The Holocaust in the Galician Oil Belt

Kategorie: Überlebender

Jüdische Menschen, die zur Vernichtung im Holocaust vorgesehen waren, aber überlebt haben
Jewish people who were intended for extermination in the Holocaust but survived

Hilde Berger – odcinek 3 [PL]

ODCINEK 3 (1939-1945)

Podczas sowieckiej okupacji Borysławia

Teraz Hilde Berger była w Polsce. Ale chciała wyjechać z Polski za granicę, w której widziała ratunek. Ale wszystko potoczyło się inaczej. Najpierw w Gdyni próbowała zdobyć paszport przy pomocy Centrum Społeczności Żydowskiej. Kiedy dowiedziała się, że może otrzymać paszport również w Galicji, udała się do Borysławia, do rodziców i starszej siostry, których nie widziała od ponad dwóch lat. Zamieszkała z rodzicami na ulicy Łukasiewicza 26 w Borysławiu. W Drohobyczu złożyła wniosek o pozwolenie na pobyt i paszport, ale czekała na to na próżno tygodniami.

Przez kuzynów zetknęła się z nielegalną grupą komunistyczną w Borysławiu – została przedstawiona jako „Berlinka“, która przebywała w więzieniu w Niemczech. Na spotkaniach pytano ją, jak to się mogło stać, że w Niemczech, kraju o najsilniejszym ruchu robotniczym, do władzy doszli narodowi socjaliści. Hilde krytykowała socjaldemokratów, ale także politykę komunistów, którzy widzieli największego wroga w „socjalistycznych faszystach“ (czyli socjaldemokratach). Dlatego została przezwana „Odszczepieniec“. Wkrótce potem ogłoszono niemiecko-rosyjski pakt o nieagresji. Podczas gdy grupa komunistyczna w Borysławiu broniła rzekomo pokojowej polityki Stalina, Hilde krytykowała rosyjskie poparcie dla działań wojennych Hitlera – ale była w tej krytyce osamotniona. Instynktownie jednak – na swoje szczęście, ukryła członkostwo w opozycji trockistowskiej .

Na początku września 1939 r. było już za późno na opuszczenie Polski: wojska niemieckie zajęły Galicję, potem na krótko się wycofały, by po kilku dniach powrócić. Kiedy Niemcy odeszli w ich miejsce wkroczyły wojska sowieckie. Miejscowi komuniści entuzjastycznie powitali Armię Czerwoną organizując demonstrację, z pieśniami, transparentami i kwiatami. Entuzjazm u wielu szybko ustąpił miejsca wielkiemu rozczarowaniu: „Życie pod rosyjską okupacją było ciężkie i ponure. Wprowadzono ścisłą dyscyplinę pracy. Jeśli pracownik spóźnił się trzy razy, został zwolniony. Na zebraniach zakładowych pracownicy domagali się lepszych ubrań roboczych i bardziej humanitarnych warunków pracy, ale osoba, którą wybrali na rzecznika, została aresztowana i nigdy więcej jej nie zobaczono. Wkrótce nie było nikogo, kto odważyłby się zająć tak elementarnymi sprawami, które w krajach kapitalistycznych były częścią normalnych żądań związków i były uważane za uzasadnione powody strajków. Inżynierowie z Baku przywieźli swoje rodziny. Rosjanie byli zdumieni „wysokim“ poziomem życia polskich robotników. Kiedy przychodzili do ich domów, myśleli, że są „burżuazyjne“. Nawet niektórzy miejscowi komuniści wkrótce byli rozczarowani niskim poziomem Rosjan„. (Historia życia Hilde Berger, w: Hesse, s. 38)

Aby zdobyć znaczki żywnościowe, co najmniej jeden członek rodziny musiał pracować. Komunista Rattner, jako asystent rosyjskiego dowódcy miasta, był odpowiedzialny za przydzielanie pracy. To on wcześniej kierował grupą komunistyczną w Borysławiu i uważał Hildę za wroga, „Rattner przydzielił również mi pracę. On… wybrał dla mnie pracę jako asystent mechanika, którą musiałam zaakceptować. Żeby dostać się do pracy, musiałam iść prawie pięć kilometrów pod górę Co trzy tygodnie musiałam pracować w nocy. Początkowo moi polscy i ukraińscy towarzysze podejrzewali mnie o bycie rosyjskim informatorem, ale po kilku miesiącach zaufali mi i zaakceptowali.“ (Lebensgeschichte, w: Hesse, s. 37f.)

Hilde Berger dorastała z językiem niemieckim jako językiem ojczystym, choć jej rodzice pochodzili z ówczesnej polskiej Galicji. Jej matka znała polski, ale ojciec znał tylko kilka słów, w domu nie mówiono po polsku. Hilde nauczyła się angielskiego i francuskiego w szkole i na kursach, tak więc mogła prowadzić korespondencję w tych językach. Ale nie umiała mówić po polsku, rosyjsku ani ukraińsku. W trakcie pracy nauczyła się więc języka ukraińskiego za pomocą słownika, bloku do pisania i poprzez rozmowy z kolegami.

Kiedy Niemcy zaatakowali Rosję w czerwcu 1941 roku, wszyscy ci, którzy byli komunistami lub byli podejrzewani o bycie komunistami, uciekli z Rosjanami… Rosjanie nie bronili się. Wycofali się bardzo szybko. Ale nie było wystarczająco dużo pociągów i wagonów. Dla Rosjan i ich rodzin tak, ale ludzie ze wschodu [czyli wschodniej Polski] musieli czekać na przybycie nowych. Mój przyjaciel poprosił mnie, żebym też uciekała. Powiedział: `Nie możesz zostać z nazistami. Oni cię zabiją`. Wszyscy pojechali do Rosji, także mój przyjaciel. Powiedziałam: `Nie jadę do Rosji. Myślę, że z Niemcami jest dla mnie bezpieczniej.`“ (Hilde Berger, wywiad, w: Hesse, s. 129). Rosja była dla Hilde Berger wielkim więzieniem, co oznaczałoby dla niej, jako trockistki pewną śmierć. Nie mogła sobie wtedy wyobrazić, że Niemcy zabiją sześć milionów ludzi tylko dlatego, że byli Żydami.

Początek okupacji niemieckiej

Zanim radzieccy funkcjonariusze i Rosjanie, w wielkim pośpiechu opuścili Borysław, zamordowali wszystkich więźniów w więzieniu NKWD – niektórzy z nich byli wcześniej torturowani. Ukraińcy podżegani pogłoską „To jest dzieło żydowskiego bolszewizmu“ dokonali dwudniowego pogromu Żydów w Borysławiu. Na cmentarzu żydowskim pochowano 193 Żydów, lecz liczba ofiar była z pewnością jeszcze większa. Hilde Berger została poproszona przez jedną z kuzynek o pomoc w poszukiwaniach zaginionego męża – znalazły go wśród sterty okaleczonych zwłok.
Wkrótce potem Wehrmacht utworzył „Judenrat“ (Radę Żydowską). Zadaniem Judenratu była realizacja zamówień niemieckich, w szczególności dostarczanie siły roboczej, pobieranie składek, dostarczanie żywności dla ludności żydowskiej oraz stworzenie żydowskiej służby porządkowej. Przewodniczący Judenratu, adwokat
Michael Herz, przyszedł pewnego dnia do Hilde Berger. Ktoś zadenuncjował Hilde w anonimowej pocztówce, że za działalność polityczną przebywała w więzieniu w Niemczech. Pocztówka nie trafiła jednak do szefa Schutzpolizei, ponieważ policjant ukrył ją, aby wymusić na Judenracie pieniądze za milczenie. Judenrat rzeczywiście wypłacił mu nagrodę.

Bezpośrednio po zajęciu Galicji wszystkie firmy na stałe miały zaprzestać zatrudniania Żydów, co wkrótce okazało się niewykonalne. Obowiązującą już w pozostałych dystryktach Generalnego Gubernatorstwa przymusową pracę dla Żydów musiano również wprowadzić w nowym dystrykcie Galicji, Oficjalnie nowo utworzone niemieckie urzędy pracy miały monopol na przydzielanie pracy – ale w rzeczywistości Wehrmacht, Gestapo, ukraińskie urzędy miejskie i inne agencje wykorzystywały żydowską siłę roboczą arbitralnie i bez wynagrodzenia.

Chory, stary czy bez pracy, zawsze groziła mu śmierć. Pod koniec listopada Judenrat miał sporządzić listę chorych i niezdolnych do pracy: według tej listy, w tzw. „Invalidenaktion“ (Akcja Inwalidów) 28 listopada 1941 r. około 700 Żydów zostało aresztowanych, a następnego dnia rozstrzelanych w lasach Truskawca i Tustanowic przez policjantów (Gestapo, Schutzpolizei, policji ukraińskiej). Dlatego Hilde Berger cieszyła się, że mogła pracować dla Judenratu Borysławia, chociaż jako maszynistka zarabiała bardzo mało. Jej rodzice byli bez środków do życia i bez dochodów, więc mogła chociaż w niewielkim stopniu pomóc w zaspokojeniu największych potrzeb rodziny. Judenrat czasami „wypożyczał“ ją do urzędu pracy, gdzie stała się znana jako zdolna stenotypistka z niemieckim jako językiem ojczystym. 24 lutego 1942 roku Junge, dyrektor Zarządu Grupy Drohobycz w Beskiden Erdöl-Gesellschaft napisał do kapitana powiatu Drohobycz, SS-Sturmbannführera Eduarda Jedamzika, prośbę o „zatrudnienie Żydówki Hilde Berger“: „Rozbudowa naszej firmy wymaga zatrudnienia kolejnych niemieckich pracowników Rzeszy, zwłaszcza stenotypistek…. Miejscowy urząd pracy nie jest w stanie zapewnić nam odpowiednich pracowników na okres przejściowy. Tylko Żydówka Hilde Berger, urodzona 13.6.1914 roku w Berlinie, została nam polecona jako stenotypistka…. Prosimy o pozwolenie na przeniesienie jej z Borysławia do Drohobycza„. 3.3.1942 r. naczelnik Urzędu Pracy w Drohobyczu, Hellmut Bräunlich, zarządził, że Hilde Berger będzie pracować w Beskiden Erdöl-Gesellschaft w Drohobyczu. „Uświadomiłem firmie, że mogę zatrudniać tylko Żydówki. Firma z powodu utraty siły roboczej, musi zaakceptować zatrudnienie żydowskiej sily roboczej„. Hilde Berger musiała jednak do pracy w administracji spółki naftowej przeprowadzić się z Borysławia do Drohobycza i z ciężkim sercem rozstać z rodzicami i siostrą. Z drugiej strony, z niecierpliwością czekała na spotkania w Drohobyczu z żydowskimi intelektualistami, z którymi można było dyskutować o sztuce i literaturze. Największe wrażenie wywarł na niej malarz i pisarz Bruno Schulz, który potrafił tak dużo mówić o swoim ulubionym pisarzu Franzu Kafce, o Thomasie Mannie i innych niemieckich pisarzach. To był mały promyk nadziei w tych ponurych czasach, w których została naznaczona Gwiazdą Dawida, pozbawiona praw obywatelskich, zagrożona, w najbardziej prymitywnych warunkach w żydowskiej dzielnicy.

Często musiała iść do biura Niemca, aby posortować akta lub zapisać dyktowany tekst. Starała się to robić w miarę możliwości w czasie, gdy w radiu nadawano wiadomości. W ten sposób dowiadywała się, co się wydarzyło na świecie i jaka była sytuacja wojenna.

Wkrótce jednak groziło jej nowe niebezpieczeństwo: dyrektor Junge zapewniał, gdy ubiegał się o jej zatrudnienie, że „zatrudnimy żydowskiego robotnika tylko tak długo, jak będzie to konieczne i dopóki nie znajdziemy odpowiednich zastępców„. (pismo z 24.2.1942). Były oznaki, że Junge chce się jej teraz pozbyć.

Pod ochroną Bertholda Beitza

6.8.1942 r. wczesnym rankiem duża grupa policjantów przybyła do Borysławia. Na czele było komando SS ze Lwowa pod dowództwem Obersturmführera SS Roberta Gschwendtnera – oprócz nich Drohobycka Policja Bezpieczeństwa pod dowództwem Hansa Blocka, Drohobycka Policja Zespołowa (Rezerwowy Batalion Policji 133) pod dowództwem Ernsta Lederera, Borysławska i Drohobycka Policja Ochronna (Schupo) oraz oddziały policji ukraińskiej. Ponieważ już rozniosła się wieść, że poprzedniego dnia policja wywiozła z Sambora, Turka i okolic około 4-6 tysięcy Żydów w nieznane miejsce, wielu Żydów w Borysławiu uciekło lub ukryło się. W związku z tym, dla pozoru, przerwano akcję w Borysławiu, a przeprowadzono akcję w Drohobyczu. Getto w Drohobyczu („Lana“) zostało otoczone, a około 5 tys. Żydów z Borysławia popędzono do punktu zbiórki na stacji kolejowej. W międzyczasie duża część Żydów, którzy uciekli z Borysławia, powróciła i około wieczora podjęto akcję w Borysławiu, około 4000 – 6000 Żydów zostało aresztowanych i zapędzonych do wagonów bydlęcych na stacji kolejowej. Hilde Berger, która od kilku miesięcy mieszkała w Drohobyczu, bardzo bała się o swoich rodziców i siostrę.

Wkrótce jako eskorta niemieckiego pracownika Karpathen-Öl AG otrzymała zezwolenie na podróż do Borysławia. „Kiedy przybyłam do domu moich rodziców, moje przeczucia się potwierdziły. Dom był pusty, drzwi były zamknięte, a na nich notatka: „Mienie Rzeszy“. Poszłam na policję i poprosiłam o pozwolenie na wejście do domu, ale policjant krzyknął na mnie: „Nie myśl sobie, że ponieważ mówisz po niemiecku, jesteś lepsza od innych brudnych Żydów. Następnym razem twoja kolej!“ (Historia Hilde Berger, w: Hesse, s. 42).

Wtedy Hilde Berger poszła do Bertholda Beitza, który był jej znany z nazwiska. Berthold Beitz powitałją słowami, że słyszał już o jej umiejętnościach jako sekretarki i że mógłby ją zatrudnić w swoim biurze. Wtedy byłaby pod jego specjalną opieką i byłaby bezpieczniejsza niż w Drohobyczu. Ale ona najpierw chciała wiedzieć, dokąd wysłano transport. Beitz tego nie wiedział, nawet Rada Żydowska tego też nie była pewna. Beitz załatwił jej pozwolenie na wejście do domu rodziców. „Z wielkim bólem zobaczyłam wszystko. Moja mama musiała właśnie przygotowywać szabasowy posiłek. Później usłyszałam od sąsiadów, którzy się ukryli, że kiedy ojciec usłyszał, co się stało, założył szal modlitewny i modlił się do Boga. Powiedział sąsiadom, że nie będzie się ukrywał, ponieważ ufa Bogu i wierzy, że jego rodzina jest bezpieczna, gdyż zawsze był bogobojny i przestrzegał prawa. Niestety, Bóg mu nie pomógł. Pozwolono mi zabrać trochę moich rzeczy osobistych, potem dom został ponownie zapieczętowany.“ (Hesse, s. 43). Dopiero miesiące później dowiedziała się, że transporty wysłane zostały do obozu zagłady w Bełżcu, gdzie wszystkich z pociągu zagazowano.

Około dwudziestu szczególnie ważnym Żydom (np. lekarzom i inżynierom) pozwolono mieszkać zamiast w dawnych barakach w tzw. „Białym Domu“na wydzielonym terenie obozu pracy przymusowej – „Biały Dom“ to nie był jeden, lecz trzy budynki, w których w pojedyńczych pomieszczeniach przebywający tam Żydzi spali i mogli sobie gotować. Hilde Berger i jej przyjaciel „Kuba“ również zostali tu zakwaterowani, choć nie byli specjalistami. Byli teraz lepiej chronieni, ale nadal nie byli bezpieczni. Schutzpolizei i SS-Kommando wielokrotnie przeprowadzali naloty w obozie. Więźniowie z Białego Domu powiedzieli Beitzowi o swoich obawach. Beitz ustalił więc z szefem Schutzpolizei w Borysławiu w Wüpperem, że policjant z Schupo będzie podczas akcji czuwać nad Białym Domem, aby „nie doszło do żadnych błędów“.

Hilde Berger pracowała jako druga sekretarka Bertholda Beitza, który nie chciał, aby żydowscy pracownicy w jego biurze nosili opaskę z Gwiazdą Dawida. Obersturmführer SS Friedrich Hildebrand był referentem do spraw żydowskich w sztabie Fritza Katzmanna, szefa SS i policji w Galicji. Na początku 1943 r. Hildebrandt pojawił się niezapowiedziany w biurze Beitza wraz z innym oficerem SS, aby skontrolować „Judeneinsatz“ (zatrudnienie Żydów). Hildebrand zobaczył atrakcyjną Hilde Berger i zapytał Beitza, czy mógłby się z nią umówić. Kiedy Beitz powiedział mu, że Hilde Berger jest Żydówką, Hildebrand się rozzłościł: nie wiedział, że Żydzi są również zatrudnieni w administracji. Hildebrand zażądał jej natychmiastowego zwolnienia. Beitz odpowiedział, że ci księgowi i inni specjaliści są dla niego niezastąpieni, zwłaszcza Hilde Berger jako prowadząca korespondencję i tłumaczka. Hildebrand ustąpił, ale nakazał Beitzowi, aby od tej pory „wszyscy Żydzi, którzy dla niego pracują, nosili ten znak„. Uratowało to życie Hilde Berger i innych żydowskich pracowników administracji. Dla Beitza był to pierwszy znak, że mógł w pewnym stopniu wpłynąć na Hildebranda. Jednak Hilde Berger, zgodnie z wolą Beitza, wkrótce znów nie nosiła opaski, ponieważ on nie chciał widzieć opaski „w swoim pokoju„. (cytat z Sandkühler, s. 367). Oficjalnie Hilde Berger znalazła się na listach imiennych żydowskich robotników i pracowników Karpathen-Öl w Borysławiu jako prowadząca korespondencję i stenotypistka w Dziale Gospodarki Materiałowej (lista z 24.11.1943, s. 14, nr, 641).

Pewnego dnia, latem 1943 roku, z przerażeniem odkryłam, że jestem w ciąży. Ponieważ nie chciałam urodzić dziecka w danych okolicznościach, zdecydowałam się na aborcję. Mieliśmy w obozie lekarza, ale żadnego ginekologa… Niestety nie zrobił dobrej roboty, nie można było zatrzymać krwi. Kuba przestraszył się o mnie, pobiegł do X [przez X rozumie się Beitz] i poprosił go o pomoc… On zatroszczył się o to, że jeden z jego niemieckich pracowników zabrał mnie własnym samochodem do szpitala w Drohobyczu. Zostałam tam zarejestrowana jako Niemka, natychmiast potraktowana jako nagły przypadek i tym razem aborcja została przeprowadzona profesjonalnie i z sukcesem. W ten sposób X faktycznie uratował mi życie, i to w czasie, gdy w Polsce ginęły setki tysięcy Żydów„. (Historia życia Hilde Berger, Hesse, s. 45)

Od lata 1943 roku likwidowano coraz więcej obozów pracy przymusowej dla Żydów: nawet praca w Karpathen-Öl AG nie dawała już żadnego realnego zabezpieczenia. Coraz więcej Żydów szukało więc kryjówki: albo w domu polskim, albo ukraińskim, albo w bunkrze ziemnym w lesie. Oba sposoby wymagały pieniędzy i prowiantu. Takie skrytki były często odkrywane lub zdradzane. W ten sposób została odnaleziona kryjówka dr. Goldmana i innych członków Rady Żydowskiej – Beitz powiedział Hilde Berger, że przywódca Schupo, Wüpper, chwalił się, że kryjówka została odkryta i wszyscy rozstrzelani na miejscu. Jesienią 1943 roku Hilde Berger poznała w biurze Polaka węgierskiego pochodzenia, Meszarosza. Mówiono, że był on czołowym członkiem Armii Krajowej. Meszarosz wyczuł strach Hildy i zaoferował jej pomoc. Powiedziała mu o planie budowy kryjówki, ale nie miała pieniędzy. Meszarosz powiedział, że wiedział, że za darmo pomogła wielu ludziom i teraz sama zasługuje na pomoc. Następnego dnia, za pokwitowaniem, dał jej 10.000 złotych, które miały pochodzić od rządu polskiego na uchodźstwie. Gdyby potrzebowała więcej pieniędzy, ma zwrócić się do niego ponownie. Hilde i jej przyjaciel Kuba mogli teraz kupić materiał i rozpocząć budowę kryjówki. Jednak zimą stawało się to coraz trudniejsze, a niebezpieczeństwo odkrycia wzrastało z powodu śladów na śniegu. Policja ochronna i policja ukraińska systematycznie poszukiwały kryjówek i rozstrzeliwały ukrywające się osoby jako „partyzantów“.

Beitz obiecał jej i innym Żydom w swoim biurze, że na czas ostrzeże ją, czy żyjący jeszcze “ Karpaccy Żydzi“ mają zostać zabici. W dniu 4 kwietnia 1944 r. Beitz, jako jedyny zarządca Karpathen-Öl, został powołany do Wehrmachtu – prawdopodobnie po denuncjacji przez innego Niemca. Dla Hilde Berger było jasne, że będzie musiała się teraz ukryć, ale jej kryjówka nie była jeszcze gotowa.

10 kwietnia Borysław i Drohobycz zostały po raz pierwszy zbombardowane. Cztery dni później, o godzinie 5 rano, obóz w Mrasznicy został otoczony: pod nadzorem policji robotnicy zostali zapędzeni na dworzec kolejowy i wepchnięci do bydlęcych wagonów. Było już za późno, ucieczka była niemożliwa: dwóch Żydów, którzy próbowali uciec w drodze na stację, zostało natychmiast rozstrzelanych. Również w Drohobyczu obóz pracy przymusowej został otoczony i opróżniony: 14.4.1944 r. transport z 1022 Żydami z obozów Borysławia i Drohobycza przybył do podkrakowskiego obozu koncentracyjnego w Płaszowie. Na stronie 24 listy przyjęć, pod numerem 17, znajduje się nazwisko Hilde Berger;

Na liście Schindlera

Niektórzy więźniowie słyszeli wcześniej, że robotnicy z Karpathen-Öl mają zostać zabrani do Jasła, aby kontynuować pracę w tej firmie. Rzeczywiście w tym celu Karpathen-Öl sporządziła także listę wykwalifikowanych pracowników, w której wymieniona była również Hilde Berger. Listy te nie zostały jednak wzięte pod uwagę podczas nagłego odjazdu transportu, co również zaskoczyło kierowników zakładów w Borysławiu i Drohobyczu.

Przerażenie było więc wielkie, gdy po dniu i nocy bez jedzenia, podróż pociągiem zakończyła się, zamiast w Jaśle, w ogromnym obozie otoczonym elektrycznymi płotami i wieżami strażniczymi, w obozie koncentracyjnym w Płaszowie. Prowadził go cieszący się złą sławą SS-Untersturmführer Amon Göth, który został nazwany „Rzeźnikiem z Płaszowa“. Latem 1944 r. w obozie w Płaszowie przebywało najwięcej internowanych więźniów (20 tys. Żydów, 5 tys. Polaków) – około 25 tys.

Obóz koncentracyjny w Plaszowie (wikimedia, public domain)

Po ich przybyciu, żydowscy więźniowie z Borysławia i Drohobycza musieli stać na baczność przez kilka godzin na dużym placu. „Po wielu godzinach pojawił się esesman i krzyknął, czy jest wśród nas ktoś, kto potrafi mówić po niemiecku, pisać na maszynie i stenografować. Zanim mogłam cokolwiek powiedzieć, zawołano głośno: `Hilde Berger, była sekretarką dyrektora [Beitza] w Borysławiu`, esesman zawołał , żebym wystąpiła i zapytał, czy to prawda. Potem musiałam iść za nim. Weszłam do biura, gdzie zobaczyłem kilku żydowskich więźniów siedzących przy stołach i pracujących. Zabrano mnie do pokoju, w którym siedział esesman w mundurze, Hauptscharführer Müller. Był on odpowiedzialny za przydział pracy jako Arbeitseinsatzführer.“ (Historia życia Hilde Berger, Hesse, s. 51)

Müller był zwykłym, niewykształconym człowiekiem. Nie patrzył na Hilde i nigdy nie zwracał się do niej po nazwisku. Kiedy jej potrzebował, po prostu krzyczał: „Maszynistka!“ Musiała stać podczas dyktowania. Hilde Berger poprawiała jego raporty, ponieważ były one pełne błędów stylistycznych i gramatycznych. Bała się, że zostanie obwiniona za błędy. Kiedy Müller to zauważył, wpadł w furię. Hilde odpowiedziała spokojnie, że na pewno nie chce, aby do centrali wysyłano raporty z błędami, a jeśli chce, sam może sprawdzić jej poprawki przy pomocy słownika Dudena.

Müller musiał przesyłać regularne raporty o potencjale kadrowym obozu do Oranienburga, siedziby wszystkich obozów koncentracyjnych. Kiedy latem do Płaszowa przyjechał duży transport z ponad 2 tys. węgierskich Żydów, Müller wybrał tych, którzy wydawali się szczególnie zdolni do pracy, pozostałych rozstrzelano na miejscu. Następnie Müller podyktował raport do Oranienburga, w którym ogłosił, że 300 nowych pracowników zostało przyjętych do obozu, a 1700 zostało zlikwidowanych na miejscu.

Jesienią 1944 r. Hilde Berger, podobnie jak inne stenotypistki, musiała pisać wiele list – listy więźniów, którzy mieli jechać do Schindlera oraz listy tych, którzy byli przeznaczeni do innych miejsc. Członek NSDAP Oskar Schindler przejął w 1939 r. nieczynną fabrykę emalii pod Płaszowem, a następnie kupił ją. W 1942 roku fabryka produkowała również osłony do pocisków. Schindler uzyskał za pomocą podrobionych papierów i łapówek zakwalifikowanie swojej fabryki jako strategicznie ważnej. W trakcie przygotowań do ewakuacji obozu w Płaszowie Schindler otrzymał od centralnego biura w Oranienburgu pozwolenie na dalsze funkcjonowanie fabryki z całym jej parkiem maszynowym oraz około tysiącem żydowskich robotników przymusowych w Brünnlitz w Czechosłowacji. Hilde Berger zauważyła w tych tygodniach, że esesmani wielokrotnie próbowali wpisać „swoich Żydów“ na listę Schindlera. Ci SS-mani robili to nie z powodów humanitarnych, ale dlatego, że wiedzieli, że wojna jest przegrana i chcieli stworzyć sobie na później alibi jako „ratujący Żydów“. Było więc jasne, że transport do Brünnlitz daje większe szanse na przetrwanie. Hilde Berger umieściła więc na listach Schindlera nazwisko swoje i kilku innych znanych jej Żydów z Borysławia. Lista Schindlera miała kilka egzemplarzy: były na niej przecież nazwiska 781 mężczyzn i 297 kobiet: Hilde Berger w wykazie przyjęć do obozu koncentracyjnego w Płaszowie, 14.4.1944 r., numer 7.

Transport w kierunku Brünnlitz rozpoczął się 15 października 1944 r., ale nie dotarł do Brünnlitz: mężczyzn przewieziono do obozu koncentracyjnego Groß-Rosen, a kobiety do Auschwitz-Birkenau. Auschwitz-Birkenau był obozem tranzytowym i zagłady. Kiedy Żydówki z transportu Schindlera zostały pozbawione normalnego ubrania, uznały, że to już koniec. Kobiety, które zabrały od nich ubrania mówiły, że wszystkie transporty z jedną listą były wysyłane do komór gazowych. Przez cztery tygodnie, codziennie Hilde i pozostałe Żydówki w Auschwitz spodziewały się wysłania do komór gazowych, ale potem transport ruszył jednak do Brünnlitz. Przyczyną „dywersji“ był przepis SS, że więźniowie po przeniesieniu do innego obozu muszą najpierw poddać się kwarantannie, a w Groß-Rosen nie było miejsca dla 300 Żydówek z listy Schindlera. Oskar Schindler musiał mimo to „ pomagać „ kolejnymi łapówkami, by w końcu pozwolono kobietom i mężczyznom pojechać do Brünnlitz.

Kiedy przyjechałam do Brünnlitz, znów miałam szczęście i zostałam wysłana do biura. Niewiele było do zrobienia. Schindler miał sprytny i pomysłowy plan: głównym produktem, który chciał produkować, były pociski przeciwlotnicze, myślę że.. w rzeczywistości wcale tego nie chciał. Zawsze mógł powiedzieć: `Brakuje mi tego materiału, brakuje mi tego materiału. Po prostu nie mogę pracować`. Czasami przychodziły inspekcje z Wehrmachtu, a nie z SS. …zawsze udawało mu się z tego wymówić. Był dobrym mówcą i sprytnym. Przekupił ich również.“ (rozmowa, w: Hesse, s. 143)

Na początku zaopatrzenie było dobre, ponieważ Schindler miał dodatkowe jedzenie sprowadzane z Polski ciężarówkami. Od początku 1945 r. nie było to już możliwe i trzeba było zadowolić się głodową racją żywnościową: codziennie mały kawałek chleba i rano cienka zupa z buraków. W nocy Hilde Berger marzyła o całym bochenku chleba, z którego mogła obcinać kromkę po kromce.

Była fabryka Schindlera w Brünnlitz, 2004 r., 2004 (public domain, Miaow Miaow)

SS-mani i ich dowódca, młody, fanatyczny antysemita, stale grozili, że pod koniec wojny zastrzelą wszystkich Żydów w obozie. Wtedy żydowscy więźniowie wybrali komitet do rozmów z Schindlerem. Schindler zapewnił, że chce uratować wszystkich Żydów w zakładzie, a także ma kontakt z czeskim ruchem oporu w Brünnlitz, który w razie potrzeby dostarczyłby broń. W rzeczywistości sprawy potoczyły się inaczej: na krótko przed końcem wojny esesmani zniknęli wraz z dowódcą. Hilde Berger podejrzewała, że Schindler też ich przekupił. 9 maja 1945 roku, po kapitulacji Niemców, Schindler wezwał wszystkich razem w fabryce i ogłosił, że wszyscy są teraz wolni. Poprosił o utrzymanie porządku i dyscypliny do czasu uzyskania dokumentów tożsamości, z którymi można by podróżować. Komitet obozowy utrzymywał porządek, a Hilde Berger i inne pisały na maszynie dokumenty tożsamości w języku czeskim, angielskim i polskim, które zostały potwierdzone pieczątką burmistrza Brünnlitz. Niektórzy płakali, bo nie wiedzieli, dokąd iść. Hilde, jak większość, zdecydowała się na wyjazd do Polski: Może niektórzy z jej krewnych jeszcze żyli?

krótka biografia Hilde Berger

Hilde Berger, odcinek 1
Hilde Berger, odcinek 2
Hilde Berger, odcinek 4 (w przygotowaniu)

Hilde Berger – Episode 3 [EN]

EPISODE 3 (1939-1945)

During the Soviet occupation in Boryslav

Now Hilde Berger was in Poland, in freedom. She wanted to travel from Poland to a safe foreign country. But everything turned out differently. In Gdynia (Gdingen) she first tried to get a passport with the help of the Jewish community centre. When she found out that she could also get the passport in Galicia, she went to Boryslaw to visit her parents and her elder sister, whom she had not seen for more than two years. She lived with her parents at 26 Lukasiewicza Street in Boryslaw. In Drohobycz she applied for a residence permit and a passport, but waited in vain for weeks.

Through cousins she came into contact with the illegal communist group in Boryslaw – she was introduced as „Berlinka“ [Berlin woman] who had been in prison in Germany. At meetings she was asked how it was possible for the National Socialists to come to power in Germany, the country with the strongest labour movement. Hilde criticised the Social Democrats, but also the policies of the Communists, who saw the greatest enemy in the „social fascists“ (meaning the Social Democrats). She was therefore insulted as a „deviant“. A short time later the German-Russian non-aggression pact was announced. While the communist group in Boryslaw defended Stalin’s alleged peace policy, Hilde criticised Russian support for Hitler’s war effort – she was alone in her criticism. But Hilde instinctively concealed her membership in the Trotskyist opposition – fortunately for her.

At the beginning of September 1939 it was too late to leave: German troops occupied Galicia, before withdrawing a few days later and Russian troops invaded. The local communists welcomed the Red Army enthusiastically with a demonstration, songs, banners and flowers. But the enthusiasm quickly gave way to great disillusionment for many: „Life under Russian occupation was hard and bleak. A strict work discipline was introduced. If a worker was three times late, he was fired. At works meetings, workers demanded better working clothes and more humane working conditions, but the worker they had chosen as spokesman was arrested and never seen again. Soon nobody dared to raise such elementary issues, which in capitalist countries were part of the normal demands of the trade unions and were considered legitimate reasons for strikes. The engineers from Baku brought their families. The Russians were amazed at the ‚high‘ standard of living of Polish workers. When they came to their houses, they thought they were ‚bourgeois‘. Even some of the local communists were soon disappointed by the low standard of the Russians.“ (Hilde Berger’s life story, in: Hesse, p. 38)

To get food vouchers, at least one member of a family had to work. The communist Rattner as the assistant to the Russian city commander was responsible for allocating the work. Rattner had previously led the communist group in Boryslav and regarded Hilde as an enemy: „Rattner also distributed the work to me. He … chose a job for me as a mechanic’s assistant, which I had to accept. To get to my place of work, I had to walk up a hill for almost five kilometres. Every three weeks I had to work at night. At first my Polish and Ukrainian colleagues suspected I was a Russian informer, but after a few months they trusted me and accepted me.“ (Life story, in: Hesse, p. 37f.)

Hilde Berger had grown up with German as her mother tongue, although her parents had come from the then Polish Galicia. Her mother was fluent in Polish, but her father could only speak a few words and no Polish was spoken at home. Hilde had learned English and French at school and in courses, so that she could correspond in these languages. But she could not speak Polish, Russian or Ukrainian. So while working, she learned Ukrainian with the help of a dictionary and a writing pad and by talking to her colleagues.

When the Germans attacked Russia in June 1941, all those who were communists or were suspected of being communists ran off with the Russians … The Russians did not defend themselves. They left very quickly. But there were not enough trains and wagons. For the Russians and their families, yes, but the people from the East [i.e. eastern Poland] had to wait until new ones arrived. My friend asked me to leave too. He said: ‚You must not stay with the Nazis. They will kill you.‘ Everyone went to Russia, including my friend. I said: ‚I am not going to Russia. I think it’s safer for me with the Germans.‘“ (Hilde Berger, interview, in: Hesse, p. 129). For Hilde Berger Russia was a huge prison, which would have meant certain death for her as a Trotskyist. She could not imagine at that time that the Germans would kill six million people just because they were Jews.

The beginning of the German occupation

Before the Soviet functionaries and Russians left Boryslav in great haste, they had murdered all the prisoners in the NKVD prison – some of them apparently tortured beforehand. Incited by the rumour „This is the work of Jewish Bolshevism“, Ukrainians perpetrated a two-day pogrom on the Jews in Boryslav. 193 Jews were buried in the Jewish cemetery; the number of victims was certainly even greater. Hilde Berger was asked by one of her cousins to help her search for her missing husband – they found him among the heaps of mutilated corpses.

The Wehrmacht set up a „Judenrat“ shortly afterwards. The tasks of the Judenrat were to carry out German orders, above all to provide manpower, collect contributions, provide the Jewish population with self-catering and set up a Jewish public order corps. The chairman of the Judenrat, the lawyer Michael Herz, came to Hilde Berger one day. Someone had denounced Hilde in an anonymous postcard that she had been in prison in Germany for political activity. But the postcard did not reach the head of the Schutzpolizei because a policeman had embezzled the postcard in order to extort hush money from the Judenrat. The Judenrat then actually paid him a reward.

Immediately after the occupation of Galicia, all companies were to stop employing Jews on a permanent basis, which soon proved to be unfeasible. The forced labour for Jews already in force in the other districts of the Generalgouvernement was also introduced in the new district of Galicia. Officially, the newly established German labour offices had a monopoly on the allocation of labour – but in reality the Wehrmacht, Gestapo, Ukrainian city councils and other agencies used Jewish labour arbitrarily and without remuneration.

Sick, old or out of work: they wer always threatened with death. At the end of November, the Judenrat was supposed to draw up a list of the sick and unfit for work: according to this list, around 700 Jews were arrested in the so-called „Invalidenaktion“ on 28.11.1941 and shot the next day in the forests of Truskawiec and Tustanowice by police men (Gestapo, Schutzpolizei, Ukrainian police). Hilde Berger was therefore glad to get a job as a typist at the Judenrat Boryslaw with low pay. Her parents were penniless and without income, so she could at least make a small contribution to alleviating the family’s greatest need. The Judenrat occasionally „loaned“ her to the Labour Office, where she became known as an able stenotypist with German as her mother tongue. On 24.2.1942, Junge, director of the Drohobycz group administration of the Beskid Oil Company, wrote to the county captain Drohobycz, SS-Sturmbannführer Eduard Jedamzik, a request for the „employment of the Jewish Hilde Berger“: „The expansion of our company requires the employment of further Reich German workers, especially stenotypists … The local employment office is not in a position to provide us with suitable workers for the transitional period. Only the Jewish Hilde Berger, born on 13.6.1914 in Berlin, was recommended to us as a stenotypist … We ask you to issue a permit to move from Boryslaw to Drohobycz„. On 3.3.1942 the head of the Drohobycz Employment Office, Hellmut Bräunlich, ordered that Hilde Berger should work for the Beskid Oil Company in Drohobycz. „I had made the company aware that I could only employ Jewish women. However, the company is so short of manpower that it has to accept the disadvantage of a Jewish worker„. Hilde Berger, however, had to move from Boryslaw to Drohobycz to work in the administration of the oil company and had to part with a heavy heart from her parents and sister. On the other hand, she looked forward to meeting Jewish intellectuals in Drohobycz with whom she could discuss art and literature. She was most deeply impressed by the painter and writer Bruno Schulz, who was able to speak so knowledgeably about his favourite writer Franz Kafka, about Thomas Mann and other German writers. This was a small ray of hope in these dismal times, in which she lived in the Jewish residential district, marked with the Star of David, disenfranchised, endangered, under the most primitive living conditions.

She often had to go to a German’s office to sort files or take dictation. She tried to do this as much as possible during the time when news was broadcast on the radio. That way she learned what was happening in the world and what the war situation was like.

However, a new danger soon threatened her: Director Junge had assured her, when applying for her job, that „we will employ a Jewish worker only as long as it is necessary and until we have found suitable replacements.“ (Letter of 24.2.1942). There were signs that Junge wanted to get rid of her now.

Under the protection of Berthold Beitz

On 6.8.1942 early in the morning a large group of policemen attacked Boryslaw. They were led by an SS command from Lemberg under SS-Obersturmführer Robert Gschwendtner – the Drohobycz Security Police under Hans Block, the Drohobycz Troop Police (Reserve Police Battalion 133) under Ernst Lederer, the Boryslaw and Drohobycz Protection Police and Ukrainian police units were involved. Since word had got around that the police had deported around four to six thousand Jews in Sambor, Turka and the surrounding area to an unknown location the day before, many Jews in Boryslaw had fled or gone into hiding before. As a result, the action in Boryslaw was stopped for appearance’s sake and the action in Drohobycz was carried out. The Drohobycz ghetto („Lan“) was surrounded and around 5,000 Jews were driven to the collection point at the railway station. In the meantime, a large proportion of the Jews who had fled Boryslaw had returned, when the action continued in Boryslaw towards the evening and around 4,000 – 6,000 Jews were arrested and driven to the cattle wagons at the railway station. Hilde Berger, who had been living in Drohobycz for a few months, was very worried about her parents and sister. Accompanied by a German employee of Karpathen-Öl AG, she received a travel permit to Boryslaw. „When I arrived at my parents‘ house, my premonitions were confirmed: The house was empty, the door was locked and a note was written on it that said: „Reichsgut“ [Reich property]. I went to the police and asked for permission to enter the house, but the police officer shouted at me: ‚Don’t think that because you speak German you are better than the other dirty Jews. Next time it’s your turn!‘“ (Hilde Berger’s story, in: Hesse, p. 42).

Hilde Berger then went to Berthold Beitz, who was known to her by name. Berthold Beitz received her with the words that he had already heard about her skills as a secretary and that he could use her in his office. She would then be under his special protection and be safer than in Drohobycz. But first she wanted to know where the transport had gone. Beitz did not know, and even the Jewish Council did not know for sure at that time. Beitz obtained permission for her to enter her parents‘ house. „With great pain I saw everything. My mother must have been preparing the Sabbath meal. Later I heard from neighbours who had gone into hiding that when my father saw what was happening, he put on his prayer shawl and prayed to God. He had told the neighbours that he would not hide because he trusted in God and believed that his family was safe because he had always been God-fearing and law-abiding. Unfortunately God did not help him. I was allowed to take some of my personal belongings with me, then the house was sealed up again.” (Hesse, p. 43). Only months later did she learn that the transports led to the Belzec extermination camp, where all inmates of the train had been gassed.

Some twenty particularly important Jews (e.g. doctors and engineers) were allowed to live in the so-called „White House“, a separate area on the grounds of the forced labour camp instead of the former barracks – the „White House“, however, consisted not of one but of three houses in which the inmates were allowed to sleep in their own rooms and cook their own meals. Hilde Berger and her friend „Cuba“ were also accommodated here, although they were not specialists. They were now better protected, but still not safe. Again and again the Schutzpolizei and the SS carried out raids in the camp. The inmates of the White House informed Beitz of their fears. Beitz therefore agreed with the head of the Schutzpolizei in Boryslaw, Wüpper, that a Schutzpolizist would watch over the White House during actions, so that „no mistakes“ would happen.

Hilde Berger worked as second secretary for Berthold Beitz, who did not want the Jewish employees in his office to wear the armband with the Star of David. SS-Obersturmführer Friedrich Hildebrand was the „Judenreferent“ in the staff of Fritz Katzmann, the SS and police leader of Galicia. In early 1943 Hildebrand appeared unannounced at Beitz’s office, together with another SS officer, in order to control the „Judeneinsatz“ (deployment of Jews). Hildebrand saw the attractive Hilde Berger and asked Beitz if he could go out with her sometime. When Beitz told him that Hilde Berger was a Jew, Hildebrand became angry: he did not know that Jews were also employed in the administration. Hildebrand demanded the immediate dismissal of all Jews. Beitz replied that these accountants and other specialists were irreplaceable for him, especially Hilde Berger as a correspondent and translator. Hildebrand gave in, but ordered Beitz that from now on „all Jews who work for him shall bear the mark„. This saved the lives of Hilde Berger and the other Jewish employees in the administration. For Beitz, this was the first sign that he could influence Hildebrand to a certain extent. But according to Beitz’s will, Hilde Berger soon did not wear an armband any more, because he did not want to see the armband „in his room„. (Quotations from Sandkühler, p. 367). Officially, Hilde Berger was listed in the name lists of Jewish workers and employees of the Carpathian Oil in Boryslaw as a correspondent and stenotypist in the materials management department (list of 24.11.1943, p.14, number 641).

In the summer of 1943 Hilde Berger discovered with horror that she was pregnant. „Because I did not want to give birth to a child under the given circumstances, I decided to have an abortion. We had a doctor in the camp, but no gynaecologist … Unfortunately he did not do a good job, the blood could not be stopped. Cuba was afraid for me, ran to X [with X meaning Beitz] and asked him for help … He made sure that one of his German employees took me in his own car to the hospital in Drohobycz. There I was registered as a German, immediately treated as an emergency and this time the abortion was performed professionally and successfully. In this way, X actually saved my life, and this at a time when hundreds of thousands of Jews were being killed in Poland„. (Hilde Berger’s life story, Hesse, p. 45)

From summer 1943 onwards, more and more forced labour camps for Jews were liquidated: even the work of the Karpathen-Öl AG no longer offered any real security. More and more Jews were therefore looking for a hiding place: either in a Polish or Ukrainian house, or in an earth bunker in the forest. Both required money and provisions. Such hiding places were often discovered or betrayed. The hiding place of Dr. Goldman and other members of the Judenrat was found – Beitz reported to Hilde Berger that the leader of the Schupo, Wüpper, boasted that the hiding place had been discovered and everyone shot on the spot. In autumn 1943 Hilde Berger met a Pole of Hungarian origin, Meszarosz, in the office. It was said that he was a leading member of the Armia Krajowa (the Polish underground army). Meszarosz sensed Hilde’s fear and offered her help. She told him about the plan to build a hiding place, but she had no money. Meszarosz said he knew that she had helped many people for free and now deserved help herself. The next day, against a receipt, he gave her 10,000 zloty, which would date from the Polish government in exile. If she needed more money, he told her to contact him again. Hilde and her friend Cuba could now buy materials and started building a hiding place. But in winter this became more and more difficult and the danger of being discovered increased because of the tracks in the snow. The protective police [Schutzpolizei] and the Ukrainian police systematically searched for hiding places and shot the hiding persons as „partisans“.

Beitz had promised her and other Jews in his office to warn her in time if the still living „Carpathian Jews“ were to be killed. On 4.4.1944, Beitz, as the only manager of the Carpathian Oil, was drafted into the Wehrmacht – probably after a denunciation by another German. It was clear to Hilde Berger that she would have to go into hiding now, but her hiding place was not yet ready.

Boryslaw and Drohobycz were bombed for the first time on 10 April. Four days later, at 5 o’clock in the morning, the camp of Mrasznica was surrounded: under police surveillance, the workers were driven to the railway station and crammed into cattle wagons. It was too late; escape was impossible: two Jews who were trying to escape on their way to the station were shot immediately. In Drohobycz, too, the forced labour camp was surrounded and cleared: on 14.4.1944 the transport with 1,022 Jews from the Boryslaw and Drohobycz camps arrived at Plaszów concentration camp near Krakow. The name of Hilde Berger can be found on page 24 of the access list under number 17

On Schindler’s List

Some prisoners had previously heard that the Carpathian oil workers were to be taken to Jaslo to continue working for this company. In fact, the Carpathian Oil had also drawn up lists of skilled workers for this purpose, in which Hilde Berger was also mentioned. However, these lists were not taken into account during the sudden removal, which also surprised the plant managers in Boryslaw and Drohobycz.

The horror was therefore great when the train journey ended after a day and night without food instead of in Jaslo in a huge camp surrounded by electric fences and watchtowers, the Plaszów concentration camp. It was run by the notorious SS-Untersturmführer Amon Göth, who was called the „Butcher of Plaszow“. In the summer of 1944, the Plaszow camp had the highest number of interned prisoners (20,000 Jews, 5,000 Poles) at about 25,000.

concentration camp Plaszow near Krakow (wikimedia, public domain)

After their arrival, the Jewish prisoners from Boryslaw and Drohobycz had to stand at attention for several hours in a large square. „After many hours an SS man appeared and shouted whether there was anyone among us who could speak German, type and shorthand. Before I could say anything, there was a loud shout: ‚Hilde Berger, she was the secretary of Director [Beitz] in Boryslaw,‘ The SS man asked me to come forward and asked if that was true. Then I should follow him. I entered an office where I saw some Jewish prisoners sitting at tables and working. I was taken to a room where an SS man in uniform was sitting, Hauptscharführer Müller. As Arbeitseinsatzführer he was responsible for distributing the work.“ (Hilde Berger’s life story, Hesse, p. 51)

Müller was an vulgar, uneducated man. He never looked at Hilde and never addressed her by name. Whenever he needed her, he just yelled „typist!“ During dictation she had to stand. Hilde Berger improved his reports because they were full of stylistic and grammatical errors. She was afraid of being blamed for the mistakes. When Müller noticed this, he became furious. Hilde replied calmly that he surely didn’t want erroneous reports to be sent to headquarters, and he was welcome to check her corrections with the help of a dictionary.

Müller had to send regular reports on the camp’s labour potential to Oranienburg, the headquarters for all concentration camps. When a large transport with more than 2,000 Hungarian Jews arrived in Plaszow in the summer, Müller sorted out those who appeared particularly fit for work, the others were shot directly. Müller then dictated a report to Oranienburg, in which he announced that 300 new workers had been admitted to the camp and 1,700 had been liquidated on the spot.

In autumn 1944 Hilde Berger, like the other stenotypists, had to type many lists – lists of prisoners who went to Schindler and lists of those who were destined for other places. In 1939, NSDAP member Oskar Schindler had taken over a disused enamel factory near Plaszow and later bought it. The factory also produced bullet casings in 1942. Schindler used forged papers and bribes to get his factory classified as a wartime factory. When the evacuation of the Plaszow camp was being prepared, Schindler received permission from the central office in Oranienburg to continue to operate the factory with all its machinery and some thousand Jewish forced labourers in Brünnlitz in Czechoslovakia. Hilde Berger noticed during these weeks that SS people were repeatedly trying to put „their Jews“ on the Schindler list. These SS men did this not for humanitarian reasons, but because they knew that the war was lost and they wanted to establish an alibi as „Judenretter“ for the time afterward. It was therefore clear that this Brünnlitz transport offered better chances of survival. Hilde Berger therefore put her name and the names of some other Jews from Boryslaw that she knew on the Schindler lists. There were several copies of this Schindler List: after all, the names of 781 men and 297 women were on it. (Hilde Berger’s name in an alphabetic ordered list, number 7)

The transport towards Brünnlitz began on 15 October 1944 but did not end up in Brünnlitz: the men were taken to the Groß-Rosen concentration camp, while the women were transported to Auschwitz-Birkenau. Auschwitz-Birkenau was a transit and extermination camp. When the Jewish women in the Schindler transport were stripped of their normal clothes, they believed that their journey was now over. Women who took their clothes from them said that all transports with a list were sent to the gas chambers. For four weeks Hilde and the other Jewish women in Auschwitz expected to go to the gas chambers daily, but then the transport continued on to Brünnlitz. The reason for the „diversion“ had been a regulation of the SS that prisoners had to be quarantined before being transferred to another camp, and there had been no room in Groß-Rosen for the 300 Jewish women on Schnindler’s List. Nevertheless, Oskar Schindler had to help with further bribes until the men and women were finally allowed to go to Brünnlitz.

When I came to Brünnlitz, I was lucky again and was sent to the office. There was very little to do. Schindler had a clever and ingenious plan: the main product he wanted to make was anti-aircraft shells, I think… But in reality he didn’t want to make them. He could always say: ‚I miss this material, I miss that material. I just can’t work‘. Sometimes inspections came from the Wehrmacht, not the SS. … He always managed to talk his way out of it. He was a good speaker and clever. He also bribed them.‘”. (Interview, in: Hesse, p. 143)

In the beginning the supply was good because Schindler arranged for additional food to be brought in from Poland by truck. From early 1945 this was no longer possible and everyone had to make do with a starvation ration: a tiny piece of bread every day and a thin beetroot soup in the morning. At night Hilde Berger dreamed of a whole loaf of bread, from which she could cut off slice after slice.

Oskar Schindler’s factory at Brněnec, 2004 (public domain, Miaow Miaow)

The SS men and their Commandant, a young, fanatical anti-Semite, constantly threatened that they would shoot all Jews in the camp at the end of the war. The Jewish prisoners then elected a committee to talk to Schindler. Schindler assured that he wanted to save all Jews in the plant and also had contact with the Czech resistance in Brünnlitz, who would supply weapons if necessary. In fact, things turned out differently: shortly before the end of the war, the SS men disappeared with their commandant. Hilde Berger suspected that Schindler had also bribed them. On May 9, 1945, after the German surrender, Schindler called everyone together in the factory and announced that everyone was now free. He asked that order and discipline be maintained until identity papers could be obtained to travel. A camp committee kept order, and Hilde Berger and others typed identity papers in Czech, English and Polish, which were certified with the stamp of the mayor of Brünnlitz. Some cried because they did not know where to go. Hilde, like most, decided to go to Poland: Perhaps some relatives were still alive?

Hilde Berger_EN_2

Hilde Berger, episode 1
Hilde Berger, episode 2
Hilde Berger, episode 4 (in preparation)

Hilde Berger – Folge 3 [DE]

FOLGE 3 (1939-1945)

Während der sowjetischen Besatzung in Boryslaw

Jetzt befand sich Hilde Berger in Polen, in Freiheit. Sie wollte von Polen aus ins rettende Ausland reisen. Doch es kam alles anders. In Gdingen (Gdynia) versuchte sie zunächst, mithilfe des jüdischen Gemeindezentrums einen Pass zu bekommen. Als sie erfuhr, dass sie den Pass auch in Galizien bekommen könne, fuhr sie nach Boryslaw zu ihren Eltern und ihrer älteren Schwester, die sie seit mehr als zwei Jahren nicht mehr gesehen hatte. Sie wohnte bei ihren Eltern in der Lukasiewicza-Straße 26 in Boryslaw. In Drohobycz beantragte sie eine Aufenthaltsgenehmigung und einen Pass, aber wartete wochenlang vergeblich.

Über Cousins kam sie in Kontakt mit der illegalen kommunistischen Gruppe in Boryslaw – sie wurde als „Berlinka“ [Berlinerin] vorgestellt, die in Deutschland im Gefängnis gewesen war. Bei Treffen wurde sie ausgefragt, wie es dazu kommen konnte, dass in Deutschland, dem Land mit der stärksten Arbeiterbewegung, die Nationalsozialisten an die Macht kommen konnten. Hilde kritisierte die Sozialdemokraten, aber auch die Politik der Kommunisten, die den größten Feind in den „Sozialfaschisten“ (gemeint waren damit die Sozialdemokraten) sah. Sie wurde deshalb als „Abweichlerin“ beschimpft. Kurze Zeit später wurde der deutsch-russische Nichtangriffspakt verkündet. Während die kommunistische Gruppe in Boryslaw Stalins angebliche Friedenspolitik verteidigte, kritisierte Hilde die russische Unterstützung für Hitlers Kriegsanstrengungen – mit dieser Kritik stand sie alleine da. Instinktiv verschwieg Hilde aber ihre Mitgliedschaft in der trotzkistischen Opposition – zu ihrem Glück.

Anfang September 1939 war es zu spät für eine Ausreise: deutsche Truppen besetzten Galizien, bevor sie sich einige Tage später zurückzogen und russische Truppen einmarschierten. Die örtlichen Kommunisten begrüßten die Rote Armee begeistert mit einer Demonstration, mit Liedern, Spruchbändern und Blumen. Die Begeisterung wich bei vielen aber schnell großer Ernüchterung: „Das Leben unter der russischen Besatzung war hart und trostlos. Es wurde eine strenge Arbeitsdisziplin eingeführt. Wenn ein Arbeiter dreimal zu spät kam, wurde er gefeuert. Auf Betriebsversammlungen forderten Arbeiter bessere Arbeitskleidung und humanere Arbeitsbedingungen, aber der, den sie zum Sprecher auserkoren hatten, wurde verhaftet und man sah ihn nie mehr wieder. Bald traute sich niemand mehr, solche elementaren Dinge anzusprechen, die in kapitalistischen Ländern zu den normalen Forderungen der Gewerkschaften gehörten und als legitime Streikgründe galten. Die Ingenieure aus Baku brachten ihre Familien mit. Die Russen zeigten sich erstaunt über den ‚hohen‘ Lebensstandard der polnischen Arbeiter. Wenn sie in deren Häuser kamen, glaubten sie, es seien ‚Bourgeois‘. Sogar einige der örtlichen Kommunisten waren bald von dem niedrigen Niveau der Russen enttäuscht.“ (Hilde Bergers Lebensgeschichte, in: Hesse, S. 38)

Um Essensmarken zu bekommen, musste wenigstens ein Mitglied einer Familie arbeiten. Für die Zuteilung der Arbeit war der Kommunist Rattner als Assistent des russischen Stadtkommandanten zuständig. Rattner hatte früher die kommunistische Gruppe in Boryslaw geleitet und betrachtete Hilde als Feindin. „Rattner verteilte die Arbeit auch an mich. Er … suchte für mich eine Arbeit als Mechanikergehilfin aus, was ich zu akzeptieren hatte. Um zu meiner Arbeitsstelle zu gelangen, musste ich fast fünf Kilometer einen Hügel hinaufgehen. Alle drei Wochen musste ich nachts arbeiten. Am Anfang hegten meine polnischen und ukrainischen Kameraden den Verdacht, ich sei eine russische Informantin, aber nach ein paar Monaten vertrauten sie mir und akzeptierten mich.“ (Lebensgeschichte, in: Hesse, S. 37f.)

Hilde Berger war mit Deutsch als Muttersprache aufgewachsen, obwohl ihre Eltern aus dem damals polnischen Galizien stammten. Ihre Mutter konnte zwar Polnisch, ihr Vater aber nur ein paar Brocken und es wurde kein Polnisch zuhause gesprochen. Hilde hatte auf der Schule und in Kursen Englisch und Französisch gelernt, so dass sie auch in diesen Sprachen korrespondieren konnte. Aber sie konnte weder Polnisch noch Russisch noch Ukrainisch. Während ihrer Arbeit lernte sie deshalb Ukrainisch mithilfe eines Lexikons und eines Schreibblocks und der Unterhaltung mit ihren Kollegen.

Als im Juni 1941 die Deutschen Russland angriffen, sind alle, die Kommunisten waren oder im Verdacht standen, Kommunisten zu sein, mit den Russen abgehauen … Die Russen haben sich nicht verteidigt. Sie sind sehr schnell abgezogen. Es gab aber nicht genügend Züge und Waggons. Für die Russen und ihre Familien wohl, aber die Leute aus dem Osten [gemeint ist Ostpolen] mussten warten, bis neue kamen. Mein Freund bat mich, auch wegzugehen. Er sagte: ‚Du darfst nicht bei den Nazis bleiben. Die werden dich umbringen.‘ Alle gingen nach Russland, auch mein Freund. Ich sagte: ‚Ich gehe nicht nach Russland. Ich denke, für mich ist es sicherer bei den Deutschen.‘“ (Hilde Berger, Gespräch, in: Hesse, S. 129). Russland war für Hilde Berger ein riesiges Gefängnis, das für sie als Trotzkistin den sicheren Tod bedeutet hätte. Sie konnte sich damals nicht vorstellen, dass die Deutschen sechs Millionen Menschen umbringen würden, nur weil sie Juden waren.

Der Beginn der deutschen Besatzung

Bevor die Sowjetfunktionäre und Russen in großer Eile aus Boryslaw abzogen, hatten sie alle Inhaftierten im NKWD-Gefängnis ermordet – manche offensichtlich vorher noch gefoltert. Aufgehetzt durch das Gerücht „Dies ist das Werk des jüdischen Bolschewismus“ verübten Ukrainer ein zweitägiges Pogrom an den Juden in Boryslaw. 193 Juden wurden auf dem jüdischen Friedhof beerdigt; die Zahl der Opfer war sicher noch größer. Hilde Berger wurde von einer ihrer Cousinen gebeten, mit ihr nach ihrem verschwundenen Ehemann zu suchen – sie fanden ihn inmitten der Haufen verstümmelter Leichen.

Die Wehrmacht setzte kurz danach einen „Judenrat“ ein. Die Aufgaben des Judenrates waren die Ausführung deutscher Befehle, vor allem die Bereitstellung von Arbeitskräften, die Einziehung von Kontributionen, die Selbstverpflegung der jüdischen Bevölkerung und die Einrichtung eines jüdischen Ordnungsdienstes. Der Vorsitzende des Judenrats, der Rechtsanwalt Michael Herz, kam eines Tages zu Hilde Berger. Jemand hatte Hilde in einer anonymen Postkarte denunziert, dass sie in Deutschland wegen politischer Betätigung im Gefängnis gesessen hatte. Die Postkarte erreichte aber nicht den Leiter der Schutzpolizei, weil ein Polizist die Postkarte unterschlagen hatte, um Schweigegeld vom Judenrat zu erpressen. Der Judenrat zahlte ihm dann auch tatsächlich eine Belohnung.

Direkt nach der Besetzung Galiziens sollten alle Unternehmen keine Juden mehr dauerhaft beschäftigen, was sich bald als undurchführbar herausstellte. Die bereits in den anderen Distrikten des Generalgouvernements geltende Zwangsarbeit für Juden wurde auch im neuen Distrikt Galizien eingeführt. Offiziell hatten die neu eingerichteten deutschen Arbeitsämter das Monopol auf die Zuweisung der Arbeitskräfte – tatsächlich aber bedienten sich Wehrmacht, Gestapo, ukrainische Stadtverwaltungen und andere Stellen willkürlich und ohne Entlohnung der jüdischen Arbeitskräfte.

Krank, alt oder ohne Arbeit war man jederzeit vom Tode bedroht. Ende November sollte der Judenrat eine Liste der Kranken und Arbeitsunfähigen erstellen: nach dieser Liste wurden in der sogenannten „Invalidenaktion“ am 28.11.1941 rund 700 Juden verhaftet und am nächsten Tag in den Wäldern von Truskawiec und Tustanowice von Polizisten (Gestapo, Schutzpolizei, ukrainische Polizei) erschossen. Hilde Berger war deshalb froh, dass sie beim Judenrat Boryslaw eine Arbeit als Schreibkraft mit geringer Entlohnung bekam. Ihre Eltern waren mittellos und ohne Einkommen; so konnte sie wenigstens einen kleinen Beitrag zur Linderung der größten Not der Familie leisten. Vom Judenrat wurde sie gelegentlich an das Arbeitsamt „ausgeliehen“ und dadurch dort als fähige Stenotypistin mit Deutsch als Muttersprache bekannt. Am 24.2.1942 schrieb Junge, Direktor der Gruppenverwaltung Drohobycz der Beskiden Erdöl-Gesellschaft, an den Kreishauptmann Drohobycz, den SS-Sturmbannführer Eduard Jedamzik, ein Gesuch zur „Beschäftigung der Jüdin Hilde Berger“: „Der Ausbau unseres Unternehmens verlangt die Beschäftigung weiterer reichsdeutscher Arbeitskräfte, insbesondere auch Stenotypistinnen … Das hiesige Arbeitsamt ist nicht in der Lage, uns für die Übergangszeit geeignete Arbeitskräfte zur Verfügung zu stellen. Es wurde uns lediglich die Jüdin Hilde Berger, geboren den 13.6.1914 in Berlin, als Stenotypistin empfohlen … Wir bitten Sie die Übersiedlungs-Genehmigung von Boryslaw nach Drohobycz zu erteilen“. Am 3.3.1942 verfügte der Leiter des Arbeitsamtes Drohobycz, Hellmut Bräunlich, dass Hilde Berger bei der Beskiden-Erdölgesellschaft in Drohobycz zu arbeiten habe. „Ich hatte den Betrieb darauf aufmerksam gemacht, daß ich nur noch Jüdinnen stellen könnte. Der Betrieb ist jedoch um die Arbeitskraft so sehr verlegen, daß er den Nachteil einer jüdischen Arbeitskraft in Kauf nehmen muß“. Hilde Berger musste für die Arbeit in der Verwaltung der Erdölgesellschaft aber von Boryslaw nach Drohobycz umziehen und sich schweren Herzens von ihren Eltern und ihrer Schwester trennen. Andererseits freute sie sich, in Drohobycz auf jüdische Intellektuelle zu treffen, mit denen man über Kunst und Literatur diskutieren konnte. Am tiefsten beeindruckte sie der Maler und Schriftsteller Bruno Schulz, der über seinen Lieblingsschriftsteller Franz Kafka, über Thomas Mann und andere deutsche Schriftsteller so kenntnisreich sprechen konnte. Das war ein kleiner Lichtblick in dieser trüben Zeit, in der sie gekennzeichnet mit dem Davidstern, entrechtet, gefährdet, unter primitivsten Bedingungen im jüdischen Wohnbezirk lebte.

Häufig musste sie in das Büro eines Deutschen gehen, um Akten zu ordnen oder ein Diktat aufzunehmen. Sie versuchte, dies möglichst in der Zeit zu tun, in der im Radio Nachrichten gesendet wurden. So erfuhr sie, was in der Welt passierte und wie die Kriegslage war.

Ihr drohte aber bald eine neue Gefahr: Direktor Junge hatte bei seinem Antrag auf ihre Beschäftigung versichert, dass „wir eine jüdische Arbeitskraft nur so lange beschäftigen, wie dies … notwendig ist und [bis] wir geeigneten Ersatz gefunden haben.“ (Schreiben vom 24.2.1942). Es gab Anzeichen dafür, dass Junge sie jetzt loswerden wollte.

Unter dem Schutz von Berthold Beitz

Am 6.8.1942 frühmorgens überfiel eine große Schar Polizisten Boryslaw. Geleitet wurden sie von einem SS-Kommando aus Lemberg unter SS-Obersturmführer Robert Gschwendtner – beteiligt waren die Sicherheitspolizei Drohobycz unter Hans Block, die Truppenpolizei Drohobycz (Reserve-Polizeibataillon 133) unter Ernst Lederer, die Schutzpolizei Boryslaw und Drohobycz und ukrainische Polizeieinheiten. Da sich herumgesprochen hatte, dass die Polizei am Vortag in Sambor, Turka und Umgebung rund vier- bis sechstausend Juden an einen unbekannten Ort deportiert hatte, waren viele Juden in Boryslaw vorher geflüchtet oder hatten sich versteckt. Daraufhin wurde die Aktion in Boryslaw zum Schein abgebrochen und die Aktion in Drohobycz durchgeführt. Das Ghetto Drohobycz („Lan“) wurde umstellt und rund 5.000 Juden zur Sammelstelle am Bahnhof getrieben. Inzwischen war ein Großteil der geflüchteten Juden aus Boryslaw zurückgekehrt, als gegen Abend die Aktion in Boryslaw fortgesetzt und rund 4.000 – 6.000 Juden festgenommen und in die Viehwaggons am Bahnhof getrieben wurden. Hilde Berger, die seit ein paar Monaten in Drohobycz wohnte, hatte große Angst um ihre Eltern und Schwester. Als Begleitung eines deutschen Angestellten der Karpathen-Öl AG erhielt sie eine Reiseerlaubnis nach Boryslaw. „Als ich am Haus meiner Eltern ankam, bestätigten sich meine Vorahnungen: Das Haus war leer, die Tür verriegelt und mit einem Zettel versehen, auf dem stand: >Reichsgut<. Ich ging zur Polizei und bat um Erlaubnis, das Haus betreten zu dürfen, aber der Polizeibeamte brüllte mich an: ‚Glaub nicht, weil du Deutsch sprichst, bist du besser als die anderen dreckigen Juden. Das nächste Mal bist du dran!‘“ (Hilde Bergers Geschichte, in: Hesse, S. 42).

Hilde Berger ging daraufhin zu Berthold Beitz, der ihr vom Namen her bekannt war. Berthold Beitz empfing sie mit den Worten, dass er von ihren Fähigkeiten als Sekretärin schon gehört habe und sie in seinem Büro gebrauchen könne. Sie würde dann unter seinem besonderen Schutz stehen und sicherer sein als in Drohobycz. Doch zuerst wollte sie wissen, wohin der Transport gegangen war. Beitz wusste es nicht, und auch der Judenrat wusste es damals noch nicht sicher. Beitz beschaffte ihr die Genehmigung, das Haus der Eltern betreten zu dürfen. „Mit großem Schmerz sah ich alles. Meine Mutter musste gerade dabei gewesen sein, das Sabbatmahl zu bereiten. Später hörte ich von Nachbarn, die sich versteckt hatten, dass mein Vater, als er mitbekam, was geschah, seinen Gebetsschal anlegte und zu Gott betete. Er hatte den Nachbarn gesagt, er würde sich nicht verstecken, weil er auf Gott vertraue und daran glaube, dass seine Familie sicher sei, da er immer gottesfürchtig und gesetzestreu gewesen sei. Leider half ihm Gott nicht. Ich durfte ein paar meiner persönlichen Sachen mitnehmen, dann wurde das Haus wieder versiegelt.“ (Hesse, S. 43). Erst Monate später erfuhr sie, dass die Transporte in das Vernichtungslager Belzec führten, wo alle Insassen des Zuges vergast worden waren.

Etwa zwanzig besonders wichtige Juden (z.B. Ärzte und Ingenieure) durften statt in der früheren Kaserne im sogenannten „Weißen Haus“, in einem abgetrennten Bereich auf dem Gelände des Zwangsarbeitslagers, wohnen – das „Weiße Haus“ bestand aber nicht aus einem, sondern drei Häusern, in denen die Insassen in eigenen Räumen schlafen und selbst kochen durften. Auch Hilde Berger und ihr Freund „Kuba“ wurden hier untergebracht, obwohl sie keine Spezialisten waren. Sie waren jetzt besser geschützt, aber trotzdem nicht sicher. Immer wieder führten Schutzpolizei und die SS Razzien im Lager durch. Die Insassen des Weißen Hauses teilten Beitz ihre Befürchtungen mit. Beitz vereinbarte deshalb mit dem Leiter der Schutzpolizei in Boryslaw, Wüpper, dass bei Aktionen ein Schutzpolizist beim Weißen Haus wachte, damit „kein Versehen“ passiere.

Hilde Berger arbeitete als zweite Sekretärin für Berthold Beitz, der nicht wollte, dass die jüdischen Angestellten in seinem Büro die Armbinde mit dem Davidstern trugen. SS-Obersturmführer Friedrich Hildebrand war „Judenreferent“ im Stab des SS- und Polizeiführers von Galizien, Fritz Katzmann. Anfang 1943 erschien Hildebrand zusammen mit einem weiteren SS-Offizier unangemeldet im Büro von Beitz, um den „Judeneinsatz“ zu kontrollieren. Hildebrand sah die attraktive Hilde Berger und fragte bei Beitz nach, ob er mit ihr einmal ausgehen könne. Als Beitz ihm sagte, dass Hilde Berger eine Jüdin sei, wurde Hildebrand wütend: er wusste nicht, dass Juden auch in der Verwaltung beschäftigt waren. Hildebrand verlangte die sofortige Entlassung aller Juden. Beitz erwiderte, dass diese Buchhalter und anderen Fachkräfte für ihn unersetzlich seien, vor allem Hilde Berger als Korrespondentin und Übersetzerin. Hildebrand gab nach, aber befahl Beitz, dass ab jetzt „alle Juden, die bei ihm arbeiten, das Kennzeichen tragen“. Das rettete Hilde Berger und den anderen jüdischen Angestellten in der Verwaltung das Leben. Für Beitz war dies ein erstes Zeichen, dass er Hildebrand in gewissem Umfang beeinflussen konnte. Hilde Berger aber trug nach dem Willen von Beitz bald keine Armbinde mehr, denn er wollte die Armbinde „in seinem Zimmer nicht sehen.“ (Zitate nach Sandkühler, S, 367). Offiziell wurde Hilde Berger in den Namenslisten der jüdischen Arbeiter und Angestellten der Karpathen-Öl in Boryslaw als Korrespondentin und Stenotypistin in der Abteilung Materialwirtschaft geführt (Liste vom 24.11.1943, S. 14, Nr. 641).

Im Sommer 1943 stellte Hilde Berger mit Schrecken fest, dass sie schwanger war. „Weil ich unter den gegebenen Umständen keinem Kind das Leben schenken wollte, entschloss ich mich zu einer Abtreibung. Wir hatten im Lager zwar einen Arzt, aber keinen Gynäkologen … Leider machte er keine gute Arbeit, das Blut war nicht zu stoppen. Kuba bekam Angst um mich, lief zu X [mit X ist Beitz gemeint] und bat ihn um Hilfe … Er sorgte dafür, dass einer seiner deutschen Angestellten mich in seinem eigenen Auto ins Krankenhaus nach Drohobytsch brachte. Dort wurde ich als Deutsche registriert, sofort als Notfall behandelt und dieses Mal wurde die Abtreibung fachmännisch und erfolgreich durchgeführt. Auf diese Weise hat X tatsächlich mein Leben gerettet, und das in einer Zeit, in der in Polen hunderttausende von Juden umgebracht wurden.“ (Hilde Bergers Lebensgeschichte, Hesse, S. 45)

Ab Sommer 1943 wurden immer mehr Zwangsarbeitslager für Juden liquidiert: auch die Arbeit der Karpathen-Öl AG bot keine wirkliche Sicherheit mehr. Viele Juden suchten deshalb nach einem Versteck: entweder in einem polnischen oder ukrainischen Haus, oder in einem Erdbunker im Wald. Für beides benötigte man Geld und Proviant. Oft wurden solche Verstecke entdeckt oder verraten. So war das Versteck von Dr. Goldman und anderen Mitgliedern des Judenrates aufgespürt worden – Beitz berichtete Hilde Berger, dass der Leiter der Schupo, Wüpper, damit prahlte, dass das Versteck entdeckt und alle an Ort und Stelle erschossen worden wären. Im Herbst 1943 lernte Hilde Berger im Büro einen Polen ungarischer Herkunft kennen, Meszarosz. Es hieß, er wäre ein führendes Mitglied der Armia Krajowa (der polnischen Untergrundarmee). Meszarosz spürte die Angst Hildes und bot ihr Hilfe an. Sie erzählte ihm von dem Plan, ein Versteck zu bauen, aber sie hätte kein Geld. Meszarosz sagte, er wisse, dass sie vielen Leuten unentgeltlich geholfen habe und jetzt selbst Hilfe verdient habe. Am nächsten Tag gab er ihr gegen Quittung 10.000 Zloty, die von der polnischen Exilregierung stammen würden. Falls sie mehr Geld brauche, solle sie sich wieder an ihn wenden. Hilde und ihr Freund Kuba konnten jetzt Material kaufen und mit dem Bau eines Verstecks beginnen. Im Winter wurde dies aber immer schwieriger und die Gefahr, entdeckt zu werden, stieg wegen der Spuren im Schnee. Die Schutzpolizei und die ukrainische Polizei suchten systematisch nach Verstecken und erschossen die Versteckten als „Partisanen“.

Beitz hatte ihr und anderen Juden in seinem Büro versprochen, sie rechtzeitig zu warnen, wenn die noch lebenden „Karpathen-Juden“ umgebracht werden sollten. Am 4.4.1944 wurde Beitz, als einziger Manager der Karpathen-Öl, zur Wehrmacht eingezogen – wahrscheinlich nach einer Denunziation durch einen anderen Deutschen. Es war Hilde Berger klar, dass sie jetzt untertauchen muss, aber ihr Versteck war noch nicht fertig.

Am 10. April wurden Boryslaw und Drohobycz das erste Mal bombardiert. Vier Tage später wurde das Lager Mrasznica morgens um 5 Uhr umstellt: unter Polizeibewachung wurden die Arbeiter zum Bahnhof getrieben und in Viehwaggons gepfercht. Es war zu spät; Flucht war unmöglich: zwei Juden, die auf dem Weg zum Bahnhof zu fliehen suchten, wurden sofort erschossen. Auch in Drohobycz wurde das Zwangsarbeitslager umstellt und geräumt: am 14.4.1944 traf der Transport mit 1.022 Juden aus den Lagern Boryslaw und Drohobycz im Konzentrationslager Plaszów bei Krakau ein. Auf Seite 24 der Zugangsliste findet man unter der Nummer 17 den Namen von Hilde Berger.

Auf Schindlers Liste

Einige Häftlinge hatten vorher gehört, dass die Arbeiter der Karpathen-Öl nach Jaslo gebracht werden sollten, um dort weiter für dieses Unternehmen zu arbeiten. Tatsächlich hatte die Karpathen-Öl für diesen Zweck auch Listen mit den Fachkräften aufgestellt, in der auch Hilde Berger genannt wurde. Auf diese Listen wurde aber beim plötzlichen Abtransport, von dem auch die Betriebsleiter in Boryslaw und Drohobycz überrascht wurden, keine Rücksicht genommen.

Groß war deshalb das Entsetzen, als die Zugfahrt nach einem Tag und einer Nacht ohne Essen statt in Jaslo in einem riesigen Lager endete, das von Elektrozäunen und Wachttürmen umgeben war, dem Konzentrationslager Plaszów. Geleitet wurde es vom berüchtigten SS-Untersturmführer Amon Göth, der als „Schlächter von Plaszow“ bezeichnet wurde. Im Sommer 1944 verzeichnete das Lager Plaszow mit etwa 25.000 die Höchstzahl internierter Häftlingen (20.000 Juden, 5.000 Polen).

Deutsches Konzentrationslager Plaszow (public domain)

Nach ihrer Ankunft mussten die jüdischen Gefangenen aus Boryslaw und Drohobycz einige Stunden auf einem großen Platz strammstehen. „Nach vielen Stunden erschien ein SS-Mann und brüllte, ob es jemanden unter uns gäbe, der Deutsch könne, Tippen und Stenografieren. Bevor ich etwas sagen konnte, wurde laut gerufen: ‚Hilde Berger, sie war die Sekretärin von Direktor [Beitz] in Boryslaw,‘ Der SS-Mann forderte mich auf, vorzutreten und fragte, ob das wahr sei. Dann sollte ich ihm folgen. Ich betrat ein Büro, wo ich einige jüdische Gefangene sah, die an Tischen saßen und arbeiteten. Ich wurde in einen Raum gebracht, wo ein SS-Mann in Uniform saß, Hauptscharführer Müller. Er war als Arbeitseinsatzführer für die Verteilung der Arbeit zuständig.“ (Hilde Bergers Lebensgeschichte, Hesse, S. 51)

Müller war ein ordinärer, ungebildeter Mann. Er blickte Hilde nicht an und sprach sie auch nie mit ihrem Namen an. Wenn er sie brauchte, brüllte er nur „Schreibkraft!“. Während des Diktats musste sie stehen. Hilde Berger verbesserte seine Berichte, weil sie voller stilistischer und grammatikalischer Fehler waren. Sie hatte Angst davor, für die Fehler verantwortlich gemacht zu werden. Als Müller das merkte, wurde er fuchsteufelswild. Hilde antwortete ihm ruhig, er wolle doch sicher nicht, dass fehlerhafte Berichte ins Hauptquartier geschickt würden, und er könne gerne ihre Korrekturen mithilfe eines Duden nachprüfen.

Müller musste regelmäßig Berichte über das Arbeitskräftepotenzial des Lagers nach Oranienburg schicken, dem Hauptquartier für alle Konzentrationslager. Als im Sommer ein großer Transport mit mehr als 2.000 ungarischen Juden in Plaszow eintraf, sortierte Müller die besonders arbeitsfähig Erscheinenden aus, die anderen wurden direkt erschossen. Im Anschluss diktierte Müller einen Bericht nach Oranienburg, in dem er mitteilte, dass 300 neue Arbeitskräfte ins Lager aufgenommen worden seien und 1.700 an Ort und Stelle liquidiert wurden.

Im Herbst 1944 musste Hilde Berger wie die anderen Stenotypistinnen viele Listen tippen – Listen mit Häftlingen, die zu Schindler gingen, und Listen mit denen, die für andere Orte vorgesehen waren. Das NSDAP-Mitglied Oskar Schindler hatte 1939 eine stillstehende Emaille-Fabrik bei Plaszow übernommen und später gekauft. Die Fabrik stellte 1942 auch Geschosshülsen her. Schindler erreichte mit gefälschten Papieren und Bestechungsgeldern, dass seine Fabrik als kriegswichtige Fabrik eingestuft wurde. Als die Evakuierung des Lagers Plaszow vorbereitet wurde, erhielt Schindler von der Zentralstelle in Oranienburg die Genehmigung, die Fabrik mit allen Maschinen und rund tausend jüdischen Zwangsarbeitern in Brünnlitz in der Tschechoslowakei weiter zu betreiben. Hilde Berger bemerkte in diesen Wochen, dass immer wieder SS-Leute versuchten, „ihre Juden“ auf die Schindler-Liste zu setzen. Diese SS-Leute machten das nicht aus humanitären Gründen, sondern weil sie wussten, dass der Krieg verloren war und sie sich für die Zeit danach ein Alibi als „Judenretter“ verschaffen wollten. Es war also klar, dass dieser Brünnlitz-Transport bessere Überlebenschancen bot. Hilde Berger setzte deshalb ihren Namen und die ihr bekannten Namen einiger anderer Juden aus Boryslaw auf die Schindler-Listen. Es gab mehrere Abschriften dieser Schindler-Liste: schließlich standen die Namen von 781 Männern und 297 Frauen darauf. In einer der alphabetischen Abschriften steht der Name von Hilde Berger unter Nummer 7 (Link Schindlers Liste, Auschwitz).

Der Transport Richtung Brünnlitz begann am 15.10.1944 und landete aber nicht in Brünnlitz: die Männer wurden in das KZ Groß-Rosen gebracht, während die Frauen nach Auschwitz-Birkenau transportiert wurden. Auschwitz-Birkenau war ein Transit- und Vernichtungslager. Als den Jüdinnen des Schindler-Transports ihre normale Kleidung abgenommen wurde, glaubten sie, dass jetzt ihre Reise zu Ende sei. Frauen, die ihnen ihre Kleidung abnahmen, sagten, dass alle Transporte mit einer Liste in die Gaskammern geschickt werden. Vier Wochen lang rechneten Hilde und die anderen Jüdinnen in Auschwitz täglich mit dem Gang in die Gaskammern, dann fuhr der Transport doch weiter nach Brünnlitz. Grund für die „Umleitung“ war eine Vorschrift der SS gewesen, dass Häftlinge bei einer Verlegung in ein anderes Lager erst in Quarantäne müssten, und in Groß-Rosen war kein Platz für die 300 Jüdinnen von Schindlers Liste gewesen. Oskar Schindler musste trotzdem mit weiteren Bestechungsgeldern nachhelfen, bis die Männer und Frauen schließlich nach Brünnlitz fahren durften.

Als ich nach Brünnlitz kam, hatte ich wieder Glück und wurde ins Büro geschickt. Da gab es sehr wenig zu tun. Schindler hatte einen cleveren und raffinierten Plan: Das Hauptprodukt, das er herstellen wollte, waren Flugabwehrgeschosse, glaube ich … Aber in Wirklichkeit wollte er das gar nicht. Er konnte immer sagen: ‚Dieses Material fehlt mir, jenes Material fehlt mir. Ich kann einfach nicht arbeiten.‘. Manchmal kamen Inspektionen von der Wehrmacht, nicht von der SS. … Er schaffte es immer, sich rauszureden. Er war ein guter Redner und clever. Er hat sie auch bestochen.“ (Gespräch, in: Hesse, S. 143)

Anfangs war die Versorgung gut, weil Schindler zusätzliche Nahrungsmittel aus Polen mit Lastwagen herbeibringen ließ. Das war ab Anfang 1945 nicht mehr möglich und man musste mit einer Hungerration auskommen: täglich ein winziges Stück Brot und morgens eine dünne Rote-Rüben-Suppe. Nachts träumte Hilde Berger von einem ganzen Laib Brot, von dem sie sich Scheibe für Scheibe abschneiden konnte.

Schindlers Fabrik in Brünnlitz, 2004 (public domain, Miaow Miaow)

Laufend drohten die SS-Leute und ihr Kommandant, ein junger, fanatischer Antisemit, dass sie bei Kriegsende alle Juden im Lager erschießen würden. Die jüdischen Häftlinge wählten daraufhin ein Komitee, das mit Schindler sprechen sollte. Schindler versicherte, dass er alle Juden im Werk retten wolle und auch Kontakt mit dem tschechischen Widerstand in Brünnlitz habe, die Waffen liefern wollten, wenn es nötig sei. Tatsächlich kam es anders: Kurz vor dem Kriegsende verschwanden die SS-Leute mit ihrem Kommandanten. Hilde Berger vermutete, dass Schindler sie auch bestochen hatte. Am 9. Mai 1945, nach der deutschen Kapitulation, rief Schindler alle in der Fabrik zusammen und verkündete, dass alle jetzt frei seien. Er bat darum, Ordnung und Disziplin aufrechtzuerhalten, bis man Identitätspapiere erhalten habe, mit denen man reisen konnte. Ein Lagerkomitee sorgte für Ordnung und Hilde Berger und andere tippten Identitätspapiere auf Tschechisch, Englisch und Polnisch, die mit dem Stempel des Bürgermeisters von Brünnlitz bestätigt wurden. Manche weinten, weil sie nicht wussten, wohin sie gehen sollten. Hilde beschloss wie die meisten, nach Polen zu fahren: Vielleicht waren ja noch einige Verwandte am Leben?

Kurzbiographie Hilde Berger

Hilde Berger, Folge 1
Hilde Berger, Folge 2
Hilde Berger, Folge 4 (in Vorbereitung)

 

 

Hilde Berger (1914-2011) – Folge/Episode/Odcinek 2

Text / Tekst in DE / EN / PL

Hans Berger

Hans Berger

[DE] In den Fängen der Gestapo

Hilde Berger war tief enttäuscht über das Fehlen eines Widerstandes gegen die Machtergreifung der Nazis, wollte aber im Untergrund weiter aktiv bleiben. Der kleinen trotzkistischen Gruppe, der sie sich angeschlossen hatte, gehörten einige jüdische Freunde noch aus den Zeiten der jüdischen Wanderbewegung an wie Alfred Bakalejnyk und ihr Bruder Hans, russische Emigranten wie Otto Grossmann und „arische“ Deutsche wie Werner Schmidt.
In den ersten Monaten der Nazi-Herrschaft wurden vor allem bekannte Sozialdemokraten, Linke und Kommunisten verfolgt, inhaftiert oder außer Landes getrieben. In Hildes Nachbarschaft wohnte ein junger jüdischer Journalist, der für eine linke Zeitung schrieb. Eines Tages brachte ein SA-Mann der Mutter die blutigen Kleider ihres Sohnes mit den Worten zurück: „Das hat Ihr Sohn davon, dass er sich in die Politik eingemischt hat und das ist alles, was von ihm übriggeblieben ist.“ Hilde Berger und ihre Freunde waren auch dadurch gefährdet, dass die Kommunisten in illegalen Flugblättern Trotzkisten und andere „Konterrevolutionäre“ namentlich denunzierten: ein gefundenes Fressen für die Gestapo. Mehrere Monate verließ sie deshalb mit ihrem Bruder Hans die elterliche Wohnung, um ihre Eltern nicht zu gefährden. Sie zog dann mit Alfred Bakalenik zusammen; nach heftigen Diskussionen mit ihren Eltern ließ sie sich zu einer „chuppa“ – einer Heirat nach jüdischem Ritus – überreden; standesamtlich heirateten sie nicht. Ihre Genossen durften von dieser Heirat nichts wissen.
Für ihre Treffen, auch mit anderen Widerständlern, mussten sich die Mitglieder der Gruppe konspirative Techniken aneignen – so verließen sie vor und nach Treffen immer als letzte den Bus oder die U-Bahn. 1934 wurden zwei Mitglieder der Gruppe verhaftet, aber sie verrieten Hilde nicht, obwohl sie Namen und Adresse kannten. Im selben Jahr wurde ihr Bruder Hans mit einem Flugblatt verhaftet. Der gerade 18 Jahre alte, jünger aussehende Hans behauptete, das Flugblatt sei ihm kurz zuvor von einem Unbekannten in die Hand gedrückt worden. Man glaubte ihm und er wurde zu nur sechs Monaten Jugendgefängnis verurteilt. Ein halbes Jahr nach seiner Entlassung wurde Hans im Herbst 1935 zum zweiten Mal verhaftet. Gegen den Rat Hildes war er als Kurier nach Hamburg gefahren, mit dem Argument, er sei der Jüngste und am wenigsten Verdächtige. Tatsächlich stand die Hamburger Gruppe unter Beobachtung der Gestapo: er wurde in Hamburg verhaftet, nach Berlin gebracht und gefoltert. Er verriet trotz Folter keine Namen. Nach anderthalb Jahren Einzelhaft bei der Gestapo wurde Hans zu 9 Jahren Zuchthaus verurteilt. Werner Schmidt floh nach einer Warnung nach England, wo er erfuhr, dass die ganze Gruppe beobachtet wurde. Er appellierte an Hilde und die anderen, aus Deutschland zu fliehen. Hilde Berger hörte nicht auf ihn.

In Gestapo-Haft

Am 6.11.1936 frühmorgens um 5 Uhr wurden Hilde und Alfred von der Gestapo wegen „Verschwörung und Hochverrat“ verhaftet. Nach einer Woche Befragung im Polizeihauptquartier Berlin wurden sie nach Magdeburg gebracht, wo der Prozess stattfinden sollte. Durch ein Schlüsselloch durfte sie ihren Bruder Hans sehen. „Er sah furchtbar aus wegen der Schläge und der Folter, die er im Berliner Gestapo-Hauptquartier erlitten hatte. Die Gestapo ließ mich nicht mit meinem Bruder sprechen. Sie brachten mich in den Befragungsraum zurück und sagten mir: ‚Sehen Sie, wie es Ihrem Bruder geht? Sie wissen, wie lange wir ihn schon haben. Wir haben Zeit, wir können warten. Ihnen wird es genauso ergehen, wenn Sie nicht sprechen und Sie haben Eltern und zwei Schwestern, die wir uns auch schnappen werden.“ (Hesse, S. 30), Ein Magdeburger Genosse hatte dem Druck nicht standgehalten und Namen verraten. Bei einer Gegenüberstellung sprach er sie mit ihrem Geheimnamen „Jenny“ an. Leugnen war jetzt zwecklos – jetzt ging es darum, den Schaden zu begrenzen. Sie hatte für diesen Fall mit ihrem Mann Alfred die Schutzbehauptung vereinbart, sie seien eine Zionistengruppe, die nur das Ziel habe, nach Palästina auszuwandern. Ihre Verhöre fanden nur nachts statt: man wollte Namen von ihr hören. Geschlagen wurde sie nicht. Sie nannte Namen – aber nur von Personen, von denen sie wusste, dass sie nicht mehr in Deutschland waren.

Ihr Verhörprotokoll, Gerichtsgefängnis Magdeburg, 27.1.1937, schließt mit diesen Sätzen: „Hilde Berger hat sich nach der Machtübernahme illegal für die Trotzki-Bewegung als Mitglied betätigt, indem sie illegale Schriften käuflich erwarb, an gemeinschaftlichen Treffs teilnahm, Beiträge abführte und dem Werner Schmidt (Deckname „Alex“) bei seiner Flucht in das Ausland Hilfe leistete. Sie hat sich der Vorbereitung eines hochverräterischen Unternehmens nach §§ 83, 84, 96, 49 schuldig gemacht. Sie ist überführt und geständig.“ (Kopie des Protokolls in Hesse, S. 197ff. Hier: S. 189).

Vor Gericht und im Zuchthaus

Nach 14 Monaten in Einzelhaft steht sie im Januar 1938 in Magdeburg vor Gericht. Da sie nicht in flagranti erwischt worden war, fiel ihr Urteil relativ milde aus: Hilde Berger wurde zu 2,5 Jahren Zuchthaus verurteilt. Sie glaubte, Glück gehabt zu haben, da sie nach Abzug der Untersuchungshaft nur noch 16 Monate absitzen musste. Sie wird in ein Zuchthaus für Frauen in Jauer (heute: Jawor) gebracht, dass als das strengste Frauengefängnis Deutschlands galt. „Der Gefängnisdirektor und die Wachen waren alle Nazis und hassten politische Gefangene mehr als echte Kriminelle. Während unserer Arbeit, die darin bestand, aus rauen Kordeln Körbe und Netze zu machen, durften wir nicht sprechen. Wir schliefen in einem riesigen Schlafsaal … Es war dort so bitterkalt, dass das Waschwasser in den kleinen Zubern über Nacht gefror … Die meisten Insassen waren politische Gefangene, vor allem KPD-Mitglieder. Sie dominierten das Leben im Gefängnis und beschimpften alle, die nicht ihrer Meinung waren, als Konterrevolutionäre“(Hilde Bergers Geschichte, in: Hesse, S. 32). Als Hilde Berger erfuhr, dass man sich in ein anderes Gefängnis mit landwirtschaftlicher Arbeit verlegen lassen konnte, meldete sie sich. Sie wurde dann im Frühjahr 1938 in das Zuchthaus Ziegenhain in der Nähe von Kassel verlegt.
Hilde Berger fand vor allem in den ersten Wochen die Arbeit dort extrem hart: wochenlang mussten sie auf Knien zwischen endlosen Reihen von Zuckerrüben arbeiten. Leichter fiel ihr später das Mähen und Heuwenden. Einige Wärter waren schon vor der Nazi-Zeit hier tätig gewesen und weniger streng. Manchmal durften sie bei der Arbeit sogar singen, und sie bekamen besseres Essen als in Jauer.  Ab November 1938 durften sie und andere Jüdinnen nicht mehr mit den anderen auf dem Feld arbeiten. Die deutsche Regierung hatte am 28./29. Oktober in der sogenannten „Polenaktion“ rund 17.000. Juden, die teilweise seit Jahrzehnte in Deutschland lebten, aber noch einen polnischen Pass besaßen, in einer deutschlandweiten Aktion festgenommen und gewaltsam über die polnische Grenze bei Bentschen (Zbąszyń) abgeschoben worden. Die meisten der Juden wurden zuerst auch von Polen abgewiesen, so dass sie hilfs- und mittellos im Niemandsland kampieren mussten. Aus Verzweiflung über die Lage seiner Eltern hatte ein junger Jude, Herschel Grynszpan, am 7. November auf einen deutschen Botschaftsrat in Paris ein Attentat verübt. Dies wurde von Goebbels in einer großangelegten Kampagne als Beweis der „jüdischen Weltverschwörung“ propagiert und war willkommener Anlass für die bereits vorbereiteten Pogrome und Zerstörungen von Synagogen („Reichskristallnacht“). Hilde hatte sich mittlerweile an die schwere körperliche Arbeit gewöhnt und sie vermisste jetzt den Kontakt mit anderen.
Nach einigen Monaten wurde sie in ein anderes Gefängnis, nach Cottbus, verlegt, wo sie wieder, hauptsächlich mit Kriminellen, Netze knüpfen musste.

Entlassen: Wohin nur?

Am 6. Mai 1939 wurde Hilde Berger aus dem Gefängnis entlassen und fuhr mit dem nächsten Zug nach Berlin zu einer Tante. Abends erschien ein Norweger, der ihr anbot, mit ihm nach Norwegen in Sicherheit zu reisen. Er hatte einen neuen norwegischen Pass mit anderem Namen und einem Foto ihrer jüngeren Schwester Rose bei sich – ein Foto von Hilde hatten die norwegischen Unterstützer vorher nicht erhalten. Hilde war das zu gefährlich: ein anderes Foto und der fehlende Einreisestempel von Norwegen nach Deutschland hätten entdeckt werden können. Sie lehnte das Angebot also ab und bat, ihr ein legales Visum auf ihren Namen zu besorgen. Sie wollte die verbleibende Zeit vor allem nutzen, um ihren Bruder Hans und ihren Mann Alfred zu besuchen.
Am ersten freien Sonntag besuchte ich meinen Bruder im Brandenburger Gefängnis. Mein Herz brach fast, als ich sah, wie er um Jahre gealtert war. Er war mager und hatte viel Gewicht verloren. Ansonsten hatte er sich aber von den Schlägen im Gestapo-Gefängnis erholt … Er hatte noch fünf Jahre bis zu seiner Freilassung – das dachten wir jedenfalls. Ich sollte ihn nie wieder sehen. Am folgenden Sonntag besuchte ich Alfred, meinen Mann, der in einem Gefängnis etwas weiter weg von Berlin war. Er wollte mich sofort überreden, Deutschland so schnell wie möglich zu verlassen … Wir machten Pläne für die Zukunft … Leider sollte ich auch ihn nie wieder sehen.“ (Hilde Bergers Geschichte, a.a.O., S. 34).

Die norwegische Botschaft bot ihr ein Visum an: Voraussetzung war ein gültiger Pass. Genau das war aber das Problem für Hilde: Sie war, obwohl in Berlin geboren, polnische Staatsangehörige – Polen aber hatte inzwischen allen Juden, die nie in Polen gelebt hatten, die Staatsangehörigkeit entzogen. Deshalb versuchte Hilde, Deutschland auf legalem Wege zu verlassen. Sie ging ins Polizeipräsidium und beantragte ein Reisedokument. Ihre Aufenthaltsgenehmigung für Deutschland war während ihrer Zeit im Zuchthaus ausgelaufen und sie war auch keine polnische Staatsangehörige mehr. Deshalb beantragte sie einen Pass für Staatenlose. Der Polizeibeamte wunderte sich, dass sie überhaupt aus dem Gefängnis entlassen worden war. Zwei Tage später wurde sie wieder verhaftet. Sechs Wochen befand sie sich in Haft, als ein anwesender Wärter hörte, dass ihre Eltern wieder in Boryslaw in Polen lebten – sie waren auch aufgrund der Polenaktion ausgewiesen worden. Dieser Wärter, der kein Nazi war, wollte ihr helfen. Sie solle versuchen, über die Grenze zu ihrer Familie nach Polen zu gelangen. Erstaunlicherweise funktionierte dieser Plan. Unter Polizeibewachung wurde sie zur polnischen Grenze gebracht. Sie dürfe sich nicht von der polnischen Grenzpolizei fangen lassen, die sie zurück schicken würde, und dann würde die deutsche Polizei sie nicht mehr freilassen. Sie übernachtete mit einer anderen polnisch-jüdischen Frau im Niemandsland und wagten dann im Morgengrauen, die Grenze zu überqueren. Nach ein paar Kilometern trafen sie einen polnischen Bauern. Er sagte, dass sie nur eine Stunde Busfahrt von Gdynia (deutsch: Gdingen) entfernt seien, und schenkte ihnen das Fahrgeld. Jetzt war sie in Polen, in Freiheit. Sie hoffte, ihre Eltern in Boryslaw zu besuchen, und dann ins rettende Ausland zu reisen. Doch es kam alles anders.

Kurzbiographie Hilde Berger

Hilde Berger, Folge 1
Hilde Berger, Folge 3
Hilde Berger, Folge 4 (in Vorbereitung)

[EN] In the clutches of the Gestapo

Hilde Berger was deeply disappointed about the lack of resistance against the Nazi seizure of power, but wanted to remain active in the underground. The small Trotskyist group she had joined included some Jewish friends from the days of the Jewish wandering movement (like Alfred Bakalejnyk and her brother Hans), Russian emigrants (like Otto Grossmann) and „Aryan“ Germans (like Werner Schmidt).
During the first months of Nazi regime, it were mainly prominent social democrats, leftists and communists who were persecuted, imprisoned or driven out of the country. In their neighbourhood lived a young Jewish journalist who wrote for a leftist newspaper. One day, an SA man brought his bloody clothes back to his mother with the words: „That’s what your son gets for interfering in politics and that’s all that’s left of him.“ Hilde Berger and her friends were also endangered by the fact that the communists denounced Trotskyists and other „counter-revolutionaries“ by name in illegal leaflets: a sure thing for the Gestapo. For several months she left her parents‘ flat with her brother Hans, so as not to endanger her parents. She then moved in with Alfred Bakalenik; after fierce discussions with her parents, she was persuaded to marry according to the Jewish rite (chuppa); they did not marry in a civil registry office. Her comrades were not allowed to know about this.
For meetings, also with other resistance fighters, the members of the group had to acquire conspiratorial techniques – so they were always the last to leave the bus or the underground before and after meetings. In 1934 two members of the group were arrested, but they did not betray Hilde, even though they knew her name and address. In the same year, her brother Hans was arrested with a leaflet. Hans, just 18 years old and younger looking, claimed that the leaflet had been handed to him shortly before by an unknown person. They believed him and he was sentenced to only six months in juvenile prison. Six months after his release, Hans was arrested for the second time in autumn 1935. Against Hilde’s advice he had gone to Hamburg as a courier, arguing that he was the youngest and least suspect. In fact, the Hamburg group was under surveillance by the Gestapo: he was arrested in Hamburg, brought to Berlin and tortured. Despite torture he did not reveal any names. After a year and a half of solitary confinement with the Gestapo, Hans was sentenced to 9 years in prison. Werner Schmidt fled to England after a warning, where he learned that the whole group was being watched. He appealed to Hilde and the others to flee from Germany. Hilde Berger did not listen to him.

In Gestapo custody

On 6.11.1936 early in the morning at 5 o’clock in the morning Hilde and Alfred were arrested by the Gestapo for „conspiracy and high treason“. After a week of interrogation at Berlin police headquarters, they were taken to Magdeburg, where the trial was to take place. Through a keyhole she was allowed to see her brother Hans. „He looked terrible because of the beatings and torture he had suffered at the Berlin Gestapo headquarters. The Gestapo didn’t let me talk to my brother. They took me back to the interrogation room and told me: ‚See how your brother is? You know how long we have had him. We have time, we can wait. You’ll be the same if you don’t talk and you have parents and two sisters we’re going to get too.“ (Hesse, p. 30).
A comrade from Magdeburg had not withstood the pressure and revealed names. He addressed her in a confrontation during interrogation with her secret name „Jenny“. Denial was useless now – now it was a matter of limiting the damage. In this case, she had agreed with her husband Alfred to protect the claim that they were a Zionist group whose only aim was to emigrate to Palestine. Her interrogations only took place at night: they wanted to hear names of her. She was not beaten. She gave names – but only of people she knew were no longer in Germany. Her interrogation protocol, Magdeburg Court Prison, 27 January 1937, concludes with these sentences: „After the Machtergreifung Hilde Berger worked illegally for the Trotsky movement as a member by buying illegal writings, taking part in joint meetings, paying contributions and helping Werner Schmidt (code name „Alex“) to escape abroad. She is guilty of preparing a highly treacherous project under sections 83, 84, 96 and 49. She has been convicted and confessed.“ (Copy of the minutes in Hesse, p. 197ff. Here: p. 189).

In court and in prison

After 14 months in solitary confinement, she stands trial in Magdeburg in January 1938. As she had not been caught red-handed, her sentence was relatively lenient: Hilde Berger was sentenced to 2.5 years in prison. She thought she was lucky, as she only had to serve 16 months after being remanded in custody. She was taken to a prison for women in Jauer (Polish: Jawor), which was considered the strictest women’s prison in Germany. „The prison warden and guards were all Nazis and hated political prisoners more than real criminals. During our work, which consisted of making baskets and nets from rough cords, we were not allowed to speak. We slept in a huge dormitory … It was so bitterly cold there that the washing water in the small tubs froze overnight … Most of the inmates were political prisoners, especially members of the KPD. They dominated life in prison and called all those who disagreed with them >counter-revolutionaries<“ (Hilde Berger’s story, in: Hesse, p. 32). When Hilde Berger learned that it was possible to be transferred to another prison with agricultural work, she applied. She was then transferred to the Ziegenhain prison near Kassel in the spring of 1938.
Hilde Berger found the work there extremely hard, especially in the first few weeks: for weeks they had to work on their knees between endless rows of sugar beets. Mowing and hay turning was easier for her later. Some of the guards were already working here before the Nazi era and were less strict. Sometimes they were even allowed to sing while working, and they got better food than in Jauer.
From November 1938 onwards, she and other Jewish women were no longer allowed to work in the fields with the others. The German government had arrested around 17,000 Jews, some of whom had been living in Germany for decades but still held a Polish passport, in a Germany-wide action on 28/29 October in the so-called „Polenaktion“ and forcibly deported them across the Polish border near Bentschen (Zbąszyń). Most of the Jews were initially rejected away by the Poles, so that they had to camp in no man’s land without help or means. Out of desperation over the situation of his parents, a young Jew, Herschel Grynszpan, had assassinated a German embassy counsellor in Paris on 7 November. This was propagated by Goebbels in a large-scale campaign as proof of the „Jewish world conspiracy“ and was a welcome occasion for the pogroms and destruction of synagogues already prepared („Reichskristallnacht“). Hilde had meanwhile got used to the hard physical work and she missed contact with others.
After a few months she was transferred to another prison, Cottbus, where she had to tie nets again, mainly with criminals.

Released: Where to go?

On 6 May 1939 Hilde Berger was released from prison and she took the next train to Berlin to visit an aunt. In the evening a Norwegian appeared who offered to travel with him to Norway in safety. He had a new Norwegian passport with a different name and a photo of her younger sister Rose with him – the Norwegian supporters had not received a photo of Hilde before. This was too dangerous for Hilde: a different photo and the missing entry stamp from Norway to Germany could have been discovered. So she refused the offer and asked to get a legal visa in her name. She wanted to use the remaining time mainly to visit her brother Hans and her husband Alfred.
On the first free Sunday I visited my brother in Brandenburg prison. My heart almost broke when I saw how he had aged years. He was skinny and had lost a lot of weight. But apart from that he had recovered from the beatings in the Gestapo prison … He still had five years to go before he was released – or so we thought. I should never see him again. The following Sunday I visited Alfred, my husband, who was in a prison a little further away from Berlin. He immediately tried to persuade me to leave Germany as soon as possible … We made plans for the future … Unfortunately I was also never to see him again.“ (Hilde Berger’s story, op. cit., p. 34).
The Norwegian Embassy offered her a visa: A valid passport was required. But that was precisely the problem for Hilde: although she was born in Berlin, she was a Polish citizen – but Poland had meanwhile withdrawn citizenship from all Jews who had never lived in Poland. So Hilde tried to leave Germany legally. She went to the police headquarters and applied for a travel document. Her residence permit for Germany had expired during her time in prison and she was no longer a Polish citizen. She therefore applied for a passport for stateless persons. The police officer was surprised that she had been released from prison at all. Two days later she was arrested again. She was in custody for six weeks when a guard present heard that her parents were living in Boryslaw in Poland again – they had also been expelled because of the “ Polenaktion“. This guard, who was not a Nazi, wanted to help her. She should try to cross the border to join her family in Poland. Surprisingly this plan worked. Under police surveillance she was taken to the Polish border. She was not to be caught by the Polish border police, who would send her back, and then the German police would not release her. She spent the night in no man’s land with another Polish Jewish woman and then dared to cross the border at dawn. After a few kilometres they met a Polish peasant. He said that they were only an hour’s bus ride from Gdynia and gave them the fare as a gift. Now she was in Poland, in freedom. She hoped to visit her parents in Boryslaw, and then to travel to a rescuing country. But it all turned out differently.

short biography Hilde Berger

[PL] W szponach Gestapo

Hilde Berger była głęboko rozczarowana brakiem oporu wobec przejęcia władzy przez nazistów, ale chciała nadal być aktywna w podziemiu. Do niewielkiej grupy trockistowskiej, do której dołączyła, należeli żydowscy przyjaciele jeszcze z czasów żydowskiego ruchu wędrownego (jak Alfred Bakalejnyk i jej brat Hans), rosyjscy emigranci (jak Otto Grossmann), oraz „aryjscy“ Niemcy (jak Werner Schmidt).
W pierwszych miesiącach nazistowskich rządów prześladowani, więzieni lub wypędzani z kraju byli głównie znani socjaldemokraci, lewicowcy i komuniści. W sąsiedztwie Hilde mieszkał młody żydowski dziennikarz, który pisał dla lewicowej gazety. Pewnego dnia mężczyzna z SA przywiózł jego matce zakrwawione ubranie syna ze słowami: „To jest to, co twój syn dostał za wtrącanie się w politykę i to jest wszystko, co z niego zostało„. Hilde Berger i jej przyjaciele byli również w niebezpieczeństwie, ponieważ komuniści zadenuncjowali trockistów i innych „kontrrewolucjonistów“ z imienia i nazwiska w nielegalnych ulotkach: podali ich Gestapo jak na tacy. Aby nie narażać rodziców na niebezpieczeństwo wraz bratem Hansem opuściła na kilka miesięcy mieszkanie rodziców. Po tym czasie zamieszkała z Alfredem Bakalenikiem; po zaciętych dyskusjach z rodzicami zgodziła się na małżeństwo w obrządku żydowskim; jednak nie wzięła ślubu w urzędzie stanu cywilnego. Jej towarzysze nie mogli się o ślubie dowiedzieć.
Żeby się spotykać, także z innymi bojownikami ruchu oporu, członkowie jej grupy musieli przyswoić sobie techniki konspiracyjne – zawsze więc, przed i po spotkaniach, jako ostatni opuszczali autobus lub metro. W 1934 roku dwóch członków grupy zostało aresztowanych, ale nie zdradzili Hilde, mimo że znali jej nazwisko i adres. W tym samym roku został aresztowany z ulotką jej brat Hans. Hans, mający zaledwie 18 lat i młodzieńczy wygląd, twierdził, że ulotkę wcisnęła mu do ręki krótko wcześniej nieznana osoba. Uwierzyli mu, a on został skazany tylko na sześć miesięcy więzienia dla nieletnich. Pół roku po uwolnieniu Hans został aresztowany po raz drugi, jesienią 1935 roku. Wbrew radzie Hilde pojechał do Hamburga jako kurier, twierdząc, że jest najmłodszy i najmniej podejrzany. W rzeczywistości grupa hamburska była pod nadzorem Gestapo: został aresztowany w Hamburgu, przywieziony do Berlina i torturowany. Pomimo tortur nie ujawnił żadnych nazwisk. Po półtora roku więzienia w gestapowskiej izolatce, Hans został skazany na 9 lat więzienia. Werner Schmidt, po ostrzeżeniu, uciekł do Anglii, gdzie dowiedział się, że cała grupa jest obserwowana. Zaapelował do Hilde i innych, by uciekali z Niemiec. Hilde Berger go nie posłuchała.

W areszcie Gestapo

6.11.1936 wczesnym rankiem o godzinie 5 rano Hilde i Alfred zostali aresztowani przez Gestapo za „spisek i zdradę stanu“. Po tygodniu przesłuchań w berlińskiej komendzie policji zostali przewiezieni do Magdeburga, gdzie miał się odbyć proces. Przez dziurkę od klucza pozwolono jej zobaczyć brata Hansa. „Wyglądał okropnie z powodu pobicia i tortur, których doznał w siedzibie Gestapo w Berlinie“. Gestapo nie pozwoliło mi rozmawiać z bratem. Zabrali mnie z powrotem do pokoju przesłuchań i powiedzieli: „Widzi Pani, co się dzieje z Pani bratem? Pani wie, jak długo go już mamy. Mamy czas, możemy poczekać. Będzie z Paną tak samo, jeśli nie będzie Pani mówić, a Pani ma rodziców i dwie siostry, które też dostaniemy.“ (Hesse, s. 30)
Jeden z towarzyszy z Magdeburga nie wytrzymał presji i zdradził nazwiska. Zwracał się do niej podczas konfrontacji używając jej pseudonimu „Jenny“. Zaprzeczanie było więc bezcelowe – teraz chodziło o zminimalizowanie szkód. Na wypadek takiej sytuacji wcześniej ustaliła z mężem Alfredem linię obrony, że są grupą syjonistyczną, której jedynym celem była emigracja do Palestyny. Jej przesłuchania odbywały się tylko w nocy: przesłuchujący chcieli usłyszeć od niej nazwiska. Nie była bita. Podała nazwiska – ale tylko ludzi, których nie było już w Niemczech.
Protokół przesłuchania, z więzienia sądowego w Magdeburgu z 27 stycznia 1937 r., kończy się tymi zdaniami: „Hilde Berger po przejęciu władzy pracowała nielegalnie jako członek ruchu trockistowskiego, kupując nielegalne pisma, uczestnicząc we wspólnych spotkaniach, płacąc składki i pomagając Wernerowi Schmidtowi (pseudonim „Alex“) w ucieczce za granicę. Jest ona winna przygotowania wysoce zdradzieckiego przedsięwzięcia na podstawie §§ 83, 84, 96, 49. Skazana przyznała się do winy.“ (kopia protokołu w Hesse s. 197ff. Tutaj: s. 189).

W sądzie i w więzieniu

Po 14 miesiącach spędzonych w izolatce, w styczniu 1938 roku staje przed sądem w Magdeburgu. Ponieważ nie została złapana na gorącym uczynku, jej wyrok był stosunkowo łagodny: Hilde Berger została skazana na 2,5 roku więzienia. Uwierzyła, że miała szczęście, bo po odjęciu miesięcy w izolatce zostało do odsiedzenia tylko 16 miesięcy. Zabrano ją do zakładu karnego dla kobiet w Jauer (dziś: Jawor), który był uważany za najsurowsze więzienie dla kobiet w Niemczech. „Dyrektor więzienia i strażnicy byli nazistami i nienawidzili więźniów politycznych bardziej niż prawdziwych przestępców. Podczas naszej pracy, która polegała na robieniu koszyków i siatek z szorstkich sznurków, nie wolno nam było rozmawiać. Spaliśmy w ogromnej sali… Było tam tak strasznie zimno, że woda do mycia w małych wanienkach zamarzała przez noc… Większość więźniów to byli więźniowie polityczni, zwłaszcza członkowie KPD. Oni zdominowali życie w więzieniu, wszystkich, którzy się z nimi nie zgadzali, nazywali „kontrrewolucjonistami“ (Historia Hilde Berger, w: Hesse, s. 32). Kiedy Hilde Berger dowiedziała się, że istnieje możliwość przeniesienia do innego więzienia z pracą w rolnictwie, zgłosiła się na ochotnika. Wiosną 1938 roku została przewieziona do zakładu karnego w Ziegenhain koło Kassel.
Praca, którą Hilde Berger musiała tutaj wykonywać była dla niej niezwykle ciężka, szczególnie w pierwszych tygodniach: przez wiele tygodni musiała pracować na kolanach między niekończącymi się rzędami buraków cukrowych. Koszenie i sianokosy okazały się później łatwiejsze. Niektórzy strażnicy pracowali tu jeszcze przed erą nazistowską i byli mniej surowi. Czasami nawet wolno im było w pracy śpiewać, a jedzenie jakie tutaj dostawali było lepsze niż w Jaworze.
Od listopada 1938 r. nie wolno było jej i Żydom pracować z innymi w polu. W dniach 28/29 października, w tzw. “akcji Polska“ (Polenaktion), rząd niemiecki aresztował około 17.000 Żydów, z których część mieszkała w Niemczech od dziesięcioleci, ale nadal posiadała polski paszport i w ramach ogólnoniemieckiej akcji siłą deportował ich przez polską granicę w pobliże Bentschen (Zbąszyń). Początkowo większość Żydów nie została również przyjęta przez Polaków, musieli więc biwakować na ziemi niczyjej bez pomocy i środków do życia. W desperacji, z powodu sytuacji swoich rodziców, Herschel Grynszpan, młody Żyd, zamordował 7 listopada w Paryżu doradcę ambasady niemieckiej. Zostało to wykorzystane przez Goebbelsa w ramach zakrojonej na szeroką skalę kampanii jako dowód „spisku świata żydowskiego“ i było okazją do rozpoczęcia przygotowywanych już pogromów i akcji niszczenia synagog („Noc Kryształowa“). Hilde w międzyczasie przyzwyczaiła się do ciężkiej pracy fizycznej i nie brakowało jej kontaktu z innymi.
Po kilku miesiącach została przeniesiona do innego więzienia, do Cottbus, gdzie ponownie musiała wiązać sieci, głównie z przestępcami.

Zwolniona: Dokąd?

W dniu 6 maja 1939 roku Hilde Berger została zwolniona z więzienia i pojechała najbliższym pociągiem do Berlina, do ciotki. Wieczorem pojawił się tu pewien Norweg i zaproponował jej bezpieczną podróż z nim do Norwegii. Miał ze sobą nowy norweski paszport z innym nazwiskiem i zdjęciem jej młodszej siostry Rose – norwescy towarzysze nie otrzymali wcześniej zdjęcia Hilde. Hilde uważała to za zbyt niebezpieczne: inne zdjęcie i brakujący stempel wjazdowy z Norwegii do Niemiec mogły zostać odkryte. Odrzuciła więc ofertę i poprosiła o legalną wizę na swoje nazwisko. Ale przede wszystkim chciała wykorzystać ten czas, by odwiedzić brata Hansa i męża Alfreda.
W pierwszą wolną niedzielę odwiedziłam mojego brata w więzieniu w Brandenburgii. Prawie pękło mi serce, gdy zobaczyłem, jak się zestarzał. Był chudy i stracił dużo na wadze. Ale poza tym, wyzdrowiał już po biciu w więzieniu Gestapo… Miał jeszcze pięć lat do zwolnienia – tak w każdym razie myśleliśmy. Miałam go nigdy więcej nie zobaczyć. W następną niedzielę odwiedziłam Alfreda, mojego męża, który był w więzieniu nieco dalej od Berlina. Natychmiast starał się przekonać mnie do jak najszybszego opuszczenia Niemiec. Planowaliśmy przyszłość. Niestety, jego też nigdy więcej nie zobaczyłam.“ (Historia Hilde Berger, op. cit., s. 34).
Ambasada Norwegii zaoferowała jej wizę: warunkiem było posiadanie ważnego paszportu. Ale to był właśnie problem Hilde: choć urodziła się w Berlinie, była obywatelem polskim – jednak w międzyczasie Polska odebrała obywatelstwo wszystkim Żydom, którzy nigdy w Polsce nie mieszkali. Dlatego Hilde próbowała opuścić Niemcy legalną drogą. Poszła na komisariat policji i złożyła wniosek o dokument podróży. Jej zezwolenie na pobyt w Niemczech w czasie pobytu w więzieniu wygasło i nie była już obywatelem polskim. Dlatego też złożyła wniosek o paszport dla bezpaństwowców. Urzędnik policji bardzo się zdziwił, że w ogóle została zwolniona z więzienia. Dwa dni później została ponownie aresztowana. Była w areszcie śledczym przez sześć tygodni, kiedy to będący na służbie strażnik usłyszał, że jej rodzice obecnie mieszkają w Borysławiu w Polsce – ponieważ również zostali wydaleni w wyniku „akcji Polska“. Ten strażnik, który nie był nazistą, chciał jej pomóc. Poradził jej spróbować przedostać się przez granicę do swojej rodziny w Polsce. O dziwo, ten plan udał się. Pod nadzorem policji została przewieziona do polskiej granicy. Miała nie dać się złapać polskiej straży granicznej, która by ją odesłała, a niemiecka policja by jej już nie uwolniła. Noc spędziła na ziemi niczyjej z inną polską Żydówką, a potem o świcie odważyły się przekroczyć granicę. Po kilku kilometrach spotkały polskiego rolnika. Powiedział im, że są tylko godzinę jazdy autobusem od Gdyni i dał pieniądze na bilet. Teraz była w Polsce, na wolności. Miała nadzieję odwiedzić rodziców w Borysławiu, a następnie udać się za ratującą życie granicę. Jednak wszystko potoczyło się inaczej.

Krótka biografia Hilde Berger

 

David Manusevych (1922-?)

From left to right: Heinrich Chamaides, David Manusevych, Moische Korn

– Text / Tekst in: Deutsch English Polski

[DE] Im Frühjahr 1942 wurde der SS-Offizier Paul Blobel mit einer Geheimmission beauftragt, der „Sonderaktion 1005“. Die Alliierten hatten angekündigt, dass sie alle Verbrechen der Nazis dokumentieren und nach dem Krieg vor ein internationales Gericht bringen werden. Deshalb sollten alle Spuren der Massenmorde beseitigt werden. Alle Beteiligten wurden zu absoluter Geheimhaltung verpflichtet.

Die Kommandos der Aktion 1005 operierten vom Baltikum bis zum Balkan. Mitte Juni 1943 begann ein Kommando unter Leitung des SS-Oberscharführers Schallock mit dieser teuflischen Arbeit im Lager Janowska in Lemberg. Allein auf dem Gelände des Lagers gab es drei und um das Lager verstreut 60 Massengräber. Anfangs wurden 75, später bis zu 130 kräftige jüdische Häftling ausgesucht. Wer sich weigerte oder krank wurde, wurde sofort erschossen. 70 Schutzpolizisten übernahmen die Bewachung.

Blobel hatte angeordnet, dass die Häftlingskommandos alle zwei Wochen liquidiert und durch neue Häftlinge ersetzt werden sollten. So geschah es auch mit den ersten beiden Häftlingskommandos . Weil er aber seine Zeitvorgaben nicht einhalten könne, wandte Schallock sich an Blobel: Ein ständiges Kommando wäre effektiver, müsste nicht immer neu angelernt werden und sollte erst nach Abschluss der Arbeiten im jeweiligen Operationsgebiet erschossen werden. Blobel stimmte zu. Zu dieser dritten Gruppe von Häftlingen gehörten u.a. Leon Weliczker, Moses Korn, Heinrich Chamaides, Max Hoenig und David Manusevych.

Die Gestapo hatte Karten erstellt, die die Lage der meisten Leichenfelder ziemlich genau bestimmte. Diese Leichenfelder wurden nach und nach abgetragen. In diesen Monaten stieß man u.a. auf die Gräber der Lemberger Professoren, auf die Opfer der Ghettoliquidierung und auf alte und neue Gräber von Häftlingen des Janowska-Lagers. Je näher man der Stadt kam, um so weniger ließ sich verbergen,was hier mit Rauch und entsetzlichem Gestank verbrannt wurde . Bei weiteren Ausgrabungen nahe Lemberg stieß man auch auf Leichen von NKWD-Massakern. Schallock verstand nicht, warum das nicht propagandistisch ausgenutzt wurde. Den Entscheidern aber schien eine genaue, von dritter Seite aus betriebene Aufklärung zu gefährlich.

Im Herbst 1943 wurde die Todesbrigade dann in den Wald von Lesiniec verlegt, um dort 33 Massengräber mit jeweils etwa 500 Toten zu beseitigen: die Opfer waren Juden, sowjetische Kriegsgefangene, Invaliden, aber auch Italiener, Franzosen, Belgier und Niederländer. Da hier die exakte Lage der Massengräber nicht bekannt war, mussten die Gefangenen „Probebohrungen“ vornehmen. Wegen der ungeheuren Zahl von einzuäschernden Leichen wurde ab September 1943 eine Knochenmühle eingesetzt für die nicht verbrannten Knochen: Maschinenführer war Moses (Moische) Korn; David Manusevych assistierte ihm.

Als sich die Anzeichen mehrten, dass das Janowska-Lager liquidiert würde, beschloss die Todesbrigade, sich zu wehren und zu fliehen. Einige Häftlinge hatten sich in ihr Schicksal ergeben, aber David Manusevych und andere wollten sich nicht kampflos umbringen lassen. Am 19.11.1943 versuchten die unbewaffneten Gefangenen auszubrechen und dabei Waffen zu erbeuten. Die Flucht gelang aber nicht wie geplant: die meisten Häftlinge der Todesbrigade wurden auf der Flucht erschossen. Eine Gruppe von 26 versteckte sich auf dem Gelände des jüdischen Friedhofs. Im Mai 1944 wurden diese Flüchtlinge von der Gestapo entdeckt und alle getötet. Nur zwölf Arbeitshäftlinge der Lemberger Todesbrigade erlebten das Ende des Krieges – unter ihnen David Manusevych.

Nach dem Einmarsch der Roten Armee untersuchte eine Außerordentliche Sowjetische Kommission die Nazi-Verbrechen. Diese Kommission misstraute anfangs den Überlebenden – wer überlebt hatte, musste nach stalinistischer Denke ein Kollaborateur sein. Aber die Vielzahl übereinstimmender Berichte, die Öffnung der von den Zeugen genau lokalisierten Massengräber und schließlich die Existenz dieser eigentümlichen Maschine zum Mahlen der Knochen überzeugte die Kommission. Der Bericht des Überlebenden David Manussewitsch (Manusevych) wurde 1946 in den Nürnberger Prozessen als Beweismittel Nr. 491 eingeführt (Protokoll des 59. Tages, Hauptverhandlung, 14.2.1946, Nachmittagssitzung).

Kurzbiographie David Manusevych

[EN] In the spring of 1942, SS officer Paul Blobel was assigned a secret mission, the „Sonderaktion 1005“. The Allies had announced that they would document all Nazi crimes and bring them before an international court after the war. Therefore all traces of the mass murders were to be removed. All those involved were obliged to maintain absolute secrecy.

The commandos of Action 1005 operated from the Baltic to the Balkans. In mid-June 1943, a command led by SS-Oberscharführer Schallock began this diabolical work in the Janowska camp in Lemberg. There were three mass graves on the camp grounds alone and 60 scattered around the camp. Initially 75, later up to 130 strong Jewish prisoners were selected. Anyone who refused or became ill was immediately shot. 70 Schutzpolizisten took over the guarding.

Blobel had ordered that the prisoner squads be liquidated every two weeks and replaced by new prisoners. This was what happened with the first two prisoner detachments. However, because he could not keep to his time schedule, Schallock turned to Blobel: a permanent detachment would be more effective, would not have to be retrained every time, and should only be shot after the work in the respective area of operations had been completed. Blobel agreed. This third group of prisoners included Leon Weliczker, Moses Korn, Heinrich Chamaides, Max Hoenig and David Manusevych.

The Gestapo had produced maps that determined the location of most of the corpse fields fairly accurately. These mortuary fields were removed one by one. During these months, the graves of Lviv professors, victims of the ghetto liquidation and old and new graves of Janowska Camp inmates were found, among others. The closer they came to the city, the less it was possible to hide what has been burned here with smoke and horrible stench. During further excavations near Lviv, the bodies of NKVD massacres were also discovered. Schallock did not understand why this was not propagandistically exploited. The decision-makers, however, thought that a precise investigation by a third party was too dangerous.

In the autumn of 1943, the death brigade was then moved to the Lesiniec forest to remove 33 mass graves, each containing about 500 dead: the victims were Jews, Soviet prisoners of war, invalids, but also Italians, French, Belgians and Dutch. As the exact location of the mass graves was not known here, the prisoners had to carry out „test drillings“. Because of the enormous number of corpses to be cremated, a bone mill was used from September 1943 on for the unburned bones: The machine operator was Moses (Moische) Korn; David Manusevych assisted him.

When there were increasing signs that the Janowska camp was being liquidated, the death brigade decided to defend itself and flee. Some prisoners had surrendered to their fate, but David Manusevych and others did not want to be killed without a fight. On 19.11.1943 the unarmed prisoners tried to break out and seize weapons. But the escape did not succeed as planned: most of the prisoners of the death brigade were shot while trying to escape. A group of 26 hid on the grounds of the Jewish cemetery. In May 1944 these refugees were discovered by the Gestapo and all were killed. Only twelve labour prisoners of the Lviv Death Brigade experienced the end of the war – among them David Manusevych.

After the invasion of the Red Army, an Extraordinary Soviet Commission investigated Nazi crimes. This commission initially distrusted the survivors – whoever survived had to be a collaborator according to Stalinist thinking. But the commission was convinced by the large number of concurring reports, the opening of the mass graves precisely located by the witnesses and finally the existence of this peculiar machine for grinding bones. The report of the survivor David Manussewitch (Manusevych) was introduced in 1946 in the Nuremberg Trials as evidence no. 491 (minutes of the 59th day, main hearing, 14.2.1946, afternoon session).

short biography David Manusevych

[PL] Wiosną 1942 r. oficer SS Paul Blobel został przydzielony do tajnej misji „Sonderaktion 1005“. Alianci zapowiedzieli, że wszystkie zbrodnie nazistowskie będą dokumentowane, a po wojnie przedstawione międzynarodowemu trybunałowi. Dlatego wszelkie ślady masowych mordów musiały zostać usunięte, a wszyscy biorący w tym udział zobowiązani do zachowania absolutnej tajemnicy.

Komanda działające w ramach Akcji 1005 operowały od Bałtyku po Bałkany. W połowie czerwca 1943 r. jedno takie komando pod dowództwem SS-Oberscharführera Schallocka rozpoczęło tę diaboliczną pracę w obozie Janowska we Lwowie. Na terenie samego obozu znajdowały się trzy masowe groby i 60 rozproszonych wokół niego. Początkowo wybrano 75, później aż 130 silnych więźniów żydowskich. Każdy, kto odmówił udziału lub zachorował, został natychmiast rozstrzelany. Dozór nad więźniami przejęło 70 funkcjonariuszy Schupo.

Blobel nakazał likwidowanie więźniów z komand co dwa tygodnie i zastępowanie ich nowymi więźniami. Tak było w przypadku dwóch pierwszych grup. Ponieważ jednak Schallock nie mógł dotrzymać swojego harmonogramu, zwrócił się do Blobela: Stałe komando byłoby bardziej skuteczne, nie musiano by je za każdym razem przyuczać, a powinno zostać rozstrzelane dopiero po zakończeniu prac na danym obszarze działania. Blobel się zgodził. Do tej trzeciej grupy więźniów należeli Leon Weliczker, Moses Korn, Heinrich Chamaides, Max Hoenig i David Manusevych.

Gestapo opracowało mapy, które dość dokładnie określiły położenie większości pól zwłok. Miejsca te były odkopywane jedno po drugim. W ciągu miesięcy odnaleziono m.in. groby lwowskich profesorów, ofiar likwidacji getta oraz stare i nowe groby więźniów obozu Janowska. Im bliżej było do miasta, tym mniej można było ukryć to, co tu spalano, z powodu dymu i strasznego smrodu. Podczas dalszych wykopalisk w pobliżu Lwowa odkryto również ciała z masakr NKWD. Schallock nie rozumiał, dlaczego nie wykorzystano tego propagandowo. Decydenci uznali

jednak, że dokładne dochodzenie przeprowadzone przez stronę trzecią byłoby zbyt niebezpieczne.

Jesienią 1943 r. Brygada Śmierci została przeniesiona do Lasu Lesinieckiego w celu usunięcia 33 masowych grobów, z których każdy zawierał około 500 zmarłych: ofiarami byli Żydzi, jeńcy sowieccy, inwalidzi, ale także Włosi, Francuzi, Belgowie i Holendrzy. Ponieważ dokładna lokalizacja masowych grobów nie była tu znana, więźniowie musieli wykonać „próbne wykopy“. Ze względu na ogromną ilość zwłok do spalenia, od września 1943 r. wykorzystywano młyn do kości, tych które nie zostały całkowicie spalone : operatorem maszyny był Mojżesz (Moische) Korn; asystował mu David Manusevych.

Gdy pojawiało się coraz więcej oznak planowanej likwidacji obozu Janowska, Brygada Śmierci postanowiła się bronić i uciekać. Część więźniów poddała się swojemu losowi, ale Dawid Manusewicz i inni nie chcieli zostać zabici bez walki. W dniu 19.11.1943 r. nieuzbrojeni więźniowie próbowali uwolnić się i przy tym zdobyć broń. Ucieczka nie przebiegła jednak zgodnie z planem: większość więźniów Brygady została zastrzelona podczas próby ucieczki. Grupa 26 osób ukryła się na terenie cmentarza żydowskiego. W maju 1944 r. Gestapo odkryło uciekinierów i wszyscy zostali zabici. Tylko dwunastu więźniów lwowskiej Brygady Śmierci dożyło końca wojny – wśród nich Dawid Manusewycz.

Po wkroczeniu Armii Czerwonej, Nadzwyczajna Komisja Sowiecka zbadała zbrodnie nazistowskie. Komisja ta początkowo nie ufała ocalałym – ten, kto przeżył, musiał być, w myśl stalinowskiego myślenia, kolaborantem. Komisję przekonała jednak duża liczba zbieżnych sprawozdań, otwarcie masowych grobów dokładnie zlokalizowanych przez świadków i wreszcie istnienie tej swoistej maszyny do mielenia kości. Raport ocalałego Dawida Manussewitscha (Manuszewicza) został przedstawiony w 1946 roku w procesach norymberskich jako dowód nr 491 (protokół z 59. dnia, rozprawa główna, 14.2.1946, sesja popołudniowa).

krótka biografia Davida Manusevycha

The captured bone mill
(BArch_digital_B162_Janowska-007, soviet tab page)

Józef Lipman (1931)

 – Text / Tekst in Deutsch / English / Polski

[DE] Józef Lipman, Mensch, Jude, der statt eine schöne Kindheit zu erleben tagtäglich in dem von Deutschen besetzten Borysław um sein Leben kämpfen musste, hat den Holocaust überlebt. Nach dem Krieg ist er mit seinen Eltern nach Wałbrzych (Waldenburg) übersiedelt. In seine Geburtsstadt, die so sehr mit den Erinnerungen an schlimmste Erlebnisse verbunden ist, ist er erst nach 68 Jahren zurückgekommen, begleitet von Aktiven der Aktion Sühnezeichen Friedensdienste (ASF). Seine berührende Kindheitsgeschichte wurde dann Thema in der Ausstellung „Eine Geschichte von Vernichtung und Überleben. Der Holocaust im galizischen Erdölrevier.“

Kurzbiographie    Kurzbiographie Jozef Lipman
Erinnerungen an eine unkindliche Kindheit  Rede in Görlitz 2007

After the war: student in Wroclaw

2015 Boryslaw

2010: Józef with Klaus

[EN] Józef Lipman, human being: a Jew, who instead of living a beautiful childhood had to fight for his life every day in the German-occupied Borysław, survived the Holocaust. After the war he moved with his parents to Wałbrzych (Waldenburg). He did not return to his native town, which is so closely linked to the memories of the worst experiences, until after 68 years, accompanied by activists of the Action Reconciliation Service for Peace (ARSP/ASF). His touching childhood story then became a topic in the exhibition „A Story of Destruction and Survival. The Holocaust in the Galician Oil Belt“.

Short biography  short biography Jozef Lipman
Memories of a lost childhood  speech in Goerlitz 2007

[PL] Józef Lipman, człowiek, Żyd, który zamiast cieszyć się pięknym dzieciństwem musiał w okupowanym przez Niemców Borysławiu, codziennie walczyć o swoje życie, ale przeżył. Po wojnie został wraz z rodzicami przesiedlony do Wałbrzycha. Do miasta urodzenia, które tak mocno łączy się z najstraszniejszymi przeżyciami, wrócił po raz pierwszy dopiero po 68 latach. Towarzyszyli mu w czasie tej wizyty aktywiści z Akcji Znaku Pokuty Służby dla Pokoju (ASF). Jego poruszająca historia wojenna stała się tematem wystawy ”Historia Zagłady i przeżycia. Holokaust w Galicyjskim Okręgu Naftowym”.

Krótka biografia    Krótka biografia Józefa Lipmana
„Wspomnienia straconego dzieciństwa“    Wystąpienie w Görlitz 2007 r.

Alfred Schreyer (1922-2015)

Alfred with his parents

After the war

 

 

 

 

 

 

 

 – Text / Tekst in Deutsch / English / Polski

[DE] „Der letzte Jude von Drohobytsch“ – so lautet der Titel eines sehenswerten Films von Paul Rosdy über Alfred Schreyer, den letzten Vorkriegsjuden dieser galizischen Stadt, Schüler des Schriftstellers und Malers Bruno Schulz. Vater, Mutter und viele Verwandten wurden während der Nazi-Herrschaft ermordet – er selbst überlebte Zwangsarbeit, Konzentrationslager und Todesmarsch. Nach dem Krieg wurde er Sänger und Violonist in einem Kinofoyer-Orchester, und Musiklehrer. Seine russische Frau Ludmilla hielt auch während der antisemitischen Repressionen in der Sowjetunion zu ihm. Nach dem Ende der Sowjetunion blieb er in Drohobycz, während seine Kinder nach Deutschland auswanderten. Seine völkerverbindenden Konzerte in Polen, der Ukraine, Deutschland und anderen Ländern machten ihn berühmt: Alfred Schreyer sprach und sang in Jiddisch, Ukrainisch, Polnisch, Deutsch, Russisch und Hebräisch. Er war in einer Person heimatverbundener Jude, Kosmopolit und Humanist. Welch ein Leben, was für ein Mensch!
Kurzbiographie Alfred Schreyer
Schreyer über die Massenerschiesungen im Bronnitzer Wald
Konzert 2010 in Berlin

[EN] The last Jew of Drohobytsch“ is the title of a worth seeing film by Paul Rosdy about Alfred Schreyer, the last pre-war Jew in this Galician city, a pupil of the writer and painter Bruno Schulz. Father, mother and many relatives were murdered during the Nazi regime – he himself survived forced labor, concentration camps and death marches. After the war he became a singer and violonist in a cinema foyer orchestra, and music teacher. His Russian wife Ludmilla also stood by him during anti-Semitic repressions in the Soviet Union. After the end of the Soviet Union he stayed in Drohobycz while his children emigrated to Germany. His people-uniting concerts in Poland, Ukraine, Germany and other countries made him famous: Alfred Schreyer spoke and sang in Yiddish, Ukrainian, Polish, German, Russian and Hebrew. He was a Jew, cosmopolitan and humanist in one person. What a life, what a person!
short biography Alfred Schreyer
The mass shootings in the Bronica Forest
Alfred Schreyer sings the Polish tango in Lviv, 2007   

[PL] „Ostatni Żyd z Drohobycza“ to tytuł wartego obejrzenia filmu Paula Rosdy’ego o Alfredzie Schreyerze, ostatnim przedwojennym Żydzie w tym galicyjskim mieście, uczniu pisarza i malarza Brunona Schulza. Ojciec, matka i wielu krewnych zostało zamordowanych w czasach reżimu nazistowskiego – on sam przeżył pracę przymusową, obozy koncentracyjne i Marsz Śmierci . Po wojnie został wokalistą i skrzypkiem orkiestry filmowej i nauczycielem muzyki. Jego rosyjska żona Ludmilla wspierała go również podczas antysemickich represji w Związku Radzieckim. Po rozpadzie Związku Radzieckiego pozostał w Drohobyczu, chociaż jego dzieci wyemigrowały do Niemiec. Sławę przyniosły mu jednoczące narody koncerty w Polsce, na Ukrainie, w Niemczech i innych krajach: Alfred Schreyer mówił i śpiewał w języku jidysz, ukraińskim, polskim, niemieckim, rosyjskim i hebrajskim. Był Żydem, kosmopolitą i humanistą w jednej osobie. Co za życie, co za człowiek!
krótka biografia Alfreda Schreyera
Masowe rozstrzelania w Lesie Bronickim
Koncert w Krakowie, 2011 r.

Abiturzeugnis 1940

1949 Heirat Alfred und Ludmilla

06/2014: Besuch bei Alfred Schreyer

2015

 

Chaim Segal (1929-2016)

Boryslaw, 1944: Exhumierung

Cover „Chaim heißt Leben“

 – Text / Tekst in Deutsch / English / Polski

[DE] Die Kindheit Chaim Segals endete plötzlich, als die deutsche Wehrmacht 1941 in Boryslaw einmarschierte. 70 Jahre lang konnte und wollte er nicht über seine Erlebnisse sprechen, um niemanden zu belasten. Mit 83 Jahren brach er sein Schweigen – seine Kinder und Enkelkinder „müssen wissen, was geschehen ist, denn sie gehören zu der Generation, die die Zukunft friedlich gestalten soll“.   Kurzbiographie Chaim Segal

[EN] Chaim Segal’s childhood ended suddenly when the German Wehrmacht invaded Boryslaw in 1941. For 70 years he could not and did not want to talk about his experiences in order not to burden anyone. At the age of 83 he broke his silence – his children and grandchildren „must know what happened, because they belong to the generation that is to shape the future peacefully“.  short biography Chaim Segal

[PL] Dzieciństwo Chaima Segala zakończyło się nagle, gdy w 1941 roku niemiecki Wehrmacht wkroczył do Borysławia. Przez 70 lat nie mógł i nie chciał mówić o swoich przeżyciach, aby nikogo nimi nie obciążać. W wieku 83 lat przerwał milczenie – jego dzieci i wnuki “ powinny wiedzieć, co się stało, ponieważ należą do pokolenia, które ma pokojowo kształtować przyszłość“.   krótka biografia Chaim Segal

Bernard Mayer (1928-)

 – Text / Tekst in Deutsch / English / Polski

[DE] Bernard Mayer überlebte den Holocaust in Drohobycz: die Zwangsarbeit in den Städtischen Werkstätten und das Versteck in einem Erdbunker unter dem Haus des Ukrainers Ivan Bur. Sein Buch „Entombed“ (Lebendig begraben) ist ein eindrucksvoller und detaillierter Bericht eines Überlebenden.  Kurzbiographie Bernard Mayer

[ENBernard Mayer survived the Holocaust in Drohobycz: forced labor in the municipal workshops and hiding in an earth bunker under the house of the Ukrainian Ivan Bur. His book Entombed is an impressive and detailed account of a survivor.  short biography Bernard Mayer

[PL] Bernard Mayer przeżył Holokaust w Drohobyczu: najpierw pracując przymusowo w Warsztatach Miejskich, a potem ukrywając się w bunkrze ziemnym pod domem Ukraińca Iwana Bura. Jego książka „Entombed“ ( Pogrzebany za życia) jest poruszającą i szczegółową kroniką tego czasu, pisaną przez człowieka, któremu udało się przeżyć  krótka biografia Bernard Mayer