The Holocaust in the Galician Oil Belt

Kategorie: Polizei und SS (Seite 1 von 3)

Polizei- und SS-Apparat. In den besetzten Gebieten Teil des kolonialen Herrschaftsystems

Günter Kahlenberg: funkcjonariusz policji kryminalnej, kryminalista

[PL] Berlin, Grünberg, Kraków, Drohobycz …

Urodzony w Berlinie w 1916 roku, Günter Kahlenberg dorasta w skromnych warunkach, uczęszcza do szkoły z umiarkowanym powodzeniem, a następnie uczy się zawodu hydraulika. Wydaje się niepozorny, ale ma wielką potrzebę uznania. Nie ma jeszcze dwudziestu lat, gdy wstępuje do regimentu „Generał Göring“. Jest to stowarzyszenie policyjne, założone przez Hermanna Göringa w czasach, gdy był pruskim ministrem spraw wewnętrznych, a później nazwane jego imieniem. Było ono częścią siły domowej (Hausmacht) Göringa w rywalizacji z nazistowskimi bossami, którego członkowie rekrutowali się głównie z organizacji nazistowskich i Hitlerjugend. Członkowie regimentu zostali wychowani na radykalnych nazistów i antysemitów, a także przeszli szkolenie wojskowe jeszcze przed inwazją na Polskę. W lutym 1939 r. Günter Kahlenberg zostaje przeniesiony do straży granicznej w Schwerten w powiecie Grünberg (Śląsk). Od początku inwazji na Polskę we wrześniu 1939 r. pełni funkcję policjanta sił okupacyjnych. Jako początkujący funkcjonariusz policji kryminalnej nie zdał w grudniu 1940 roku pierwszego egzaminu zawodowego- jego powtórzenie będzie możliwe dopiero za dwa lata. Nie przeszkadza to jednak w zatrudnieniu go jako policjanta Służby Bezpieczeństwa.

W marcu 1941 roku zostaje przeniesiony do policji bezpieczeństwa w „stolicy“ Generalnego Gubernatorstwa w Krakowie. Tutaj poznaje Anneliese Ehlert, sekretarkę, urodzoną w 1918 roku, która pracuje dla Organizacji Todt jako stenotypistka. Günter Kahlenberg podczas inwazji na Związek Radziecki i okupacji Galicji pełni słuzbę jako funkcjonariusz Policji Bezpieczeństwa ; początkowo w oddziale terenowym w Stanisławowie, później zostaje przeniesiony do oddziału w Drohobyczu. Namawia Anneliese do przeniesienia się razem z nim. W nowym miejscu pracuje ona jako sekretarka, najpierw w biurze ekonomicznym administracji powiatowej (Kreishauptmannschaft), później w biurze Hoch-Tief w Drohobyczu. Mimo jego zalotów, nie biorą ślubu: Anneliese coraz bardziej dystansuje się od narzeczonego. Günter Kahlenberg nie wyróżnia się szczególną gorliwością i osiągnięciami w służbie, lubi tylko dużo mówić, ale w akcjach przeciwko Żydom jest zawsze na czele. Eduard Jurkschat, który służy jako kierowca w policji bezpieczeństwa, nazywa Kahlenberga bardzo niebezpiecznym człowiekiem, który brał udział we wszystkich masowych mordach. Śledztwo i lista jego udziału w zabójstwach nie istnieje, ponieważ Kahlenberg już nie żył, kiedy wreszcie w połowie lat 60-tych XX wieku prowadzono dochodzenia prokuratorskie przeciwko członkom Sipo Drohobycz za brutalne zbrodnie narodowego socjalizmu. Oskarżany jest również o kradzież na dużą skalę żydowskiego mienia, w tym futra dla swojej matki, zegarków i diamentów. Na czas od początku 1944 r. do końca wojny Kahlenberg zostaje przeniesiony do Werony we Włoszech – powody i okoliczności nie są jednak znane.

Behrendt – von Platen

Zgodnie z własnymi deklaracjami, na początku lipca wyrusza do Berlina, dokąd przybywa 15 lipca 1945 roku. Jako funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa w Drohobyczu znajduje się na liście zbrodniarzy wojennych: zostaje aresztowany i 16 lipca 1945 roku przesłuchany na posterunku policji kryminalnej Berlin-Bohnsdorf 233 RZ (strefa radziecka). Protokół ujawnia mieszankę fikcji i prawdy, którą przesłuchujący przyjmują za prawdę. Od marca 1941 do końca 1943 roku, jak twierdzi, przebywał na służbie wewnętrznej w krakowskiej policji kryminalnej – ani słowa o swoim przydziale w dystrykcie Galicji, Stanisławowie i Drohobyczu. Twierdzi natomiast, że musiał towarzyszyć kilku transportom zbiegłych i schwytanych robotników przymusowych i że podczas jednego z tych transportów pozwolił uciec 45 więźniom. Z tego powodu, jak twierdzi, wszczęto przeciwko niemu postępowanie karne za niedbałą opiekę nad więźniami i dlatego ostatecznie przeniesiono go do Włoch. Następnie rozbudowuje swoją legendę jako antyfaszysta: twierdzi, że 20 grudnia 1944 roku dołączył w Weronie do partyzantów. Nie ma na to żadnego dowodu – opowiada swoją historię i zakłada, że nie będzie podejrzanym, a historia zostanie dobrze przyjęta przez śledczych.

Po przesłuchaniu 17 lipca 1945 r. zostaje przekazany Armii Czerwonej w Berlinie-Grünau. Trzy dni później udało mu się stamtąd uciec. Z jakiegoś` powodu, jego krewni nie chcieli mieć z nim nic wspólnego. O godz. 17.00 21 lipca ciotka informuje strażnika o miejscu pobytu poszukiwanego Güntera Kahlenberga, który zostaje następnie aresztowany na skrzyżowaniu ulic Greifswalder Strasse i Danziger Strasse. Na posterunku policji, gdzie został zabrany, panuje oczywiście chaos: powód aresztowania nie wydaje się znany, Kahlenberg nie ma żadnych dokumentów, a jego dane osobowe nie są dalej sprawdzane. Do księgi przyjęć wpisuje się jako Günter Behrendt, mieszkający przy 31 Swinemünder Strasse z „panną von tak czy owak“ (z listu szefa policji kryminalnej Berlin-Bohnsdorf do wydziału śledczego Berlin-Treptow, 30 lipca 1945). Fräulein von sowieso“ nie jest znana pod podanym adresem. Dalsze dochodzenia i nadzór nad rodzicami pozostają bezowocne: Günter Kahlenberg zaginął.

W dniu 23 listopada urzędnik w urzędzie stanu cywilnego w Herne odnotowuje zgon Güntera von Platen, dyplomowanego inżyniera, pod numerem ewidencyjnym 1921/45. Według miejskiej policji kryminalnej von Platen urodził się w Berlinie 15 listopada 1914 roku, był żonaty i mieszkał w Wewer nr 232 koło Paderborn. Po napadzie z bronią w ręku von Platen zmarł 17 listopada wieczorem o 21:45 w wyniku postrzału w szyję z prawej strony, połączonego z niewydolnością oddechową i krążeniową, w Szpitalu Sankt-Marien w Herne. W następnym roku przed Sądem Okręgowym w Bochum wszczęto postępowanie przeciwko Schellbergowi m.in. w sprawie rabunku ulicznego – w toku tego postępowania ustalono, że dyplomowany inżynier Günter von Platen był w rzeczywistości Günterem Kahlenbergiem.

Krótka biografia Guntera Kahlenberga

Źródła: Bundesarchiv, Personalunterlagen BDC; LASH Abt. 352.4 Bd. 1737, Bl. 2155-2157; Bd. 1760, Personalunterlagen Kahlenberg; Bd. 1731, Bl. 414; Bd. 1734, Bl. 1326

Günter Kahlenberg: criminal police officer and criminal

[EN] Berlin, Grünberg, Krakau, Drohobycz …

Born in Berlin in 1916, Günter Kahlenberg grows up in humble circumstances, attends school with moderate success and then completes an apprenticeship as a plumber. He appears inconspicuous, but has a great need for recognition. He is not yet twenty years old when he joins the „General Göring“ regiment. This police organisation, founded by Hermann Göring during his time as Prussian Minister of the Interior and later named after him, was part of Göring’s house power in the competition with Nazi bigwigs and recruited mainly from Nazi organisations and the Hitler Youth. The members of the regiment were raised to be radical National Socialists and anti-Semites and received military training even before the invasion of Poland. In February 1939 Günter Kahlenberg was transferred to the border police in Schwerten in the district of Grünberg (Silesia). Right from the beginning of the invasion of Poland in September 1939, he is deployed as a police officer for the occupying forces. As a prospective criminal police officer, he fails the first examination in December 1940 – a repetition is only possible after two years. However, this did not prevent his deployment as a security policeman.

In March 1941, he was transferred to the security police in Krakow, the „capital“ of the Generalgouvernement. Here he meets Anneliese Ehlert, a secretary born in 1918, who works for the Organisation Todt as a stenotypist. Günter Kahlenberg is deployed as a security policeman during the invasion of the Soviet Union and the occupation of Galicia. Initially at the Stanislau field office, he is later transferred to the Drohobycz field office (security police). He persuades Anneliese Ehlert to follow him. She works as a secretary, first in the economic office of the county administration (Kreishauptmannschaft), later in the Hoch-Tief office in Drohobycz. Despite his advances, they do not marry: she distances herself more and more inwardly from her fiancé. Günter Kahlenberg does not stand out for his particular zeal and achievements on duty – he likes more to make big speeches. But he is at the forefront of operations against Jews. Eduard Jurkschat, who serves as a driver for the security police, calls Kahlenberg a very dangerous fellow who was involved in all mass murders. There is no investigation or list of his involvement in the murders, as Kahlenberg was no longer alive when a public prosecutor in Germany finally started an investigation into National Socialist crimes of violence against members of the Sipo Drohobycz in the mid-1960s. He is also accused of having looted Jewish property on a large scale, including a fur coat for his mother, watches and diamonds. From the beginning of 1944 until the end of the war, Kahlenberg was deployed in Verona in Italy – the reasons and circumstances for his transfer are not known.

Behrendt – von Platen

According to his own statements, he sets off for Berlin at the beginning of July, where he arrives on 15 July 1945. As a security policeman in Drohobycz, he is on a war crimes list: he is arrested and interrogated on 16 July 1945 in the Berlin-Bohnsdorf 233 RZ (Soviet zone) criminal police station. The transcript reveals a mixture of fiction and truth that he served up to the interrogators. From March 1941 to the end of 1943, he claims to have been on internal duty with the criminal police in Krakow – not a word about his deployment in the district of Galicia, in Stanislau and Drohobycz. Instead, he claims that he had to accompany several transports of escaped and recaptured forced labourers and that he allowed 45 prisoners to escape during one of these transports. Because of this, he claims, criminal proceedings were brought against him for negligent guarding of prisoners, and that is why he was transferred to Italy. Then he expands on his legend as an anti-fascist: in Verona he claims to have joined the partisans on 20 December 1944. He has no proof – he tells a story that he assumes will make him unsuspicious and be well received by the investigators.

After interrogation, he was handed over to a Red Army commando in Berlin-Grünau on 17 July 1945. Three days later he managed to escape from there. For whatever reason, his relatives wanted nothing to do with him. On 21 July in the afternoon at 5 p.m., his aunt informs a security guard of the whereabouts of the wanted Günter Kahlenberg, who is then seized on the street corner Greifswalder Straße / Danziger Straße. In police station 67, where he is taken, there is obviously chaos: the reason for the arrest does not seem to be known, Kahlenberg has no papers and his personal details are not checked further. He enters himself in the admission book as Günter Behrendt, who lives at Swinemünder Straße 31 with a „Fräulein von sowieso“ (from a letter from the head of the Berlin-Bohnsdorf criminal police to the Berlin-Treptow criminal investigation department, 30 July 1945). A „Fräulein von sowieso“ is unknown at the address mentioned. Further enquiries and surveillance of the parents remain fruitless: Günter Kahlenberg has disappeared.

On 23 November, an official at the registry office in Herne records the death of Günter von Platen, a graduate engineer, under register no. 1921/45. According to the municipal criminal police, von Platen was born in Berlin on 15 November 1914, was married and lived in Wewer no. 232 near Paderborn. After an armed robbery, von Platen died on 17 November in the evening at 9:45 p.m. in the Sankt-Marien-Hospital in Herne as a result of a bullet in the right neck, combined with respiratory and circulatory failure. In the following year, proceedings 4 Kls 51/46 were opened against Schellberg and others for street robbery at the Bochum Regional Court – in the course of these proceedings it was revealed that the graduate engineer Günter von Platen was in fact Günter Kahlenberg.

short biography Günter Kahlenberg

Sources: Bundesarchiv, Personalunterlagen BDC; LASH Abt. 352.4 Bd. 1737, Bl. 2155-2157; Bd. 1760, Personalunterlagen Kahlenberg; Bd. 1731, Bl. 414; Bd. 1734, Bl. 1326

Günter Kahlenberg: Kriminalpolizist, Krimineller

[DE] Berlin, Grünberg, Krakau, Drohobycz …

Der 1916 in Berlin geborene Günter Kahlenberg wächst in einfachen Verhältnissen auf, besucht die Schule mit mäßigem Erfolg und macht dann eine Lehre als Installateur. Er wirkt unauffällig, hat aber ein großes Geltungsbedürfnis. Er ist noch keine zwanzig Jahre alt, als er dem Regiment „General Göring“ beitritt. Dieser Polizeiverband, von Hermann Göring in seiner Zeit als preußischer Innenminister gegründet und später nach ihm benannt, gehörte zur Hausmacht Görings in der Konkurrenz der Nazi-Größen und rekrutierte sich vor allem aus NS-Organisationen und der Hitlerjugend. Die Mitglieder des Regiments wurden zu radikalen Nationalsozialisten und Antisemiten erzogen und schon vor dem Überfall auf Polen militärisch ausgebildet. Im Februar 1939 wird Günter Kahlenberg zur Grenzpolizei nach Schwerten im Kreis Grünberg (Schlesien) überstellt. Direkt ab Beginn des Überfalls auf Polen im September 1939 wird er als Polizist der Besatzungsmacht eingesetzt. Als angehender Kriminalpolizist fällt er im Dezember 1940 bei der I. Fachprüfung durch – eine Wiederholung ist erst nach zwei Jahren möglich. An einem Einsatz als Sicherheitspolizist hindert das aber nicht.

Im März 1941 wird er zur Sicherheitspolizei in die „Hauptstadt“ des Generalgouvernements, Krakau, versetzt. Hier lernt er die 1918 geborene Sekretärin Anneliese Ehlert kennen, die für die Organisation Todt als Stenotypiystin arbeitet. Günter Kahlenberg wird als Sicherheitspolizist beim Überfall auf die Sowjetunion und der Besetzung Galiziens eingesetzt. Anfangs bei der Außenstelle in Stanislau wird er später zur Außenstelle Drohobycz versetzt. Er überredet Anneliese Ehlert, ihm zu folgen. Sie arbeitet als Sekretärin zunächst im Wirtschaftsamt der Kreishauptmannschaft, später in dem aus vier Angestellten bestehenden Büro von Hoch-Tief in Drohobycz. Trotz seines Werbens heiraten sie nicht: sie distanziert sich innerlich mehr und mehr von ihrem Verlobten. Günter Kahlenberg fällt nicht durch besonderen Eifer und Leistungen im Dienst auf, führt nur große Reden, aber bei Einsätzen gegen Juden ist er immer vorne dabei. Eduard Jurkschat, der als Fahrer bei der Sicherheitspolizei dient, nennt Kahlenberg einen ganz gefährlichen Burschen, der bei allen Massenmorden mitgeschossen habe. Eine Untersuchung und Auflistung seiner Mordbeteiligungen existiert nicht, da Kahlenberg nicht mehr am Leben war, als endlich Mitte der 60er-Jahre staatsanwaltliche Ermittlungen wegen nationalsozialistischer Gewaltverbrechen gegen Angehörige der Sipo Drohobycz geführt wurden. Auch wird ihm vorgeworfen, in großem Umfang jüdischen Besitz geraubt zu haben, darunter einen Pelzmantel für seine Mutter, Uhren und Brillanten. Von Anfang 1944 bis zum Kriegsende wird Kahlenberg in Verona in Italien eingesetzt – die Gründe und Umstände zu seiner Versetzung sind nicht bekannt.

Behrendt – von Platen

Nach eigenen Angaben begibt er sich Anfang Juli auf den Weg nach Berlin, wo er am 15. Juli 1945 eintrifft. Als Sicherheitspolizist in Drohobycz steht er auf einer Kriegsverbrecherliste: er wird festgenommen und am 16.7.1945 im Kriminalrevier Berlin-Bohnsdorf 233 RZ (sowjetische Zone) vernommen. Das Protokoll enthüllt eine Mischung aus Dichtung und Wahrheit, die er den Vernehmern auftischt. Von März 1941 bis Ende 1943 will er im Innendienst bei der Kriminalpolizei in Krakau gewesen sein – kein Wort von seinem Einsatz im Distrikt Galizien, in Stanislau und Drohobycz. Stattdessen behauptet er, dass er mehrere Transporte von geflüchteten und wieder ergriffenen Zwangsarbeitern begleiten musste und er bei einem dieser Transporte 45 Gefangene flüchten ließ. Deshalb sei ein Strafverfahren wegen fahrlässiger Gefangenenbewachung gegen ihn eingeleitet worden, und deshalb sei er schließlich nach Italien versetzt worden. Dann baut er seine Legende als Antifaschist weiter aus: in Verona will er sich am 20.12.1944 den Partisanen angeschlossen haben. Belege hat er keine – er erzählt eine Geschichte, von der er annimmt, dass sie ihn unverdächtig macht und bei den Ermittlern gut ankommt.

Nach der Vernehmung wurde er am 17.Juli 1945 einem Kommando der Roten Armee in Berlin-Grünau übergeben. Drei Tage später gelingt es ihm, von dort zu fliehen. Aus welchen Gründen auch immer: seine Verwandten wollen nichts mit ihm zu tun haben. Am 21. Juli nachmittags um 17 Uhr informiert seine Tante einen Wachmann über den Aufenthaltsort des gesuchten Günter Kahlenbergs, der dann an der Straßenkreuzung Greifswalder Straße – Danziger Straße festgenommen wird. In dem Polizeirevier 67, in das er eingeliefert wird, herrscht offensichtlich Chaos: der Anlass der Festnahme scheint nicht bekannt zu sein, Kahlenberg hat keine Papiere, und seine Personalien werden nicht weiter geprüft. Er trägt sich in das Aufnahmebuch als Günter Behrendt ein, der in der Swinemünder Straße 31 bei einem „Fräulein von sowieso“ wohne (aus einem Schreiben des Leiters der Kriminalpolizei Berlin-Bohnsdorf an die Kriminalinspektion Berlin-Treptow, 30.7.1945). Ein „Fräulein von sowieso“ ist an der genannten Adresse unbekannt. Weitere Nachforschungen und die Überwachung der Eltern bleiben ergebnislos: Günter Kahlenberg ist verschwunden.

Am 23. November beurkundet ein Beamter beim Standesamt in Herne unter der Register-Nr. 1921/45 den Tod des Diplom-Ingenieurs Günter von Platen. Nach Angaben der Städtischen Kriminalpolizei wurde von Platen am 15.11.1914 in Berlin geboren, war verheiratet und wohnte in Wewer Nr. 232 bei Paderborn. Nach einem bewaffneten Raubüberfall war von Platen am 17. November abends um 21:45 an den Folgen eines Halssteckschusses rechts, verbunden mit Atem- und Kreislaufversagen, im Sankt-Marien-Hospital in Herne verstorben. Im nächsten Jahr wird beim Landgericht Bochum das Verfahren 4 Kls 51/46 gegen Schellberg u.a. wegen Straßenraubs eröffnet – im Zuge dieses Verfahrens wird ermittelt, dass es sich bei dem Diplom-Ingenieur Günter von Platen in Wirklichkeit um Günter Kahlenberg handelte.

Kurzbiographie Günter Kahlenberg

Quellen: Bundesarchiv, Personalunterlagen BDC; LASH Abt. 352.4 Bd. 1737, Bl. 2155-2157; Bd. 1760, Personalunterlagen Kahlenberg; Bd. 1731, Bl. 414; Bd. 1734, Bl. 1326

Drohobycz – Plaszów – Brünnlitz … and then?

Passport photo Alexander Goldwasser

Passport photo Regina Goldwasser

[ENThe Alexander Goldwasser family

Alexander Goldwasser was born in 1883 in Krakow and graduated as a civil engineer from the University of Lviv in 1911. Like many Galician Jews, he venerated the Austrian Emperor Franz Joseph, who had granted civil liberties to the Jews. Before beginning his studies, Alexander had served a voluntary year in the military. During the First World War he was posted to the Italian front for two years and then to the military construction department in Krakow. After the war Alexander founded a family with the ten years younger Regina Renia Mangel from Zakopane: on 15.01.1920 his son Marcel was born, on 27.03.1921 his daughter Dola. From 1919 on, Alexander Goldwasser built up an existence as an independent civil engineer in Drohobycz. He was a respected, socially committed member of the Jewish community and urban society. Jews were not treated in the Municipal Hospital; the pre-war Jewish hospital was in a desolate condition and was about to close. Alexander Goldwasser was elected to the committee which, after four years of hard work, successfully managed the reconstruction of the hospital. Central heating was installed, twenty beds were added, and proper equipment was provided. In the fall of 1938, the hospital was returned to the Jewish community. It was designed by the engineer Goldwasser, who also directed the building’s renovation from start to finish.” (Rothenberg, https://www.jewishgen.org/yizkor/drohobycz/dro095.html)

Passport photo Marcel Goldwasser

Goldwasser’s children were healthy, hard-working and intelligent. His son Marcel studied in Lemberg from 1935. Under the circumstances of the time, the Goldwassers were a happy family in secure conditions, living in the centre of Drohobycz at Markthallengasse 2 (uliczka Hali Targowej). Their situation only changed abruptly with the Soviet occupation in 1939: as a „bourgeois“ Alexander was threatened with deportation to Siberia. But with the German occupation from 1 July 1941 onwards, an even greater disaster began for the family.

Following the German invasion

Immediately after the German invasion, a pogrom in Drohobycz, tolerated by the Wehrmacht, raged in Drohobycz, which was mainly perpetrated by incited Ukrainians as revenge against the „Jewish Bolsheviks“. Jews became outlawed, could be hunted, tortured and forced to do any kind of work. From July to the end of October 1941 Alexander Goldwasser had to work as a construction expert for the gendarmerie platoon stationed in Drohobycz. In the meantime, the German military administration had been replaced by a „civilian“ occupation administration and a department „Labour Deployment for Jews“ had been set up at the Employment Office. On 22.11.1941 about 250 sick and disabled Jews were summoned by the employment office and shot in the forest of Bronica, a few kilometres from the town. Being able to work, having a job and demonstrating qualifications required by the occupying forces became essential for survival. It was not difficult for Alexander as an engineer – from November 1941 he was assigned to work at the State Sawmills, which operated five or six sawmills. But now another problem threatened him: Dr. Nitsche, the head of the labour department of the governor of the district of Galicia, had announced on 20.9.1941 that all Jews from the age of 14 to 60 were subject to compulsory labour. Alexander Goldwasser, however, was approaching the age of sixty and would soon be among the superfluous „old people“ who were threatened with extermination. Therefore Alexander changed his date of birth – from 23.1.1883 to 23.11.1888.

In March 1942 he was assigned to Keramische Werke, also known as Klinker-Zement and Dachowczarnia. The Jews who had a job were pulled out of the ghetto in autumn 1942 and barracked in camps: Alexander Goldwasser, who until then had been allowed to live privately with his family in the ghetto, had to move to the labour camp of the Keramische Werke, which consisted of Wehrmacht barracks for the between 850 and 1,000 workers. We know from daughter Dola that in the summer of 1942, as a student, she took part in a rehabilitation course at the Jewish hospital in Drohobycz and worked and slept at the Hyrawka garden farm set up by the German chief of regional agriculture Eberhard Helmrich; son Marcel worked as a carpenter in the sawmill I (Hyrawka) and stayed overnight at his work site. Once a week the family was allowed to visit their father in the camp.

Starting in May 1943, after the Warsaw Ghetto Uprising, Himmler urged that the extermination of the Jews be completed soon. The SS and police leader of Galicia, Katzmann, then gave Helmrich the order to hand over 50 of his 90 Jews with an R-passport to the forced labour camp of the Keramische Werke: one of them was Marcel Goldwasser, who thus joined his father in the same camp. (The Hyrawka camp was liquidated in June 1943 – Helmrich had previously managed to accommodate further Jews from the garden farm at the South Refinery and in a Carpathian Oil car repair shop)

Forced labour camps Keramische Werke and Karpathen Oil

The time spent together by father and son at the Keramische Werke lasted only briefly – until 25 August 1943, a Wednesday. Himmler had already given the instruction on 22.7.1943 that all Jewish forced labourers should also be „pulled out“ of armament factories, i.e. destroyed. Only the Karpathen-Öl AG had succeeded in obtaining a special permit for its Jewish skilled workers. Theobald Thier, Fritz Katzmann’s successor as SS and police leader in Galicia, wanted to prove himself as a strong SS leader as soon as he took office: he did not care that Klinker-Zement had previously been classified as important for the war and that it belonged to the SS economic empire. At dawn, the Ceramics Works camp was surrounded by a large police force (security police, Drohobycz police, Russian and Baltic camp guards and Ukrainian police). The 900 or so inmates were escorted to the Drohobycz court building and then pressed into cells of up to 80 people. In the evening, SS-Untersturmführer Friedrich Hildebrand – commander of the forced labour camps in the Drohobycz region since 1 August 1943 – appeared and read out the names of about 90 people who had been designated for the Karpathen-Öl AG labour camp in Drohobycz. Hildebrand recognised Alexander Goldwasser: he had been introduced to him by Minkus, his predecessor as camp commander. When Hildebrand saw Alexander Goldwasser, he separated him, as he did with his son Marcel, who had a student card from the Technical University of Lemberg. Those selected were taken to the forced labour camp Drohobycz of the Karpathen-Öl AG: there Hildebrand, with the help of the Jewish labour deployment leader Weintraub, selected about forty „superfluous“ workers of the Karpathen-Öl AG, mostly women, for „compensation“. „The group of ’superfluous‘ Jewish workers was led to the camp gate, where the defendant [Hildebrand] handed them over to the SS members who were standing by and who brought them to the Drohobycz prison to join the Jewish people who were being held there. The next morning, these innocent Jewish people were loaded onto trucks, driven to the forest near Bronica and all shot.” (Judgment of the Bremen jury court, 6.5.1953, p. 68). The shootings in the Bronica forest were commanded by Gabriel, the „Judenreferent“ of the Gestapo Drohobycz. Among those murdered were Regina and Dola Goldwasser, Alexander’s wife and daughter. Only Alexander and his son Marcel were still alive.

Father and son tried to stay together. The lists of Jewish employees and workers employed by the Karpathen-Öl, which the management had to deliver regularly, include Alexander Goldwasser as a graduate civil engineer and Marcel Goldwasser as a technical draughtsman in the refinery East and Technical Management. After the removal of all the Jewish forced labourers of the Carpathian oil, the management of the refinery in Drohobycz sent a list of the 47 engineers, chemists, inventors and specialists who were particularly missing to the head office in Lviv: Alexander Goldwasser was named as a special engineer in the construction office for the design of the new plant of the Galician refineries, and Marcel Goldwasser as a special technical draughtsman for designs of the new plants. It was of no use, however: on 13 April 1944 the forced labour camps of Karpathen-Öl AG in Boryslaw and Drohobycz were surrounded by SS and police units and all those who could be caught were driven into railway wagons.

Goldwasser in Plaszow List

From Plaszów to Brünnlitz

On 14 April, the 1,022 Jewish forced labourers of the Carpathian Oil – 245 women and 777 men – arrived at the Krakow-Plaszów concentration camp. The camp commander Hildebrand had promised them work in Carpathian Oil plants in western Galicia, and the management had expected this too until shortly before. The horror of the „Carpathian Jews“ was accordingly great when their train slowly entered the concentration camp: a huge camp surrounded by an electrically charged double barbed-wire fence with a moat, 13 watchtowers with MP riflemen and searchlights, a guard team of Trawniki and SS; loud dog barking and commandos roaring from megaphones received them. Camp leader was the brutal SS-Untersturmführer Amon Göth, whose morning pleasures included shooting at working prisoners. Most prisoners had to work for the SS company Deutsche Ausrüstungswerke (DAW). A subcamp of the concentration camp was located at Lipowa Street in Krakow: there, tinware and later only ammunition was produced for Oskar Schindler’s Deutsche Emailwarenfabrik (DEF).

As the front came closer, plans and lists for the evacuation of the camp were feverishly drawn up, including the lists for the Schindler factory in Brünnlitz. One of the typists typing such lists was Hilde Berger, who had also arrived in Plaszów by the transport on 14 April. When she realised that the Schindler list obviously offered greater chances of survival, she wrote herself and some names she knew from Boryslaw and Drohobycz on the Schindler list; other names were given by Josef Feiner. She could only add a few names of Jews who did not work for Schindler without attracting attention. Finally, twelve names of Jews of the transport from Drohobycz and Boryslaw were on the list – whether they were all inserted by Hilde Berger or some got on the list by other means is not known. Even the name Ignacy Klinghoffer (Igor Kling) from Boryslaw, who had arrived by another transport, was finally on the list.

In October 1944 the male „Schindler Jews“ were taken to the Groß-Rosen concentration camp for quarantine. Schindler had to bribe more SS officials until the journey finally led to Oskar Schindler’s factory in Brünnlitz, in Czechia.

After liberation: where to go?

On May 9, 1945, the Schindler Jews were liberated: none of them had been beaten or murdered in Brünnlitz during this period, although the SS guards had always threatened to do so. While the others rescued left in the following weeks, Alexander and Marcel stayed in Brünnlitz: 62-year-old Alexander was traumatised and ill. In October, father and son arrived in the US zone in Germany and passed through several DP camps: in Cham, Schwandorf, Traunstein, Bad Wörishofen. They did not want to return to Poland, where they had lost everything, but their declared goal, leaving for Palestine, was not possible for a long time. While Marcel resumed his studies, Alexander took care of the professional training of young Jewish survivors who wanted to emigrate. From 1946 to 1948 he was director of the Institute of WORLD ORT (Organisation – Reconstruction – Training) in Munich, a non-governmental organisation which had already been founded in Russia in 1880 as a society for craft and agricultural work for Jews. In the post-war years, many people willing to emigrate were trained by the ORT, especially in Bavaria. Alexander ended this activity at the age of 65.

In 1950 a former Jewish forced labourer in Bremen recognised the former camp commander Hildebrand in the open street and reported him to the police: Hildebrand was arrested and a trial against him was prepared. On 19 May 1951, Alexander and Marcel Goldwasser were questioned by the examining judge Dr. Penning in Munich as witnesses in this first Hildebrand trial. Alexander Goldwasser described how he unsuccessfully tried to get his wife and daughter spared through the refinery director Höchsmann and the camp commander Hildebrand. He was promised this, but not fulfilled. In the trial against Hildebrand in 1953, these statements were not taken into account. After his testimony Alexander Goldwasser collapsed – he refrained from reading his testimony again. Both witnesses were sworn in at their request, as they were about to emigrate. From 1952 onwards, father and son lived in Tel Aviv.

short biography Alexander Goldwasser

Twelve survivors: From Plaszow to Brünnlitz

Main Sources:

Arolsen Archives (AA), ITS documents on Alexander and Marcel Goldwasser
Entry list KL Plaszow 14.4.1944 from Drohobycz and Boryslaw, AA, 1.1.19.1/2059000/ITS Digital Archive, Arolsen Archives
shindler’s list, 
https://de.wikipedia.org/wiki/Liste_von_Schindlerjuden#K
Testimonies of Alexander and Marcel Goldwasser, in: Hildebrand-Prozess, 1.2.7.8,/9039400/ITS Digital Archive, Arolsen Archives
Urteil Schwurgericht Bremen gegen Friedrich Hildebrand, 6.5.1953, AA, 1.2.7.8/9039500/ITS Digital Archive, Arolsen Archives
Andrea Übelhack, Briefe aus einem vergessenen Koffer. 
http://www.judentum.net/kultur/schindler.htm
Pohl, Dieter, „Schindler, Oskar“ in: Neue Deutsche Biographie 22 (2005), S. 791-792 [Online-Version]; URL: https://www.deutsche-biographie.de/pnd118755102.html#ndbcontent
Shmuel Rothenberg, Drohobycz between the Two World Wars; https://www.jewishgen.org/yizkor/drohobycz/dro095.html

 

Gertrude Landau (1920-)

Text / Tekst in Deutsch / English / Polski

[DE] Sekretärinnen bei der Gestapo

Die kriegerische Expansion des Dritten Reiches führte zu einem großen Bedarf an Sekretärinnen und Stenotypistinnen im Reich und in den besetzten Gebieten – in der Besatzungsverwaltung, bei Unternehmen, und bei SS und Polizei. Die jungen Frauen, die sich bewarben, waren meist ledig, abenteuerlustig und ehrgeizig. Frauen, die sich bei der Gestapo bewarben, zeichnete nach Wendy Lower ein ganz besonderes Profil aus; „Die meisten waren NSDAP-Mitglieder oder schon vor ihrer Tätigkeit im Osten in Parteiorganisationen aktiv. Es handelte sich um ernsthafte, selbstsichere Frauen, die sich vom Gestapo-Gebäude nicht einschüchtern ließen, einem Ort, an den Deutsche einbestellt wurden und von denen viele nicht mehr nach Hause zurückkehrten. Diese Frauen hingegen betrachteten die Gestapo-Zentrale als attraktiven Arbeitsplatz. Die Bezahlung war besser als anderswo, und in diesem berüchtigten Gebäude konnte man sich vielleicht sogar sicherer fühlen als außerhalb.“ (Lower, Hitlers Helferinnen, S. 80f.). Zu diesen Frauen gehörte die achtzehnjährige Gertrude Segel, die 1938 eine Stelle als Bürokraft in der neu errichteten Gestapo-Zentrale in Wien antrat.

Ein rassischer Makel

Für die Einstellung bei der Gestapo mussten SS-Rasseexperten ihren rassischen Wert beurteilen. Gertrude Segel war klein, hatte braune Augen und dichtes dunkelbraunes Haar – entsprach also gar nicht dem angestrebten nordischen Idealtypus. Ein SS-Arzt bescheinigt ihr Züge der „dinarischen Rasse“. Der Rassentheoretiker Hans F. Günther hatte diese Rasse (nach dem dinarischen Gebirge zwischen Kroatien und Bosnien benannt) so charakterisiert; sie zeichne sich aus durch Stolz, Heimattreue, Verlässlichkeit und kaufmännische Begabung. In der Wertigkeit der Rassen stand die „nordische Rasse“ ganz oben, dann kamen die westische (mediterrane), die ostische (alpine) und die dinarische Rasse – aber diese galt noch als eine südöstliche Variante des „arischen“ Menschentypus. Nun entsprach keiner der nationalsozialistischen Führer im Aussehen dem nordischen Typus, insbesondere nicht Hitler, Himmler und Goebbels. Doch für solche Fälle konnte man dann etwas vom Geist und der Seele der nordischen Rasse fabulieren, die das minderwertige körperliche Erscheinungsbild kompensieren. Gertrude Segel bescheinigte man ein „offenes, aufrichtiges Wesen“ und sie behauptete, eine ordentliche Hausfrau, sparsam und mütterlich zu sein. „Sekretärinnen wie Block und Segel waren keine gewöhnlichen Büroangestellten. Wenn sie die Überprüfung durch die SS-Experten im Hinblick auf äußere Erscheinung, Stammbaum und Charakter bestanden hatten, durften sich diese jungen Frauen in Himmlers Hauptquartieren in Berlin und Wien als vollwertige Mitglieder einer sich herausbildenden Elite betrachten, Der Weg zum Erfolg konnte auch den Dienst im Osten beinhalten, und viele meldeten sich freiwillig nach Polen, ins Baltikum und in die Ukraine.“ (Lower, S. 84). Gertrude Segel zog es im Februar 1941 nach Radom, wo sie für den Befehlshaber der Sicherheitspolizei und des Sicherheitsdienstes (BdS) arbeiten sollte.

Mit Felix Landau in Drohobycz

In Radom begann sie eine Affaire mit Felix Landau, einem verheirateten SS-Hauptscharführer, aber hielt auch weiter Verbindung zu ihrem Verlobten, einem Wehrmachtssoldaten aus Wien. Felix Landau brach darauf hin die Beziehung ab und trat einem Einsatzkommando der SS bei, die ab dem 2.7.1941 in Lemberg als Mördertruppe wütete. Eine Gruppe des Einsatzkommandos in der Stärke von etwa 15-20 SS-Leuten traf am 7.7.1941 in Drohobycz ein – diese Gruppe wurde dann umgebildet zu einer Außendienststelle der Sicherheitspolizei und des SD in der Region Drohobycz (Kreise Drohobycz, Stryj und Sambor). Felix Landau wurde zum Leiter des Arbeitseinsatzes der Juden bestimmt und bezeichnete sich selbst als „Judengeneral“. In diesen Wochen schrieb er in Tagebuchform an Gertrude Segel: er schilderte die „harte Arbeit“ als Mordschütze und bestürmte sie, zu ihm nach Drohobycz zu ziehen. Sie wurde von Radom nach Drohobycz versetzt und lebte ab Ende 1941 mit Felix Landau und seinem Sohn Dieter in einer Villa in Drohobycz zusammen.

Am 24. März 1960 berichtete der jüdische Überlebende Hans-Joachim Badian in einer Zeugenvernehmung in der Deutschen Botschaft in London über Felix Landau: „Ich habe den Beschuldigten zum ersten Male einige Wochen nach der deutschen Besetzung gesehen. Der Ort Truskawiec war damals nicht von deutschen Truppen besetzt, sondern von einer ukrainischen Hilfsmiliz bewacht … Eines Tages wurden die jüdischen Bewohner Truskawiecs zusammengerufen, es erschien der Beschuldigte in Gestapo-Uniform (nicht SS-Uniform) … Wir erklärten ihm, dass die ukrainische Miliz uns völlig ausgeplündert hätte. Der Beschuldigte war hierüber sehr empört und erklärte, dass die Ukrainer dazu kein Recht gehabt hätten, da das gesamte jüdische Eigentum der ausschließlichen Verfügung der Gestapo unterstände. Ich mußte anschließend mit ihm als Dolmetscher in das Milizlokal gehen, wo der Beschuldigte den anwesenden etwa 20 Milizleuten zunächst durch mich erklären ließ, weswegen sie anschließend bestraft würden – nämlich wegen der unberechtigten Beschlagnahme des jüdischen Eigentums – und sie anschließend fürchterlich verprügelte. Die Ukrainer mußten alsdann das jüdische Eigentum wieder herbeischaffen, es wurde dann … in die Wohnung des Beschuldigten von mir abtransportiert.“ (Protokoll Badian, S. 2f.). Badian fuhr ab diesem Zeitpunkt ein bis zwei Mal die Woche nach Drohobycz, um Verpflegungsrationen für die jüdische Bevölkerung von Truskawiec abzuholen. „Bei diesen Fahrten nahm ich auf dem Hinwege jeweils einige der wertvollsten Sachen des Eigentums der Juden in Truskawiec, wie Pelze, Bilder, Porzellanservice, Stoffe … mit … [die ich alle] in seiner Privatwohnung abzuliefern hatte. Die Wohnung befand sich in der Janastraße“ (ebda.). So wie in Truskawiec bereicherte sich Felix Landau auch am jüdischen Eigentum anderer Orte, und die von Felix und Gertrude bewohnte Villa wurde zu einer wahren Schatzkammer: regelmäßig schickten sie ihr Raubgut heim nach Österreich.

Felix und Gertrude waren auch für ihre rauschenden Feste bekannt, vor allem die Trinkgelage, die sie in der Reithalle feierten. Um Juden zu beschäftigen und ihr Leben zeitweise zu retten, hatte Naftali Backenroth Landau die Idee einer Reithalle unterbreitet, die Landau bereitwillig aufgriff. Bei einem dieser Feste gab Gertrude auf dem Tisch ein Bauchtanzeinlage, und als sie „vom Tisch heruntergeholt wurde, ging sie von Hand zu Hand und die Gestapokollegen betasteten sie eine ganz hübsche Zeit.“ (Aussage Jakob Goldsztein, zit. In Lower, S. 180): dabei verlor Gertrude eine Goldkette, die Landau bei einem Massaker konfisziert und Gertrude geschenkt hatte. Die Goldkette wurde nicht mehr gefunden. Bei einem Verhör am nächsten Tag lag Gertrude im Büro auf einem Sofa. Plötzlich schrie sie Goldsztein an: „Stell dich nicht so blöd, du Saujud, du hast die Kette genommen“. Landau bekam einen Wutanfall und prügelte auf Goldsztein ein. Später stellte sich heraus, dass ein SS-Mann, der mit Gertrude geflirtet hatte,die Kette an sich genommen hatte.

Am 14. Juni 1942 spielen Gertrude und Felix auf dem Balkon ihrer Villa Karten. Gertrude begann dann, mit dem Gewehr nach Vögeln zu schießen. Eine Gruppe jüdischer Männer und Frauen, die im Garten arbeiteten, versteckten sich aus Furcht. Der etwa 55 Jahre alte Jude mit Namen Fliegner stützte sich deshalb wartend kurz auf seinen Spaten. Landau nahm Gertrude das Gewehr aus der Hand und erschoss Fliegner. Badian berichtete in seiner Vernehmung die Antwort,die ihm Felix Landau auf die Frage nach dem Grund gab: „Daraufhin erklärte mir der Beschuldigte, er habe zusammen mit der Trude [Gertrude] nach dem Mittagessen auf dem Balkon seines Hauses gesessen, während etwa 12 Juden in seinem Garten gearbeitet hätten. Er hätte ihnen bei der Arbeit zugesehen und festgestellt, daß einer von ihnen im Laufe von einer Stunde zweimal die Arbeit unterbrochen hätte. Wie ich erwiderte, das sei doch kein Grund, jemanden zu erschießen, sagte der Beschuldigte wörtlich: .’Das ist doch ganz egal, ob es eine Woche früher oder später ist Ihr werdet doch alle liquidiert.‘“ (Badian, S.5). Ein jüdisches Leben war nichts wert und man konnte sie bedenkenlos umbringen. Gertrude Landau teilte diese Haltung. Bei demselben Gespräch erzählte sie Badian, dass Felix Landau vor einiger Zeit begonnen hätte, ihr das Zielen und Schießen mit einem Revolver bezubringen, „sie hätte dann auch später mehrfach von der Wohnung aus mit diesem Revolver auf Juden geschossen, jedoch niemals getroffen.“ (Badian, S. 6)

Andere Überlebende bezeugten, dass Gertrude Landau den Tod ihrer drei Haushaltshilfen befohlen und ein jüdisches Kind zu Tode getrampelt habe. Diese Zeugenaussagen wurden nicht weiter beachtet. 1948 wurde sie bei den Ermittlungen gegen Felix Landau vernommen. Sie sei keine Kriminelle, sondern eine anständige Österreicherin, gab sie zu Protokoll, sie sei zur Vernehmung erschienen und habe alle Fragen beantwortet. Die Ermittler sollten lieber nach ihrem flüchtigen Exmann suchen. Das reichte den Behörden damals – es wurde nie gegen Gertrude Landau ermittelt.

Täterinnen waren nicht nur die Lageraufseherinnen

Wenn von Täterinnen im Holocaust die Rede ist, dann meistens nur von den Lageraufseherinnen. Es gab aber viel mehr Täterinnen, in ganz unterschiedlichen Rollen und Umfeldern. Wendy Lower untersucht in ihrem Buch mehrere Frauen, die auf sehr unterschiedliche Weise amoralisch und gewalttätig gehandelt haben, Schreibtischtäterinnen, Medizinerinnen und Pflegerinnen bei Menschenversuchen und der Euthanasie, Sadistinnen, Vollstreckerinnen. „Liesel Willhaus und Gertrude Segel verkörpern das weibliche Pendant des aus der Distanz mordenden Heckenschützen … Wie die Männer waren auch Hitlers Mörderinnen unterschiedlicher Herkunft: Sie stammten aus der Arbeiterklasse und aus wohlhabenden Kreisen, sie waren gebildet und ungebildet, katholisch und protestantisch, aus der Stadt oder aus der Provinz. In unterschiedlichem Maße wiesen sie zudem die gleichen Eigenschaften und Einstellungen auf: Gier, Antisemitismus, Rassismus und imperialistische Arroganz. Und sie waren alle jung.“ (Lower, S. 212)

Kurzbiographie Gertrude Landau

[EN] Secretaries at the Gestapo

The military expansion of the Third Reich led to a great need for typists, secretaries and stenotypists in the Reich and in the occupied territories – in the occupation administration, in companies, and in the SS and police. The young women who applied were mostly single, adventurous and ambitious. According to Wendy Lower, women who applied to the Gestapo had a very special profile; „Most of them were NSDAP members or had been active in party organizations before they were active in the East. They were serious, self-assured women who were not intimidated by the Gestapo building, a place where Germans were called up and many of whom never returned home. These women, on the other hand, considered the Gestapo headquarters an attractive place to work. The pay was better than elsewhere, and in this infamous building, one might even feel safer than outside.“ (Lower, Hitler’s Female Helpers, p. 80f.). One of these women was eighteen-year-old Gertrude Segel, who in 1938 took up a job as an office worker in the newly built Gestapo headquarters in Vienna.

A racial stigma

To be hired by the Gestapo, SS race experts had to assess their racial value. Gertrude Segel was small, had brown eyes and thick dark brown hair – so she did not correspond at all to the desired Nordic ideal type. An SS doctor attested her features of the „Dinaric race“. The race theorist Hans F. Günther had characterized this race (named after the Dinaric mountains between Croatia and Bosnia) in such a way; it is characterized by pride, loyalty to the homeland, reliability and commercial talent. The „Nordic race“ was at the top of the hierarchy of races, then came the Western (Mediterranean), the Eastern (Alpine) and the Dinaric race – but this was still considered a southeastern variant of the „Aryan“ type of human being. Now none of the National Socialist leaders corresponded in appearance to the Nordic type, especially Hitler, Himmler and Goebbels. But for such cases one could then fabulate something of the spirit and soul of the Nordic race to compensate for the inferior physical appearance. Gertrude Segel was attested an „open, sincere nature“ and she claimed to be a proper housewife, thrifty and motherly. „Secretaries like Block and Segel were not ordinary office workers. Once they had passed the examination of the SS experts in terms of outward appearance, pedigree and character, these young women were allowed to consider themselves full members of an emerging elite in Himmler’s headquarters in Berlin and Vienna. The road to success could also include service in the East, and many volunteered to go to Poland, the Baltic States and the Ukraine„. (Lower, p. 84). Gertrude Segel moved to Radom in February 1941, where she was to work for the commander of the Security Police and Security Service (BdS).

With Felix Landau in Drohobycz

In Radom, she began an affair with Felix Landau, a married SS-Hauptscharführer, but also kept in touch with her fiancé, a Wehrmacht soldier from Vienna. Felix Landau broke off the relationship and joined an SS Einsatzkommando, which raged in Lemberg from 2 July 1941 as a murder squad. A group of the Einsatzkommando in the strength of about 15-20 SS men arrived in Drohobycz on 7 July 1941 – this group was then transformed into a field office of the Security Police and the SD in the Drohobycz region (Drohobycz, Stryj and Sambor counties). Felix Landau was appointed head of the work deployment of the Jews and called himself a „Jewish General“. During these weeks he wrote in diary form to Gertrude Segel: he described the „hard work“ as a murderer and urged her to move to him in Drohobycz. She was transferred to Drohobycz by Radom and from the end of 1941 lived together with Felix Landau and his son Dieter in a villa in Drohobycz.

On March 24, 1960, the Jewish survivor Hans Joachim Badian reported on Felix Landau in a witness interrogation at the German Embassy in London: „I saw the accused for the first time a few weeks after the German occupation. The village of Truskawiec wasn’t occupied by German troops at the time, but was guarded by a Ukrainian auxiliary militia … One day the Jewish inhabitants of Truskawiec were called together, the accused appeared in Gestapo uniform (not SS uniform) … We explained to him that the Ukrainian militia had completely looted us. The accused was very indignant about this and explained that the Ukrainians had no right to do so, as all Jewish property was at the exclusive disposal of the Gestapo. I then had to go with him as an interpreter to the militia location, where the accused first had me explain to the 20 or so militia members present why they were subsequently being punished – namely for the unauthorized confiscation of Jewish property – and then beat them terribly. The Ukrainians then had to retrieve the Jewish property, which was then … transported by me to the home of the accused.” (Protocol Badian, p. 2f.). From then on Badian went to Drohobycz once or twice a week to collect rations for the Jewish population of Truskawiec. „During these trips I took some of the most valuable items of property of the Jews in Truskawiec with me, such as furs, paintings, porcelain services, fabrics … to his private apartment. The apartment was located in Jana street“ (ibid.). As in Truskawiec, Felix Landau also enriched himself with Jewish property from other places, and the villa occupied by Felix and Gertrude became a real treasure trove: they regularly sent their looted property home to Austria.

Felix and Gertrude were also known for their wild parties, especially the drinking binge they celebrated in the riding hall. In order to keep Jews busy and to save their lives temporarily, Naftali Backenroth had submitted the idea of an indoor riding arena to Landau, who willingly took it up. At one of these celebrations, Gertrude gave a belly dance performance on the table, and when she was „taken down from the table, she went from hand to hand and the Gestapo colleagues groped her for a very nice time.“ (Statement by Jakob Goldsztein, quoted in Lower, p. 180): in the process, Gertrude lost a gold chain that Landau had confiscated from a massacre and given to Gertrude. The gold chain was no longer found. During an interrogation the next day Gertrude lay on a sofa in the office. Suddenly she shouted at Goldsztein: „Don’t play stupid, you Saujud, you took the chain„. Landau threw a tantrum and beat Goldsztein. Later it turned out that an SS man who had flirted with Gertrude had taken the chain.

On 14 June 1942, Gertrude and Felix are playing cards on the balcony of their villa. Gertrude then began to shoot for birds with her rifle. A group of Jewish men and women working in the garden hid out of fear. The Jewish man, called Fliegner, who was about 55 years old, leaned briefly on his spade while waiting. Landau took the rifle from Gertrude’s hand and shot Fliegner. Badian reported in his interrogation the answer that Felix Landau gave him when asked why: „The accused then explained to me that he and Trude [Gertrude] had been sitting on the balcony of his house after lunch, while about 12 Jews were working in his garden. He had watched them at work and found that one of them had interrupted work twice in the course of an hour. As I replied that that was no reason to shoot anybody, the accused literally said: ‚It doesn’t matter whether it is a week sooner or later, you will all be liquidated.” (Badian, p.5). A Jewish life was worth nothing and you could kill them without hesitation. Gertrude Landau shared this attitude. During the same conversation she told Badian that Felix Landau had begun some time ago to teach her to aim and shoot with a revolver, „she would have shot at Jews with this revolver several times later from her apartment, but never hit them.” (Badian, p. 6)

Other survivors testified that Gertrude Landau ordered the death of her three domestic helpers and trampled a Jewish child to death. These testimonies were not further considered. In 1948, she was interrogated during the investigation concerning Felix Landau. She was not a criminal, but a decent Austrian, she stated for the record that she had appeared for questioning and had answered all questions. The investigators should rather look for her fugitive ex-husband. That was enough for the authorities at the time – Gertrude Landau was never investigated.

Perpetrators were not only the camp guards

When we talk about female perpetrators of the Holocaust, it is usually only the camp wardens. But there were many more female perpetrators, in very different roles and environments. In her book Wendy Lower examines several women who acted amorally and violently in very different ways, desk perpetrators, medical and nursing staff in human experimentation and euthanasia, sadists, executors. „Liesel Willhaus and Gertrude Segel embody the female counterpart of the sniper who kills from a distance … Like the men, Hitler’s murderers were also of different origins: they dated from the working class and from wealthy circles, they were educated and uneducated, Catholic and Protestant, from the city or from the province. To varying degrees, they also shared the same characteristics and attitudes: greed, anti-Semitism, racism and imperialist arrogance. And they were all young.“ (Lower, p. 212) /Note: the quotes from Lower are own translations of the German edition of Lower, Hitlers Furies/

short biography Gertrude Landau

[PL] Sekretarki Gestapo

Wojenna ekspansja III Rzeszy doprowadziła do ogromnego zapotrzebowania na sekretarki i stenotypistki w Rzeszy i na terenach okupowanych – w administracji okupacyjnej, w firmach, w SS i Policji. Młode kobiety, które składały wniosek, były w większości samotne, żądne przygód i ambitne. Według Wendy Lower, kobiety, które zgłaszały się do Gestapo, wyróżniały się bardzo szczególnym profilem: „Większość z nich była członkami NSDAP lub działała w organizacjach partyjnych, zanim zaczęła działać na Wschodzie. Były to poważne, pewne siebie kobiety, których nie onieśmielał budynek Gestapo, miejsce, do którego wzywano Niemców, a wielu z nich nigdy z niego do domu nie wracało. Te kobiety natomiast uważały siedzibę Gestapo za atrakcyjne miejsce pracy. Wynagrodzenie było lepsze niż gdzie indziej, a w tym niesławnym budynku można się było nawet czuć bezpieczniej niż na zewnątrz.“ (Lower, Hitlers Helferinnen, str. 80f.). Jedną z tych kobiet była osiemnastoletnia Gertrude Segel, która w 1938 roku podjęła pracę jako pracownik biurowy w nowo otwartej siedzibie Gestapo w Wiedniu.

Piętno rasowe

Aby zostać zatrudnionym przez Gestapo, eksperci rasowi SS musieli wcześniej ocenić wartość rasową przyszłych pracowników. Gertrude Segel była mała, miała brązowe oczy i grube ciemnobrązowe włosy – nie odpowiadała więc w ogóle pożądanemu nordyckiemu ideałowi. Lekarz SS potwierdził u niej cechy „rasy dynarskiej“. Teoretyk Hans F. Günther tak opisał tę rasę: rasa dynarska (nazwa pochodzi od gór Dynarskich między Chorwacją a Bośnią) charakteryzuje się dumą, lojalnością wobec ojczyzny, rzetelnością i talentem handlowym. Na szczycie hierarchii ras znajdowała się ”rasa nordycka“ , potem kolejno: rasa zachodnia (śródziemnomorska), wschodnia (alpejska) i dynarska – ale uważano ją za południowo-wschodnią odmianę człowieka typu „aryjskiego“. Żaden z przywódców narodowosocjalistycznych nie odpowiadał typowi nordyckiemu, ani Hitler, ani Himmler, ani Goebbels. Jednak w takich przypadkach można było wymyślić coś o duchu i duszy rasy nordyckiej, aby zrekompensować sobie gorszy wygląd fizyczny. W Gertrudzie Segel widziano „otwartą, szczerą naturę“, a ona sama uważała się za porządną gospodynię, oszczędną i matczyną. „Sekretarki takie jak Block i Segel nie były zwykłymi pracownikami biurowymi. Po gruntownym sprawdzeniu przez ekspertów SS pod względem wyglądu zewnętrznego, rodowodu i charakteru, te młode kobiety mogły uważać się za pełnoprawne członkinie rodzącej się elity w centrali Himmlera w Berlinie i Wiedniu. Droga do sukcesu mogła obejmować także służbę na Wschodzie, a wiele z nich zgłosiło się dobrowolnie do Polski, krajów bałtyckich i na Ukrainę„. (Niżej, s. 84). Gertrude Segel przeprowadziła się do Radomia w lutym 1941 roku, gdzie miała pracować dla dowódcy Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa (BdS).

Z Feliksem Landauem w Drohobyczu

W Radomiu rozpoczęła romans z Feliksem Landauem, żonatym SS-Hauptscharführerem, chociaż też nadal utrzymywała kontakt z narzeczonym, żołnierzem Wehrmachtu z Wiednia. Felix Landau zerwał więc związek i wstąpił do Einsatzkommando SS, które od 2 lipca 1941 r. szalało we Lwowie jako oddział morderców. 7 lipca 1941 r. przybyła do Drohobycza grupa z Einsatzkommando w sile około 15-20 esesmanów – grupa ta została następnie przekształcona w biuro terenowe Policji Bezpieczeństwa i SD w rejonie Drohobycza (powiaty drohobycki, stryjski i samborski). Feliks Landau został mianowany szefem odpowiedzialnym za zatrudnianie Żydów i nazwał siebie „żydowskim generałem“. W tych tygodniach pisał, w formie dziennika, do Gertrudy Segel: opisywał „ciężką pracę“ strzelca-mordercy i nakłaniał ją do przeniesienia się do niego do Drohobycza. Gertrude przeniesiono służbowo z Radomia do Drohobycza i od końca 1941 roku mieszkała razem z Feliksem Landauem i jego synem Dieterem w willi w Drohobyczu.

24 marca 1960 r. żydowski ocalały Hans-Joachim Badian mówił o Feliksie Landau podczas przesłuchania świadków w ambasadzie niemieckiej w Londynie: „Pierwszy raz widziałem oskarżonego kilka tygodni po rozpoczęciu okupacji niemieckiej. Wieś Truskawiec nie była wówczas zajęta przez wojska niemieckie, ale była strzeżona przez ukraińską milicję pomocniczą… Pewnego dnia żydowscy mieszkańcy Truskawca zostali wezwani razem, oskarżony pojawił się w mundurze gestapo (nie SS)… Wyjaśniliśmy mu, że milicja ukraińska kompletnie nas ograbiła. Oskarżony był z tego powodu bardzo oburzony i wyjaśnił, że Ukraińcy nie mają do tego prawa, ponieważ cała żydowska własność jest do wyłącznej dyspozycji gestapo. Następnie musiałem iść z nim jako tłumacz na posterunek milicji, gdzie oskarżony najpierw kazał mi wyjaśnić około dwudziestu obecnym milicjantom, dlaczego zostaną zaraz ukarani – mianowicie za bezprawną konfiskatę mienia żydowskiego – a następnie strasznie ich pobił. Ukraińcy musieli wtedy zwrócić majątek żydowski, który wtedy … został przeze mnie przewieziony do domu oskarżonego.” (Protokół Badian, s. 2f.). Od tej pory Badian jeździł do Drohobycza raz lub dwa razy w tygodniu po racje żywnościowe dla ludności żydowskiej Truskawca. „Podczas tych wyjazdów zabierałem ze sobą najcenniejsze przedmioty należące do Żydów w Truskawcu, takie jak futra, obrazy, porcelanowe serwisy, tkaniny…[które ] musiałem dostarczyć do jego prywatnego mieszkania. Mieszkanie znajdowało się przy Janastraße“ (tamże). Podobnie jak w Truskawcu, Feliks Landau bogacił się na żydowskiej własności w innych miejscach, a willa zajmowana przez Feliksa i Gertrudę stała się prawdziwym skarbcem: regularnie wysyłali zagrabione przedmioty do domu do Austrii.

Feliks i Gertruda znani byli również z wystawnych imprez, zwłaszcza z libacji w ujeżdżalni. Aby zatrudnić Żydów i tymczasowo uratować im życie, Naftali Backenroth przedstawił Landau pomysł krytej ujeżdżalni, który ten chętnie przyjął. Podczas jednego z tych przyjęć Gertruda odstawiła na stole taniec brzucha, a kiedy została „zdjęta ze stołu, przechodziła z rąk do rąk, a koledzy z gestapo obmacywali ją przez całkiem spory czas„. (wypowiedź Jakoba Goldszteina, cytowana w „Dolnym“, s. 180): w trakcie tego zdarzenia Gertruda straciła złoty łańcuch, który Landau skonfiskował podczas masakry i przekazał Gertrudie. Złoty łańcuch już nie został odnaleziony. Podczas przesłuchania następnego dnia Gertruda leżała na sofie w biurze. Nagle krzyknęła na Goldszteina: „Nie zgrywaj głupka, ty świński Żydzie, ty wziąłeś łańcuch„. Landau wpadł w szał i i zaczął bić Goldszteina. Później okazało się, że łańcuch zabrał esesman, który flirtował z Gertrudą.

14 czerwca 1942 roku Gertruda i Feliks grają w karty na balkonie swojej willi. Następnie Gertruda zaczęła strzelać do ptaków z karabinu. Grupa żydowskich mężczyzn i kobiet pracujących w ogrodzie ukrywała się ze strachu, a 55 letni stary Żyd Fliegner, oparł się dlatego krótko na łopacie w oczekiwaniu. Landau wziął karabin z ręki Gertrudy i zastrzelił Fliegnera. Badian podał w czasie przesłuchania odpowiedź, której udzielił mu Feliks Landau na pytanie dlaczego: „Oskarżony wyjaśnił mi wtedy, że on i Trude [Gertruda] siedzieli na balkonie jego domu po obiedzie, podczas gdy w jego ogrodzie pracowało około 12 Żydów. Obserwował ich w pracy i stwierdził, że jeden z nich przerwał pracę dwa razy w ciągu godziny. Ponieważ odpowiedziałem, że to nie jest powód, by do kogokolwiek strzelać, oskarżony dosłownie powiedział: „Nie ma znaczenia, czy to będzie tydzień wcześniej czy później, wszyscy zostaniecie zlikwidowani„. (Badian, str.5). Życie żydowskie nie było nic warte i można było je zabić bez wahania. Gertruda Landau podzielała tę postawę. Podczas tej samej rozmowy powiedziała Badianowi, że Feliks Landau zaczął jakiś czas temu uczyć ją celować i strzelać z rewolweru, „strzelała potem do Żydów z tego rewolweru, ze swojego mieszkania, kilka razy, ale nigdy nikogo nie trafiła„. (Badian, s. 6)

Inne osoby, które przeżyły, zeznały, że Gertruda Landau nakazała zabicie trzech swoich pomocników domowych i zadeptała na śmierć żydowskie dziecko. Te zeznania nie były dalej rozpatrywane. W 1948 roku była przesłuchiwana w trakcie śledztwa w sprawie Feliksa Landaua. Do protokołu oświadczyła, że nie jest przestępczynią, ale przyzwoitą Austriaczką, że pojawiła się na przesłuchaniu i odpowiedziała na wszystkie pytania. Śledczy powinni raczej szukać jej zbiegłego byłego męża. To było wystarczające dla ówczesnych władz – nigdy nie prowadzono przeciw Gertrude Landau śledztwa.

Sprawczyniami były nie tylko strażniczki obozowe

Kiedy mówimy o kobietach-sprawcach Holocaustu, to zazwyczaj tylko o strażniczkach obozowych. Ale było dużo więcej sprawców płci żeńskiej, w bardzo różnych rolach i środowiskach. W swojej książce Wendy Lower bada wiele kobiet, które zachowywały się amoralnie i czyniły przemoc w bardzo różny sposób, sprawczynie zza biurka, lekarki i pielęgniarski w eksperymentowaniu na ludziach i eutanazji, sadystki, wykonawczynie poleceń „Liesel Willhaus i Gertrude Segel uosabiają kobiecy odpowiednik snajpera, który zabija z ukrycia… Podobnie jak mężczyźni, hitlerowskie zabójczynie miały również różne pochodzenie: pochodziły z klasy robotniczej i z zamożnych środowisk, były wykształcone i niewykształcone, katoliczkami i protestantami, z miasta lub prowincji. W różnym stopniu miały one również te same cechy i postawy: chciwość, antysemityzm, rasizm i imperialistyczną arogancję. I wszystkie były młode.“ (Niżej, s. 212)

Krótka biografia Gertrude Landau

Sources: Lower, Hitlers Helferinnen; JuNSV 531; statements (Badian and others) in: LASH 352.5 numbers 1734 and 1793

Photo: Lower, Hitlers Helferinnen, p. 83

Eduard Jedamzik (1901-1966)

Text / Tekst in Deutsch / English / Polski

[DE] Als Kreishauptmann im Generalgouvernement

Von Oktober 1939 an war der Jurist Eduard Jedamzik Kreishauptmann in Kielce im besetzten Polen. Nach dem Überfall auf die Sowjetunion wechselte er dann nach Galizien und wurde Kreishauptmann von Drohobycz im galizischen Erdölrevier. Kreishauptmann war die Amtsbezeichnung des Leiters einer Kreisverwaltung. Nach dem Krieg wurde von früheren Angehörigen dieser Kolonialverwaltung im besetzten Polen die Fiktion einer „sauberen“ Verwaltung verbreitet, die nichts mit der Unterdrückung der einheimischen Bevölkerung und erst recht nichts mit dem Holocaust zu tun gehabt hätte. Werfen wir deshalb einen kurzen Blick auf einige Tätigkeiten des Kreishauptmannes Eduard Jedamzik in Drohobycz.

Am 20.11.1941 untersagte Jedamzik den Juden im Kreis Drohobycz das Verlassen ihres Wohnortes bei Todesstrafe. Juden, die zuwiderhandelten, konnten sofort erschossen werden. Bei einer Besprechung der Kreishauptleute in Lemberg lobte Distriktgouverneur Lasch sein Vorgehen: er „solle die Leute ruhig weiter hart anfassen“. Als Monate später im Distrikt Juden das Verlassen des Wohnortes untersagt wurde, meldete Jedamzik triumphierend „haben wir schon lange gemacht“.

Eine Voraussetzung für Massentransporte, Selektionen und Massenmorde von Juden war ihre Ghettoisierung. Kreishauptmann Jedamzik versuchte früh, auch hier Vorreiter zu sein. Er forderte die Stadtkommissare von Drohobycz und Boryslaw mit Schreiben vom 28.11., 30.12.41 und 5.2.1942 auf, die Einrichtung jüdischer Wohnbezirke zu beschleunigen, obwohl in dieser Zeit aufgrund eines Hochwassers Hunger herrschte und eine Fleckfieber-Epidemie grassierte. Der Stadtkommissar von Boryslaw antwortete, dass aus diesen Gründen der Distriktarzt Dr. Dopheide nach einem Besuch im März die „Umsiedlung der Juden in besondere Wohnviertel“ vor Mai 1942 untersagt habe. Jedamzik aber ließ nicht locker und forderte, die Maßnahmen sobald wie möglich durchzuführen. „Auf die Belange einzelner Personen kann bei der grundlegenden Bedeutung der Angelegenheit keine Rücksicht genommen werden. Es muss jedoch versucht werden, für arische Personen auftretende Härten irgendwie auszugleichen“ (Schreiben vom 18.3.42).

Am 21.11.1941 erließ Jedamzik eine kreispolizeiliche Anordnung, die Juden „den unnützen Aufenthalt auf den Hauptstraßen der Städte und Ortschaften“ verbietet. Am 7.Mai 1942 reichte ihm auch das nicht: er will den Juden ganz allgemein die Benutzung des Bürgersteigs verbieten, da sie sich im Straßenverkehr frech und unverschämt verhalten würden. Der Stadtkommissar von Boryslaw hielt das für keine gute Idee: in Boryslaw wäre kein freches Benehmen der Juden auf den Straßen zu beobachten, und ihnen die Benutzung des Bürgersteigs zu verbieten könnte zu Verkehrsproblemen führen.

Jedamzik war skrupellos und fanatisch. Er war einer der wenigen Kreishauptleute, die nicht nur der NSDAP angehörten, sondern auch der SS, und er war damit auch dem Reichsführer-SS, Himmler, verantwortlich. Als Kreishauptmann aber war Jedamzik unfähig. Deshalb wurde er auf Betreiben der Karpathen-Öl AG am 17.6.1942 entlassen.

Jedamzik als Organisator von Massenmorden

In einer Vernehmung am 20.8.1962 behauptete Jedamzik: „Von den Judenerschießungen durch die Einsatzgruppen habe ich erst nach dem Zusammenbruch durch die Presse und Erzählungen im Lager Kenntnis erhalten. Ich war drei Jahre Kreishauptmann im Generalgouvernement. Auch dort ist mir von irgendwelchen Judenerschießungen nichts bekannt. Wenn ich selbst in meiner Eigenschaft als Kreishauptmann zu irgendeiner Zeit Befehle zu Judenerschießungen erteilt hätte, so wäre ich sicher nach dem Kriege an Polen ausgeliefert worden … Da mir aber nicht in einem Falle etwas vorgeworfen werden konnte und schon gar nicht die Erschießung von Juden, wurde ich auch durch das Spruchkammergericht [bei der Entnazifizierung] in die Gruppe V als Entlasteter eingestuft. Als Kreishauptmann … hatte ich auf die Tätigkeit der Sicherheitspolizei keinen Einfluß.“. Das ist richtig, und trotzdem gelogen. Jedamzik verschweigt nämlich dass er nicht nur Kreishauptmann, sondern auch der SS- und Polizeistandortführer in Drohobycz war. Die SS- und Polizeiführer hatten nämlich auf dem Sonderbefehlsweg Weisungsrecht gegenüber allen Polizeieinheiten. In seinem Bezirk Drohobycz, der die Kreise Drohobycz, Sambor und Stryj umfasste, war er der verantwortliche Organisator für die erste Welle von Massenerschießungen im November 1941: die Erschießung von 250 arbeitslosen Juden aus Drohobycz („Arbeitsamt-Aktion), die Erschießung von etwa 700 arbeitsunfähigen oder kranken Juden aus Boryslaw („Invalidenaktion“) und die Erschießung von etwa 800 alten, kranken und nicht arbeitsfähigen Juden in Stryj.

Anfang März 1942 war das Vernichtungslager Belzec fertiggestellt: ab Mitte März rollten die Bahnzüge nach Belzec. Die Planung dieser Massenvernichtung übernahm im Distrikt Galizien der Stab des SS- und Polizeiführers, Fritz Katzmann, in Absprache mit der Ostbahn und den SS- und Polizeioffizieren in den Kreisen und Bezirken. Jedamzik war in seiner Doppelrolle gleich zweifach beteiligt: als Kreishauptmann für die Bereitstellung der Sammelorte und Transporte, und als SS- und Polizeiführer für die Organisation durch die Sicherheitspolizei Drohobycz. Am 25.3.1942 wurden zwischen 1.000 und 1.500 überwiegend ältere Juden (mit Arbeitsgeräten und Lebensmitteln für 2 Wochen) zur Turnhalle des Sportbundes „Sokal“ in Drohobycz bestellt, die angeblich nach Pinsk „umgesiedelt“ werden sollten. Die Aktion wurde durchgeführt von einem SSPF-Kommando aus Lemberg, der Gestapo aus Drohobycz und ukrainischer Miliz. Später wurden weitere Juden aus der Umgebung, aus Boryslaw und Truskawiec, von ukrainischer Miliz zu dem Sammelort getrieben. Die „Umsiedlung“ endete in Belzec, wo alle vergast wurden.

Erschießung von Gefangenen des Einsatzkommandos 10b

Nach seiner Entlassung als Kreishauptmann und als SS- und Polizeiführer Drohobycz befand sich Jedamzik bis Ende 1942 auf dem Abstellgleis. Da 1962 Listen von Mitgliedern der Einsatzgruppe D bekannt waren, in denen der SS-Sturmbannführer Jedamzik von Dezember 1942 bis Februar 1943 dem Einsatzkommando 10B der Einsatzgruppe angehörte, musste er dafür eine Erklärung finden. Für diese Zeit erfand Jedamzik dann ein neues Märchen: „In der Folgezeit war ich völlig kaltgestellt ohne jede Beschäftigung, bis ich etwa Ende Nov[ember] 1942 vom Amt III des RSHA [Reichssicherheitshauptamt] einen neuen Auftrag bekam, eine weibliche Schreibkraft in den Kaukasus … zu bringen und von dort über das Erdölgebiet im Kaukasus zu berichten. Versorgungsmäßig wurde ich der Einsatzgruppe D zugeteilt.“ (Vernehmung 20.8.1962). Markus Roth fasst in einer Kurzbiographie Jedamziks diese Zeit so knapp zusammen: „Weihnachten1942 bis Februar 1943 beim Einsatzkommando 10b der Einsatzgruppe D. Befehligte ab Neujahr 1943 für eine Woche das Sonderkommando 10b in Naltschik und auf dem Rückzug bis Bolschoi-Tolmak. Vor dem Rückzug aus Naltschik wurden die im Hausgefängnis des Sonderkommandos Gefangenen ermordet. Mindestens 40 Männer, Frauen und Kinder fielen dem zum Opfer.“ (Roth, Herrenmenschen, S. 462)

Ein bitterer Nachtrag

Nach dem Krieg klagte Eduard Jedamzik jahrelang auf Entschädigung durch den Bayrischen Staat. Durch ein Gesetz war 1951 geregelt worden, welche Ansprüche Personen zustehen, die bei Kriegsende Beamte gewesen und seitdem nicht mehr eingestellt worden waren (Art. 131 Grundgesetz). Angehörige der Gestapo und ihre Nachkommen konnten keine Ansprüche stellen. Nach Paragraf 67 des Gesetzes sollten aber Beamte, die aus einer anderen Dienststelle zur Gestapo, Waffen-SS oder dem SD versetzt worden waren, so behandelt werden, als ob sie in ihrer ursprünglich „sauberen“ Behörde geblieben seien. SS- und Gestapo-Täter mussten jetzt nur behaupten, dass sie gar nicht wollten, sondern versetzt worden waren. So argumentierte auch Eduard Jedamzik: „Ich habe mich [1935] um die Innere Verwaltung beworben und wurde dann ohne mein Ansuchen der Geheimen Staatspolizei zugeordnet“. Er verfolgte seine Klage bis vor das Bundes-Verwaltungsgericht in Berlin. Viele Täter gelangten so wieder in den Staatsdienst oder erstritten sich Pensionen und Entschädigungen. Im Falle von Jedamzik durchkreuzten erst die Ermittlungen wegen der Morde in Naltschik dieses Vorhaben.

Grafik: Die doppelte Funktion Jedamziks in Drohobycz
Kurzbiographie Eduard Jedamzik
Zwei Meldungen Jedamziks an die SS

[EN] As County Captain in the Generalgouvernement

From October 1939 on, the lawyer Eduard Jedamzik was the county captain (Kreishauptmann) in Kielce in occupied Poland. After the invasion of the Soviet Union, he moved to Galicia and became county captain of Drohobycz in the Galician oil district. County captain was the official title of the head of a county administration. After the war, former members of this colonial administration in occupied Poland spread the fiction of a „clean“ administration, which had nothing to do with the oppression of the local population and certainly nothing to do with the Holocaust. Let us therefore take a brief look at some of the activities of county captain Eduard Jedamzik in Drohobycz.

On 20.11.1941 Jedamzik forbade the Jews in the Drohobycz county to leave their place of residence on death penalty. Jews who violated this rule could be shot immediately. At a meeting of the county captains in Lemberg, district governor Lasch praised his actions: he „should continue to treat the people hard“. When months later in the district Jews were forbidden to leave their place of residence, Jedamzik triumphantly reported „we have done this for a long time“.

A prerequisite for mass transports, selections and mass murders of Jews was their ghettoization. County captain Jedamzik tried early on to be a pioneer in this area as well. In letters dated 28 November, 30 December 1941 and 5 February 1942, he called on the city commissioners of Drohobycz and Boryslaw to speed up the establishment of Jewish residential districts, even though there was hunger and an epidemic of typhus due to a flood during this period. The Boryslaw City Commissioner replied that for these reasons, after a visit in March, the district physician Dr. Dopheide had prohibited the „resettlement of Jews in special residential districts“ before May 1942. Jedamzik, however, did not let up and demanded that the measures be carried out as soon as possible. „Given the fundamental importance of the matter, the interests of individual persons cannot be taken into consideration. However, an attempt must be made to somehow compensate for any hardships that may occur for Aryan persons“ (letter of 18.3.42).

On 21.11.1941 Jedamzik issued a county police order forbidding Jews „to stay unnecessarily on the main streets of towns and villages“. On May 7, 1942, even this was not enough for him: he wanted to forbid Jews in general to use the pavement, as they would behave impudently in traffic. The Boryslav City Commissar did not think it was a good idea: in Boryslav there would be no impertinent behaviour of Jews on the streets, and to forbid them to use the pavement could lead to traffic problems.

Jedamzik was unscrupulous and fanatical. He was one of the few district leaders who belonged not only to the NSDAP, but also to the SS, and he was thus also responsible to the Reichsführer-SS, Himmler. But as county captain Jedamzik was incapable. Therefore he was dismissed at the instigation of the Karpathen-Öl AG on 17.6.1942.

Jedamzik as organizer of mass murders

In an interrogation on August 20, 1962, Jedamzik claimed: „I only learned of the shooting of Jews by the Einsatzgruppen after the collapse through the press and stories in the camp. I was county captain in the Generalgouvernement for three years. There, too, I am not aware of any shootings of Jews. If I myself, in my capacity as county captain, had given orders to shoot Jews at any time, I would certainly have been extradited to Poland after the war… But since I could not be accused of anything, and certainly not of the shooting of Jews, I was also classified by the Spruchkammergericht [court of appeal] as a person exonerated in Group V [of denazification]. As county captain … I had no influence on the activities of the Security Police.“ That’s right, and still a lie. Jedamzik is hiding the fact that he was not only county captain, but also the SS- and police leader in Drohobycz. The SS- and police leaders had the right to give orders to all police units by special orders. In his Drohobycz region, which included the Drohobycz, Sambor and Stryj counties, he was the responsible organizer of the first wave of mass executions in November 1941: the shooting of 250 unemployed Jews from Drohobycz („Labour Office Action“), the shooting of about 700 Jews from Boryslaw who were unfit for work or sick („Invalidenaktion“), and the shooting of about 800 old, sick and unfit for work Jews in Stryj.

At the beginning of March 1942, the Belzec death camp was completed: from mid-March, trains rolled into Belzec. The planning of this mass extermination was carried out in the Galician district by the staff of the SS and police leader, Fritz Katzmann, in consultation with the Ostbahn and the SS and police officers in the counties and regions. Jedamzik was involved in his double role in two ways: as county captain for the provision of assembly points and transports, and as SS and police leader for the organization by the Security Police Drohobycz. On 25 March 1942, between 1,000 and 1,500 mostly elderly Jews (with work equipment and food for 2 weeks) were ordered to the gymnasium of the sports association „Sokal“ in Drohobycz, who were supposed to be „resettled“ to Pinsk. The action was carried out by a SSPF command from Lviv, the Gestapo from Drohobycz and Ukrainian militia. Later, other Jews from the surrounding area, from Boryslaw and Truskawiec, were driven to the collection point by Ukrainian militia. The „resettlement“ ended in Belzec, where everyone was gassed.

Execution of prisoners of the Einsatzkommando 10b

After his dismissal as county captain and as SS- and police leader Drohobycz, Jedamzik was on the siding until the end of 1942. Since in 1962 lists of members of Einsatzgruppe D were known in which SS-Sturmbannführer Jedamzik was a member of Einsatzkommando 10B of the Einsatzgruppe from December 1942 to February 1943, he had to find an explanation for this. Jedamzik then invented a new fairy tale for this period: „In the following period I was completely out of work without any occupation until about the end of Nov[ember] 1942, when I was given a new assignment by Office III of the RSHA [Reich Security Main Office] to take a female typist to the Caucasus … and to report from there on the oil area in the Caucasus. I was assigned to Einsatzgruppe D.“ (Interrogation 20.8.1962) In a short biography of Jedamzik, Markus Roth summarizes this time so briefly: „Christmas 1942 to February 1943 with Einsatzkommando 10b of Einsatzgruppe D. Commanded from New Year’s Day 1943 for one week the Sonderkommando 10b in Naltschik and on the retreat to Bolschoi-Tolmak. Before the retreat from Naltschik the prisoners in the house prison of the Sonderkommando were murdered. At least 40 men, women and children were murdered. (Roth, Herrenmenschen, p. 462)

A bitter addendum

After the war, Eduard Jedamzik sued for years for compensation from the Bavarian State. In 1951, a law had been passed to regulate the rights of persons who had been civil servants at the end of the war and had not been employed since (Article 131 of the German Grundgesetz). Members of the Gestapo and their descendants could not make any claims. According to Article 67 of the Act, however, civil servants who had been transferred from another department to the Gestapo, Waffen-SS or SD were to be treated as if they had remained in their originally „clean“ authority. SS and Gestapo perpetrators now only had to claim that they did not want to go, but had been transferred. Eduard Jedamzik also argued: „I applied for the Internal Administration [1935] and was then assigned to the Secret State Police without my application. He pursued his complaint to the Federal Administrative Court in Berlin. Many perpetrators ended up back in the civil service or won pensions and compensation. In the case of Jedamzik, only the investigation of the murders in Naltschik thwarted this plan.

Graphic: The double function of Jedamzik in Drohobycz
Short biography Eduard Jedamzik
Two messages from Jedamzik to the SS personnel office

[PL] Jako kapitan powiatu w Generalnym Gubernatorstwie

Od października 1939 r. adwokat Eduard Jedamzik był kapitanem powiatu kieleckiego (Kreishauptmann) w okupowanej Polsce. Po inwazji na Związek Radziecki przeniósł się do Galicji i został kapitanem powiatu Drohobycz w galicyjskim okręgu naftowym. Kapitan powiatu był oficjalnym tytułem szefa administracji powiatu. Po wojnie byli członkowie tej kolonialnej administracji w okupowanej Polsce szerzyli fikcję „czystej“ administracji, która nie miała nic wspólnego z uciskiem miejscowej ludności, a na pewno nie miała nic wspólnego z Holocaustem. Przyjrzyjmy się więc pokrótce niektórym działaniom kapitana powiatu Eduarda Jedamzika w Drohobyczu.

W dniu 20.11.1941 r. Jedamzik, pod karą śmierci, zakazał Żydom z Drohobycza opuszczania miejsca zamieszkania. Żydzi, którzy naruszyli tę zasadę, mogli zostać natychmiast rozstrzelani. Na spotkaniu kapitanów okręgów we Lwowie gubernator dystryktu Lasch chwalił jego działania: „powinien nadal tak twardo traktować ludzi“. Gdy miesiące później w dystrykcie zakazano Żydom wychodzenia z domów, Jedamzik triumfalnie meldował „robiliśmy to od dawna“.

Warunkiem koniecznym dla masowych transportów, selekcji i masowych mordów Żydów była ich gettoizacja. Kapitan powiatu Jedamzik wcześnie próbował być pionierem również w tej dziedzinie. W pismach z 28 listopada, 30 grudnia 1941 r. i 5 lutego 1942 r. wezwał komisarzy miejskich Drohobycza i Borysława do przyspieszenia tworzenia żydowskich dzielnic mieszkaniowych, mimo że w tym okresie panował głód i epidemia tyfusu spowodowana powodzią. Borysławski Komisarz Miejski odpowiedział, że z tych powodów, po wizycie w marcu, lekarz okręgowy dr Dopheide zakazał “ przesiedlania Żydów do specjalnych dzielnic mieszkaniowych“ przed majem 1942 roku. Jedamzik jednak nie dał za wygraną i zażądał jak najszybszego przeprowadzenia tych działań. „Biorąc pod uwagę fundamentalne znaczenie tej sprawy, interesy poszczególnych osób nie mogą być brane pod uwagę. Należy jednak starać się jakoś zrekompensować trudy, które mogą wystąpić u Aryjczyków“ (pismo z 18.3.42).

21.11.1941 r. Jedamzik wydał polecenie policji powiatowej zakazujące Żydom „bezużytecznego przebywania na głównych ulicach miast i wsi“. 7 maja 1942 r. nawet to mu nie wystarczało: chciał zakazać Żydom w ogóle korzystania z chodnika, bo zachowywali się bezczelnie i bezwstydnie w ruchu ulicznym. Komisarz miejski Borysławia nie uważał tego za dobry pomysł: w Borysławiu nie zauważono bezczelnego zachowania się Żydów na ulicach, a zakazanie im korzystania z chodnika może doprowadzić do problemów z ruchem drogowym.

Jedamzik był fanatykiem i bez skrupułów. Jako jeden z nielicznych przywódców okręgów należał nie tylko do NSDAP, ale także do SS, a tym samym podlegał również Reichsführerowi-SS, Himmlerowi. Jednak Jedamzik był niekompetentny jako kapitan powiatu. Dlatego też na interwencję Karpathen-Öl AG w dniu 17.6.1942 r. został zwolniony z pracy.

Jedamzik jako organizator masowych morderstw

W przesłuchaniu z 20 sierpnia 1962 r. Jedamzik stwierdził: „O rozstrzeliwaniu Żydów przez Einsatzgruppen dowiedziałem się z prasy i opowieści w obozie dopiero po upadku (Rzeszy). Byłem dowódcą okręgu w Generalnym Gubernatorstwie przez trzy lata. Tam też nie miałem żadnych informacji o rozstrzeliwaniach Żydów. Gdybym jednak kiedyś wydał rozkaz rozstrzelania Żydów jako kapitan powiatu, na pewno zostałbym po wojnie poddany ekstradycji do Polski… Ale ponieważ nie można mnie było o nic oskarżyć, a na pewno nie o rozstrzeliwanie Żydów, zostałem zakwalifikowany przez Spruchkammergericht( w procesie denazyfikacji) do grupy V. jako nieobciążony. Jako kapitan okręgu… nie miałem żadnego wpływu na działania Policji Bezpieczeństwa.” Jest to prawda, ale też jednocześnie kłamstwo. Jedamzik ukrywa fakt, że był nie tylko kapitanem powiatu, ale także szefem SS i policji w Drohobyczu. Dowódcy SS i policji mieli prawo wydawać rozkazy wszystkim jednostkom policji. W swoim okręgu drohobyckim, obejmującym powiaty drohobycki, samborski i stryjski, był on odpowiedzialny za organizację pierwszej fali masowych egzekucji w listopadzie 1941 roku: rozstrzelania 250 bezrobotnych Żydów z Drohobycza („Akcja Urzędu Pracy“), rozstrzelania około 700 niezdolnych do pracy lub chorych Żydów z Borysława („Invalidenaktion“) oraz rozstrzelania około 800 starych, chorych i niezdolnych do pracy Żydów w Stryju. Na początku marca 1942 roku został ukończony obóz zagłady w Bełżcu : od połowy marca kursowały do Bełżca pociągi. Planowanie tej masowej eksterminacji zostało przeprowadzone w powiecie galicyjskim przez sztab SS i szefa policji, Fritza Katzmanna, w porozumieniu z Ostbahn i oficerami SS i policji w powiatach i okręgach. Jedamzik w swojej podwójnej roli był zaangażowany na dwa sposoby: jako kapitan okręgu dla zapewnienia punktów zbiorczych i transportów oraz jako szef SS i policji dla zapewnienia organizacji przez Policję Bezpieczeństwa Drohobycz. W dniu 25 marca 1942 r. zwołano do sali gimnastycznej Towarzystwa Sportowego „Sokal“ w Drohobyczu od 1.000 do 1.500 w większości starszych Żydów (ze sprzętem do pracy i żywnością na 2 tygodnie), mieli oni jakoby zostać „przesiedleni“ do Pińska. Akcja została przeprowadzona przez dowództwo SSPF ze Lwowa, gestapo z Drohobycza i milicję ukraińską. Później do punktu zbiórki zostali spędzeni przez milicję ukraińską również inni Żydzi z okolic, z Borysława i Truskawca. „Przesiedlenie“ zakończyło się w Bełżcu, gdzie wszyscy zostali zagazowani.

Egzekucja więźniów Einsatzkommando 10b

Po zwolnieniu go ze stanowiska kapitana powiatu oraz szefa SS i policji Drohobycza, Jedamzik znalazł się do końca 1942 roku na bocznicy. Ponieważ w 1962 r. znane były listy członków Einsatzgruppe D, w których SS-Sturmbannführer Jedamzik od grudnia 1942 r. do lutego 1943 r. był członkiem Einsatzkommando 10B z Einsatzgruppe, musiał znaleźć na to jakieś wyjaśnienie. Jedamzik wymyślił wtedy nową bajkę na ten okres: „W następnym okresie byłem całkowicie bez pracy, bez żadnego zajęcia, aż do końca listopada 1942 r., kiedy to otrzymałem nowe zadanie od III Biura RSHA [Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy], aby zabrać ze sobą na Kaukaz maszynistkę …i stamtąd relacjonować o stanie tamtejszych pól naftowych. Z uwagi na zaopatrzenie przydzielono mnie do Einsatzgruppe D.“ (Przesłuchanie 20.8.1962) W krótkiej biografii Jedamzika Markus Roth tak krótko podsumowuje ten czas: „Boże Narodzenie 1942 do lutego 1943 w Einsatzkommando 10b z Einsatzgruppe D. Od Nowego Roku 1943 przez tydzień dowodził Sonderkommando 10b w Naltschik i podczas wycofywania się do Bolschoi-Tolmak. Przed odwrotem z Naltschik zamordowano więźniów z więzienia Sonderkommando. Co najmniej 40 mężczyzn, kobiet i dzieci padło ofiarą mordu. (Roth, Herrenmenschen, s. 462)

Gorzkie uzupełnienie

Po wojnie Eduard Jedamzik ubiegał się przez lata o odszkodowanie od kraju bawarskiego. W 1951 roku uchwalono ustawę regulującą prawa osób, które pod koniec wojny były urzędnikami państwowymi i od tego czasu nie były zatrudnione (art. 131 Ustawy Zasadniczej). Członkowie Gestapo i ich potomkowie nie mogli zgłaszać żadnych roszczeń. Zgodnie z art. 67 ustawy urzędnicy służby cywilnej, którzy zostali przeniesieni z innego departamentu do Gestapo, Waffen-SS lub SD, mieli być traktowani tak, jakby pozostali w swoim pierwotnie „czystym“ urzędzie. Sprawcy SS i gestapo musieli teraz tylko twierdzić, że wcale tego nie chcieli, ale zostali przeniesieni. I tak argumentował też Eduard Jedamzik: „Zgłosiłem się do administracji wewnętrznej [1935 r.], a następnie zostałem przydzielony do Tajnej Policji Państwowej bez składania podania”. Złożył swoją skargę aż do Federalnego Sądu Administracyjnego w Berlinie. Wielu sprawców znalazło się z powrotem w służbie cywilnej lub zdobyło emerytury i odszkodowania. W przypadku Jedamzika, tylko śledztwo w sprawie morderstw w Naltschik pokrzyżowało ten plan.

Graficznie: Podwójna funkcja Jedamzika w Drohobyczu
krótka biografia Eduarda Jedamzika
Dwa raporty Jedamzika do biura personelu SS

Sources: Pohl, Ostgalizien; Roth, Herrenmenschen; Sandkühler, Endlösung; archives in Lviv (DALO), Berlin (Bundesarchiv), Schleswig (LASH), Bad Arolsen (AA);
Gesetz zur Regelung der Rechtsverhältnisse der unter Artikel 131 des Grundgesetzes fallenden Personen vom 1. September 1953 (BGBl. I S. 1287, 1238)

Erna Petri (1920-2000)

– Text / Tekst in: Deutsch English Polski

Carriage in front of the manor house Grzenda

Erna Petri and son by horse on the estate Grzenda

[DE] Erna Kürbs stammt aus einer Bauernfamilie aus dem Ort Herressen bei Weimar. Als Sechzehnjährige trifft sie 1936 beim Tanzen Horst Petri, einem fanatischen, aufstrebenden NS-Funktionär, der ihr vom Großdeutschen Reich und neuem Raum im Osten vorschwärmt. Ihr Vater ist gegen diese Verbindung. Als Erna ein Jahr später schwanger wird, heiratet sie mit Genehmigung des Rasse- und Siedlungshauptamtes. Eine „rassisch wertvolle“ junge Bauerstochter als Ehefrau eines SS-Offiziers passt in das Konzept der Nazis.

Im Juni 1942 trifft Erna Petri mit ihrem dreijährigen Sohn auf Grzenda ein – einem früheren polnischen Gutshof, das jetzt ihr Mann Horst als SS-Gut leitet. „Das Herrenhaus mit seinen weißen Säulen lag inmitten sanfter Hügel und Wiesen und bot einen wunderbaren Ausblick auf die umliegenden Dörfer … Man kann sich gut die Erregung und den Stolz vorstellen, die Erna Petri verspürte, als sie in diesem beeindruckenden Haus ankam, das in deutlichem Kontrast zu dem bedrückenden Hof zu Hause in Thüringen stand.“ (Lower, S. 170f.)

Sie kann jetzt als Gutsherrin schalten und walten. Häufig kommt Besuch, vor allem von SS- und Wehrmachtsoffizieren, die sich in ihr Gästebuch eintragen. Besonders geehrt fühlt sie sich durch die Besuche der Frau des berüchtigten SS- und Polizeiführers von Galizien, Fritz Katzmann. Erna ist jetzt wer. Das Ehepaar Petri behandelt seine Tiere besser als die Menschen. Horst Petri nimmt Erna auf Treibjagden auf entflohene jüdische Häftlinge mit. Ein ukrainischer Landarbeiter sieht, wie sie bei einer dieser Treibjagden zwei nackte jüdische Männer hintereinander erschießt. Zwei weitere Leichen befinden sich auf ihren Weg, die wahrscheinlich auch von ihr erschossen wurden. Als ihr Mann nicht auf dem Gut weilt, erschießt sie allein sechs jüdische Kinder.

Nach dem Krieg leben Horst und Erna Petri unauffällig in der DDR, bis sie durch einen Zufall entdeckt werden. Horst Petri wird zum Tode verurteilt, Erna Petri zu lebenslangem Zuchthaus. Nach der Wende können nach einem Gesetz aus dem Jahre 1990 von DDR-Gerichten verhängte Urteile überprüft werden. Das angerufene Gericht bestätigt aber die lebenslange Haftstrafe für Erna Petri. 1992 wird sie aus gesundheitlichen Gründen aus der Haft entlassen. Am Ende ihres Lebens denkt Erna Petri oft an ihre goldene Zeit auf Grzenda als schönste Zeit ihres Lebens zurück. Für andere Menschen war es die Hölle auf Erden, oder sogar das Ende ihres Lebens.

Kurzbiographie Erna Petri

[EN] Erna Kürbs was born into a farming family in the small village of Herressen near Weimar. In 1936, at the age of sixteen, while dancing, she met Horst Petri, a fanatical, up-and-coming Nazi functionary, who raved to her about the Greater German Reich and the new sp Schließlich tötet sie alleine sechs jüdische Kinderace in the East. Her father is against this relationship. When Erna becomes pregnant a year later, she marries with the permission of the Race and Settlement Main Office. A „racially valuable“ young farmer’s daughter as the wife of an SS officer fits into the Nazi concept.

In June 1942 Erna Petri arrives with her three-year-old son at Grzenda – a former Polish manor house, which her husband Horst now heads as an SS estate. „The manor house with its white columns was set amidst rolling hills and meadows and offered a wonderful view of the surrounding villages … One can well imagine the excitement and pride Erna Petri felt when she arrived at this impressive house, which stood in stark contrast to the oppressive farm at home in Thuringia.” (Lower, p. 170f.)

She can now act as mistress of the manor. She often receives visits, especially from SS and Wehrmacht officers, who sign her guestbook. She feels particularly honoured by the visits of the wife of the notorious SS and police leader of Galicia, Fritz Katzmann. Erna feels important now. The Petri couple treats their animals better than humans. Horst Petri takes Erna on battue hunts for escaped Jewish prisoners. A Ukrainian farm worker sees her shoot two naked Jewish men in a row during one of these hunts. Two other corpses are on her way, probably shot by her as well. When her husband is not on the estate, she shoots six Jewish children alone.

After the war Horst and Erna Petri live inconspicuously in the GDR until they are discovered by chance. Horst Petri is sentenced to death, Erna Petri to life imprisonment. After the reunification of Germany, a 1990 law allows sentences imposed by GDR courts to be reviewed. However, the court appealed to confirms the life sentence for Erna Petri. In 1992 she is released from prison for health reasons. At the end of her life, Erna Petri often thinks back to her golden time on Grzenda as the most beautiful time of her life. For other people it was hell on earth, or even the end of their lives.

Short biography Erna Petri

[PL] Erna Kürbs pochodzi z rolniczej rodziny we wsi Herressen koło Weimaru. W 1936 roku, w wieku szesnastu lat, na tańcach, poznaje Horsta Petriego, fanatycznego, ambitnego funkcjonariusza nazistowskiego, który opowiada jej o Wielkiej Rzeszy Niemieckiej i nowej przestrzeni na Wschodzie. Jej ojciec jest przeciwny temu związkowi. Kiedy jednak rok później Erna zachodzi w ciążę, wychodzi za niego za mąż za zgodą Głównego Urzędu ds. Rasy i Osadnictwa. Młoda, „rasowo cenna“córka rolnika jako żona oficera SS pasuje idealnie do nazistowskiej koncepcji.

W czerwcu 1942 r. Erna Petri wraz z trzyletnim synem przyjeżdża do Grzędy – dawnego polskiego dworu, który jej mąż Horst prowadzi obecnie jako gospodarstwo SS. „Dwór z białymi kolumnami, położony wśród falistych wzgórz i łąk, oferował wspaniały widok na okoliczne wioski… Można sobie wyobrazić podniecenie i dumę, jakie odczuwała Erna Petri, gdy dotarła do tego imponującego domu, który stał w jaskrawym kontraście z uciążliwym gospodarstwem w domu w Turyngii.”(Niżej, s. 170f.)

Może teraz działać jako właścicielka ziemska. Często przyjmuje gości, zwłaszcza oficerów SS i Wehrmachtu, którzy wpisują się do jej księgi gości. Czuje się szczególnie zaszczycona wizytami żony osławionego dowódcy SS i policji Galicji, Fritza Katzmanna. Erna czuje się teraz ważna. Para Petri traktuje swoje zwierzęta lepiej niż ludzi. Horst Petri zabiera Ernę na polowanie na zbiegłych żydowskich więźniów. Ukraiński robotnik rolny widzi, jak podczas jednego z tych polowań zastrzeliła dwóch nagich Żydów. Na jej drodze znaleziono zwłoki dwóch innych osób, prawdopodobnie również przez nią zastrzelonych. W czasie nieobecności męża w gospodarstwie, sama rostrzeliwuje szóstkę żydowskich dzieci.

Po wojnie Horst i Erna Petri żyją, nie zwracając na siebie uwagi, w NRD, do czasu aż przez przypadek nie zosta odkryci. Horst Petri zostaje skazany na śmierć, Erna Petri na dożywocie. Po zjednoczeniu Niemiec ustawa z 1990 roku zezwala na rewizję wyroków wydanych przez sądy NRD. Jednak powołany do tego sąd potwierdza wyrok dożywocia dla Erny Petri. W 1992 roku zostaje jednak zwolniona z więzienia z powodów zdrowotnych. Pod koniec swojego życia Erna Petri często myśli o swoim złotym czasie na Grzędzie jako najpiękniejszym okresie swojego życia. Dla innych ludzi było to piekło na ziemi, a nawet końcem ich życia.

krótka biografia Erny Petri

Prison photos Erna Petri

Sources: Wendy Lower, Hitlers Helferinnen; Rüther, DDRJuNSV 1073a; Pohl, Ostgalizien

Photos: Lower (German edition), pages 169 and 244

Horst Petri (1913-1962)

– Text / Tekst in: Deutsch English Polski

Carriage in front of the manor house Grzenda

[DE] Der Diplom-Landwirt Horst Petri aus Thüringen, seit 1934 Mitglied der SS, nimmt zu Kriegsbeginn 1939 an Ausbildungskursen der SS in den Konzentrationslagern Buchenwald und Dachau teil. Im Juni 1941 wird er zur Waffen-SS einberufen und mit dem Aufbau von SS-Gütern im Distrikt Galizien des Generalgouvernements beauftragt.

Diese SS-Güter waren große landwirtschaftliche Betriebe, die von der SS mit militärischen Mitteln geleitet werden und als Keimzelle der geplanten Germanisierung Galiziens dienen sollen. Ab August 1941 richtet der SS- und Polizeiführer (SSPF) Friedrich Katzmann 21 solcher SS-Güter ein. Die SS-Führer dieser Güter üben eine koloniale Willkürherrschaft aus über das eigene Personal und die polnischen und ukrainischen Bauern der Umgebung, die Ernteerträge abliefern und Frondienste leisten müssen. Je mehr Polen und Ukrainer zur Arbeit ins Reich abgezogen werden, um so dringlicher wird der Bedarf an Arbeitskräften in der Landwirtschaft. Ab dem Frühjahr 1942 werden deshalb Juden zur Zwangsarbeit auf großen Gütern kaserniert.

Horst Petri wird zuerst Mitarbeiter auf dem SS-Gut Lipica-Dolna und kurze Zeit später Betriebsleiter auf dem SS-Gut Unterbergen. Ab Juni 1942 leitet er das 14 km nördlich von Lemberg gelegene SS-Gut Grzenda (polnisch: Grzęda, ukrainisch: Hryada). Seine Frau Erna bezieht mit ihm das konfortable Gutshaus. Die beiden Petris errichten ein wahres Terrorregime auf dem SS-Gut: sie schikanieren und misshandeln Bedienstete und polnische und ukrainische Bauernfamilien. Jüdische Zwangsarbeiter werden auf brutale Weise ausgebeutet und ermordet. In der Nähe des Gutes führt eine Bahnlinie zu den Vernichtungslagern Belzec, Sobibor und Majdanek: immer wieder gelingt Juden die Flucht aus diesen Todeszügen. Die Petris organisieren dann Treibjagden auf die Flüchtenden und ermorden sie. Horst Petri beteiligt sich an der Erschießung von 15 ukrainischen Bauern, die angeblich Partisanen unterstützt haben sollen und die geforderten Ernteablieferungen nicht erfüllt haben.

Nach dem Krieg bleiben die Mordtaten der Petris lange unbekannt: Horst Petri übernimmt eine leitende Funktion in der Ausbildung von Landwirtschaftskadern in Thüringen. 1961 entdeckt die Stasi im Rahmen anderer Ermittlungen zufällig Hinweise auf das SS-Gut Grzenda und auf dort durch die Petris bewirtete SS-Offiziere. Im September 1962 wird Horst Petri in einem Prozess vor dem Bezirksgericht Erfurt zum Tode verurteilt, seine Berufung wird einen Monat später zurückgewiesen und Horst Petri hingerichtet.

Den Werdegang Horst Petris schildert eine Kurzbiographie. Weitere Informationen zu SS-Gütern, zum Prozess und zu den Straftaten Horst Petris und zu jüdischem Widerstand auf dem SS-Gut enthalten die Notizen zu seiner Biographie.

Kurzbiographie Horst Petri
Biografische Notizen zu Horst Petri
Das Herrenhaus in Grzenda

[EN] Horst Petri, a graduate farmer from Thuringia and a member of the SS since 1934, takes part in SS training courses in the Buchenwald and Dachau concentration camps at the beginning of the war in 1939. In June 1941 he is called up for membership in the Waffen-SS and is given the task of building up SS estates in the Galicia district of the Generalgouvernement.

These SS estates are large agricultural enterprises, which are managed by the SS with military means and are to serve as the nucleus of the planned Germanization of Galicia. From August 1941, the SS- und Polizeiführer (SSPF) Friedrich Katzmann established 21 such SS estates. The SS leaders of these estates exercised colonial arbitrary rule over their own personnel and the Polish and Ukrainian farmers in the surrounding area, who had to deliver harvests and perform corvée services. The more Poles and Ukrainians are withdrawn into the Reich to work, the more urgent the need for agricultural labour becomes. From spring 1942 onwards, Jews are therefore barracked on large estates for forced labour.

Horst Petri first becomes an assistant on the SS estate Lipica-Dolna and a short time later becomes a manager on the SS estate Unterbergen. From June 1942 on, he was in charge of the SS-Gut Grzenda, located 14 km north of Lemberg (Polish: Grzęda, Ukrainian: Hryada). His wife Erna moves into the comfortable manor house with him. The two Petris set up a veritable regime of terror on the SS estate: they harassed and abused servants and Polish and Ukrainian peasant families. Jewish forced labourers are brutally exploited and murdered. Near the estate, a railway line leads to the Belzec, Sobibor and Majdanek extermination camps: time and again Jews manage to escape from these death trains. The Petris then organize hunts for the refugees and murder them. Horst Petri takes part in the shooting of 15 Ukrainian farmers who are said to have supported partisans and failed to deliver the required harvest.

After the war, the murders of the Petris stay unknown for a long time: Horst Petri takes a leading role in the training of agricultural cadres in Thuringia. In 1961, during other investigations, the Stasi accidentally discovers clues about the SS estate Grzenda and SS officers who were being served there by the Petris. In September 1962 Horst Petri is sentenced to death in a trial at the Erfurt District Court. His appeal is rejected a month later and Horst Petri is executed.

The career of Horst Petri is described in a short biography. Further information on SS estates, on Horst Petris‘ trial and crimes and on Jewish resistance on the SS estate can be found in the notes on his biography.

short biography Horst Petri
Notes on person and historical background
The manor house in Grzenda and its owners

[PL] Horst Petri, rolnik dyplomowany z Turyngii i członek SS od 1934 roku, uczestniczy, na początku wojny w 1939 roku, w szkoleniach SS w obozach koncentracyjnych Buchenwald i Dachau. W czerwcu 1941 r. zostaje powołany do Waffen-SS i otrzymuje zadanie tworzenia gospodarstw rolnych SS w dystrykcie Galicji w Generalnym Gubernatorstwie.

Gospodarstwa SS były dużymi przedsiębiorstwami rolnymi, które były zarządzane przez SS przy użyciu środków wojskowych i miały służyć jako zalążek planowanej germanizacji Galicji. Od sierpnia 1941 roku dowódca SS- und Policji (SSPF) Friedrich Katzmann założył 21 takich gospodarstw. Przywódcy SS w tych przedsiębiorstwach rolnych sprawują kolonialną, arbitralną władzę nad własnym personelem oraz polskimi i ukraińskimi rolnikami z okolic, którzy muszą dostarczać plony i wykonywać usługi pańszczyźniarskie. Im więcej Polaków i Ukraińców wysyłanych jest do pracy w Rzeszy, tym pilniejsze staje się zapotrzebowanie na siłę roboczą w rolnictwie. Od wiosny 1942 r. do pracy przymusowej w tych dużych posiadłościach przetrzymywani są Żydzi.

Horst Petri zostaje najpierw pracownikiem w gospodarstwie SS Lipica-Dolna, a wkrótce potem kierownikiem w gospodarstwie SS Unterbergen. Od czerwca 1942 r. Jest odpowiedzialny za gospodarstwo SS Grzęda ( niem.: Grzenda, ukrainisch: Hryada) położone 14 km na północ od Lwowa. Jego żona Erna wprowadza się z nim do komfortowego dworu. Małżonkowie Petri tworzą prawdziwy reżim terroru w gospodarstwie: nękają i maltretują służbę oraz polskie i ukraińskie rodziny rolników. Żydowscy robotnicy przymusowi są brutalnie wykorzystywani i mordowani. W pobliżu osiedla przebiega linia kolejowa do Bełżca, Sobiboru i obozów zagłady na Majdanku: raz po raz Żydom udaje się uciec z tych pociągów śmierci. Oboje Petri organizują wtedy polowanie na uciekinierów i mordują ich. Horst Petri bierze również udział w rozstrzelaniu 15 ukraińskich rolników, którzy podobno wspierali partyzantów i nie dostarczyli wymaganych zbiorów.

Po wojnie, mordy Petri pozostają długo nieznane: Horst Petri odgrywa wiodącą rolę w szkoleniu kadr rolniczych w Turyngii. W 1961 r., w czasie trwania innego dochodzenia, Stasi przypadkowo odkrywa wskazówki dotyczące przedsiębiorstwa rolnego SS Grzęda i oficerów SS, którzy byli tam obsługiwani przez Petrich. We wrześniu 1962 roku Horst Petri zostaje skazany na karę śmierci w procesie w Sądzie Rejonowym w Erfurcie. Jego apelacja zostaje odrzucona miesiąc później i Horst Petri zostaje stracony.

Kariera Horsta Petri jest opisana w krótkiej biografii. Dalsze informacje na temat przedsiebiorstw rolnych SS, procesu i przestępstw Horsta Petri oraz żydowskiego ruchu oporu na terenie gospodarstw SS znajdują się w notatkach na temat jego biografii.

krótka biografia Horsta Petriego
Uwagi dotyczące osoby i środowiska historycznego
Dwór w Grzędzie i jego właściciele

former Manor house in Grzenda, 2012

Sources: BG Erfurt, I Bs 8/62, 15.09.1962, in: DDRJuNSV, Nr. 1073; Lower, Hitlers Helferinnen; Honigsmann, Juden in der Westukraine; Pohl, Ostgalizien; USHMM encyclopedia of camps

Photos: Erna Petri in Kutsche vor dem Herrenhaus Grzenda, in: Lower, Hitlers Helferinnen, S. 169 (BA Berlin BStU 003508/05Z)
Herrenhaus in Grzenda (wikimedia commons, creator: MSha, 20.03.2012, CC 1.0)

Josef Holzberger (1921-)

– Text / Tekst in: Deutsch English Polski

Sign at the entrance of Deutsch-Mokra, 2006

[DE] Der Volksdeutsche Josef Holzberger stammt aus dem Ort Deutsch-Mokra in den Waldkarpaten. Josef ist zwanzig Jahre alt, als er Ende 1941 in den Dienst der Gestapo tritt. Er zeigt keinen besonderen Eifer, aber er befolgt willig die Befehle, die ihm seine Vorgesetzten bei der Gestapo in Stanislau (Galizien) erteilen: er bewacht Gefangene im Gestapo-Gefängnis, nimmt teil an der Liquidierung der Ghettos in Stanislau und Drohobycz und sichert das Gelände bei Massenerschießungen von Juden ab. Auf Befehl erschießt er wehrlose Menschen. Im Sommer 1943 wird er in die Waffen-SS aufgenommen; er wird in der Sowjetunion und Frankreich im Krieg eingesetzt. Bei Kriegsende ist er 25 Jahre alt. Er zieht nach Thüringen, arbeitet dort als Waldarbeiter und später als Volkspolizist, gründet eine Familie und ist Vater von drei Kindern. 1973 wird er zum Invaliden erklärt, kurz danach verhaftet und 1975 zu lebenslänglicher Haft verurteilt.

Kurzbiographie Josef Holzberger
Biographische Notizen zu Josef Holzberger
Auszug zu Tatbeteiligungen aus dem Gerichtsurteil

[EN] The ethnic German Josef Holzberger comes from the village of Deutsch-Mokra in the Waldkarpaten (Forest Carpathians). Josef was twenty years old when he voluntarily entered the service of the Gestapo at the end of 1941. He shows no particular zeal, but he willingly obeys the orders given to him by his superiors at the Gestapo in Stanislau (Galicia): he guards prisoners in the Gestapo prison, takes part in the liquidation of the ghettos in Stanislau and Drohobycz, and secures the area during mass executions of Jews. On order he shoots defenceless people. In the summer of 1943 he is admitted to the Waffen-SS; he participates in the war in the Soviet Union and France. At the end of the war he is 25 years old. He moves to Thuringia, works there as a lumberjack and later as a People’s Policeman (VoP0), starts a family and is father of three children. In 1973 he is declared an invalid, is remanded in custody shortly afterwards and in 1975 is sentenced to life imprisonment.

short biography Josef Holzberger
Biographical notes on Josef Holzberger
Extract from the court decision on participation in crimes

[PL] Etniczny Niemiec Josef Holzberger pochodzi z wioski Deutsch-Mokra w Waldkarpaten (Beskidy Lesiste)). Josef miał dwadzieścia lat, gdy dobrowolnie wstąpił do służby gestapo pod koniec 1941 roku. Nie wykazuje szczególnej gorliwości, ale chętnie wykonuje polecenia wydawane mu przez przełożonych w gestapo w Stanisławie (Galicji): pilnuje więźniów w więzieniu gestapo, bierze udział w likwidacji gett w Stanisławie i Drohobyczu, zabezpiecza teren podczas masowych egzekucji Żydów. W porządku. Strzela do bezbronnych ludzi. Latem 1943 roku zostaje przyjęty do Waffen-SS; jest wykorzystywany w wojnie w Związku Radzieckim i we Francji. Pod koniec wojny ma 25 lat. Przeprowadza się do Turyngii, tam pracuje jako drwal, a później jako policjant ludowy (VoPo), zakłada rodzinę i jest ojcem trójki dzieci. W 1973 roku zostaje uznany za inwalidę, wkrótce potem przebywa w areszcie śledczym, a w 1975 roku skazany na karę dożywotniego więzienia.

krótka biografia Josefa Holzbergera
Notatki biograficzne na Josefa Holzbergera
Wyciąg z orzeczenia sądu o udziale w przestępstwie

1024px-Посеред_вулиці_в_с._Німецька_Мокра_(2)

In the middle of the street in Deutsch Mokra, 2016

Sources: DDRJuNSV Verfahren Nr. 1026 und 1039; Kappeler, Geschichte der Ukraine; Sandkühler, Endlösung; Pohl, Ostgalizien; Kuwalek, Belzec

Links: https://de.wikipedia.org/wiki/Nimezka_Mokra ; https://de.wikipedia.org/wiki/Karpatenukraine ; https://www.wienerzeitung.at/nachrichten/reflexionen/geschichten/862462-Eine-vergessene-Welt.html ; https://www.youtube.com/watch?v=BKzkJS8e9aU (Das Dorf der vergessenen Österreicher)

Photos:
Ortsschild Deutsch-Mokra / Sign at the entrance of the village Deutsch-Mokra/Німецька Мокра. Wikimedia commons, CC-BY-3.0, Creator: Günther Krämer, 2006
Mitten auf der Dorfstraße von Deutsch-Mokra / Посеред вулиці в с. Німецька Мокра / In the middle of the street in the village Nimezka Mokra. Wikimedia commons, CC-BY-4.0. Creator: Dutiasvity, 2016

Robert Gschwendtner (1892-)

– Text / Tekst in: Deutsch English Polski

Robert Gschwendtner

Front page Faul: Slave labourers for the final victory

[DE] Robert Gschwendtner, aus ärmlichen Verhältnissen stammend, tritt 1931 der NSDAP und 1933 der SS bei. Er ist ein fanatischer Nationalsozialist. Seine Karriere als SS-Offizier geht im Krieg steil bergauf und nimmt dann ein abruptes Ende.

Der SS- und Polizeiführer (SSPF) des Distrikts Galizien, Fritz Katzmann, nimmt Robert Gschwendtner in seinen Stab auf. Er wird Inspekteur für die Zwangsarbeitslager der SS an der strategisch wichtigen Nachschubstraße nach Südrussland (Durchgangs­straße IV). Gschwendtner leitet zeitweise auch ein „Judenlager“ in Lemberg. Der gesamte Stab ist an Planung und Durchführung der Großaktionen zur Vernichtung der Juden beteiligt. Gschwendtner selbst leitet einige dieser Massenmorde, vor allem im August 1942 im Bezirk Drohobycz. Ende 1942 wird der gerade fünzigjährige Gschwendtner unter ungeklärten Umständen „altersbedingt“ entlassen. Im Sommer 1944 arbeitet er für BMW als Quartiermeister für die deutschen und ausländischen Arbeiter in dem Rüstungsprojekt „Dogger“. In dem Projekt werden Stollen für die unterirdische Produktion von BMW-Flugzeugmotoren in einen Berg östlich von Nürnberg hineingetrieben.

Nach dem Krieg wird Gschwendtner wegen Körperverletzungen und anderer Taten im Projekt Dogger zu einem Jahr und vier Monaten Gefängnis verurteilt. Im April 1953 wird er auf Bewährung entlassen. Seinen „beruflichen Erfahrungen“ entsprechend findet er wieder eine Anstellung: als Wachmann zur Bewachung von Bahnanlagen. Seine Verbrechen in Galizien wurden nie gesühnt, da ein Prozess 1968 wegen Verhandlungsunfähigkeit des Angeklagten eingestellt wurde. Sein Antisemitismus und Rassismus blieb bis zum Ende ungebrochen. In einer Vernehmung im Mai 1966 sagte er: „Wenn ein Jude oder Strafgefangener nicht die Wahrheit gesagt hat, machte ich von meiner Peitsche Gebrauch … Derjenige Jude, der damals log, konnte doch nicht ungestraft ausgehen. Auf Deutsche habe ich nicht geschlagen. Aber die anderen, das waren doch Juden. Es war doch Krieg.(Zitat n. Pohl, Galizien, S. 305)

Kurzbiographie Robert Gschwendtner
Funktionen Gschwendtners 1941-1945

[EN] Robert Gschwendtner, who came from a poor background, joined the NSDAP in 1931 and the SS in 1933. He is a fanatical National Socialist. His career as an SS-officer goes steeply uphill during the war and then ends abruptly.

The SS- und Polizeiführer (SSPF) of the district of Galicia, Fritz Katzmann, admits Robert Gschwendtner to his staff. He becomes inspector for the SS forced labor camps on the strategically important supply road to southern Russia (transit road IV). Gschwendtner also temporarily heads a “ Judenlager“ in Lemberg. The entire staff is involved in the planning and implementation of large-scale actions to exterminate the Jews. Gschwendtner himself directed some of these mass murders, especially in August 1942 in the district of Drohobycz. At the end of 1942, Gschwendtner, who was just fifty years old, was released „for reasons of age“ under unknown circumstances. In the summer of 1944, he works for BMW as quartermaster for the German and foreign workers in the „Dogger“ armaments project, which drives tunnels for the production of BMW aircraft engines into a mountain east of Nuremberg.

After the war, Gschwendtner is sentenced to one year and four months in prison for assault and other acts in Project Dogger. In April 1953, he is released on probation. In accordance with his „professional experience“, he finds employment again: as a security guard for guarding railway facilities. His crimes in Galicia were never atoned for, as a trial was cancelled in 1968 because the accused was unable to stand trial. His anti-Semitism and racism remained unbroken until his end. In a hearing in May 1966 he said: „If a Jew or prisoner did not tell the truth, I used my whip … The Jew who lied at that time could not get away with it. I did not hit Germans. But the others, they were Jews. It was war.(quote from Pohl, Ostgalizien, p. 305)

short biography Robert Gschwendtner
Positions of Gschwendtner from 1941-1945

[PL] Robert Gschwendtner, pochodzący z ubogiej rodziny, w 1931 roku wstępuje do NSDAP, a w 1933 roku do SS. Jest fanatykiem narodowego socjalizmu. W czasie wojny jego kariera jako oficera SS rozwija się błyskawicznie, by potem gwałtownie się skończyć.

Dowódca SS- und Policji (SSPF) dystryktu galicyjskiego, Fritz Katzmann, przyjmuje Roberta Gschwendtnera do swojego sztabu. Tam zostaje inspektorem obozów pracy przymusowej SS na strategicznie ważnej drodze dostaw do południowej Rosji (Durchgangsstrasse IV). Gschwendtner kieruje również tymczasowo „obozem żydowskim“ we Lwowie. Cały sztab jest zaangażowany w planowanie i realizację zakrojonych na szeroką skalę działań mających na celu eksterminację Żydów. Sam Gschwendtner kierował niektórymi z tych masowych mordów, szczególnie w sierpniu 1942 roku w rejonie drohobyckim. Pod koniec 1942 roku Gschwendtner, który miał zaledwie pięćdziesiąt lat, został nagle zwolniony „z powodu wieku“ w niewyjaśnio­nych okolicznościach.

Latem 1944 roku pracuje dla BMW jako kwatermistrz dla niemieckich i cudzo­ziemskich robotników w projekcie zbrojeniowym „Dogger“, którego celem jest zbudowanie systemu tuneli do produkcji silników lotniczych BMW w górze na wschód od Norymbergi.

Po wojnie Gschwendtner zostaje skazany na rok i cztery miesiące więzienia za okaleczanie i inne czyny popełnione na osobach robotników w projekcie Dogger. W kwietniu 1953 roku zostaje on warunkowo zwolniony. Zgodnie ze swoim „doświad­czeniem zawodowym“ ponownie znajduje zatrudnienie: jako ochroniarz obiektów kolejowych. Jego zbrodnie w Galicji nigdy nie zostały odpokutowane, ponieważ proces w tej sprawie został umorzony w 1968 r., z powodu niemożności oskarżonego stawienia się w sądzie. Jego antysemityzm i rasizm pozostawały niezłomne do końca. Podczas przesłuchania w maju 1966 r. powiedział: „Jeśli Żyd lub więzień nie mówił prawdy, używałem mojego bicza… Żyd, który wtedy kłamał, nie mógł pozostać bez kary. Nie uderzyłem Niemca. Ale pozostali, byli przecież Żydami. To była wojna.(cytat z Pohl, Ostgalizien, s. 305)

krótka bigrafia Roberta Gschwendtnera
Funkcje Gschwendtnera w latach 1941-1945

 

« Ältere Beiträge