen.
Am ersten freien Sonntag besuchte ich meinen Bruder im Brandenburger Gefängnis. Mein Herz brach fast, als ich sah, wie er um Jahre gealtert war. Er war mager und hatte viel Gewicht verloren. Ansonsten hatte er sich aber von den Schlägen im Gestapo-Gefängnis erholt … Er hatte noch fünf Jahre bis zu seiner Freilassung – das dachten wir jedenfalls. Ich sollte ihn nie wieder sehen. Am folgenden Sonntag besuchte ich Alfred, meinen Mann, der in einem Gefängnis etwas weiter weg von Berlin war. Er wollte mich sofort überreden, Deutschland so schnell wie möglich zu verlassen … Wir machten Pläne für die Zukunft … Leider sollte ich auch ihn nie wieder sehen.“ (Hilde Bergers Geschichte, a.a.O., S. 34).

Die norwegische Botschaft bot ihr ein Visum an: Voraussetzung war ein gültiger Pass. Genau das war aber das Problem für Hilde: Sie war, obwohl in Berlin geboren, polnische Staatsangehörige – Polen aber hatte inzwischen allen Juden, die nie in Polen gelebt hatten, die Staatsangehörigkeit entzogen. Deshalb versuchte Hilde, Deutschland auf legalem Wege zu verlassen. Sie ging ins Polizeipräsidium und beantragte ein Reisedokument. Ihre Aufenthaltsgenehmigung für Deutschland war während ihrer Zeit im Zuchthaus ausgelaufen und sie war auch keine polnische Staatsangehörige mehr. Deshalb beantragte sie einen Pass für Staatenlose. Der Polizeibeamte wunderte sich, dass sie überhaupt aus dem Gefängnis entlassen worden war. Zwei Tage später wurde sie wieder verhaftet. Sechs Wochen befand sie sich in Haft, als ein anwesender Wärter hörte, dass ihre Eltern wieder in Boryslaw in Polen lebten – sie waren auch aufgrund der Polenaktion ausgewiesen worden. Dieser Wärter, der kein Nazi war, wollte ihr helfen. Sie solle versuchen, über die Grenze zu ihrer Familie nach Polen zu gelangen. Erstaunlicherweise funktionierte dieser Plan. Unter Polizeibewachung wurde sie zur polnischen Grenze gebracht. Sie dürfe sich nicht von der polnischen Grenzpolizei fangen lassen, die sie zurück schicken würde, und dann würde die deutsche Polizei sie nicht mehr freilassen. Sie übernachtete mit einer anderen polnisch-jüdischen Frau im Niemandsland und wagten dann im Morgengrauen, die Grenze zu überqueren. Nach ein paar Kilometern trafen sie einen polnischen Bauern. Er sagte, dass sie nur eine Stunde Busfahrt von Gdynia (deutsch: Gdingen) entfernt seien, und schenkte ihnen das Fahrgeld. Jetzt war sie in Polen, in Freiheit. Sie hoffte, ihre Eltern in Boryslaw zu besuchen, und dann ins rettende Ausland zu reisen. Doch es kam alles anders.

Kurzbiographie Hilde Berger

Hilde Berger, Folge 1
Hilde Berger, Folge 3
Hilde Berger, Folge 4 (in Vorbereitung)

[EN] In the clutches of the Gestapo

Hilde Berger was deeply disappointed about the lack of resistance against the Nazi seizure of power, but wanted to remain active in the underground. The small Trotskyist group she had joined included some Jewish friends from the days of the Jewish wandering movement (like Alfred Bakalejnyk and her brother Hans), Russian emigrants (like Otto Grossmann) and „Aryan“ Germans (like Werner Schmidt).
During the first months of Nazi regime, it were mainly prominent social democrats, leftists and communists who were persecuted, imprisoned or driven out of the country. In their neighbourhood lived a young Jewish journalist who wrote for a leftist newspaper. One day, an SA man brought his bloody clothes back to his mother with the words: „That’s what your son gets for interfering in politics and that’s all that’s left of him.“ Hilde Berger and her friends were also endangered by the fact that the communists denounced Trotskyists and other „counter-revolutionaries“ by name in illegal leaflets: a sure thing for the Gestapo. For several months she left her parents‘ flat with her brother Hans, so as not to endanger her parents. She then moved in with Alfred Bakalenik; after fierce discussions with her parents, she was persuaded to marry according to the Jewish rite (chuppa); they did not marry in a civil registry office. Her comrades were not allowed to know about this.
For meetings, also with other resistance fighters, the members of the group had to acquire conspiratorial techniques – so they were always the last to leave the bus or the underground before and after meetings. In 1934 two members of the group were arrested, but they did not betray Hilde, even though they knew her name and address. In the same year, her brother Hans was arrested with a leaflet. Hans, just 18 years old and younger looking, claimed that the leaflet had been handed to him shortly before by an unknown person. They believed him and he was sentenced to only six months in juvenile prison. Six months after his release, Hans was arrested for the second time in autumn 1935. Against Hilde’s advice he had gone to Hamburg as a courier, arguing that he was the youngest and least suspect. In fact, the Hamburg group was under surveillance by the Gestapo: he was arrested in Hamburg, brought to Berlin and tortured. Despite torture he did not reveal any names. After a year and a half of solitary confinement with the Gestapo, Hans was sentenced to 9 years in prison. Werner Schmidt fled to England after a warning, where he learned that the whole group was being watched. He appealed to Hilde and the others to flee from Germany. Hilde Berger did not listen to him.

In Gestapo custody

On 6.11.1936 early in the morning at 5 o’clock in the morning Hilde and Alfred were arrested by the Gestapo for „conspiracy and high treason“. After a week of interrogation at Berlin police headquarters, they were taken to Magdeburg, where the trial was to take place. Through a keyhole she was allowed to see her brother Hans. „He looked terrible because of the beatings and torture he had suffered at the Berlin Gestapo headquarters. The Gestapo didn’t let me talk to my brother. They took me back to the interrogation room and told me: ‚See how your brother is? You know how long we have had him. We have time, we can wait. You’ll be the same if you don’t talk and you have parents and two sisters we’re going to get too.“ (Hesse, p. 30).
A comrade from Magdeburg had not withstood the pressure and revealed names. He addressed her in a confrontation during interrogation with her secret name „Jenny“. Denial was useless now – now it was a matter of limiting the damage. In this case, she had agreed with her husband Alfred to protect the claim that they were a Zionist group whose only aim was to emigrate to Palestine. Her interrogations only took place at night: they wanted to hear names of her. She was not beaten. She gave names – but only of people she knew were no longer in Germany. Her interrogation protocol, Magdeburg Court Prison, 27 January 1937, concludes with these sentences: „After the Machtergreifung Hilde Berger worked illegally for the Trotsky movement as a member by buying illegal writings, taking part in joint meetings, paying contributions and helping Werner Schmidt (code name „Alex“) to escape abroad. She is guilty of preparing a highly treacherous project under sections 83, 84, 96 and 49. She has been convicted and confessed.“ (Copy of the minutes in Hesse, p. 197ff. Here: p. 189).

In court and in prison

After 14 months in solitary confinement, she stands trial in Magdeburg in January 1938. As she had not been caught red-handed, her sentence was relatively lenient: Hilde Berger was sentenced to 2.5 years in prison. She thought she was lucky, as she only had to serve 16 months after being remanded in custody. She was taken to a prison for women in Jauer (Polish: Jawor), which was considered the strictest women’s prison in Germany. „The prison warden and guards were all Nazis and hated political prisoners more than real criminals. During our work, which consisted of making baskets and nets from rough cords, we were not allowed to speak. We slept in a huge dormitory … It was so bitterly cold there that the washing water in the small tubs froze overnight … Most of the inmates were political prisoners, especially members of the KPD. They dominated life in prison and called all those who disagreed with them >counter-revolutionaries<“ (Hilde Berger’s story, in: Hesse, p. 32). When Hilde Berger learned that it was possible to be transferred to another prison with agricultural work, she applied. She was then transferred to the Ziegenhain prison near Kassel in the spring of 1938.
Hilde Berger found the work there extremely hard, especially in the first few weeks: for weeks they had to work on their knees between endless rows of sugar beets. Mowing and hay turning was easier for her later. Some of the guards were already working here before the Nazi era and were less strict. Sometimes they were even allowed to sing while working, and they got better food than in Jauer.
From November 1938 onwards, she and other Jewish women were no longer allowed to work in the fields with the others. The German government had arrested around 17,000 Jews, some of whom had been living in Germany for decades but still held a Polish passport, in a Germany-wide action on 28/29 October in the so-called „Polenaktion“ and forcibly deported them across the Polish border near Bentschen (Zbąszyń). Most of the Jews were initially rejected away by the Poles, so that they had to camp in no man’s land without help or means. Out of desperation over the situation of his parents, a young Jew, Herschel Grynszpan, had assassinated a German embassy counsellor in Paris on 7 November. This was propagated by Goebbels in a large-scale campaign as proof of the „Jewish world conspiracy“ and was a welcome occasion for the pogroms and destruction of synagogues already prepared („Reichskristallnacht“). Hilde had meanwhile got used to the hard physical work and she missed contact with others.
After a few months she was transferred to another prison, Cottbus, where she had to tie nets again, mainly with criminals.

Released: Where to go?

On 6 May 1939 Hilde Berger was released from prison and she took the next train to Berlin to visit an aunt. In the evening a Norwegian appeared who offered to travel with him to Norway in safety. He had a new Norwegian passport with a different name and a photo of her younger sister Rose with him – the Norwegian supporters had not received a photo of Hilde before. This was too dangerous for Hilde: a different photo and the missing entry stamp from Norway to Germany could have been discovered. So she refused the offer and asked to get a legal visa in her name. She wanted to use the remaining time mainly to visit her brother Hans and her husband Alfred.
On the first free Sunday I visited my brother in Brandenburg prison. My heart almost broke when I saw how he had aged years. He was skinny and had lost a lot of weight. But apart from that he had recovered from the beatings in the Gestapo prison … He still had five years to go before he was released – or so we thought. I should never see him again. The following Sunday I visited Alfred, my husband, who was in a prison a little further away from Berlin. He immediately tried to persuade me to leave Germany as soon as possible … We made plans for the future … Unfortunately I was also never to see him again.“ (Hilde Berger’s story, op. cit., p. 34).
The Norwegian Embassy offered her a visa: A valid passport was required. But that was precisely the problem for Hilde: although she was born in Berlin, she was a Polish citizen – but Poland had meanwhile withdrawn citizenship from all Jews who had never lived in Poland. So Hilde tried to leave Germany legally. She went to the police headquarters and applied for a travel document. Her residence permit for Germany had expired during her time in prison and she was no longer a Polish citizen. She therefore applied for a passport for stateless persons. The police officer was surprised that she had been released from prison at all. Two days later she was arrested again. She was in custody for six weeks when a guard present heard that her parents were living in Boryslaw in Poland again – they had also been expelled because of the “ Polenaktion“. This guard, who was not a Nazi, wanted to help her. She should try to cross the border to join her family in Poland. Surprisingly this plan worked. Under police surveillance she was taken to the Polish border. She was not to be caught by the Polish border police, who would send her back, and then the German police would not release her. She spent the night in no man’s land with another Polish Jewish woman and then dared to cross the border at dawn. After a few kilometres they met a Polish peasant. He said that they were only an hour’s bus ride from Gdynia and gave them the fare as a gift. Now she was in Poland, in freedom. She hoped to visit her parents in Boryslaw, and then to travel to a rescuing country. But it all turned out differently.

short biography Hilde Berger

[PL] W szponach Gestapo

Hilde Berger była głęboko rozczarowana brakiem oporu wobec przejęcia władzy przez nazistów, ale chciała nadal być aktywna w podziemiu. Do niewielkiej grupy trockistowskiej, do której dołączyła, należeli żydowscy przyjaciele jeszcze z czasów żydowskiego ruchu wędrownego (jak Alfred Bakalejnyk i jej brat Hans), rosyjscy emigranci (jak Otto Grossmann), oraz „aryjscy“ Niemcy (jak Werner Schmidt).
W pierwszych miesiącach nazistowskich rządów prześladowani, więzieni lub wypędzani z kraju byli głównie znani socjaldemokraci, lewicowcy i komuniści. W sąsiedztwie Hilde mieszkał młody żydowski dziennikarz, który pisał dla lewicowej gazety. Pewnego dnia mężczyzna z SA przywiózł jego matce zakrwawione ubranie syna ze słowami: „To jest to, co twój syn dostał za wtrącanie się w politykę i to jest wszystko, co z niego zostało„. Hilde Berger i jej przyjaciele byli również w niebezpieczeństwie, ponieważ komuniści zadenuncjowali trockistów i innych „kontrrewolucjonistów“ z imienia i nazwiska w nielegalnych ulotkach: podali ich Gestapo jak na tacy. Aby nie narażać rodziców na niebezpieczeństwo wraz bratem Hansem opuściła na kilka miesięcy mieszkanie rodziców. Po tym czasie zamieszkała z Alfredem Bakalenikiem; po zaciętych dyskusjach z rodzicami zgodziła się na małżeństwo w obrządku żydowskim; jednak nie wzięła ślubu w urzędzie stanu cywilnego. Jej towarzysze nie mogli się o ślubie dowiedzieć.
Żeby się spotykać, także z innymi bojownikami ruchu oporu, członkowie jej grupy musieli przyswoić sobie techniki konspiracyjne – zawsze więc, przed i po spotkaniach, jako ostatni opuszczali autobus lub metro. W 1934 roku dwóch członków grupy zostało aresztowanych, ale nie zdradzili Hilde, mimo że znali jej nazwisko i adres. W tym samym roku został aresztowany z ulotką jej brat Hans. Hans, mający zaledwie 18 lat i młodzieńczy wygląd, twierdził, że ulotkę wcisnęła mu do ręki krótko wcześniej nieznana osoba. Uwierzyli mu, a on został skazany tylko na sześć miesięcy więzienia dla nieletnich. Pół roku po uwolnieniu Hans został aresztowany po raz drugi, jesienią 1935 roku. Wbrew radzie Hilde pojechał do Hamburga jako kurier, twierdząc, że jest najmłodszy i najmniej podejrzany. W rzeczywistości grupa hamburska była pod nadzorem Gestapo: został aresztowany w Hamburgu, przywieziony do Berlina i torturowany. Pomimo tortur nie ujawnił żadnych nazwisk. Po półtora roku więzienia w gestapowskiej izolatce, Hans został skazany na 9 lat więzienia. Werner Schmidt, po ostrzeżeniu, uciekł do Anglii, gdzie dowiedział się, że cała grupa jest obserwowana. Zaapelował do Hilde i innych, by uciekali z Niemiec. Hilde Berger go nie posłuchała.

W areszcie Gestapo

6.11.1936 wczesnym rankiem o godzinie 5 rano Hilde i Alfred zostali aresztowani przez Gestapo za „spisek i zdradę stanu“. Po tygodniu przesłuchań w berlińskiej komendzie policji zostali przewiezieni do Magdeburga, gdzie miał się odbyć proces. Przez dziurkę od klucza pozwolono jej zobaczyć brata Hansa. „Wyglądał okropnie z powodu pobicia i tortur, których doznał w siedzibie Gestapo w Berlinie“. Gestapo nie pozwoliło mi rozmawiać z bratem. Zabrali mnie z powrotem do pokoju przesłuchań i powiedzieli: „Widzi Pani, co się dzieje z Pani bratem? Pani wie, jak długo go już mamy. Mamy czas, możemy poczekać. Będzie z Paną tak samo, jeśli nie będzie Pani mówić, a Pani ma rodziców i dwie siostry, które też dostaniemy.“ (Hesse, s. 30)
Jeden z towarzyszy z Magdeburga nie wytrzymał presji i zdradził nazwiska. Zwracał się do niej podczas konfrontacji używając jej pseudonimu „Jenny“. Zaprzeczanie było więc bezcelowe – teraz chodziło o zminimalizowanie szkód. Na wypadek takiej sytuacji wcześniej ustaliła z mężem Alfredem linię obrony, że są grupą syjonistyczną, której jedynym celem była emigracja do Palestyny. Jej przesłuchania odbywały się tylko w nocy: przesłuchujący chcieli usłyszeć od niej nazwiska. Nie była bita. Podała nazwiska – ale tylko ludzi, których nie było już w Niemczech.
Protokół przesłuchania, z więzienia sądowego w Magdeburgu z 27 stycznia 1937 r., kończy się tymi zdaniami: „Hilde Berger po przejęciu władzy pracowała nielegalnie jako członek ruchu trockistowskiego, kupując nielegalne pisma, uczestnicząc we wspólnych spotkaniach, płacąc składki i pomagając Wernerowi Schmidtowi (pseudonim „Alex“) w ucieczce za granicę. Jest ona winna przygotowania wysoce zdradzieckiego przedsięwzięcia na podstawie §§ 83, 84, 96, 49. Skazana przyznała się do winy.“ (kopia protokołu w Hesse s. 197ff. Tutaj: s. 189).

W sądzie i w więzieniu

Po 14 miesiącach spędzonych w izolatce, w styczniu 1938 roku staje przed sądem w Magdeburgu. Ponieważ nie została złapana na gorącym uczynku, jej wyrok był stosunkowo łagodny: Hilde Berger została skazana na 2,5 roku więzienia. Uwierzyła, że miała szczęście, bo po odjęciu miesięcy w izolatce zostało do odsiedzenia tylko 16 miesięcy. Zabrano ją do zakładu karnego dla kobiet w Jauer (dziś: Jawor), który był uważany za najsurowsze więzienie dla kobiet w Niemczech. „Dyrektor więzienia i strażnicy byli nazistami i nienawidzili więźniów politycznych bardziej niż prawdziwych przestępców. Podczas naszej pracy, która polegała na robieniu koszyków i siatek z szorstkich sznurków, nie wolno nam było rozmawiać. Spaliśmy w ogromnej sali… Było tam tak strasznie zimno, że woda do mycia w małych wanienkach zamarzała przez noc… Większość więźniów to byli więźniowie polityczni, zwłaszcza członkowie KPD. Oni zdominowali życie w więzieniu, wszystkich, którzy się z nimi nie zgadzali, nazywali „kontrrewolucjonistami“ (Historia Hilde Berger, w: Hesse, s. 32). Kiedy Hilde Berger dowiedziała się, że istnieje możliwość przeniesienia do innego więzienia z pracą w rolnictwie, zgłosiła się na ochotnika. Wiosną 1938 roku została przewieziona do zakładu karnego w Ziegenhain koło Kassel.
Praca, którą Hilde Berger musiała tutaj wykonywać była dla niej niezwykle ciężka, szczególnie w pierwszych tygodniach: przez wiele tygodni musiała pracować na kolanach między niekończącymi się rzędami buraków cukrowych. Koszenie i sianokosy okazały się później łatwiejsze. Niektórzy strażnicy pracowali tu jeszcze przed erą nazistowską i byli mniej surowi. Czasami nawet wolno im było w pracy śpiewać, a jedzenie jakie tutaj dostawali było lepsze niż w Jaworze.
Od listopada 1938 r. nie wolno było jej i Żydom pracować z innymi w polu. W dniach 28/29 października, w tzw. “akcji Polska“ (Polenaktion), rząd niemiecki aresztował około 17.000 Żydów, z których część mieszkała w Niemczech od dziesięcioleci, ale nadal posiadała polski paszport i w ramach ogólnoniemieckiej akcji siłą deportował ich przez polską granicę w pobliże Bentschen (Zbąszyń). Początkowo większość Żydów nie została również przyjęta przez Polaków, musieli więc biwakować na ziemi niczyjej bez pomocy i środków do życia. W desperacji, z powodu sytuacji swoich rodziców, Herschel Grynszpan, młody Żyd, zamordował 7 listopada w Paryżu doradcę ambasady niemieckiej. Zostało to wykorzystane przez Goebbelsa w ramach zakrojonej na szeroką skalę kampanii jako dowód „spisku świata żydowskiego“ i było okazją do rozpoczęcia przygotowywanych już pogromów i akcji niszczenia synagog („Noc Kryształowa“). Hilde w międzyczasie przyzwyczaiła się do ciężkiej pracy fizycznej i nie brakowało jej kontaktu z innymi.
Po kilku miesiącach została przeniesiona do innego więzienia, do Cottbus, gdzie ponownie musiała wiązać sieci, głównie z przestępcami.

Zwolniona: Dokąd?

W dniu 6 maja 1939 roku Hilde Berger została zwolniona z więzienia i pojechała najbliższym pociągiem do Berlina, do ciotki. Wieczorem pojawił się tu pewien Norweg i zaproponował jej bezpieczną podróż z nim do Norwegii. Miał ze sobą nowy norweski paszport z innym nazwiskiem i zdjęciem jej młodszej siostry Rose – norwescy towarzysze nie otrzymali wcześniej zdjęcia Hilde. Hilde uważała to za zbyt niebezpieczne: inne zdjęcie i brakujący stempel wjazdowy z Norwegii do Niemiec mogły zostać odkryte. Odrzuciła więc ofertę i poprosiła o legalną wizę na swoje nazwisko. Ale przede wszystkim chciała wykorzystać ten czas, by odwiedzić brata Hansa i męża Alfreda.
W pierwszą wolną niedzielę odwiedziłam mojego brata w więzieniu w Brandenburgii. Prawie pękło mi serce, gdy zobaczyłem, jak się zestarzał. Był chudy i stracił dużo na wadze. Ale poza tym, wyzdrowiał już po biciu w więzieniu Gestapo… Miał jeszcze pięć lat do zwolnienia – tak w każdym razie myśleliśmy. Miałam go nigdy więcej nie zobaczyć. W następną niedzielę odwiedziłam Alfreda, mojego męża, który był w więzieniu nieco dalej od Berlina. Natychmiast starał się przekonać mnie do jak najszybszego opuszczenia Niemiec. Planowaliśmy przyszłość. Niestety, jego też nigdy więcej nie zobaczyłam.“ (Historia Hilde Berger, op. cit., s. 34).
Ambasada Norwegii zaoferowała jej wizę: warunkiem było posiadanie ważnego paszportu. Ale to był właśnie problem Hilde: choć urodziła się w Berlinie, była obywatelem polskim – jednak w międzyczasie Polska odebrała obywatelstwo wszystkim Żydom, którzy nigdy w Polsce nie mieszkali. Dlatego Hilde próbowała opuścić Niemcy legalną drogą. Poszła na komisariat policji i złożyła wniosek o dokument podróży. Jej zezwolenie na pobyt w Niemczech w czasie pobytu w więzieniu wygasło i nie była już obywatelem polskim. Dlatego też złożyła wniosek o paszport dla bezpaństwowców. Urzędnik policji bardzo się zdziwił, że w ogóle została zwolniona z więzienia. Dwa dni później została ponownie aresztowana. Była w areszcie śledczym przez sześć tygodni, kiedy to będący na służbie strażnik usłyszał, że jej rodzice obecnie mieszkają w Borysławiu w Polsce – ponieważ również zostali wydaleni w wyniku „akcji Polska“. Ten strażnik, który nie był nazistą, chciał jej pomóc. Poradził jej spróbować przedostać się przez granicę do swojej rodziny w Polsce. O dziwo, ten plan udał się. Pod nadzorem policji została przewieziona do polskiej granicy. Miała nie dać się złapać polskiej straży granicznej, która by ją odesłała, a niemiecka policja by jej już nie uwolniła. Noc spędziła na ziemi niczyjej z inną polską Żydówką, a potem o świcie odważyły się przekroczyć granicę. Po kilku kilometrach spotkały polskiego rolnika. Powiedział im, że są tylko godzinę jazdy autobusem od Gdyni i dał pieniądze na bilet. Teraz była w Polsce, na wolności. Miała nadzieję odwiedzić rodziców w Borysławiu, a następnie udać się za ratującą życie granicę. Jednak wszystko potoczyło się inaczej.

Krótka biografia Hilde Berger

 

Hilde Berger (1914-2011) – Folge/Episode/Odcinek 1

Text / Tekst in DE / EN / PL

[DE] FOLGE 1 (1914-1932)

Kindheit in Berlin

Hilde Berger wurde am 13. Juni 1914 als zweites von vier Kindern des Ehepaares Nathan und Sarah Berger geboren. Die Eltern waren 1912 aus Stryj in Galizien nach Berlin gezogen. Der Vater war gelernter Schneider und ein strenggläubiger Jude. Sein Schneidergeschäft war nicht konkurrenzfähig, weil er den Sabbat streng einhielt. Als frommer Chasside war er am Geschäft wenig interessiert: er sah seinen Lebensinhalt darin, Gott zu dienen, und widmete seine freie Zeit dem Studium des Talmud und der Thora. Den Kindern gegenüber war er sehr streng. Die Mutter Sarah führte dann ein Bekleidungsgeschäft am Cottbusser Tor mit etwas mehr Erfolg, zumal sie besser Deutsch sprach. „Meine Mutter war verständnisvoller uns Kindern und dem modernen Berlin gegenüber, obwohl auch sie religiös und fromm war. Sie versuchte, zwischen uns und dem Vater zu vermitteln.“ (Hesse, S. 22).
Die Familie war bitterarm, aber litt nie Hunger. Sie wohnte in einer Kellerwohnung hinter dem Laden, mit einem großen Raum, der als Wohnzimmer, Ess- und Schlafzimmer der Eltern diente. Hilde und ihr jüngerer Bruder Hans schliefen in einem Teil des Ladens, der durch ein Regal vom Geschäft abgetrennt war. Es gab kein Badezimmer, und die Toilette war in einem Häuschen im Innenhof.
Die Familie konnte das Schulgeld für eine höhere Schule nicht aufbringen. Ihr Lehrer an der Volksschule überzeugte die Mutter, dass Hilde als Begabteste in ihrer Klasse auf eine höhere Schule gehen solle. Die Direktorin eines nahen Lyzeums willigte ein, dass das Schulgeld um die Hälfte reduziert wurde. Auch ihr jüngerer Bruder Hans, 1916 geboren, konnte mit reduziertem Schulgeld eine höhere Schule besuchen.

Emanzipation einer jungen Berliner Jüdin

Zuhause sprachen sie in der Familie nur Deutsch – ihr Vater antwortete meist auf Jiddisch oder gebrochenem Deutsch. Die Mutter sprach dagegen gut Deutsch. Für Hilde öffnete sich auf dem Lyzeum eine neue Welt. Sie interessierte sich vor allem für Sprachen und Geschichte und war eine leidenschaftliche Leserin: während in der Schule vor allem die Klassiker wie Kleist, Goethe und Schiller gelesen wurde, las sie mit Begeisterung zeitgenössische Schriftsteller wie Heinrich Mann, Stefan Zweig, Arnold Zweig und Erich Maria Remarque.
Schon vor dem Lyzeum ging sie in eine Kindergruppe, die von der Synagoge „Kottbusser Ufer“ organisiert wurde und in der gesungen, getanzt, Sport getrieben und Theater gespielt wurde. Später kamen in diese Gruppe Leute, die die Kinder und Jugendlichen vom Zionismus begeistern wollten. Schließlich gehörte Hilde zu einer Zionisten-Organisation, die sich nach den Farben der jüdischen Flagge „Blau-Weiß“ (Brith Haolim) nannte, und in der bald sozialistische Zionisten Anhänger suchten. Hilde sagt dazu in einem Interview: „Ja, zunächst zog mich die zionistische Idee an. Was mich dann aber an der sozialistisch-zionistischen Idee besonders begeisterte, war das Gemeinschaftsleben, das Gruppenleben, das Kibbuzleben, das wir in Berlin im Kleinen zu praktizieren versuchten – zum Beispiel, wenn wir uns zum Wandern oder zu anderen gemeinsamen Unternehmungen trafen. Wir verachteten das Privateigentum, wir teilten unser Essen, wir waren eine >Jugendbewegung<“ (Hesse, S. 68f.).Sie empört sich über die Unterordnung der Frauen in der Synagoge. Sie beginnt, mit ihrem Vater über religiöse Fragen zu streiten „Ich, das kleine Mädchen, versuchte ihn davon zu überzeugen, dass es kein Verbrechen sein könne, am Sabbat das Licht an- und auszuschalten. Dass dieses Gesetz zu einer Zeit geschrieben wurde, als es noch wirklich Arbeit war, Feuer zu machen … Dieses Gesetz ist nicht für die heutige Zeit gemacht … Also, warum willst du es mir nicht erlauben? Die Antwort meines Vaters war unweigerlich: >So steht es in der Schrift geschrieben. Die Schrift muss Wort für Wort befolgt werden. Du darfst keine Fragen stellen!< Dieser letzte Satz machte mich wütend …die einzige Antwort, die ich bekam, war : >Stell keine Fragen!<“ (Hesse, S. 87)
Die Schule war national-konservativ; einige Lehrer waren sehr antisemitisch und nationalistisch eingestellt. Hildes erste Widerspruchshandlung war ihre Ablehnung, am Geschichtsunterricht über den ersten Weltkrieg teilzunehmen. Sie war die einzige Schülerin, die offen eine Antikriegsmeinung vertrat. Da sie eine sehr gute Schülerin war, wurde sie dafür nicht bestraft.
Hilde Berger ist 15 und will jetzt nicht mehr nur für eine sozialistische jüdische Gesellschaft, sondern als Deutsche unter Deutschen für den Sozialismus kämpfen. Sie war Leiterin einer Jugendgruppe der „Brith Haolim“, die die Jugendlichen zu produktiven Mitgliedern eines Kibbuz in Palästina ausbilden soll. Sie schloss sich in der Organisation bald der kommunistischen Opposition an, mit dem Ziel, auszutreten und der kommunistischen Jugend beizutreten. Sie war stolz, damit der Avantgarde anzugehören und Teil einer weltweiten Bewegung zu sein, mit der Sowjetunion als erstem sozialistischem Staat. Doch schon bald war sie zunehmend enttäuscht: das Bildungsniveau war viel niedriger als sie es von ihren früheren Gruppen gewohnt war, es gab keine offenen Diskussionen, und es herrschte eine repressive Atmosphäre in der Organisation. Auf den Straßen tobten häufig Straßenschlachten, vor allem zwischen Nazis und Kommunisten. 1932 waren die Nazis schon eine Massenbewegung geworden. Hilde teilte viele Kritikpunkte der Kommunisten an der Politik der Sozialdemokraten, aber meinte, dass nur ein gemeinsamer Kampf von Sozialdemokraten und Kommunisten den Nationalsozialismus verhindern könne. Die offizielle Parteilinie der KPD aber lautete: „Schlagt die Sozialfaschisten [damit gemeint waren die Sozialdemokraten], den Hauptfeind der Arbeiterklasse!“. Weil sie dies offen kritisierte, wurde sie zu einem Treffen aufgefordert, bei dem sie vor die Alternative gestellt wurde, entweder der Parteilinie zu folgen oder ausgeschlossen zu werden. Sie wurde ausgeschlossen.
Hilde Berger versuchte dann, mit anderen linken Gruppen Kontakt aufzunehmen – die Gruppe, die ihr am meisten zusagte mit ihrer Kritik an der Politik der KPD und Stalins, waren die Trotzkisten. Der Schreibstil und die Argumentation Trotzkis waren niveauvoller als der der deutschen kommunistischen Führer, und es gab offene Diskussionen in dieser Gruppe. Ab Mitte 1932 vertrat sie dann mehr und mehr die Positionen der Trotzkisten, und schloss sich mit ihrem Bruder der trotzkistischen Gruppe an. [Dass auch diese Positionen sehr einseitig waren und gerade Trotzki selbst als Kriegskommissar eine brutale Politik nach Innen und Außen verfolgte, war ihr damals noch nicht bewusst]. Die Machtergreifung Hitlers und die Ohnmacht der gespaltenen Arbeiterbewegung bestätigten ihre Kritik an der Politik der KPD.

Hilde versuchte später, ihren Werdegang zu verstehen. „Meine eigene Erklärung war das Beispiel, das uns unser Vater gegeben hatte: >> Du sollst dich im Leben nicht um materielle Dinge, um deine eigenen persönlichen Interessen kümmern, sondern um Höherem!<< Das war für ihn das Wort Gottes und die jüdische Religion. Für uns war es die Arbeiterklasse und die Menschheit. Auch heute noch bin ich davon überzeugt: Es war diese Haltung des guten Juden mit starken Prinzipien, auch wenn wir sie ablehnten, es war seine Grundphilosophie darüber, was ein Mensch tun soll, die uns dazu gebracht hat, die Welt verbessern zu wollen.“ (Gespräch Mark Smith mit Hilde Berger, in: Hesse, S. 105)

Kurzbiographie Hilde Berger

[EN] EPISODE 1

Childhood in Berlin

Hilde Berger was born on June 13, 1914, the second of four children of the couple Nathan and Sarah Berger. The parents had moved from Stryj in Galicia to Berlin in 1912. The father was a trained tailor and a strict Jew. His tailoring business was not competitive, because he strictly observed the Sabbath. As a pious Hasidic, he had little interest in the business: he saw his purpose in life as serving God and devoted his free time to the study of the Talmud and the Torah. He was very harsh with his children. His mother Sarah then ran a clothing store at Cottbusser Tor with somewhat more success, especially since she spoke German better. „My mother was more understanding towards us children and modern Berlin, although she too was religious and pious. She tried to mediate between us and her father. (Hesse, p. 22).
The family was bitterly poor, but never suffered from hunger. She lived in a basement apartment behind the store, with a large room that served as her parents‘ living room, dining room and bedroom. Hilde and her younger brother Hans slept in a part of the store that was separated from the store by a shelf. There was no bathroom, and the toilet was in a little house in the courtyard.
The family could not afford the school fees for a secondary school. Her teacher at the elementary school convinced her mother that Hilde, as the most gifted in her class, should go to a secondary school. The director of a nearby lyceum agreed to reduce the school fees by half. Her younger brother Hans, born in 1916, was also able to attend a secondary school with reduced tuition fees.

Emancipation of a young Berlin Jewess

At home, they spoke only German in the family – their father answered mostly in Yiddish or broken German. Their mother, on the other hand, spoke good German. A new world opened up for Hilde at the Lyceum. She was particularly interested in languages and history and was a passionate reader: while at school she read mainly the classics such as Kleist, Goethe and Schiller, she read contemporary writers such as Heinrich Mann, Stefan Zweig, Arnold Zweig and Erich Maria Remarque with enthusiasm.
Even before the Lyceum she joined a children’s group organized by the synagogue „Kottbusser Ufer“, where they sang, danced, did sports and played theatre. Later, people who wanted to inspire children and young people about Zionism joined this group. Finally, Hilde belonged to a Zionist organization that called itself „Blue-White“ (Brith Haolim) after the colors of the Jewish flag, and in which socialist Zionists soon sought supporters. Hilde says in an interview: „Yes, at first I was attracted to the Zionist idea. But what I then found particularly appealing about the socialist-Zionist idea was the community life, the group life, the kibbutz life, which we tried to practice on a small scale in Berlin – for example, when we met for hiking or other joint undertakings. We despised private property, we shared our food, we were a >youth movement<“ (Hesse, p. 68f.)She is outraged at the subordination of women in the synagogue. She begins to argue with her father about religious issues „I, the little girl, tried to convince him that it could not be a crime to turn the lights on and off on the Sabbath. That this law was written at a time when it was really work to make fire … This law is not made for today … So why won’t you allow me to do it? My father’s answer was inevitable: >So it is written in the Scriptures. The Scripture must be obeyed word for word. You are not allowed to ask questions! This last sentence made me angry … the only answer I got was: „Don’t ask questions!“ (Hesse, p. 87)
The school was national-conservative; some teachers were very anti-Semitic and nationalist. Hilde’s first act of opposition was her refusal to take part in history lessons about the First World War. She was the only student who openly advocated an anti-war opinion. Since she was a very good student, she was not punished for this.
Hilde Berger is 15 and now wants to fight for socialism, not only for a socialist Jewish society, but as a German among Germans. She was the leader of a youth group of the „Brith Haolim“, which aims to train young people to become productive members of a kibbutz in Palestine. She soon joined the communist opposition in the organisation with the aim of leaving and joining the communist youth. She was proud to belong to the vanguard and to be part of a worldwide movement, with the Soviet Union as the first socialist state. But soon she was increasingly disappointed: the level of education was much lower than she was used to from her former groups, there were no open discussions and there was a repressive atmosphere in the organisation. There were frequent street fights in the streets, especially between Nazis and Communists. By 1932 the Nazis had become a mass movement. Hilde shared many of the communists‘ criticisms of the social democrats‘ policies, but believed that only a joint struggle by social democrats and communists could prevent National Socialism. The official party line of the KPD, however, was: „Beat the social fascists [by which the social democrats were meant], the main enemy of the working class!“ Because she openly criticised this, she was called to a meeting where she was faced with the alternative of either following the party line or being expelled. She was excluded.
Hilde Berger then tried to make contact with other left-wing groups – the group she liked most with her criticism of the politics of the KPD and Stalin were the Trotskyists. Trotsky’s style of writing and argumentation was more sophisticated than that of the German communist leaders, and there were open discussions in this group. From mid-1932 onwards, she increasingly represented the positions of the Trotskyists, and joined the Trotskyist group with her brother. She was not yet aware at the time that these positions were also very one-sided and that Trotsky himself, as a war commissioner, pursued a brutal policy both internally and externally. Hitler’s seizure of power and the impotence of the divided labour movement reinforced her criticism of the KPD’s policies.
Hilde later tried to understand her own development. „My own explanation was the example our father had given us: >> In life you should not be concerned with material things, with your own personal interests, but with higher things!<< For him this was the word of God and the Jewish religion. For us it was the working class and humanity. Even today I am still convinced of this: it was this attitude of the good Jew with strong principles, even if we rejected them, it was his basic philosophy about what a person should do that made us want to make the world a better place.“ (Interview Mark Smith with Hilde Berger, in: Hesse, p. 105)

short biography Hilde Berger

[PL] ODCINEK 1

Dzieciństwo w Berlinie

Hilde Berger urodziła się 13 czerwca 1914 roku jako drugie z czwórki dzieci Nathana i Sary Berger. Rodzina przeniosła się ze Stryja w Galicji do Berlina w 1912 roku. Ojciec był krawcem i bardzo pobożnym Żydem. Jego działalność krawiecka nie była konkurencyjna, ponieważ ściśle przestrzegał szabatu. Jako pobożny chasyd nie był zbytnio zainteresowany tym interesem: jego celem w życiu była służba Bogu, a cały swój wolny czas poświęcał na studiowanie Talmudu i Tory. Był bardzo surowy wobec swoich dzieci. Matka, Sarah, prowadziła sklep odzieżowy przy Cottbusser Tor z nieco większym powodzeniem, zwłaszcza, że lepiej mówiła po niemiecku. „Moja matka była bardziej wyrozumiała dla nas, dzieci i współczesnego Berlina, choć była też religijna i pobożna. Próbowała pośredniczyć między nami a naszym ojcem.“ (Hesse, s. 22).
Rodzina była bardzo biedna, ale nigdy nie cierpiała głodu. Mieszkała w piwnicy za sklepem, w dużym pokoju, który służył jako salon, jadalnia i sypialnia rodziców. Hilde i jej młodszy brat Hans spali w tej części sklepu, która była oddzielona od sklepu regałem. Nie było łazienki, a toaleta była w małym domku na podwórku.
Rodziny nie było stać na opłaty za szkołę średnią. Nauczycielka w szkole podstawowej przekonała matkę, że Hilde, jako najbardziej utalentowana w swojej klasie, powinna pójść do szkoły średniej. Dyrektorka pobliskiego liceum zgodziła się obniżyć czesne o połowę. Jej młodszy brat Hans, urodzony w 1916 r., mógł również uczęszczać do szkoły średniej z obniżonym czesnym.

Emancypacja młodej berlińskiej Żydówki

W domu mówiono w rodzinie tylko po niemiecku – ich ojciec odpowiadał głównie w jidysz lub łamanym niemieckim. Ich matka natomiast dobrze mówiła po niemiecku. W liceum otworzył się przed Hilde nowy świat. Szczególnie interesowała się językami i historią i była zapaloną czytelniczką: podczas gdy w szkole czytano głównie klasyków, takich jak Kleist, Goethe i Schiller, ona z entuzjazmem czytała współczesnych pisarzy, takich jak Heinrich Mann, Stefan Zweig, Arnold Zweig i Erich Maria Remarque.
Jeszcze przed liceum dołączyła do grupy dziecięcej zorganizowanej przez synagogę „Kottbusser Ufer“, gdzie śpiewano, tańczono, uprawiano sport i grano w teatrze. Później do tej grupy dołączyły osoby, które chciały zachęcić dzieci i młodzież do syjonizmu. Ostatecznie Hilde zapisała się do organizacji syjonistycznej, która od barw żydowskiej flagi nazywała się „Błękitno-Biała“ (Brith Haolim), i w której wkrótce socjalistyczni syjoniści szukali zwolenników. Hilde mówi w jednym z wywiadów: „Tak, na początku pociągały mnie idee syjonistyczne. Ale to, co wtedy wydawało mi się szczególnie ekscytujące w idei syjonizmu socjalistycznego, to życie wspólnotowe, życie grupowe, życie kibucu, które staraliśmy się praktykować na małą skalę w Berlinie – na przykład, gdy spotykaliśmy się na wędrówkach lub innych wspólnych przedsięwzięciach. Gardziliśmy prywatną własnością, dzieliliśmy się jedzeniem, byliśmy ruchem >młodzieżowym<“ (Hesse, s. 68f.).Oburza się z powodu podporządkowania kobiet w synagodze. Zaczyna kłócić się z ojcem o kwestie religijne: „Ja, mała dziewczynka, próbowałam go przekonać, że nie może być zbrodnią włączanie i wyłączanie świateł w szabat. Że to prawo zostało napisane w czasie, gdy naprawdę pracowało się nad rozpaleniem ognia… To prawo nie jest stworzone na dzisiaj… Więc dlaczego nie pozwolisz mi tego zrobić? Odpowiedź mojego ojca była nieuchronna > Tak jest zapisane w Piśmie . Pismo musi być przestrzegane słowo w słowo. Nie możesz zadawać pytań! <To ostatnie zdanie mnie rozzłościło… jedyna odpowiedź, jaką dostałem to: „Nie zadawaj pytań!“ (Hesse, str. 87)
Szkoła była narodowo-konserwatywna, niektórzy nauczyciele byli bardzo antysemiccy i nacjonalistyczni. Pierwszym aktem sprzeciwu Hilde była odmowa udziału w lekcjach historii o I wojnie światowej. Była jedyną uczennicą, która otwarcie prezentowała poglądy antywojenne. Ponieważ jednak była bardzo dobrą uczennicą, nie została za to ukarana.
Hilde Berger ma 15 lat i chce teraz walczyć nie tylko o socjalistyczne społeczeństwo żydowskie, ale również o socjalizm jako Niemka wśród Niemców. Była liderką grupy młodzieżowej „Brith Haolim“, która ma szkolić młodych ludzi, by stali się produktywnymi członkami kibucu w Palestynie. Wkrótce dołączyła w organizacji do komunistycznej opozycji z zamiarem odejścia i dołączenia do komunistycznej młodzieży. Była dumna z tego, że należy do awangardy i jest częścią światowego ruchu, ze Związkiem Radzieckim jako pierwszym państwem socjalistycznym. Wkrótce jednak zaczęła odczuwać coraz większe rozczarowanie: poziom wykształcenia był znacznie niższy niż ten, do którego przywykła w swoich dawnych grupach, nie było otwartych dyskusji, a w organizacji panowała represyjna atmosfera. Na ulicach często dochodziło do walk ulicznych, zwłaszcza między nazistami a komunistami. W 1932 roku naziści stali się już ruchem masowym. Hilde podzielała wiele punktów krytyki komunistów wobec polityki socjaldemokratów ale uważała, że tylko wspólna walka socjaldemokratów i komunistów może zapobiec narodowemu socjalizmowi.Oficjalna linia partyjna KPD brzmiała jednak: „Pokonać socjalfaszystów (tzn. socjaldemokratów), głównego wroga klasy robotniczej!“ Ponieważ otwarcie to skrytykowała, została wezwana na spotkanie, na którym przedstawiono jej alternatywę podążania za linią partyjną lub bycia wydaloną. Została wydalona.
Hilde Berger próbowała następnie nawiązać kontakt z innymi grupami lewicowymi – grupą, której najbardziej podobała jej się krytyka polityki KPD i Stalina byli trockiści. Styl pisania i argumentacji trockistów był bardziej wyrafinowany niż u komunistycznych przywódców niemieckich, i w tej grupie toczyły się otwarte dyskusje. Od połowy 1932 r. coraz częściej podzielała stanowisko trockistów, aż wraz z bratem dołączyła do grupy trockistowskiej.[Nie zdawała sobie wówczas jeszcze sprawy, że stanowisko to było również bardzo jednostronne i że sam Trocki jako komisarz wojenny prowadził brutalną politykę zarówno wewnętrzną, jak i zewnętrzną]. Przejęcie władzy przez Hitlera i impotencja podzielonego ruchu robotniczego potwierdziły jej krytykę polityki KPD.

Hilde próbowała później zrozumieć swoje rozwijające się poglądy. „Moje własne wyjaśnienie to był przykład, który dał nam ojciec, że nie należy zajmować się rzeczami materialnymi, własnymi interesami osobistymi, ale rzeczami wyższymi!<< Dla niego było to słowo Boga i religia żydowska. Dla nas była to klasa robotnicza i człowieczeństwo. Nawet dziś jestem o tym przekonana: To była ta postawa dobrego Żyda z mocnymi zasadami, nawet jeśli je odrzuciliśmy, to była to jego podstawowa filozofia o tym, co człowiek powinien robić, aby uczynić świat lepszym„. (Wywiad Marka Smitha z Hilde Berger, w: Hesse, s. 105)

Krótka biografia Hilde Berger

Sources: Reinhard Hesse, Ich schrieb mich selbst auf Schindlers Liste; Sandkühler, „Endlösung“ in Galizien; Käppner, Berthold Beitz; various archive documents (AA, BA, LASH, YVA)

Gertrude Landau (1920-)

Text / Tekst in Deutsch / English / Polski

[DE] Sekretärinnen bei der Gestapo

Die kriegerische Expansion des Dritten Reiches führte zu einem großen Bedarf an Sekretärinnen und Stenotypistinnen im Reich und in den besetzten Gebieten – in der Besatzungsverwaltung, bei Unternehmen, und bei SS und Polizei. Die jungen Frauen, die sich bewarben, waren meist ledig, abenteuerlustig und ehrgeizig. Frauen, die sich bei der Gestapo bewarben, zeichnete nach Wendy Lower ein ganz besonderes Profil aus; „Die meisten waren NSDAP-Mitglieder oder schon vor ihrer Tätigkeit im Osten in Parteiorganisationen aktiv. Es handelte sich um ernsthafte, selbstsichere Frauen, die sich vom Gestapo-Gebäude nicht einschüchtern ließen, einem Ort, an den Deutsche einbestellt wurden und von denen viele nicht mehr nach Hause zurückkehrten. Diese Frauen hingegen betrachteten die Gestapo-Zentrale als attraktiven Arbeitsplatz. Die Bezahlung war besser als anderswo, und in diesem berüchtigten Gebäude konnte man sich vielleicht sogar sicherer fühlen als außerhalb.“ (Lower, Hitlers Helferinnen, S. 80f.). Zu diesen Frauen gehörte die achtzehnjährige Gertrude Segel, die 1938 eine Stelle als Bürokraft in der neu errichteten Gestapo-Zentrale in Wien antrat.

Ein rassischer Makel

Für die Einstellung bei der Gestapo mussten SS-Rasseexperten ihren rassischen Wert beurteilen. Gertrude Segel war klein, hatte braune Augen und dichtes dunkelbraunes Haar – entsprach also gar nicht dem angestrebten nordischen Idealtypus. Ein SS-Arzt bescheinigt ihr Züge der „dinarischen Rasse“. Der Rassentheoretiker Hans F. Günther hatte diese Rasse (nach dem dinarischen Gebirge zwischen Kroatien und Bosnien benannt) so charakterisiert; sie zeichne sich aus durch Stolz, Heimattreue, Verlässlichkeit und kaufmännische Begabung. In der Wertigkeit der Rassen stand die „nordische Rasse“ ganz oben, dann kamen die westische (mediterrane), die ostische (alpine) und die dinarische Rasse – aber diese galt noch als eine südöstliche Variante des „arischen“ Menschentypus. Nun entsprach keiner der nationalsozialistischen Führer im Aussehen dem nordischen Typus, insbesondere nicht Hitler, Himmler und Goebbels. Doch für solche Fälle konnte man dann etwas vom Geist und der Seele der nordischen Rasse fabulieren, die das minderwertige körperliche Erscheinungsbild kompensieren. Gertrude Segel bescheinigte man ein „offenes, aufrichtiges Wesen“ und sie behauptete, eine ordentliche Hausfrau, sparsam und mütterlich zu sein. „Sekretärinnen wie Block und Segel waren keine gewöhnlichen Büroangestellten. Wenn sie die Überprüfung durch die SS-Experten im Hinblick auf äußere Erscheinung, Stammbaum und Charakter bestanden hatten, durften sich diese jungen Frauen in Himmlers Hauptquartieren in Berlin und Wien als vollwertige Mitglieder einer sich herausbildenden Elite betrachten, Der Weg zum Erfolg konnte auch den Dienst im Osten beinhalten, und viele meldeten sich freiwillig nach Polen, ins Baltikum und in die Ukraine.“ (Lower, S. 84). Gertrude Segel zog es im Februar 1941 nach Radom, wo sie für den Befehlshaber der Sicherheitspolizei und des Sicherheitsdienstes (BdS) arbeiten sollte.

Mit Felix Landau in Drohobycz

In Radom begann sie eine Affaire mit Felix Landau, einem verheirateten SS-Hauptscharführer, aber hielt auch weiter Verbindung zu ihrem Verlobten, einem Wehrmachtssoldaten aus Wien. Felix Landau brach darauf hin die Beziehung ab und trat einem Einsatzkommando der SS bei, die ab dem 2.7.1941 in Lemberg als Mördertruppe wütete. Eine Gruppe des Einsatzkommandos in der Stärke von etwa 15-20 SS-Leuten traf am 7.7.1941 in Drohobycz ein – diese Gruppe wurde dann umgebildet zu einer Außendienststelle der Sicherheitspolizei und des SD in der Region Drohobycz (Kreise Drohobycz, Stryj und Sambor). Felix Landau wurde zum Leiter des Arbeitseinsatzes der Juden bestimmt und bezeichnete sich selbst als „Judengeneral“. In diesen Wochen schrieb er in Tagebuchform an Gertrude Segel: er schilderte die „harte Arbeit“ als Mordschütze und bestürmte sie, zu ihm nach Drohobycz zu ziehen. Sie wurde von Radom nach Drohobycz versetzt und lebte ab Ende 1941 mit Felix Landau und seinem Sohn Dieter in einer Villa in Drohobycz zusammen.

Am 24. März 1960 berichtete der jüdische Überlebende Hans-Joachim Badian in einer Zeugenvernehmung in der Deutschen Botschaft in London über Felix Landau: „Ich habe den Beschuldigten zum ersten Male einige Wochen nach der deutschen Besetzung gesehen. Der Ort Truskawiec war damals nicht von deutschen Truppen besetzt, sondern von einer ukrainischen Hilfsmiliz bewacht … Eines Tages wurden die jüdischen Bewohner Truskawiecs zusammengerufen, es erschien der Beschuldigte in Gestapo-Uniform (nicht SS-Uniform) … Wir erklärten ihm, dass die ukrainische Miliz uns völlig ausgeplündert hätte. Der Beschuldigte war hierüber sehr empört und erklärte, dass die Ukrainer dazu kein Recht gehabt hätten, da das gesamte jüdische Eigentum der ausschließlichen Verfügung der Gestapo unterstände. Ich mußte anschließend mit ihm als Dolmetscher in das Milizlokal gehen, wo der Beschuldigte den anwesenden etwa 20 Milizleuten zunächst durch mich erklären ließ, weswegen sie anschließend bestraft würden – nämlich wegen der unberechtigten Beschlagnahme des jüdischen Eigentums – und sie anschließend fürchterlich verprügelte. Die Ukrainer mußten alsdann das jüdische Eigentum wieder herbeischaffen, es wurde dann … in die Wohnung des Beschuldigten von mir abtransportiert.“ (Protokoll Badian, S. 2f.). Badian fuhr ab diesem Zeitpunkt ein bis zwei Mal die Woche nach Drohobycz, um Verpflegungsrationen für die jüdische Bevölkerung von Truskawiec abzuholen. „Bei diesen Fahrten nahm ich auf dem Hinwege jeweils einige der wertvollsten Sachen des Eigentums der Juden in Truskawiec, wie Pelze, Bilder, Porzellanservice, Stoffe … mit … [die ich alle] in seiner Privatwohnung abzuliefern hatte. Die Wohnung befand sich in der Janastraße“ (ebda.). So wie in Truskawiec bereicherte sich Felix Landau auch am jüdischen Eigentum anderer Orte, und die von Felix und Gertrude bewohnte Villa wurde zu einer wahren Schatzkammer: regelmäßig schickten sie ihr Raubgut heim nach Österreich.

Felix und Gertrude waren auch für ihre rauschenden Feste bekannt, vor allem die Trinkgelage, die sie in der Reithalle feierten. Um Juden zu beschäftigen und ihr Leben zeitweise zu retten, hatte Naftali Backenroth Landau die Idee einer Reithalle unterbreitet, die Landau bereitwillig aufgriff. Bei einem dieser Feste gab Gertrude auf dem Tisch ein Bauchtanzeinlage, und als sie „vom Tisch heruntergeholt wurde, ging sie von Hand zu Hand und die Gestapokollegen betasteten sie eine ganz hübsche Zeit.“ (Aussage Jakob Goldsztein, zit. In Lower, S. 180): dabei verlor Gertrude eine Goldkette, die Landau bei einem Massaker konfisziert und Gertrude geschenkt hatte. Die Goldkette wurde nicht mehr gefunden. Bei einem Verhör am nächsten Tag lag Gertrude im Büro auf einem Sofa. Plötzlich schrie sie Goldsztein an: „Stell dich nicht so blöd, du Saujud, du hast die Kette genommen“. Landau bekam einen Wutanfall und prügelte auf Goldsztein ein. Später stellte sich heraus, dass ein SS-Mann, der mit Gertrude geflirtet hatte,die Kette an sich genommen hatte.

Am 14. Juni 1942 spielen Gertrude und Felix auf dem Balkon ihrer Villa Karten. Gertrude begann dann, mit dem Gewehr nach Vögeln zu schießen. Eine Gruppe jüdischer Männer und Frauen, die im Garten arbeiteten, versteckten sich aus Furcht. Der etwa 55 Jahre alte Jude mit Namen Fliegner stützte sich deshalb wartend kurz auf seinen Spaten. Landau nahm Gertrude das Gewehr aus der Hand und erschoss Fliegner. Badian berichtete in seiner Vernehmung die Antwort,die ihm Felix Landau auf die Frage nach dem Grund gab: „Daraufhin erklärte mir der Beschuldigte, er habe zusammen mit der Trude [Gertrude] nach dem Mittagessen auf dem Balkon seines Hauses gesessen, während etwa 12 Juden in seinem Garten gearbeitet hätten. Er hätte ihnen bei der Arbeit zugesehen und festgestellt, daß einer von ihnen im Laufe von einer Stunde zweimal die Arbeit unterbrochen hätte. Wie ich erwiderte, das sei doch kein Grund, jemanden zu erschießen, sagte der Beschuldigte wörtlich: .’Das ist doch ganz egal, ob es eine Woche früher oder später ist Ihr werdet doch alle liquidiert.‘“ (Badian, S.5). Ein jüdisches Leben war nichts wert und man konnte sie bedenkenlos umbringen. Gertrude Landau teilte diese Haltung. Bei demselben Gespräch erzählte sie Badian, dass Felix Landau vor einiger Zeit begonnen hätte, ihr das Zielen und Schießen mit einem Revolver bezubringen, „sie hätte dann auch später mehrfach von der Wohnung aus mit diesem Revolver auf Juden geschossen, jedoch niemals getroffen.“ (Badian, S. 6)

Andere Überlebende bezeugten, dass Gertrude Landau den Tod ihrer drei Haushaltshilfen befohlen und ein jüdisches Kind zu Tode getrampelt habe. Diese Zeugenaussagen wurden nicht weiter beachtet. 1948 wurde sie bei den Ermittlungen gegen Felix Landau vernommen. Sie sei keine Kriminelle, sondern eine anständige Österreicherin, gab sie zu Protokoll, sie sei zur Vernehmung erschienen und habe alle Fragen beantwortet. Die Ermittler sollten lieber nach ihrem flüchtigen Exmann suchen. Das reichte den Behörden damals – es wurde nie gegen Gertrude Landau ermittelt.

Täterinnen waren nicht nur die Lageraufseherinnen

Wenn von Täterinnen im Holocaust die Rede ist, dann meistens nur von den Lageraufseherinnen. Es gab aber viel mehr Täterinnen, in ganz unterschiedlichen Rollen und Umfeldern. Wendy Lower untersucht in ihrem Buch mehrere Frauen, die auf sehr unterschiedliche Weise amoralisch und gewalttätig gehandelt haben, Schreibtischtäterinnen, Medizinerinnen und Pflegerinnen bei Menschenversuchen und der Euthanasie, Sadistinnen, Vollstreckerinnen. „Liesel Willhaus und Gertrude Segel verkörpern das weibliche Pendant des aus der Distanz mordenden Heckenschützen … Wie die Männer waren auch Hitlers Mörderinnen unterschiedlicher Herkunft: Sie stammten aus der Arbeiterklasse und aus wohlhabenden Kreisen, sie waren gebildet und ungebildet, katholisch und protestantisch, aus der Stadt oder aus der Provinz. In unterschiedlichem Maße wiesen sie zudem die gleichen Eigenschaften und Einstellungen auf: Gier, Antisemitismus, Rassismus und imperialistische Arroganz. Und sie waren alle jung.“ (Lower, S. 212)

Kurzbiographie Gertrude Landau

[EN] Secretaries at the Gestapo

The military expansion of the Third Reich led to a great need for typists, secretaries and stenotypists in the Reich and in the occupied territories – in the occupation administration, in companies, and in the SS and police. The young women who applied were mostly single, adventurous and ambitious. According to Wendy Lower, women who applied to the Gestapo had a very special profile; „Most of them were NSDAP members or had been active in party organizations before they were active in the East. They were serious, self-assured women who were not intimidated by the Gestapo building, a place where Germans were called up and many of whom never returned home. These women, on the other hand, considered the Gestapo headquarters an attractive place to work. The pay was better than elsewhere, and in this infamous building, one might even feel safer than outside.“ (Lower, Hitler’s Female Helpers, p. 80f.). One of these women was eighteen-year-old Gertrude Segel, who in 1938 took up a job as an office worker in the newly built Gestapo headquarters in Vienna.

A racial stigma

To be hired by the Gestapo, SS race experts had to assess their racial value. Gertrude Segel was small, had brown eyes and thick dark brown hair – so she did not correspond at all to the desired Nordic ideal type. An SS doctor attested her features of the „Dinaric race“. The race theorist Hans F. Günther had characterized this race (named after the Dinaric mountains between Croatia and Bosnia) in such a way; it is characterized by pride, loyalty to the homeland, reliability and commercial talent. The „Nordic race“ was at the top of the hierarchy of races, then came the Western (Mediterranean), the Eastern (Alpine) and the Dinaric race – but this was still considered a southeastern variant of the „Aryan“ type of human being. Now none of the National Socialist leaders corresponded in appearance to the Nordic type, especially Hitler, Himmler and Goebbels. But for such cases one could then fabulate something of the spirit and soul of the Nordic race to compensate for the inferior physical appearance. Gertrude Segel was attested an „open, sincere nature“ and she claimed to be a proper housewife, thrifty and motherly. „Secretaries like Block and Segel were not ordinary office workers. Once they had passed the examination of the SS experts in terms of outward appearance, pedigree and character, these young women were allowed to consider themselves full members of an emerging elite in Himmler’s headquarters in Berlin and Vienna. The road to success could also include service in the East, and many volunteered to go to Poland, the Baltic States and the Ukraine„. (Lower, p. 84). Gertrude Segel moved to Radom in February 1941, where she was to work for the commander of the Security Police and Security Service (BdS).

With Felix Landau in Drohobycz

In Radom, she began an affair with Felix Landau, a married SS-Hauptscharführer, but also kept in touch with her fiancé, a Wehrmacht soldier from Vienna. Felix Landau broke off the relationship and joined an SS Einsatzkommando, which raged in Lemberg from 2 July 1941 as a murder squad. A group of the Einsatzkommando in the strength of about 15-20 SS men arrived in Drohobycz on 7 July 1941 – this group was then transformed into a field office of the Security Police and the SD in the Drohobycz region (Drohobycz, Stryj and Sambor counties). Felix Landau was appointed head of the work deployment of the Jews and called himself a „Jewish General“. During these weeks he wrote in diary form to Gertrude Segel: he described the „hard work“ as a murderer and urged her to move to him in Drohobycz. She was transferred to Drohobycz by Radom and from the end of 1941 lived together with Felix Landau and his son Dieter in a villa in Drohobycz.

On March 24, 1960, the Jewish survivor Hans Joachim Badian reported on Felix Landau in a witness interrogation at the German Embassy in London: „I saw the accused for the first time a few weeks after the German occupation. The village of Truskawiec wasn’t occupied by German troops at the time, but was guarded by a Ukrainian auxiliary militia … One day the Jewish inhabitants of Truskawiec were called together, the accused appeared in Gestapo uniform (not SS uniform) … We explained to him that the Ukrainian militia had completely looted us. The accused was very indignant about this and explained that the Ukrainians had no right to do so, as all Jewish property was at the exclusive disposal of the Gestapo. I then had to go with him as an interpreter to the militia location, where the accused first had me explain to the 20 or so militia members present why they were subsequently being punished – namely for the unauthorized confiscation of Jewish property – and then beat them terribly. The Ukrainians then had to retrieve the Jewish property, which was then … transported by me to the home of the accused.” (Protocol Badian, p. 2f.). From then on Badian went to Drohobycz once or twice a week to collect rations for the Jewish population of Truskawiec. „During these trips I took some of the most valuable items of property of the Jews in Truskawiec with me, such as furs, paintings, porcelain services, fabrics … to his private apartment. The apartment was located in Jana street“ (ibid.). As in Truskawiec, Felix Landau also enriched himself with Jewish property from other places, and the villa occupied by Felix and Gertrude became a real treasure trove: they regularly sent their looted property home to Austria.

Felix and Gertrude were also known for their wild parties, especially the drinking binge they celebrated in the riding hall. In order to keep Jews busy and to save their lives temporarily, Naftali Backenroth had submitted the idea of an indoor riding arena to Landau, who willingly took it up. At one of these celebrations, Gertrude gave a belly dance performance on the table, and when she was „taken down from the table, she went from hand to hand and the Gestapo colleagues groped her for a very nice time.“ (Statement by Jakob Goldsztein, quoted in Lower, p. 180): in the process, Gertrude lost a gold chain that Landau had confiscated from a massacre and given to Gertrude. The gold chain was no longer found. During an interrogation the next day Gertrude lay on a sofa in the office. Suddenly she shouted at Goldsztein: „Don’t play stupid, you Saujud, you took the chain„. Landau threw a tantrum and beat Goldsztein. Later it turned out that an SS man who had flirted with Gertrude had taken the chain.

On 14 June 1942, Gertrude and Felix are playing cards on the balcony of their villa. Gertrude then began to shoot for birds with her rifle. A group of Jewish men and women working in the garden hid out of fear. The Jewish man, called Fliegner, who was about 55 years old, leaned briefly on his spade while waiting. Landau took the rifle from Gertrude’s hand and shot Fliegner. Badian reported in his interrogation the answer that Felix Landau gave him when asked why: „The accused then explained to me that he and Trude [Gertrude] had been sitting on the balcony of his house after lunch, while about 12 Jews were working in his garden. He had watched them at work and found that one of them had interrupted work twice in the course of an hour. As I replied that that was no reason to shoot anybody, the accused literally said: ‚It doesn’t matter whether it is a week sooner or later, you will all be liquidated.” (Badian, p.5). A Jewish life was worth nothing and you could kill them without hesitation. Gertrude Landau shared this attitude. During the same conversation she told Badian that Felix Landau had begun some time ago to teach her to aim and shoot with a revolver, „she would have shot at Jews with this revolver several times later from her apartment, but never hit them.” (Badian, p. 6)

Other survivors testified that Gertrude Landau ordered the death of her three domestic helpers and trampled a Jewish child to death. These testimonies were not further considered. In 1948, she was interrogated during the investigation concerning Felix Landau. She was not a criminal, but a decent Austrian, she stated for the record that she had appeared for questioning and had answered all questions. The investigators should rather look for her fugitive ex-husband. That was enough for the authorities at the time – Gertrude Landau was never investigated.

Perpetrators were not only the camp guards

When we talk about female perpetrators of the Holocaust, it is usually only the camp wardens. But there were many more female perpetrators, in very different roles and environments. In her book Wendy Lower examines several women who acted amorally and violently in very different ways, desk perpetrators, medical and nursing staff in human experimentation and euthanasia, sadists, executors. „Liesel Willhaus and Gertrude Segel embody the female counterpart of the sniper who kills from a distance … Like the men, Hitler’s murderers were also of different origins: they dated from the working class and from wealthy circles, they were educated and uneducated, Catholic and Protestant, from the city or from the province. To varying degrees, they also shared the same characteristics and attitudes: greed, anti-Semitism, racism and imperialist arrogance. And they were all young.“ (Lower, p. 212) /Note: the quotes from Lower are own translations of the German edition of Lower, Hitlers Furies/

short biography Gertrude Landau

[PL] Sekretarki Gestapo

Wojenna ekspansja III Rzeszy doprowadziła do ogromnego zapotrzebowania na sekretarki i stenotypistki w Rzeszy i na terenach okupowanych – w administracji okupacyjnej, w firmach, w SS i Policji. Młode kobiety, które składały wniosek, były w większości samotne, żądne przygód i ambitne. Według Wendy Lower, kobiety, które zgłaszały się do Gestapo, wyróżniały się bardzo szczególnym profilem: „Większość z nich była członkami NSDAP lub działała w organizacjach partyjnych, zanim zaczęła działać na Wschodzie. Były to poważne, pewne siebie kobiety, których nie onieśmielał budynek Gestapo, miejsce, do którego wzywano Niemców, a wielu z nich nigdy z niego do domu nie wracało. Te kobiety natomiast uważały siedzibę Gestapo za atrakcyjne miejsce pracy. Wynagrodzenie było lepsze niż gdzie indziej, a w tym niesławnym budynku można się było nawet czuć bezpieczniej niż na zewnątrz.“ (Lower, Hitlers Helferinnen, str. 80f.). Jedną z tych kobiet była osiemnastoletnia Gertrude Segel, która w 1938 roku podjęła pracę jako pracownik biurowy w nowo otwartej siedzibie Gestapo w Wiedniu.

Piętno rasowe

Aby zostać zatrudnionym przez Gestapo, eksperci rasowi SS musieli wcześniej ocenić wartość rasową przyszłych pracowników. Gertrude Segel była mała, miała brązowe oczy i grube ciemnobrązowe włosy – nie odpowiadała więc w ogóle pożądanemu nordyckiemu ideałowi. Lekarz SS potwierdził u niej cechy „rasy dynarskiej“. Teoretyk Hans F. Günther tak opisał tę rasę: rasa dynarska (nazwa pochodzi od gór Dynarskich między Chorwacją a Bośnią) charakteryzuje się dumą, lojalnością wobec ojczyzny, rzetelnością i talentem handlowym. Na szczycie hierarchii ras znajdowała się ”rasa nordycka“ , potem kolejno: rasa zachodnia (śródziemnomorska), wschodnia (alpejska) i dynarska – ale uważano ją za południowo-wschodnią odmianę człowieka typu „aryjskiego“. Żaden z przywódców narodowosocjalistycznych nie odpowiadał typowi nordyckiemu, ani Hitler, ani Himmler, ani Goebbels. Jednak w takich przypadkach można było wymyślić coś o duchu i duszy rasy nordyckiej, aby zrekompensować sobie gorszy wygląd fizyczny. W Gertrudzie Segel widziano „otwartą, szczerą naturę“, a ona sama uważała się za porządną gospodynię, oszczędną i matczyną. „Sekretarki takie jak Block i Segel nie były zwykłymi pracownikami biurowymi. Po gruntownym sprawdzeniu przez ekspertów SS pod względem wyglądu zewnętrznego, rodowodu i charakteru, te młode kobiety mogły uważać się za pełnoprawne członkinie rodzącej się elity w centrali Himmlera w Berlinie i Wiedniu. Droga do sukcesu mogła obejmować także służbę na Wschodzie, a wiele z nich zgłosiło się dobrowolnie do Polski, krajów bałtyckich i na Ukrainę„. (Niżej, s. 84). Gertrude Segel przeprowadziła się do Radomia w lutym 1941 roku, gdzie miała pracować dla dowódcy Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa (BdS).

Z Feliksem Landauem w Drohobyczu

W Radomiu rozpoczęła romans z Feliksem Landauem, żonatym SS-Hauptscharführerem, chociaż też nadal utrzymywała kontakt z narzeczonym, żołnierzem Wehrmachtu z Wiednia. Felix Landau zerwał więc związek i wstąpił do Einsatzkommando SS, które od 2 lipca 1941 r. szalało we Lwowie jako oddział morderców. 7 lipca 1941 r. przybyła do Drohobycza grupa z Einsatzkommando w sile około 15-20 esesmanów – grupa ta została następnie przekształcona w biuro terenowe Policji Bezpieczeństwa i SD w rejonie Drohobycza (powiaty drohobycki, stryjski i samborski). Feliks Landau został mianowany szefem odpowiedzialnym za zatrudnianie Żydów i nazwał siebie „żydowskim generałem“. W tych tygodniach pisał, w formie dziennika, do Gertrudy Segel: opisywał „ciężką pracę“ strzelca-mordercy i nakłaniał ją do przeniesienia się do niego do Drohobycza. Gertrude przeniesiono służbowo z Radomia do Drohobycza i od końca 1941 roku mieszkała razem z Feliksem Landauem i jego synem Dieterem w willi w Drohobyczu.

24 marca 1960 r. żydowski ocalały Hans-Joachim Badian mówił o Feliksie Landau podczas przesłuchania świadków w ambasadzie niemieckiej w Londynie: „Pierwszy raz widziałem oskarżonego kilka tygodni po rozpoczęciu okupacji niemieckiej. Wieś Truskawiec nie była wówczas zajęta przez wojska niemieckie, ale była strzeżona przez ukraińską milicję pomocniczą… Pewnego dnia żydowscy mieszkańcy Truskawca zostali wezwani razem, oskarżony pojawił się w mundurze gestapo (nie SS)… Wyjaśniliśmy mu, że milicja ukraińska kompletnie nas ograbiła. Oskarżony był z tego powodu bardzo oburzony i wyjaśnił, że Ukraińcy nie mają do tego prawa, ponieważ cała żydowska własność jest do wyłącznej dyspozycji gestapo. Następnie musiałem iść z nim jako tłumacz na posterunek milicji, gdzie oskarżony najpierw kazał mi wyjaśnić około dwudziestu obecnym milicjantom, dlaczego zostaną zaraz ukarani – mianowicie za bezprawną konfiskatę mienia żydowskiego – a następnie strasznie ich pobił. Ukraińcy musieli wtedy zwrócić majątek żydowski, który wtedy … został przeze mnie przewieziony do domu oskarżonego.” (Protokół Badian, s. 2f.). Od tej pory Badian jeździł do Drohobycza raz lub dwa razy w tygodniu po racje żywnościowe dla ludności żydowskiej Truskawca. „Podczas tych wyjazdów zabierałem ze sobą najcenniejsze przedmioty należące do Żydów w Truskawcu, takie jak futra, obrazy, porcelanowe serwisy, tkaniny…[które ] musiałem dostarczyć do jego prywatnego mieszkania. Mieszkanie znajdowało się przy Janastraße“ (tamże). Podobnie jak w Truskawcu, Feliks Landau bogacił się na żydowskiej własności w innych miejscach, a willa zajmowana przez Feliksa i Gertrudę stała się prawdziwym skarbcem: regularnie wysyłali zagrabione przedmioty do domu do Austrii.

Feliks i Gertruda znani byli również z wystawnych imprez, zwłaszcza z libacji w ujeżdżalni. Aby zatrudnić Żydów i tymczasowo uratować im życie, Naftali Backenroth przedstawił Landau pomysł krytej ujeżdżalni, który ten chętnie przyjął. Podczas jednego z tych przyjęć Gertruda odstawiła na stole taniec brzucha, a kiedy została „zdjęta ze stołu, przechodziła z rąk do rąk, a koledzy z gestapo obmacywali ją przez całkiem spory czas„. (wypowiedź Jakoba Goldszteina, cytowana w „Dolnym“, s. 180): w trakcie tego zdarzenia Gertruda straciła złoty łańcuch, który Landau skonfiskował podczas masakry i przekazał Gertrudie. Złoty łańcuch już nie został odnaleziony. Podczas przesłuchania następnego dnia Gertruda leżała na sofie w biurze. Nagle krzyknęła na Goldszteina: „Nie zgrywaj głupka, ty świński Żydzie, ty wziąłeś łańcuch„. Landau wpadł w szał i i zaczął bić Goldszteina. Później okazało się, że łańcuch zabrał esesman, który flirtował z Gertrudą.

14 czerwca 1942 roku Gertruda i Feliks grają w karty na balkonie swojej willi. Następnie Gertruda zaczęła strzelać do ptaków z karabinu. Grupa żydowskich mężczyzn i kobiet pracujących w ogrodzie ukrywała się ze strachu, a 55 letni stary Żyd Fliegner, oparł się dlatego krótko na łopacie w oczekiwaniu. Landau wziął karabin z ręki Gertrudy i zastrzelił Fliegnera. Badian podał w czasie przesłuchania odpowiedź, której udzielił mu Feliks Landau na pytanie dlaczego: „Oskarżony wyjaśnił mi wtedy, że on i Trude [Gertruda] siedzieli na balkonie jego domu po obiedzie, podczas gdy w jego ogrodzie pracowało około 12 Żydów. Obserwował ich w pracy i stwierdził, że jeden z nich przerwał pracę dwa razy w ciągu godziny. Ponieważ odpowiedziałem, że to nie jest powód, by do kogokolwiek strzelać, oskarżony dosłownie powiedział: „Nie ma znaczenia, czy to będzie tydzień wcześniej czy później, wszyscy zostaniecie zlikwidowani„. (Badian, str.5). Życie żydowskie nie było nic warte i można było je zabić bez wahania. Gertruda Landau podzielała tę postawę. Podczas tej samej rozmowy powiedziała Badianowi, że Feliks Landau zaczął jakiś czas temu uczyć ją celować i strzelać z rewolweru, „strzelała potem do Żydów z tego rewolweru, ze swojego mieszkania, kilka razy, ale nigdy nikogo nie trafiła„. (Badian, s. 6)

Inne osoby, które przeżyły, zeznały, że Gertruda Landau nakazała zabicie trzech swoich pomocników domowych i zadeptała na śmierć żydowskie dziecko. Te zeznania nie były dalej rozpatrywane. W 1948 roku była przesłuchiwana w trakcie śledztwa w sprawie Feliksa Landaua. Do protokołu oświadczyła, że nie jest przestępczynią, ale przyzwoitą Austriaczką, że pojawiła się na przesłuchaniu i odpowiedziała na wszystkie pytania. Śledczy powinni raczej szukać jej zbiegłego byłego męża. To było wystarczające dla ówczesnych władz – nigdy nie prowadzono przeciw Gertrude Landau śledztwa.

Sprawczyniami były nie tylko strażniczki obozowe

Kiedy mówimy o kobietach-sprawcach Holocaustu, to zazwyczaj tylko o strażniczkach obozowych. Ale było dużo więcej sprawców płci żeńskiej, w bardzo różnych rolach i środowiskach. W swojej książce Wendy Lower bada wiele kobiet, które zachowywały się amoralnie i czyniły przemoc w bardzo różny sposób, sprawczynie zza biurka, lekarki i pielęgniarski w eksperymentowaniu na ludziach i eutanazji, sadystki, wykonawczynie poleceń „Liesel Willhaus i Gertrude Segel uosabiają kobiecy odpowiednik snajpera, który zabija z ukrycia… Podobnie jak mężczyźni, hitlerowskie zabójczynie miały również różne pochodzenie: pochodziły z klasy robotniczej i z zamożnych środowisk, były wykształcone i niewykształcone, katoliczkami i protestantami, z miasta lub prowincji. W różnym stopniu miały one również te same cechy i postawy: chciwość, antysemityzm, rasizm i imperialistyczną arogancję. I wszystkie były młode.“ (Niżej, s. 212)

Krótka biografia Gertrude Landau

Sources: Lower, Hitlers Helferinnen; JuNSV 531; statements (Badian and others) in: LASH 352.5 numbers 1734 and 1793

Photo: Lower, Hitlers Helferinnen, p. 83

Eduard Jedamzik (1901-1966)

Text / Tekst in Deutsch / English / Polski

[DE] Als Kreishauptmann im Generalgouvernement

Von Oktober 1939 an war der Jurist Eduard Jedamzik Kreishauptmann in Kielce im besetzten Polen. Nach dem Überfall auf die Sowjetunion wechselte er dann nach Galizien und wurde Kreishauptmann von Drohobycz im galizischen Erdölrevier. Kreishauptmann war die Amtsbezeichnung des Leiters einer Kreisverwaltung. Nach dem Krieg wurde von früheren Angehörigen dieser Kolonialverwaltung im besetzten Polen die Fiktion einer „sauberen“ Verwaltung verbreitet, die nichts mit der Unterdrückung der einheimischen Bevölkerung und erst recht nichts mit dem Holocaust zu tun gehabt hätte. Werfen wir deshalb einen kurzen Blick auf einige Tätigkeiten des Kreishauptmannes Eduard Jedamzik in Drohobycz.

Am 20.11.1941 untersagte Jedamzik den Juden im Kreis Drohobycz das Verlassen ihres Wohnortes bei Todesstrafe. Juden, die zuwiderhandelten, konnten sofort erschossen werden. Bei einer Besprechung der Kreishauptleute in Lemberg lobte Distriktgouverneur Lasch sein Vorgehen: er „solle die Leute ruhig weiter hart anfassen“. Als Monate später im Distrikt Juden das Verlassen des Wohnortes untersagt wurde, meldete Jedamzik triumphierend „haben wir schon lange gemacht“.

Eine Voraussetzung für Massentransporte, Selektionen und Massenmorde von Juden war ihre Ghettoisierung. Kreishauptmann Jedamzik versuchte früh, auch hier Vorreiter zu sein. Er forderte die Stadtkommissare von Drohobycz und Boryslaw mit Schreiben vom 28.11., 30.12.41 und 5.2.1942 auf, die Einrichtung jüdischer Wohnbezirke zu beschleunigen, obwohl in dieser Zeit aufgrund eines Hochwassers Hunger herrschte und eine Fleckfieber-Epidemie grassierte. Der Stadtkommissar von Boryslaw antwortete, dass aus diesen Gründen der Distriktarzt Dr. Dopheide nach einem Besuch im März die „Umsiedlung der Juden in besondere Wohnviertel“ vor Mai 1942 untersagt habe. Jedamzik aber ließ nicht locker und forderte, die Maßnahmen sobald wie möglich durchzuführen. „Auf die Belange einzelner Personen kann bei der grundlegenden Bedeutung der Angelegenheit keine Rücksicht genommen werden. Es muss jedoch versucht werden, für arische Personen auftretende Härten irgendwie auszugleichen“ (Schreiben vom 18.3.42).

Am 21.11.1941 erließ Jedamzik eine kreispolizeiliche Anordnung, die Juden „den unnützen Aufenthalt auf den Hauptstraßen der Städte und Ortschaften“ verbietet. Am 7.Mai 1942 reichte ihm auch das nicht: er will den Juden ganz allgemein die Benutzung des Bürgersteigs verbieten, da sie sich im Straßenverkehr frech und unverschämt verhalten würden. Der Stadtkommissar von Boryslaw hielt das für keine gute Idee: in Boryslaw wäre kein freches Benehmen der Juden auf den Straßen zu beobachten, und ihnen die Benutzung des Bürgersteigs zu verbieten könnte zu Verkehrsproblemen führen.

Jedamzik war skrupellos und fanatisch. Er war einer der wenigen Kreishauptleute, die nicht nur der NSDAP angehörten, sondern auch der SS, und er war damit auch dem Reichsführer-SS, Himmler, verantwortlich. Als Kreishauptmann aber war Jedamzik unfähig. Deshalb wurde er auf Betreiben der Karpathen-Öl AG am 17.6.1942 entlassen.

Jedamzik als Organisator von Massenmorden

In einer Vernehmung am 20.8.1962 behauptete Jedamzik: „Von den Judenerschießungen durch die Einsatzgruppen habe ich erst nach dem Zusammenbruch durch die Presse und Erzählungen im Lager Kenntnis erhalten. Ich war drei Jahre Kreishauptmann im Generalgouvernement. Auch dort ist mir von irgendwelchen Judenerschießungen nichts bekannt. Wenn ich selbst in meiner Eigenschaft als Kreishauptmann zu irgendeiner Zeit Befehle zu Judenerschießungen erteilt hätte, so wäre ich sicher nach dem Kriege an Polen ausgeliefert worden … Da mir aber nicht in einem Falle etwas vorgeworfen werden konnte und schon gar nicht die Erschießung von Juden, wurde ich auch durch das Spruchkammergericht [bei der Entnazifizierung] in die Gruppe V als Entlasteter eingestuft. Als Kreishauptmann … hatte ich auf die Tätigkeit der Sicherheitspolizei keinen Einfluß.“. Das ist richtig, und trotzdem gelogen. Jedamzik verschweigt nämlich dass er nicht nur Kreishauptmann, sondern auch der SS- und Polizeistandortführer in Drohobycz war. Die SS- und Polizeiführer hatten nämlich auf dem Sonderbefehlsweg Weisungsrecht gegenüber allen Polizeieinheiten. In seinem Bezirk Drohobycz, der die Kreise Drohobycz, Sambor und Stryj umfasste, war er der verantwortliche Organisator für die erste Welle von Massenerschießungen im November 1941: die Erschießung von 250 arbeitslosen Juden aus Drohobycz („Arbeitsamt-Aktion), die Erschießung von etwa 700 arbeitsunfähigen oder kranken Juden aus Boryslaw („Invalidenaktion“) und die Erschießung von etwa 800 alten, kranken und nicht arbeitsfähigen Juden in Stryj.

Anfang März 1942 war das Vernichtungslager Belzec fertiggestellt: ab Mitte März rollten die Bahnzüge nach Belzec. Die Planung dieser Massenvernichtung übernahm im Distrikt Galizien der Stab des SS- und Polizeiführers, Fritz Katzmann, in Absprache mit der Ostbahn und den SS- und Polizeioffizieren in den Kreisen und Bezirken. Jedamzik war in seiner Doppelrolle gleich zweifach beteiligt: als Kreishauptmann für die Bereitstellung der Sammelorte und Transporte, und als SS- und Polizeiführer für die Organisation durch die Sicherheitspolizei Drohobycz. Am 25.3.1942 wurden zwischen 1.000 und 1.500 überwiegend ältere Juden (mit Arbeitsgeräten und Lebensmitteln für 2 Wochen) zur Turnhalle des Sportbundes „Sokal“ in Drohobycz bestellt, die angeblich nach Pinsk „umgesiedelt“ werden sollten. Die Aktion wurde durchgeführt von einem SSPF-Kommando aus Lemberg, der Gestapo aus Drohobycz und ukrainischer Miliz. Später wurden weitere Juden aus der Umgebung, aus Boryslaw und Truskawiec, von ukrainischer Miliz zu dem Sammelort getrieben. Die „Umsiedlung“ endete in Belzec, wo alle vergast wurden.

Erschießung von Gefangenen des Einsatzkommandos 10b

Nach seiner Entlassung als Kreishauptmann und als SS- und Polizeiführer Drohobycz befand sich Jedamzik bis Ende 1942 auf dem Abstellgleis. Da 1962 Listen von Mitgliedern der Einsatzgruppe D bekannt waren, in denen der SS-Sturmbannführer Jedamzik von Dezember 1942 bis Februar 1943 dem Einsatzkommando 10B der Einsatzgruppe angehörte, musste er dafür eine Erklärung finden. Für diese Zeit erfand Jedamzik dann ein neues Märchen: „In der Folgezeit war ich völlig kaltgestellt ohne jede Beschäftigung, bis ich etwa Ende Nov[ember] 1942 vom Amt III des RSHA [Reichssicherheitshauptamt] einen neuen Auftrag bekam, eine weibliche Schreibkraft in den Kaukasus … zu bringen und von dort über das Erdölgebiet im Kaukasus zu berichten. Versorgungsmäßig wurde ich der Einsatzgruppe D zugeteilt.“ (Vernehmung 20.8.1962). Markus Roth fasst in einer Kurzbiographie Jedamziks diese Zeit so knapp zusammen: „Weihnachten1942 bis Februar 1943 beim Einsatzkommando 10b der Einsatzgruppe D. Befehligte ab Neujahr 1943 für eine Woche das Sonderkommando 10b in Naltschik und auf dem Rückzug bis Bolschoi-Tolmak. Vor dem Rückzug aus Naltschik wurden die im Hausgefängnis des Sonderkommandos Gefangenen ermordet. Mindestens 40 Männer, Frauen und Kinder fielen dem zum Opfer.“ (Roth, Herrenmenschen, S. 462)

Ein bitterer Nachtrag

Nach dem Krieg klagte Eduard Jedamzik jahrelang auf Entschädigung durch den Bayrischen Staat. Durch ein Gesetz war 1951 geregelt worden, welche Ansprüche Personen zustehen, die bei Kriegsende Beamte gewesen und seitdem nicht mehr eingestellt worden waren (Art. 131 Grundgesetz). Angehörige der Gestapo und ihre Nachkommen konnten keine Ansprüche stellen. Nach Paragraf 67 des Gesetzes sollten aber Beamte, die aus einer anderen Dienststelle zur Gestapo, Waffen-SS oder dem SD versetzt worden waren, so behandelt werden, als ob sie in ihrer ursprünglich „sauberen“ Behörde geblieben seien. SS- und Gestapo-Täter mussten jetzt nur behaupten, dass sie gar nicht wollten, sondern versetzt worden waren. So argumentierte auch Eduard Jedamzik: „Ich habe mich [1935] um die Innere Verwaltung beworben und wurde dann ohne mein Ansuchen der Geheimen Staatspolizei zugeordnet“. Er verfolgte seine Klage bis vor das Bundes-Verwaltungsgericht in Berlin. Viele Täter gelangten so wieder in den Staatsdienst oder erstritten sich Pensionen und Entschädigungen. Im Falle von Jedamzik durchkreuzten erst die Ermittlungen wegen der Morde in Naltschik dieses Vorhaben.

Grafik: Die doppelte Funktion Jedamziks in Drohobycz
Kurzbiographie Eduard Jedamzik
Zwei Meldungen Jedamziks an die SS

[EN] As County Captain in the Generalgouvernement

From October 1939 on, the lawyer Eduard Jedamzik was the county captain (Kreishauptmann) in Kielce in occupied Poland. After the invasion of the Soviet Union, he moved to Galicia and became county captain of Drohobycz in the Galician oil district. County captain was the official title of the head of a county administration. After the war, former members of this colonial administration in occupied Poland spread the fiction of a „clean“ administration, which had nothing to do with the oppression of the local population and certainly nothing to do with the Holocaust. Let us therefore take a brief look at some of the activities of county captain Eduard Jedamzik in Drohobycz.

On 20.11.1941 Jedamzik forbade the Jews in the Drohobycz county to leave their place of residence on death penalty. Jews who violated this rule could be shot immediately. At a meeting of the county captains in Lemberg, district governor Lasch praised his actions: he „should continue to treat the people hard“. When months later in the district Jews were forbidden to leave their place of residence, Jedamzik triumphantly reported „we have done this for a long time“.

A prerequisite for mass transports, selections and mass murders of Jews was their ghettoization. County captain Jedamzik tried early on to be a pioneer in this area as well. In letters dated 28 November, 30 December 1941 and 5 February 1942, he called on the city commissioners of Drohobycz and Boryslaw to speed up the establishment of Jewish residential districts, even though there was hunger and an epidemic of typhus due to a flood during this period. The Boryslaw City Commissioner replied that for these reasons, after a visit in March, the district physician Dr. Dopheide had prohibited the „resettlement of Jews in special residential districts“ before May 1942. Jedamzik, however, did not let up and demanded that the measures be carried out as soon as possible. „Given the fundamental importance of the matter, the interests of individual persons cannot be taken into consideration. However, an attempt must be made to somehow compensate for any hardships that may occur for Aryan persons“ (letter of 18.3.42).

On 21.11.1941 Jedamzik issued a county police order forbidding Jews „to stay unnecessarily on the main streets of towns and villages“. On May 7, 1942, even this was not enough for him: he wanted to forbid Jews in general to use the pavement, as they would behave impudently in traffic. The Boryslav City Commissar did not think it was a good idea: in Boryslav there would be no impertinent behaviour of Jews on the streets, and to forbid them to use the pavement could lead to traffic problems.

Jedamzik was unscrupulous and fanatical. He was one of the few district leaders who belonged not only to the NSDAP, but also to the SS, and he was thus also responsible to the Reichsführer-SS, Himmler. But as county captain Jedamzik was incapable. Therefore he was dismissed at the instigation of the Karpathen-Öl AG on 17.6.1942.

Jedamzik as organizer of mass murders

In an interrogation on August 20, 1962, Jedamzik claimed: „I only learned of the shooting of Jews by the Einsatzgruppen after the collapse through the press and stories in the camp. I was county captain in the Generalgouvernement for three years. There, too, I am not aware of any shootings of Jews. If I myself, in my capacity as county captain, had given orders to shoot Jews at any time, I would certainly have been extradited to Poland after the war… But since I could not be accused of anything, and certainly not of the shooting of Jews, I was also classified by the Spruchkammergericht [court of appeal] as a person exonerated in Group V [of denazification]. As county captain … I had no influence on the activities of the Security Police.“ That’s right, and still a lie. Jedamzik is hiding the fact that he was not only county captain, but also the SS- and police leader in Drohobycz. The SS- and police leaders had the right to give orders to all police units by special orders. In his Drohobycz region, which included the Drohobycz, Sambor and Stryj counties, he was the responsible organizer of the first wave of mass executions in November 1941: the shooting of 250 unemployed Jews from Drohobycz („Labour Office Action“), the shooting of about 700 Jews from Boryslaw who were unfit for work or sick („Invalidenaktion“), and the shooting of about 800 old, sick and unfit for work Jews in Stryj.

At the beginning of March 1942, the Belzec death camp was completed: from mid-March, trains rolled into Belzec. The planning of this mass extermination was carried out in the Galician district by the staff of the SS and police leader, Fritz Katzmann, in consultation with the Ostbahn and the SS and police officers in the counties and regions. Jedamzik was involved in his double role in two ways: as county captain for the provision of assembly points and transports, and as SS and police leader for the organization by the Security Police Drohobycz. On 25 March 1942, between 1,000 and 1,500 mostly elderly Jews (with work equipment and food for 2 weeks) were ordered to the gymnasium of the sports association „Sokal“ in Drohobycz, who were supposed to be „resettled“ to Pinsk. The action was carried out by a SSPF command from Lviv, the Gestapo from Drohobycz and Ukrainian militia. Later, other Jews from the surrounding area, from Boryslaw and Truskawiec, were driven to the collection point by Ukrainian militia. The „resettlement“ ended in Belzec, where everyone was gassed.

Execution of prisoners of the Einsatzkommando 10b

After his dismissal as county captain and as SS- and police leader Drohobycz, Jedamzik was on the siding until the end of 1942. Since in 1962 lists of members of Einsatzgruppe D were known in which SS-Sturmbannführer Jedamzik was a member of Einsatzkommando 10B of the Einsatzgruppe from December 1942 to February 1943, he had to find an explanation for this. Jedamzik then invented a new fairy tale for this period: „In the following period I was completely out of work without any occupation until about the end of Nov[ember] 1942, when I was given a new assignment by Office III of the RSHA [Reich Security Main Office] to take a female typist to the Caucasus … and to report from there on the oil area in the Caucasus. I was assigned to Einsatzgruppe D.“ (Interrogation 20.8.1962) In a short biography of Jedamzik, Markus Roth summarizes this time so briefly: „Christmas 1942 to February 1943 with Einsatzkommando 10b of Einsatzgruppe D. Commanded from New Year’s Day 1943 for one week the Sonderkommando 10b in Naltschik and on the retreat to Bolschoi-Tolmak. Before the retreat from Naltschik the prisoners in the house prison of the Sonderkommando were murdered. At least 40 men, women and children were murdered. (Roth, Herrenmenschen, p. 462)

A bitter addendum

After the war, Eduard Jedamzik sued for years for compensation from the Bavarian State. In 1951, a law had been passed to regulate the rights of persons who had been civil servants at the end of the war and had not been employed since (Article 131 of the German Grundgesetz). Members of the Gestapo and their descendants could not make any claims. According to Article 67 of the Act, however, civil servants who had been transferred from another department to the Gestapo, Waffen-SS or SD were to be treated as if they had remained in their originally „clean“ authority. SS and Gestapo perpetrators now only had to claim that they did not want to go, but had been transferred. Eduard Jedamzik also argued: „I applied for the Internal Administration [1935] and was then assigned to the Secret State Police without my application. He pursued his complaint to the Federal Administrative Court in Berlin. Many perpetrators ended up back in the civil service or won pensions and compensation. In the case of Jedamzik, only the investigation of the murders in Naltschik thwarted this plan.

Graphic: The double function of Jedamzik in Drohobycz
Short biography Eduard Jedamzik
Two messages from Jedamzik to the SS personnel office

[PL] Jako kapitan powiatu w Generalnym Gubernatorstwie

Od października 1939 r. adwokat Eduard Jedamzik był kapitanem powiatu kieleckiego (Kreishauptmann) w okupowanej Polsce. Po inwazji na Związek Radziecki przeniósł się do Galicji i został kapitanem powiatu Drohobycz w galicyjskim okręgu naftowym. Kapitan powiatu był oficjalnym tytułem szefa administracji powiatu. Po wojnie byli członkowie tej kolonialnej administracji w okupowanej Polsce szerzyli fikcję „czystej“ administracji, która nie miała nic wspólnego z uciskiem miejscowej ludności, a na pewno nie miała nic wspólnego z Holocaustem. Przyjrzyjmy się więc pokrótce niektórym działaniom kapitana powiatu Eduarda Jedamzika w Drohobyczu.

W dniu 20.11.1941 r. Jedamzik, pod karą śmierci, zakazał Żydom z Drohobycza opuszczania miejsca zamieszkania. Żydzi, którzy naruszyli tę zasadę, mogli zostać natychmiast rozstrzelani. Na spotkaniu kapitanów okręgów we Lwowie gubernator dystryktu Lasch chwalił jego działania: „powinien nadal tak twardo traktować ludzi“. Gdy miesiące później w dystrykcie zakazano Żydom wychodzenia z domów, Jedamzik triumfalnie meldował „robiliśmy to od dawna“.

Warunkiem koniecznym dla masowych transportów, selekcji i masowych mordów Żydów była ich gettoizacja. Kapitan powiatu Jedamzik wcześnie próbował być pionierem również w tej dziedzinie. W pismach z 28 listopada, 30 grudnia 1941 r. i 5 lutego 1942 r. wezwał komisarzy miejskich Drohobycza i Borysława do przyspieszenia tworzenia żydowskich dzielnic mieszkaniowych, mimo że w tym okresie panował głód i epidemia tyfusu spowodowana powodzią. Borysławski Komisarz Miejski odpowiedział, że z tych powodów, po wizycie w marcu, lekarz okręgowy dr Dopheide zakazał “ przesiedlania Żydów do specjalnych dzielnic mieszkaniowych“ przed majem 1942 roku. Jedamzik jednak nie dał za wygraną i zażądał jak najszybszego przeprowadzenia tych działań. „Biorąc pod uwagę fundamentalne znaczenie tej sprawy, interesy poszczególnych osób nie mogą być brane pod uwagę. Należy jednak starać się jakoś zrekompensować trudy, które mogą wystąpić u Aryjczyków“ (pismo z 18.3.42).

21.11.1941 r. Jedamzik wydał polecenie policji powiatowej zakazujące Żydom „bezużytecznego przebywania na głównych ulicach miast i wsi“. 7 maja 1942 r. nawet to mu nie wystarczało: chciał zakazać Żydom w ogóle korzystania z chodnika, bo zachowywali się bezczelnie i bezwstydnie w ruchu ulicznym. Komisarz miejski Borysławia nie uważał tego za dobry pomysł: w Borysławiu nie zauważono bezczelnego zachowania się Żydów na ulicach, a zakazanie im korzystania z chodnika może doprowadzić do problemów z ruchem drogowym.

Jedamzik był fanatykiem i bez skrupułów. Jako jeden z nielicznych przywódców okręgów należał nie tylko do NSDAP, ale także do SS, a tym samym podlegał również Reichsführerowi-SS, Himmlerowi. Jednak Jedamzik był niekompetentny jako kapitan powiatu. Dlatego też na interwencję Karpathen-Öl AG w dniu 17.6.1942 r. został zwolniony z pracy.

Jedamzik jako organizator masowych morderstw

W przesłuchaniu z 20 sierpnia 1962 r. Jedamzik stwierdził: „O rozstrzeliwaniu Żydów przez Einsatzgruppen dowiedziałem się z prasy i opowieści w obozie dopiero po upadku (Rzeszy). Byłem dowódcą okręgu w Generalnym Gubernatorstwie przez trzy lata. Tam też nie miałem żadnych informacji o rozstrzeliwaniach Żydów. Gdybym jednak kiedyś wydał rozkaz rozstrzelania Żydów jako kapitan powiatu, na pewno zostałbym po wojnie poddany ekstradycji do Polski… Ale ponieważ nie można mnie było o nic oskarżyć, a na pewno nie o rozstrzeliwanie Żydów, zostałem zakwalifikowany przez Spruchkammergericht( w procesie denazyfikacji) do grupy V. jako nieobciążony. Jako kapitan okręgu… nie miałem żadnego wpływu na działania Policji Bezpieczeństwa.” Jest to prawda, ale też jednocześnie kłamstwo. Jedamzik ukrywa fakt, że był nie tylko kapitanem powiatu, ale także szefem SS i policji w Drohobyczu. Dowódcy SS i policji mieli prawo wydawać rozkazy wszystkim jednostkom policji. W swoim okręgu drohobyckim, obejmującym powiaty drohobycki, samborski i stryjski, był on odpowiedzialny za organizację pierwszej fali masowych egzekucji w listopadzie 1941 roku: rozstrzelania 250 bezrobotnych Żydów z Drohobycza („Akcja Urzędu Pracy“), rozstrzelania około 700 niezdolnych do pracy lub chorych Żydów z Borysława („Invalidenaktion“) oraz rozstrzelania około 800 starych, chorych i niezdolnych do pracy Żydów w Stryju. Na początku marca 1942 roku został ukończony obóz zagłady w Bełżcu : od połowy marca kursowały do Bełżca pociągi. Planowanie tej masowej eksterminacji zostało przeprowadzone w powiecie galicyjskim przez sztab SS i szefa policji, Fritza Katzmanna, w porozumieniu z Ostbahn i oficerami SS i policji w powiatach i okręgach. Jedamzik w swojej podwójnej roli był zaangażowany na dwa sposoby: jako kapitan okręgu dla zapewnienia punktów zbiorczych i transportów oraz jako szef SS i policji dla zapewnienia organizacji przez Policję Bezpieczeństwa Drohobycz. W dniu 25 marca 1942 r. zwołano do sali gimnastycznej Towarzystwa Sportowego „Sokal“ w Drohobyczu od 1.000 do 1.500 w większości starszych Żydów (ze sprzętem do pracy i żywnością na 2 tygodnie), mieli oni jakoby zostać „przesiedleni“ do Pińska. Akcja została przeprowadzona przez dowództwo SSPF ze Lwowa, gestapo z Drohobycza i milicję ukraińską. Później do punktu zbiórki zostali spędzeni przez milicję ukraińską również inni Żydzi z okolic, z Borysława i Truskawca. „Przesiedlenie“ zakończyło się w Bełżcu, gdzie wszyscy zostali zagazowani.

Egzekucja więźniów Einsatzkommando 10b

Po zwolnieniu go ze stanowiska kapitana powiatu oraz szefa SS i policji Drohobycza, Jedamzik znalazł się do końca 1942 roku na bocznicy. Ponieważ w 1962 r. znane były listy członków Einsatzgruppe D, w których SS-Sturmbannführer Jedamzik od grudnia 1942 r. do lutego 1943 r. był członkiem Einsatzkommando 10B z Einsatzgruppe, musiał znaleźć na to jakieś wyjaśnienie. Jedamzik wymyślił wtedy nową bajkę na ten okres: „W następnym okresie byłem całkowicie bez pracy, bez żadnego zajęcia, aż do końca listopada 1942 r., kiedy to otrzymałem nowe zadanie od III Biura RSHA [Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy], aby zabrać ze sobą na Kaukaz maszynistkę …i stamtąd relacjonować o stanie tamtejszych pól naftowych. Z uwagi na zaopatrzenie przydzielono mnie do Einsatzgruppe D.“ (Przesłuchanie 20.8.1962) W krótkiej biografii Jedamzika Markus Roth tak krótko podsumowuje ten czas: „Boże Narodzenie 1942 do lutego 1943 w Einsatzkommando 10b z Einsatzgruppe D. Od Nowego Roku 1943 przez tydzień dowodził Sonderkommando 10b w Naltschik i podczas wycofywania się do Bolschoi-Tolmak. Przed odwrotem z Naltschik zamordowano więźniów z więzienia Sonderkommando. Co najmniej 40 mężczyzn, kobiet i dzieci padło ofiarą mordu. (Roth, Herrenmenschen, s. 462)

Gorzkie uzupełnienie

Po wojnie Eduard Jedamzik ubiegał się przez lata o odszkodowanie od kraju bawarskiego. W 1951 roku uchwalono ustawę regulującą prawa osób, które pod koniec wojny były urzędnikami państwowymi i od tego czasu nie były zatrudnione (art. 131 Ustawy Zasadniczej). Członkowie Gestapo i ich potomkowie nie mogli zgłaszać żadnych roszczeń. Zgodnie z art. 67 ustawy urzędnicy służby cywilnej, którzy zostali przeniesieni z innego departamentu do Gestapo, Waffen-SS lub SD, mieli być traktowani tak, jakby pozostali w swoim pierwotnie „czystym“ urzędzie. Sprawcy SS i gestapo musieli teraz tylko twierdzić, że wcale tego nie chcieli, ale zostali przeniesieni. I tak argumentował też Eduard Jedamzik: „Zgłosiłem się do administracji wewnętrznej [1935 r.], a następnie zostałem przydzielony do Tajnej Policji Państwowej bez składania podania”. Złożył swoją skargę aż do Federalnego Sądu Administracyjnego w Berlinie. Wielu sprawców znalazło się z powrotem w służbie cywilnej lub zdobyło emerytury i odszkodowania. W przypadku Jedamzika, tylko śledztwo w sprawie morderstw w Naltschik pokrzyżowało ten plan.

Graficznie: Podwójna funkcja Jedamzika w Drohobyczu
krótka biografia Eduarda Jedamzika
Dwa raporty Jedamzika do biura personelu SS

Sources: Pohl, Ostgalizien; Roth, Herrenmenschen; Sandkühler, Endlösung; archives in Lviv (DALO), Berlin (Bundesarchiv), Schleswig (LASH), Bad Arolsen (AA);
Gesetz zur Regelung der Rechtsverhältnisse der unter Artikel 131 des Grundgesetzes fallenden Personen vom 1. September 1953 (BGBl. I S. 1287, 1238)

Erna Petri (1920-2000)

– Text / Tekst in: Deutsch English Polski

Carriage in front of the manor house Grzenda

Erna Petri and son by horse on the estate Grzenda

[DE] Erna Kürbs stammt aus einer Bauernfamilie aus dem Ort Herressen bei Weimar. Als Sechzehnjährige trifft sie 1936 beim Tanzen Horst Petri, einem fanatischen, aufstrebenden NS-Funktionär, der ihr vom Großdeutschen Reich und neuem Raum im Osten vorschwärmt. Ihr Vater ist gegen diese Verbindung. Als Erna ein Jahr später schwanger wird, heiratet sie mit Genehmigung des Rasse- und Siedlungshauptamtes. Eine „rassisch wertvolle“ junge Bauerstochter als Ehefrau eines SS-Offiziers passt in das Konzept der Nazis.

Im Juni 1942 trifft Erna Petri mit ihrem dreijährigen Sohn auf Grzenda ein – einem früheren polnischen Gutshof, das jetzt ihr Mann Horst als SS-Gut leitet. „Das Herrenhaus mit seinen weißen Säulen lag inmitten sanfter Hügel und Wiesen und bot einen wunderbaren Ausblick auf die umliegenden Dörfer … Man kann sich gut die Erregung und den Stolz vorstellen, die Erna Petri verspürte, als sie in diesem beeindruckenden Haus ankam, das in deutlichem Kontrast zu dem bedrückenden Hof zu Hause in Thüringen stand.“ (Lower, S. 170f.)

Sie kann jetzt als Gutsherrin schalten und walten. Häufig kommt Besuch, vor allem von SS- und Wehrmachtsoffizieren, die sich in ihr Gästebuch eintragen. Besonders geehrt fühlt sie sich durch die Besuche der Frau des berüchtigten SS- und Polizeiführers von Galizien, Fritz Katzmann. Erna ist jetzt wer. Das Ehepaar Petri behandelt seine Tiere besser als die Menschen. Horst Petri nimmt Erna auf Treibjagden auf entflohene jüdische Häftlinge mit. Ein ukrainischer Landarbeiter sieht, wie sie bei einer dieser Treibjagden zwei nackte jüdische Männer hintereinander erschießt. Zwei weitere Leichen befinden sich auf ihren Weg, die wahrscheinlich auch von ihr erschossen wurden. Als ihr Mann nicht auf dem Gut weilt, erschießt sie allein sechs jüdische Kinder.

Nach dem Krieg leben Horst und Erna Petri unauffällig in der DDR, bis sie durch einen Zufall entdeckt werden. Horst Petri wird zum Tode verurteilt, Erna Petri zu lebenslangem Zuchthaus. Nach der Wende können nach einem Gesetz aus dem Jahre 1990 von DDR-Gerichten verhängte Urteile überprüft werden. Das angerufene Gericht bestätigt aber die lebenslange Haftstrafe für Erna Petri. 1992 wird sie aus gesundheitlichen Gründen aus der Haft entlassen. Am Ende ihres Lebens denkt Erna Petri oft an ihre goldene Zeit auf Grzenda als schönste Zeit ihres Lebens zurück. Für andere Menschen war es die Hölle auf Erden, oder sogar das Ende ihres Lebens.

Kurzbiographie Erna Petri

[EN] Erna Kürbs was born into a farming family in the small village of Herressen near Weimar. In 1936, at the age of sixteen, while dancing, she met Horst Petri, a fanatical, up-and-coming Nazi functionary, who raved to her about the Greater German Reich and the new sp Schließlich tötet sie alleine sechs jüdische Kinderace in the East. Her father is against this relationship. When Erna becomes pregnant a year later, she marries with the permission of the Race and Settlement Main Office. A „racially valuable“ young farmer’s daughter as the wife of an SS officer fits into the Nazi concept.

In June 1942 Erna Petri arrives with her three-year-old son at Grzenda – a former Polish manor house, which her husband Horst now heads as an SS estate. „The manor house with its white columns was set amidst rolling hills and meadows and offered a wonderful view of the surrounding villages … One can well imagine the excitement and pride Erna Petri felt when she arrived at this impressive house, which stood in stark contrast to the oppressive farm at home in Thuringia.” (Lower, p. 170f.)

She can now act as mistress of the manor. She often receives visits, especially from SS and Wehrmacht officers, who sign her guestbook. She feels particularly honoured by the visits of the wife of the notorious SS and police leader of Galicia, Fritz Katzmann. Erna feels important now. The Petri couple treats their animals better than humans. Horst Petri takes Erna on battue hunts for escaped Jewish prisoners. A Ukrainian farm worker sees her shoot two naked Jewish men in a row during one of these hunts. Two other corpses are on her way, probably shot by her as well. When her husband is not on the estate, she shoots six Jewish children alone.

After the war Horst and Erna Petri live inconspicuously in the GDR until they are discovered by chance. Horst Petri is sentenced to death, Erna Petri to life imprisonment. After the reunification of Germany, a 1990 law allows sentences imposed by GDR courts to be reviewed. However, the court appealed to confirms the life sentence for Erna Petri. In 1992 she is released from prison for health reasons. At the end of her life, Erna Petri often thinks back to her golden time on Grzenda as the most beautiful time of her life. For other people it was hell on earth, or even the end of their lives.

Short biography Erna Petri

[PL] Erna Kürbs pochodzi z rolniczej rodziny we wsi Herressen koło Weimaru. W 1936 roku, w wieku szesnastu lat, na tańcach, poznaje Horsta Petriego, fanatycznego, ambitnego funkcjonariusza nazistowskiego, który opowiada jej o Wielkiej Rzeszy Niemieckiej i nowej przestrzeni na Wschodzie. Jej ojciec jest przeciwny temu związkowi. Kiedy jednak rok później Erna zachodzi w ciążę, wychodzi za niego za mąż za zgodą Głównego Urzędu ds. Rasy i Osadnictwa. Młoda, „rasowo cenna“córka rolnika jako żona oficera SS pasuje idealnie do nazistowskiej koncepcji.

W czerwcu 1942 r. Erna Petri wraz z trzyletnim synem przyjeżdża do Grzędy – dawnego polskiego dworu, który jej mąż Horst prowadzi obecnie jako gospodarstwo SS. „Dwór z białymi kolumnami, położony wśród falistych wzgórz i łąk, oferował wspaniały widok na okoliczne wioski… Można sobie wyobrazić podniecenie i dumę, jakie odczuwała Erna Petri, gdy dotarła do tego imponującego domu, który stał w jaskrawym kontraście z uciążliwym gospodarstwem w domu w Turyngii.”(Niżej, s. 170f.)

Może teraz działać jako właścicielka ziemska. Często przyjmuje gości, zwłaszcza oficerów SS i Wehrmachtu, którzy wpisują się do jej księgi gości. Czuje się szczególnie zaszczycona wizytami żony osławionego dowódcy SS i policji Galicji, Fritza Katzmanna. Erna czuje się teraz ważna. Para Petri traktuje swoje zwierzęta lepiej niż ludzi. Horst Petri zabiera Ernę na polowanie na zbiegłych żydowskich więźniów. Ukraiński robotnik rolny widzi, jak podczas jednego z tych polowań zastrzeliła dwóch nagich Żydów. Na jej drodze znaleziono zwłoki dwóch innych osób, prawdopodobnie również przez nią zastrzelonych. W czasie nieobecności męża w gospodarstwie, sama rostrzeliwuje szóstkę żydowskich dzieci.

Po wojnie Horst i Erna Petri żyją, nie zwracając na siebie uwagi, w NRD, do czasu aż przez przypadek nie zosta odkryci. Horst Petri zostaje skazany na śmierć, Erna Petri na dożywocie. Po zjednoczeniu Niemiec ustawa z 1990 roku zezwala na rewizję wyroków wydanych przez sądy NRD. Jednak powołany do tego sąd potwierdza wyrok dożywocia dla Erny Petri. W 1992 roku zostaje jednak zwolniona z więzienia z powodów zdrowotnych. Pod koniec swojego życia Erna Petri często myśli o swoim złotym czasie na Grzędzie jako najpiękniejszym okresie swojego życia. Dla innych ludzi było to piekło na ziemi, a nawet końcem ich życia.

krótka biografia Erny Petri

Prison photos Erna Petri

Sources: Wendy Lower, Hitlers Helferinnen; Rüther, DDRJuNSV 1073a; Pohl, Ostgalizien

Photos: Lower (German edition), pages 169 and 244

Horst Petri (1913-1962)

– Text / Tekst in: Deutsch English Polski

Carriage in front of the manor house Grzenda

[DE] Der Diplom-Landwirt Horst Petri aus Thüringen, seit 1934 Mitglied der SS, nimmt zu Kriegsbeginn 1939 an Ausbildungskursen der SS in den Konzentrationslagern Buchenwald und Dachau teil. Im Juni 1941 wird er zur Waffen-SS einberufen und mit dem Aufbau von SS-Gütern im Distrikt Galizien des Generalgouvernements beauftragt.

Diese SS-Güter waren große landwirtschaftliche Betriebe, die von der SS mit militärischen Mitteln geleitet werden und als Keimzelle der geplanten Germanisierung Galiziens dienen sollen. Ab August 1941 richtet der SS- und Polizeiführer (SSPF) Friedrich Katzmann 21 solcher SS-Güter ein. Die SS-Führer dieser Güter üben eine koloniale Willkürherrschaft aus über das eigene Personal und die polnischen und ukrainischen Bauern der Umgebung, die Ernteerträge abliefern und Frondienste leisten müssen. Je mehr Polen und Ukrainer zur Arbeit ins Reich abgezogen werden, um so dringlicher wird der Bedarf an Arbeitskräften in der Landwirtschaft. Ab dem Frühjahr 1942 werden deshalb Juden zur Zwangsarbeit auf großen Gütern kaserniert.

Horst Petri wird zuerst Mitarbeiter auf dem SS-Gut Lipica-Dolna und kurze Zeit später Betriebsleiter auf dem SS-Gut Unterbergen. Ab Juni 1942 leitet er das 14 km nördlich von Lemberg gelegene SS-Gut Grzenda (polnisch: Grzęda, ukrainisch: Hryada). Seine Frau Erna bezieht mit ihm das konfortable Gutshaus. Die beiden Petris errichten ein wahres Terrorregime auf dem SS-Gut: sie schikanieren und misshandeln Bedienstete und polnische und ukrainische Bauernfamilien. Jüdische Zwangsarbeiter werden auf brutale Weise ausgebeutet und ermordet. In der Nähe des Gutes führt eine Bahnlinie zu den Vernichtungslagern Belzec, Sobibor und Majdanek: immer wieder gelingt Juden die Flucht aus diesen Todeszügen. Die Petris organisieren dann Treibjagden auf die Flüchtenden und ermorden sie. Horst Petri beteiligt sich an der Erschießung von 15 ukrainischen Bauern, die angeblich Partisanen unterstützt haben sollen und die geforderten Ernteablieferungen nicht erfüllt haben.

Nach dem Krieg bleiben die Mordtaten der Petris lange unbekannt: Horst Petri übernimmt eine leitende Funktion in der Ausbildung von Landwirtschaftskadern in Thüringen. 1961 entdeckt die Stasi im Rahmen anderer Ermittlungen zufällig Hinweise auf das SS-Gut Grzenda und auf dort durch die Petris bewirtete SS-Offiziere. Im September 1962 wird Horst Petri in einem Prozess vor dem Bezirksgericht Erfurt zum Tode verurteilt, seine Berufung wird einen Monat später zurückgewiesen und Horst Petri hingerichtet.

Den Werdegang Horst Petris schildert eine Kurzbiographie. Weitere Informationen zu SS-Gütern, zum Prozess und zu den Straftaten Horst Petris und zu jüdischem Widerstand auf dem SS-Gut enthalten die Notizen zu seiner Biographie.

Kurzbiographie Horst Petri
Biografische Notizen zu Horst Petri
Das Herrenhaus in Grzenda

[EN] Horst Petri, a graduate farmer from Thuringia and a member of the SS since 1934, takes part in SS training courses in the Buchenwald and Dachau concentration camps at the beginning of the war in 1939. In June 1941 he is called up for membership in the Waffen-SS and is given the task of building up SS estates in the Galicia district of the Generalgouvernement.

These SS estates are large agricultural enterprises, which are managed by the SS with military means and are to serve as the nucleus of the planned Germanization of Galicia. From August 1941, the SS- und Polizeiführer (SSPF) Friedrich Katzmann established 21 such SS estates. The SS leaders of these estates exercised colonial arbitrary rule over their own personnel and the Polish and Ukrainian farmers in the surrounding area, who had to deliver harvests and perform corvée services. The more Poles and Ukrainians are withdrawn into the Reich to work, the more urgent the need for agricultural labour becomes. From spring 1942 onwards, Jews are therefore barracked on large estates for forced labour.

Horst Petri first becomes an assistant on the SS estate Lipica-Dolna and a short time later becomes a manager on the SS estate Unterbergen. From June 1942 on, he was in charge of the SS-Gut Grzenda, located 14 km north of Lemberg (Polish: Grzęda, Ukrainian: Hryada). His wife Erna moves into the comfortable manor house with him. The two Petris set up a veritable regime of terror on the SS estate: they harassed and abused servants and Polish and Ukrainian peasant families. Jewish forced labourers are brutally exploited and murdered. Near the estate, a railway line leads to the Belzec, Sobibor and Majdanek extermination camps: time and again Jews manage to escape from these death trains. The Petris then organize hunts for the refugees and murder them. Horst Petri takes part in the shooting of 15 Ukrainian farmers who are said to have supported partisans and failed to deliver the required harvest.

After the war, the murders of the Petris stay unknown for a long time: Horst Petri takes a leading role in the training of agricultural cadres in Thuringia. In 1961, during other investigations, the Stasi accidentally discovers clues about the SS estate Grzenda and SS officers who were being served there by the Petris. In September 1962 Horst Petri is sentenced to death in a trial at the Erfurt District Court. His appeal is rejected a month later and Horst Petri is executed.

The career of Horst Petri is described in a short biography. Further information on SS estates, on Horst Petris‘ trial and crimes and on Jewish resistance on the SS estate can be found in the notes on his biography.

short biography Horst Petri
Notes on person and historical background
The manor house in Grzenda and its owners

[PL] Horst Petri, rolnik dyplomowany z Turyngii i członek SS od 1934 roku, uczestniczy, na początku wojny w 1939 roku, w szkoleniach SS w obozach koncentracyjnych Buchenwald i Dachau. W czerwcu 1941 r. zostaje powołany do Waffen-SS i otrzymuje zadanie tworzenia gospodarstw rolnych SS w dystrykcie Galicji w Generalnym Gubernatorstwie.

Gospodarstwa SS były dużymi przedsiębiorstwami rolnymi, które były zarządzane przez SS przy użyciu środków wojskowych i miały służyć jako zalążek planowanej germanizacji Galicji. Od sierpnia 1941 roku dowódca SS- und Policji (SSPF) Friedrich Katzmann założył 21 takich gospodarstw. Przywódcy SS w tych przedsiębiorstwach rolnych sprawują kolonialną, arbitralną władzę nad własnym personelem oraz polskimi i ukraińskimi rolnikami z okolic, którzy muszą dostarczać plony i wykonywać usługi pańszczyźniarskie. Im więcej Polaków i Ukraińców wysyłanych jest do pracy w Rzeszy, tym pilniejsze staje się zapotrzebowanie na siłę roboczą w rolnictwie. Od wiosny 1942 r. do pracy przymusowej w tych dużych posiadłościach przetrzymywani są Żydzi.

Horst Petri zostaje najpierw pracownikiem w gospodarstwie SS Lipica-Dolna, a wkrótce potem kierownikiem w gospodarstwie SS Unterbergen. Od czerwca 1942 r. Jest odpowiedzialny za gospodarstwo SS Grzęda ( niem.: Grzenda, ukrainisch: Hryada) położone 14 km na północ od Lwowa. Jego żona Erna wprowadza się z nim do komfortowego dworu. Małżonkowie Petri tworzą prawdziwy reżim terroru w gospodarstwie: nękają i maltretują służbę oraz polskie i ukraińskie rodziny rolników. Żydowscy robotnicy przymusowi są brutalnie wykorzystywani i mordowani. W pobliżu osiedla przebiega linia kolejowa do Bełżca, Sobiboru i obozów zagłady na Majdanku: raz po raz Żydom udaje się uciec z tych pociągów śmierci. Oboje Petri organizują wtedy polowanie na uciekinierów i mordują ich. Horst Petri bierze również udział w rozstrzelaniu 15 ukraińskich rolników, którzy podobno wspierali partyzantów i nie dostarczyli wymaganych zbiorów.

Po wojnie, mordy Petri pozostają długo nieznane: Horst Petri odgrywa wiodącą rolę w szkoleniu kadr rolniczych w Turyngii. W 1961 r., w czasie trwania innego dochodzenia, Stasi przypadkowo odkrywa wskazówki dotyczące przedsiębiorstwa rolnego SS Grzęda i oficerów SS, którzy byli tam obsługiwani przez Petrich. We wrześniu 1962 roku Horst Petri zostaje skazany na karę śmierci w procesie w Sądzie Rejonowym w Erfurcie. Jego apelacja zostaje odrzucona miesiąc później i Horst Petri zostaje stracony.

Kariera Horsta Petri jest opisana w krótkiej biografii. Dalsze informacje na temat przedsiebiorstw rolnych SS, procesu i przestępstw Horsta Petri oraz żydowskiego ruchu oporu na terenie gospodarstw SS znajdują się w notatkach na temat jego biografii.

krótka biografia Horsta Petriego
Uwagi dotyczące osoby i środowiska historycznego
Dwór w Grzędzie i jego właściciele

former Manor house in Grzenda, 2012

Sources: BG Erfurt, I Bs 8/62, 15.09.1962, in: DDRJuNSV, Nr. 1073; Lower, Hitlers Helferinnen; Honigsmann, Juden in der Westukraine; Pohl, Ostgalizien; USHMM encyclopedia of camps

Photos: Erna Petri in Kutsche vor dem Herrenhaus Grzenda, in: Lower, Hitlers Helferinnen, S. 169 (BA Berlin BStU 003508/05Z)
Herrenhaus in Grzenda (wikimedia commons, creator: MSha, 20.03.2012, CC 1.0)

Josef Holzberger (1921-)

– Text / Tekst in: Deutsch English Polski

Sign at the entrance of Deutsch-Mokra, 2006

[DE] Der Volksdeutsche Josef Holzberger stammt aus dem Ort Deutsch-Mokra in den Waldkarpaten. Josef ist zwanzig Jahre alt, als er Ende 1941 in den Dienst der Gestapo tritt. Er zeigt keinen besonderen Eifer, aber er befolgt willig die Befehle, die ihm seine Vorgesetzten bei der Gestapo in Stanislau (Galizien) erteilen: er bewacht Gefangene im Gestapo-Gefängnis, nimmt teil an der Liquidierung der Ghettos in Stanislau und Drohobycz und sichert das Gelände bei Massenerschießungen von Juden ab. Auf Befehl erschießt er wehrlose Menschen. Im Sommer 1943 wird er in die Waffen-SS aufgenommen; er wird in der Sowjetunion und Frankreich im Krieg eingesetzt. Bei Kriegsende ist er 25 Jahre alt. Er zieht nach Thüringen, arbeitet dort als Waldarbeiter und später als Volkspolizist, gründet eine Familie und ist Vater von drei Kindern. 1973 wird er zum Invaliden erklärt, kurz danach verhaftet und 1975 zu lebenslänglicher Haft verurteilt.

Kurzbiographie Josef Holzberger
Biographische Notizen zu Josef Holzberger
Auszug zu Tatbeteiligungen aus dem Gerichtsurteil

[EN] The ethnic German Josef Holzberger comes from the village of Deutsch-Mokra in the Waldkarpaten (Forest Carpathians). Josef was twenty years old when he voluntarily entered the service of the Gestapo at the end of 1941. He shows no particular zeal, but he willingly obeys the orders given to him by his superiors at the Gestapo in Stanislau (Galicia): he guards prisoners in the Gestapo prison, takes part in the liquidation of the ghettos in Stanislau and Drohobycz, and secures the area during mass executions of Jews. On order he shoots defenceless people. In the summer of 1943 he is admitted to the Waffen-SS; he participates in the war in the Soviet Union and France. At the end of the war he is 25 years old. He moves to Thuringia, works there as a lumberjack and later as a People’s Policeman (VoP0), starts a family and is father of three children. In 1973 he is declared an invalid, is remanded in custody shortly afterwards and in 1975 is sentenced to life imprisonment.

short biography Josef Holzberger
Biographical notes on Josef Holzberger
Extract from the court decision on participation in crimes

[PL] Etniczny Niemiec Josef Holzberger pochodzi z wioski Deutsch-Mokra w Waldkarpaten (Beskidy Lesiste)). Josef miał dwadzieścia lat, gdy dobrowolnie wstąpił do służby gestapo pod koniec 1941 roku. Nie wykazuje szczególnej gorliwości, ale chętnie wykonuje polecenia wydawane mu przez przełożonych w gestapo w Stanisławie (Galicji): pilnuje więźniów w więzieniu gestapo, bierze udział w likwidacji gett w Stanisławie i Drohobyczu, zabezpiecza teren podczas masowych egzekucji Żydów. W porządku. Strzela do bezbronnych ludzi. Latem 1943 roku zostaje przyjęty do Waffen-SS; jest wykorzystywany w wojnie w Związku Radzieckim i we Francji. Pod koniec wojny ma 25 lat. Przeprowadza się do Turyngii, tam pracuje jako drwal, a później jako policjant ludowy (VoPo), zakłada rodzinę i jest ojcem trójki dzieci. W 1973 roku zostaje uznany za inwalidę, wkrótce potem przebywa w areszcie śledczym, a w 1975 roku skazany na karę dożywotniego więzienia.

krótka biografia Josefa Holzbergera
Notatki biograficzne na Josefa Holzbergera
Wyciąg z orzeczenia sądu o udziale w przestępstwie

1024px-Посеред_вулиці_в_с._Німецька_Мокра_(2)

In the middle of the street in Deutsch Mokra, 2016

Sources: DDRJuNSV Verfahren Nr. 1026 und 1039; Kappeler, Geschichte der Ukraine; Sandkühler, Endlösung; Pohl, Ostgalizien; Kuwalek, Belzec

Links: https://de.wikipedia.org/wiki/Nimezka_Mokra ; https://de.wikipedia.org/wiki/Karpatenukraine ; https://www.wienerzeitung.at/nachrichten/reflexionen/geschichten/862462-Eine-vergessene-Welt.html ; https://www.youtube.com/watch?v=BKzkJS8e9aU (Das Dorf der vergessenen Österreicher)

Photos:
Ortsschild Deutsch-Mokra / Sign at the entrance of the village Deutsch-Mokra/Німецька Мокра. Wikimedia commons, CC-BY-3.0, Creator: Günther Krämer, 2006
Mitten auf der Dorfstraße von Deutsch-Mokra / Посеред вулиці в с. Німецька Мокра / In the middle of the street in the village Nimezka Mokra. Wikimedia commons, CC-BY-4.0. Creator: Dutiasvity, 2016

« Ältere Beiträge