The Holocaust in the Galician Oil Belt

Kategorie: Sicherheitspolizei (Seite 1 von 2)

Die Sicherheitspolizei im 3. Reich umfasste die Gestapo und die Kriminalpolizei. Während des Krieges wurde sie als „Sicherheitspolizei und SD“ mit dem Sicherheitsdienst der SS (SD) als weiterem Zweig organisatorisch zusammengeführt.
The Sicherheitspolizei (English: Security Police), abbreviated as SiPo, was a term used in the Nazi era to describe the state political and criminal investigation security agencies. It was made up by the combined forces of the Gestapo (secret state police) and the Kriminalpolizei (criminal police; Kripo) between 1936 and 1939.

Günter Kahlenberg: funkcjonariusz policji kryminalnej, kryminalista

[PL] Berlin, Grünberg, Kraków, Drohobycz …

Urodzony w Berlinie w 1916 roku, Günter Kahlenberg dorasta w skromnych warunkach, uczęszcza do szkoły z umiarkowanym powodzeniem, a następnie uczy się zawodu hydraulika. Wydaje się niepozorny, ale ma wielką potrzebę uznania. Nie ma jeszcze dwudziestu lat, gdy wstępuje do regimentu „Generał Göring“. Jest to stowarzyszenie policyjne, założone przez Hermanna Göringa w czasach, gdy był pruskim ministrem spraw wewnętrznych, a później nazwane jego imieniem. Było ono częścią siły domowej (Hausmacht) Göringa w rywalizacji z nazistowskimi bossami, którego członkowie rekrutowali się głównie z organizacji nazistowskich i Hitlerjugend. Członkowie regimentu zostali wychowani na radykalnych nazistów i antysemitów, a także przeszli szkolenie wojskowe jeszcze przed inwazją na Polskę. W lutym 1939 r. Günter Kahlenberg zostaje przeniesiony do straży granicznej w Schwerten w powiecie Grünberg (Śląsk). Od początku inwazji na Polskę we wrześniu 1939 r. pełni funkcję policjanta sił okupacyjnych. Jako początkujący funkcjonariusz policji kryminalnej nie zdał w grudniu 1940 roku pierwszego egzaminu zawodowego- jego powtórzenie będzie możliwe dopiero za dwa lata. Nie przeszkadza to jednak w zatrudnieniu go jako policjanta Służby Bezpieczeństwa.

W marcu 1941 roku zostaje przeniesiony do policji bezpieczeństwa w „stolicy“ Generalnego Gubernatorstwa w Krakowie. Tutaj poznaje Anneliese Ehlert, sekretarkę, urodzoną w 1918 roku, która pracuje dla Organizacji Todt jako stenotypistka. Günter Kahlenberg podczas inwazji na Związek Radziecki i okupacji Galicji pełni słuzbę jako funkcjonariusz Policji Bezpieczeństwa ; początkowo w oddziale terenowym w Stanisławowie, później zostaje przeniesiony do oddziału w Drohobyczu. Namawia Anneliese do przeniesienia się razem z nim. W nowym miejscu pracuje ona jako sekretarka, najpierw w biurze ekonomicznym administracji powiatowej (Kreishauptmannschaft), później w biurze Hoch-Tief w Drohobyczu. Mimo jego zalotów, nie biorą ślubu: Anneliese coraz bardziej dystansuje się od narzeczonego. Günter Kahlenberg nie wyróżnia się szczególną gorliwością i osiągnięciami w służbie, lubi tylko dużo mówić, ale w akcjach przeciwko Żydom jest zawsze na czele. Eduard Jurkschat, który służy jako kierowca w policji bezpieczeństwa, nazywa Kahlenberga bardzo niebezpiecznym człowiekiem, który brał udział we wszystkich masowych mordach. Śledztwo i lista jego udziału w zabójstwach nie istnieje, ponieważ Kahlenberg już nie żył, kiedy wreszcie w połowie lat 60-tych XX wieku prowadzono dochodzenia prokuratorskie przeciwko członkom Sipo Drohobycz za brutalne zbrodnie narodowego socjalizmu. Oskarżany jest również o kradzież na dużą skalę żydowskiego mienia, w tym futra dla swojej matki, zegarków i diamentów. Na czas od początku 1944 r. do końca wojny Kahlenberg zostaje przeniesiony do Werony we Włoszech – powody i okoliczności nie są jednak znane.

Behrendt – von Platen

Zgodnie z własnymi deklaracjami, na początku lipca wyrusza do Berlina, dokąd przybywa 15 lipca 1945 roku. Jako funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa w Drohobyczu znajduje się na liście zbrodniarzy wojennych: zostaje aresztowany i 16 lipca 1945 roku przesłuchany na posterunku policji kryminalnej Berlin-Bohnsdorf 233 RZ (strefa radziecka). Protokół ujawnia mieszankę fikcji i prawdy, którą przesłuchujący przyjmują za prawdę. Od marca 1941 do końca 1943 roku, jak twierdzi, przebywał na służbie wewnętrznej w krakowskiej policji kryminalnej – ani słowa o swoim przydziale w dystrykcie Galicji, Stanisławowie i Drohobyczu. Twierdzi natomiast, że musiał towarzyszyć kilku transportom zbiegłych i schwytanych robotników przymusowych i że podczas jednego z tych transportów pozwolił uciec 45 więźniom. Z tego powodu, jak twierdzi, wszczęto przeciwko niemu postępowanie karne za niedbałą opiekę nad więźniami i dlatego ostatecznie przeniesiono go do Włoch. Następnie rozbudowuje swoją legendę jako antyfaszysta: twierdzi, że 20 grudnia 1944 roku dołączył w Weronie do partyzantów. Nie ma na to żadnego dowodu – opowiada swoją historię i zakłada, że nie będzie podejrzanym, a historia zostanie dobrze przyjęta przez śledczych.

Po przesłuchaniu 17 lipca 1945 r. zostaje przekazany Armii Czerwonej w Berlinie-Grünau. Trzy dni później udało mu się stamtąd uciec. Z jakiegoś` powodu, jego krewni nie chcieli mieć z nim nic wspólnego. O godz. 17.00 21 lipca ciotka informuje strażnika o miejscu pobytu poszukiwanego Güntera Kahlenberga, który zostaje następnie aresztowany na skrzyżowaniu ulic Greifswalder Strasse i Danziger Strasse. Na posterunku policji, gdzie został zabrany, panuje oczywiście chaos: powód aresztowania nie wydaje się znany, Kahlenberg nie ma żadnych dokumentów, a jego dane osobowe nie są dalej sprawdzane. Do księgi przyjęć wpisuje się jako Günter Behrendt, mieszkający przy 31 Swinemünder Strasse z „panną von tak czy owak“ (z listu szefa policji kryminalnej Berlin-Bohnsdorf do wydziału śledczego Berlin-Treptow, 30 lipca 1945). Fräulein von sowieso“ nie jest znana pod podanym adresem. Dalsze dochodzenia i nadzór nad rodzicami pozostają bezowocne: Günter Kahlenberg zaginął.

W dniu 23 listopada urzędnik w urzędzie stanu cywilnego w Herne odnotowuje zgon Güntera von Platen, dyplomowanego inżyniera, pod numerem ewidencyjnym 1921/45. Według miejskiej policji kryminalnej von Platen urodził się w Berlinie 15 listopada 1914 roku, był żonaty i mieszkał w Wewer nr 232 koło Paderborn. Po napadzie z bronią w ręku von Platen zmarł 17 listopada wieczorem o 21:45 w wyniku postrzału w szyję z prawej strony, połączonego z niewydolnością oddechową i krążeniową, w Szpitalu Sankt-Marien w Herne. W następnym roku przed Sądem Okręgowym w Bochum wszczęto postępowanie przeciwko Schellbergowi m.in. w sprawie rabunku ulicznego – w toku tego postępowania ustalono, że dyplomowany inżynier Günter von Platen był w rzeczywistości Günterem Kahlenbergiem.

Krótka biografia Guntera Kahlenberga

Źródła: Bundesarchiv, Personalunterlagen BDC; LASH Abt. 352.4 Bd. 1737, Bl. 2155-2157; Bd. 1760, Personalunterlagen Kahlenberg; Bd. 1731, Bl. 414; Bd. 1734, Bl. 1326

Günter Kahlenberg: criminal police officer and criminal

[EN] Berlin, Grünberg, Krakau, Drohobycz …

Born in Berlin in 1916, Günter Kahlenberg grows up in humble circumstances, attends school with moderate success and then completes an apprenticeship as a plumber. He appears inconspicuous, but has a great need for recognition. He is not yet twenty years old when he joins the „General Göring“ regiment. This police organisation, founded by Hermann Göring during his time as Prussian Minister of the Interior and later named after him, was part of Göring’s house power in the competition with Nazi bigwigs and recruited mainly from Nazi organisations and the Hitler Youth. The members of the regiment were raised to be radical National Socialists and anti-Semites and received military training even before the invasion of Poland. In February 1939 Günter Kahlenberg was transferred to the border police in Schwerten in the district of Grünberg (Silesia). Right from the beginning of the invasion of Poland in September 1939, he is deployed as a police officer for the occupying forces. As a prospective criminal police officer, he fails the first examination in December 1940 – a repetition is only possible after two years. However, this did not prevent his deployment as a security policeman.

In March 1941, he was transferred to the security police in Krakow, the „capital“ of the Generalgouvernement. Here he meets Anneliese Ehlert, a secretary born in 1918, who works for the Organisation Todt as a stenotypist. Günter Kahlenberg is deployed as a security policeman during the invasion of the Soviet Union and the occupation of Galicia. Initially at the Stanislau field office, he is later transferred to the Drohobycz field office (security police). He persuades Anneliese Ehlert to follow him. She works as a secretary, first in the economic office of the county administration (Kreishauptmannschaft), later in the Hoch-Tief office in Drohobycz. Despite his advances, they do not marry: she distances herself more and more inwardly from her fiancé. Günter Kahlenberg does not stand out for his particular zeal and achievements on duty – he likes more to make big speeches. But he is at the forefront of operations against Jews. Eduard Jurkschat, who serves as a driver for the security police, calls Kahlenberg a very dangerous fellow who was involved in all mass murders. There is no investigation or list of his involvement in the murders, as Kahlenberg was no longer alive when a public prosecutor in Germany finally started an investigation into National Socialist crimes of violence against members of the Sipo Drohobycz in the mid-1960s. He is also accused of having looted Jewish property on a large scale, including a fur coat for his mother, watches and diamonds. From the beginning of 1944 until the end of the war, Kahlenberg was deployed in Verona in Italy – the reasons and circumstances for his transfer are not known.

Behrendt – von Platen

According to his own statements, he sets off for Berlin at the beginning of July, where he arrives on 15 July 1945. As a security policeman in Drohobycz, he is on a war crimes list: he is arrested and interrogated on 16 July 1945 in the Berlin-Bohnsdorf 233 RZ (Soviet zone) criminal police station. The transcript reveals a mixture of fiction and truth that he served up to the interrogators. From March 1941 to the end of 1943, he claims to have been on internal duty with the criminal police in Krakow – not a word about his deployment in the district of Galicia, in Stanislau and Drohobycz. Instead, he claims that he had to accompany several transports of escaped and recaptured forced labourers and that he allowed 45 prisoners to escape during one of these transports. Because of this, he claims, criminal proceedings were brought against him for negligent guarding of prisoners, and that is why he was transferred to Italy. Then he expands on his legend as an anti-fascist: in Verona he claims to have joined the partisans on 20 December 1944. He has no proof – he tells a story that he assumes will make him unsuspicious and be well received by the investigators.

After interrogation, he was handed over to a Red Army commando in Berlin-Grünau on 17 July 1945. Three days later he managed to escape from there. For whatever reason, his relatives wanted nothing to do with him. On 21 July in the afternoon at 5 p.m., his aunt informs a security guard of the whereabouts of the wanted Günter Kahlenberg, who is then seized on the street corner Greifswalder Straße / Danziger Straße. In police station 67, where he is taken, there is obviously chaos: the reason for the arrest does not seem to be known, Kahlenberg has no papers and his personal details are not checked further. He enters himself in the admission book as Günter Behrendt, who lives at Swinemünder Straße 31 with a „Fräulein von sowieso“ (from a letter from the head of the Berlin-Bohnsdorf criminal police to the Berlin-Treptow criminal investigation department, 30 July 1945). A „Fräulein von sowieso“ is unknown at the address mentioned. Further enquiries and surveillance of the parents remain fruitless: Günter Kahlenberg has disappeared.

On 23 November, an official at the registry office in Herne records the death of Günter von Platen, a graduate engineer, under register no. 1921/45. According to the municipal criminal police, von Platen was born in Berlin on 15 November 1914, was married and lived in Wewer no. 232 near Paderborn. After an armed robbery, von Platen died on 17 November in the evening at 9:45 p.m. in the Sankt-Marien-Hospital in Herne as a result of a bullet in the right neck, combined with respiratory and circulatory failure. In the following year, proceedings 4 Kls 51/46 were opened against Schellberg and others for street robbery at the Bochum Regional Court – in the course of these proceedings it was revealed that the graduate engineer Günter von Platen was in fact Günter Kahlenberg.

short biography Günter Kahlenberg

Sources: Bundesarchiv, Personalunterlagen BDC; LASH Abt. 352.4 Bd. 1737, Bl. 2155-2157; Bd. 1760, Personalunterlagen Kahlenberg; Bd. 1731, Bl. 414; Bd. 1734, Bl. 1326

Günter Kahlenberg: Kriminalpolizist, Krimineller

[DE] Berlin, Grünberg, Krakau, Drohobycz …

Der 1916 in Berlin geborene Günter Kahlenberg wächst in einfachen Verhältnissen auf, besucht die Schule mit mäßigem Erfolg und macht dann eine Lehre als Installateur. Er wirkt unauffällig, hat aber ein großes Geltungsbedürfnis. Er ist noch keine zwanzig Jahre alt, als er dem Regiment „General Göring“ beitritt. Dieser Polizeiverband, von Hermann Göring in seiner Zeit als preußischer Innenminister gegründet und später nach ihm benannt, gehörte zur Hausmacht Görings in der Konkurrenz der Nazi-Größen und rekrutierte sich vor allem aus NS-Organisationen und der Hitlerjugend. Die Mitglieder des Regiments wurden zu radikalen Nationalsozialisten und Antisemiten erzogen und schon vor dem Überfall auf Polen militärisch ausgebildet. Im Februar 1939 wird Günter Kahlenberg zur Grenzpolizei nach Schwerten im Kreis Grünberg (Schlesien) überstellt. Direkt ab Beginn des Überfalls auf Polen im September 1939 wird er als Polizist der Besatzungsmacht eingesetzt. Als angehender Kriminalpolizist fällt er im Dezember 1940 bei der I. Fachprüfung durch – eine Wiederholung ist erst nach zwei Jahren möglich. An einem Einsatz als Sicherheitspolizist hindert das aber nicht.

Im März 1941 wird er zur Sicherheitspolizei in die „Hauptstadt“ des Generalgouvernements, Krakau, versetzt. Hier lernt er die 1918 geborene Sekretärin Anneliese Ehlert kennen, die für die Organisation Todt als Stenotypiystin arbeitet. Günter Kahlenberg wird als Sicherheitspolizist beim Überfall auf die Sowjetunion und der Besetzung Galiziens eingesetzt. Anfangs bei der Außenstelle in Stanislau wird er später zur Außenstelle Drohobycz versetzt. Er überredet Anneliese Ehlert, ihm zu folgen. Sie arbeitet als Sekretärin zunächst im Wirtschaftsamt der Kreishauptmannschaft, später in dem aus vier Angestellten bestehenden Büro von Hoch-Tief in Drohobycz. Trotz seines Werbens heiraten sie nicht: sie distanziert sich innerlich mehr und mehr von ihrem Verlobten. Günter Kahlenberg fällt nicht durch besonderen Eifer und Leistungen im Dienst auf, führt nur große Reden, aber bei Einsätzen gegen Juden ist er immer vorne dabei. Eduard Jurkschat, der als Fahrer bei der Sicherheitspolizei dient, nennt Kahlenberg einen ganz gefährlichen Burschen, der bei allen Massenmorden mitgeschossen habe. Eine Untersuchung und Auflistung seiner Mordbeteiligungen existiert nicht, da Kahlenberg nicht mehr am Leben war, als endlich Mitte der 60er-Jahre staatsanwaltliche Ermittlungen wegen nationalsozialistischer Gewaltverbrechen gegen Angehörige der Sipo Drohobycz geführt wurden. Auch wird ihm vorgeworfen, in großem Umfang jüdischen Besitz geraubt zu haben, darunter einen Pelzmantel für seine Mutter, Uhren und Brillanten. Von Anfang 1944 bis zum Kriegsende wird Kahlenberg in Verona in Italien eingesetzt – die Gründe und Umstände zu seiner Versetzung sind nicht bekannt.

Behrendt – von Platen

Nach eigenen Angaben begibt er sich Anfang Juli auf den Weg nach Berlin, wo er am 15. Juli 1945 eintrifft. Als Sicherheitspolizist in Drohobycz steht er auf einer Kriegsverbrecherliste: er wird festgenommen und am 16.7.1945 im Kriminalrevier Berlin-Bohnsdorf 233 RZ (sowjetische Zone) vernommen. Das Protokoll enthüllt eine Mischung aus Dichtung und Wahrheit, die er den Vernehmern auftischt. Von März 1941 bis Ende 1943 will er im Innendienst bei der Kriminalpolizei in Krakau gewesen sein – kein Wort von seinem Einsatz im Distrikt Galizien, in Stanislau und Drohobycz. Stattdessen behauptet er, dass er mehrere Transporte von geflüchteten und wieder ergriffenen Zwangsarbeitern begleiten musste und er bei einem dieser Transporte 45 Gefangene flüchten ließ. Deshalb sei ein Strafverfahren wegen fahrlässiger Gefangenenbewachung gegen ihn eingeleitet worden, und deshalb sei er schließlich nach Italien versetzt worden. Dann baut er seine Legende als Antifaschist weiter aus: in Verona will er sich am 20.12.1944 den Partisanen angeschlossen haben. Belege hat er keine – er erzählt eine Geschichte, von der er annimmt, dass sie ihn unverdächtig macht und bei den Ermittlern gut ankommt.

Nach der Vernehmung wurde er am 17.Juli 1945 einem Kommando der Roten Armee in Berlin-Grünau übergeben. Drei Tage später gelingt es ihm, von dort zu fliehen. Aus welchen Gründen auch immer: seine Verwandten wollen nichts mit ihm zu tun haben. Am 21. Juli nachmittags um 17 Uhr informiert seine Tante einen Wachmann über den Aufenthaltsort des gesuchten Günter Kahlenbergs, der dann an der Straßenkreuzung Greifswalder Straße – Danziger Straße festgenommen wird. In dem Polizeirevier 67, in das er eingeliefert wird, herrscht offensichtlich Chaos: der Anlass der Festnahme scheint nicht bekannt zu sein, Kahlenberg hat keine Papiere, und seine Personalien werden nicht weiter geprüft. Er trägt sich in das Aufnahmebuch als Günter Behrendt ein, der in der Swinemünder Straße 31 bei einem „Fräulein von sowieso“ wohne (aus einem Schreiben des Leiters der Kriminalpolizei Berlin-Bohnsdorf an die Kriminalinspektion Berlin-Treptow, 30.7.1945). Ein „Fräulein von sowieso“ ist an der genannten Adresse unbekannt. Weitere Nachforschungen und die Überwachung der Eltern bleiben ergebnislos: Günter Kahlenberg ist verschwunden.

Am 23. November beurkundet ein Beamter beim Standesamt in Herne unter der Register-Nr. 1921/45 den Tod des Diplom-Ingenieurs Günter von Platen. Nach Angaben der Städtischen Kriminalpolizei wurde von Platen am 15.11.1914 in Berlin geboren, war verheiratet und wohnte in Wewer Nr. 232 bei Paderborn. Nach einem bewaffneten Raubüberfall war von Platen am 17. November abends um 21:45 an den Folgen eines Halssteckschusses rechts, verbunden mit Atem- und Kreislaufversagen, im Sankt-Marien-Hospital in Herne verstorben. Im nächsten Jahr wird beim Landgericht Bochum das Verfahren 4 Kls 51/46 gegen Schellberg u.a. wegen Straßenraubs eröffnet – im Zuge dieses Verfahrens wird ermittelt, dass es sich bei dem Diplom-Ingenieur Günter von Platen in Wirklichkeit um Günter Kahlenberg handelte.

Kurzbiographie Günter Kahlenberg

Quellen: Bundesarchiv, Personalunterlagen BDC; LASH Abt. 352.4 Bd. 1737, Bl. 2155-2157; Bd. 1760, Personalunterlagen Kahlenberg; Bd. 1731, Bl. 414; Bd. 1734, Bl. 1326

Gertrude Landau (1920-)

Text / Tekst in Deutsch / English / Polski

[DE] Sekretärinnen bei der Gestapo

Die kriegerische Expansion des Dritten Reiches führte zu einem großen Bedarf an Sekretärinnen und Stenotypistinnen im Reich und in den besetzten Gebieten – in der Besatzungsverwaltung, bei Unternehmen, und bei SS und Polizei. Die jungen Frauen, die sich bewarben, waren meist ledig, abenteuerlustig und ehrgeizig. Frauen, die sich bei der Gestapo bewarben, zeichnete nach Wendy Lower ein ganz besonderes Profil aus; „Die meisten waren NSDAP-Mitglieder oder schon vor ihrer Tätigkeit im Osten in Parteiorganisationen aktiv. Es handelte sich um ernsthafte, selbstsichere Frauen, die sich vom Gestapo-Gebäude nicht einschüchtern ließen, einem Ort, an den Deutsche einbestellt wurden und von denen viele nicht mehr nach Hause zurückkehrten. Diese Frauen hingegen betrachteten die Gestapo-Zentrale als attraktiven Arbeitsplatz. Die Bezahlung war besser als anderswo, und in diesem berüchtigten Gebäude konnte man sich vielleicht sogar sicherer fühlen als außerhalb.“ (Lower, Hitlers Helferinnen, S. 80f.). Zu diesen Frauen gehörte die achtzehnjährige Gertrude Segel, die 1938 eine Stelle als Bürokraft in der neu errichteten Gestapo-Zentrale in Wien antrat.

Ein rassischer Makel

Für die Einstellung bei der Gestapo mussten SS-Rasseexperten ihren rassischen Wert beurteilen. Gertrude Segel war klein, hatte braune Augen und dichtes dunkelbraunes Haar – entsprach also gar nicht dem angestrebten nordischen Idealtypus. Ein SS-Arzt bescheinigt ihr Züge der „dinarischen Rasse“. Der Rassentheoretiker Hans F. Günther hatte diese Rasse (nach dem dinarischen Gebirge zwischen Kroatien und Bosnien benannt) so charakterisiert; sie zeichne sich aus durch Stolz, Heimattreue, Verlässlichkeit und kaufmännische Begabung. In der Wertigkeit der Rassen stand die „nordische Rasse“ ganz oben, dann kamen die westische (mediterrane), die ostische (alpine) und die dinarische Rasse – aber diese galt noch als eine südöstliche Variante des „arischen“ Menschentypus. Nun entsprach keiner der nationalsozialistischen Führer im Aussehen dem nordischen Typus, insbesondere nicht Hitler, Himmler und Goebbels. Doch für solche Fälle konnte man dann etwas vom Geist und der Seele der nordischen Rasse fabulieren, die das minderwertige körperliche Erscheinungsbild kompensieren. Gertrude Segel bescheinigte man ein „offenes, aufrichtiges Wesen“ und sie behauptete, eine ordentliche Hausfrau, sparsam und mütterlich zu sein. „Sekretärinnen wie Block und Segel waren keine gewöhnlichen Büroangestellten. Wenn sie die Überprüfung durch die SS-Experten im Hinblick auf äußere Erscheinung, Stammbaum und Charakter bestanden hatten, durften sich diese jungen Frauen in Himmlers Hauptquartieren in Berlin und Wien als vollwertige Mitglieder einer sich herausbildenden Elite betrachten, Der Weg zum Erfolg konnte auch den Dienst im Osten beinhalten, und viele meldeten sich freiwillig nach Polen, ins Baltikum und in die Ukraine.“ (Lower, S. 84). Gertrude Segel zog es im Februar 1941 nach Radom, wo sie für den Befehlshaber der Sicherheitspolizei und des Sicherheitsdienstes (BdS) arbeiten sollte.

Mit Felix Landau in Drohobycz

In Radom begann sie eine Affaire mit Felix Landau, einem verheirateten SS-Hauptscharführer, aber hielt auch weiter Verbindung zu ihrem Verlobten, einem Wehrmachtssoldaten aus Wien. Felix Landau brach darauf hin die Beziehung ab und trat einem Einsatzkommando der SS bei, die ab dem 2.7.1941 in Lemberg als Mördertruppe wütete. Eine Gruppe des Einsatzkommandos in der Stärke von etwa 15-20 SS-Leuten traf am 7.7.1941 in Drohobycz ein – diese Gruppe wurde dann umgebildet zu einer Außendienststelle der Sicherheitspolizei und des SD in der Region Drohobycz (Kreise Drohobycz, Stryj und Sambor). Felix Landau wurde zum Leiter des Arbeitseinsatzes der Juden bestimmt und bezeichnete sich selbst als „Judengeneral“. In diesen Wochen schrieb er in Tagebuchform an Gertrude Segel: er schilderte die „harte Arbeit“ als Mordschütze und bestürmte sie, zu ihm nach Drohobycz zu ziehen. Sie wurde von Radom nach Drohobycz versetzt und lebte ab Ende 1941 mit Felix Landau und seinem Sohn Dieter in einer Villa in Drohobycz zusammen.

Am 24. März 1960 berichtete der jüdische Überlebende Hans-Joachim Badian in einer Zeugenvernehmung in der Deutschen Botschaft in London über Felix Landau: „Ich habe den Beschuldigten zum ersten Male einige Wochen nach der deutschen Besetzung gesehen. Der Ort Truskawiec war damals nicht von deutschen Truppen besetzt, sondern von einer ukrainischen Hilfsmiliz bewacht … Eines Tages wurden die jüdischen Bewohner Truskawiecs zusammengerufen, es erschien der Beschuldigte in Gestapo-Uniform (nicht SS-Uniform) … Wir erklärten ihm, dass die ukrainische Miliz uns völlig ausgeplündert hätte. Der Beschuldigte war hierüber sehr empört und erklärte, dass die Ukrainer dazu kein Recht gehabt hätten, da das gesamte jüdische Eigentum der ausschließlichen Verfügung der Gestapo unterstände. Ich mußte anschließend mit ihm als Dolmetscher in das Milizlokal gehen, wo der Beschuldigte den anwesenden etwa 20 Milizleuten zunächst durch mich erklären ließ, weswegen sie anschließend bestraft würden – nämlich wegen der unberechtigten Beschlagnahme des jüdischen Eigentums – und sie anschließend fürchterlich verprügelte. Die Ukrainer mußten alsdann das jüdische Eigentum wieder herbeischaffen, es wurde dann … in die Wohnung des Beschuldigten von mir abtransportiert.“ (Protokoll Badian, S. 2f.). Badian fuhr ab diesem Zeitpunkt ein bis zwei Mal die Woche nach Drohobycz, um Verpflegungsrationen für die jüdische Bevölkerung von Truskawiec abzuholen. „Bei diesen Fahrten nahm ich auf dem Hinwege jeweils einige der wertvollsten Sachen des Eigentums der Juden in Truskawiec, wie Pelze, Bilder, Porzellanservice, Stoffe … mit … [die ich alle] in seiner Privatwohnung abzuliefern hatte. Die Wohnung befand sich in der Janastraße“ (ebda.). So wie in Truskawiec bereicherte sich Felix Landau auch am jüdischen Eigentum anderer Orte, und die von Felix und Gertrude bewohnte Villa wurde zu einer wahren Schatzkammer: regelmäßig schickten sie ihr Raubgut heim nach Österreich.

Felix und Gertrude waren auch für ihre rauschenden Feste bekannt, vor allem die Trinkgelage, die sie in der Reithalle feierten. Um Juden zu beschäftigen und ihr Leben zeitweise zu retten, hatte Naftali Backenroth Landau die Idee einer Reithalle unterbreitet, die Landau bereitwillig aufgriff. Bei einem dieser Feste gab Gertrude auf dem Tisch ein Bauchtanzeinlage, und als sie „vom Tisch heruntergeholt wurde, ging sie von Hand zu Hand und die Gestapokollegen betasteten sie eine ganz hübsche Zeit.“ (Aussage Jakob Goldsztein, zit. In Lower, S. 180): dabei verlor Gertrude eine Goldkette, die Landau bei einem Massaker konfisziert und Gertrude geschenkt hatte. Die Goldkette wurde nicht mehr gefunden. Bei einem Verhör am nächsten Tag lag Gertrude im Büro auf einem Sofa. Plötzlich schrie sie Goldsztein an: „Stell dich nicht so blöd, du Saujud, du hast die Kette genommen“. Landau bekam einen Wutanfall und prügelte auf Goldsztein ein. Später stellte sich heraus, dass ein SS-Mann, der mit Gertrude geflirtet hatte,die Kette an sich genommen hatte.

Am 14. Juni 1942 spielen Gertrude und Felix auf dem Balkon ihrer Villa Karten. Gertrude begann dann, mit dem Gewehr nach Vögeln zu schießen. Eine Gruppe jüdischer Männer und Frauen, die im Garten arbeiteten, versteckten sich aus Furcht. Der etwa 55 Jahre alte Jude mit Namen Fliegner stützte sich deshalb wartend kurz auf seinen Spaten. Landau nahm Gertrude das Gewehr aus der Hand und erschoss Fliegner. Badian berichtete in seiner Vernehmung die Antwort,die ihm Felix Landau auf die Frage nach dem Grund gab: „Daraufhin erklärte mir der Beschuldigte, er habe zusammen mit der Trude [Gertrude] nach dem Mittagessen auf dem Balkon seines Hauses gesessen, während etwa 12 Juden in seinem Garten gearbeitet hätten. Er hätte ihnen bei der Arbeit zugesehen und festgestellt, daß einer von ihnen im Laufe von einer Stunde zweimal die Arbeit unterbrochen hätte. Wie ich erwiderte, das sei doch kein Grund, jemanden zu erschießen, sagte der Beschuldigte wörtlich: .’Das ist doch ganz egal, ob es eine Woche früher oder später ist Ihr werdet doch alle liquidiert.‘“ (Badian, S.5). Ein jüdisches Leben war nichts wert und man konnte sie bedenkenlos umbringen. Gertrude Landau teilte diese Haltung. Bei demselben Gespräch erzählte sie Badian, dass Felix Landau vor einiger Zeit begonnen hätte, ihr das Zielen und Schießen mit einem Revolver bezubringen, „sie hätte dann auch später mehrfach von der Wohnung aus mit diesem Revolver auf Juden geschossen, jedoch niemals getroffen.“ (Badian, S. 6)

Andere Überlebende bezeugten, dass Gertrude Landau den Tod ihrer drei Haushaltshilfen befohlen und ein jüdisches Kind zu Tode getrampelt habe. Diese Zeugenaussagen wurden nicht weiter beachtet. 1948 wurde sie bei den Ermittlungen gegen Felix Landau vernommen. Sie sei keine Kriminelle, sondern eine anständige Österreicherin, gab sie zu Protokoll, sie sei zur Vernehmung erschienen und habe alle Fragen beantwortet. Die Ermittler sollten lieber nach ihrem flüchtigen Exmann suchen. Das reichte den Behörden damals – es wurde nie gegen Gertrude Landau ermittelt.

Täterinnen waren nicht nur die Lageraufseherinnen

Wenn von Täterinnen im Holocaust die Rede ist, dann meistens nur von den Lageraufseherinnen. Es gab aber viel mehr Täterinnen, in ganz unterschiedlichen Rollen und Umfeldern. Wendy Lower untersucht in ihrem Buch mehrere Frauen, die auf sehr unterschiedliche Weise amoralisch und gewalttätig gehandelt haben, Schreibtischtäterinnen, Medizinerinnen und Pflegerinnen bei Menschenversuchen und der Euthanasie, Sadistinnen, Vollstreckerinnen. „Liesel Willhaus und Gertrude Segel verkörpern das weibliche Pendant des aus der Distanz mordenden Heckenschützen … Wie die Männer waren auch Hitlers Mörderinnen unterschiedlicher Herkunft: Sie stammten aus der Arbeiterklasse und aus wohlhabenden Kreisen, sie waren gebildet und ungebildet, katholisch und protestantisch, aus der Stadt oder aus der Provinz. In unterschiedlichem Maße wiesen sie zudem die gleichen Eigenschaften und Einstellungen auf: Gier, Antisemitismus, Rassismus und imperialistische Arroganz. Und sie waren alle jung.“ (Lower, S. 212)

Kurzbiographie Gertrude Landau

[EN] Secretaries at the Gestapo

The military expansion of the Third Reich led to a great need for typists, secretaries and stenotypists in the Reich and in the occupied territories – in the occupation administration, in companies, and in the SS and police. The young women who applied were mostly single, adventurous and ambitious. According to Wendy Lower, women who applied to the Gestapo had a very special profile; „Most of them were NSDAP members or had been active in party organizations before they were active in the East. They were serious, self-assured women who were not intimidated by the Gestapo building, a place where Germans were called up and many of whom never returned home. These women, on the other hand, considered the Gestapo headquarters an attractive place to work. The pay was better than elsewhere, and in this infamous building, one might even feel safer than outside.“ (Lower, Hitler’s Female Helpers, p. 80f.). One of these women was eighteen-year-old Gertrude Segel, who in 1938 took up a job as an office worker in the newly built Gestapo headquarters in Vienna.

A racial stigma

To be hired by the Gestapo, SS race experts had to assess their racial value. Gertrude Segel was small, had brown eyes and thick dark brown hair – so she did not correspond at all to the desired Nordic ideal type. An SS doctor attested her features of the „Dinaric race“. The race theorist Hans F. Günther had characterized this race (named after the Dinaric mountains between Croatia and Bosnia) in such a way; it is characterized by pride, loyalty to the homeland, reliability and commercial talent. The „Nordic race“ was at the top of the hierarchy of races, then came the Western (Mediterranean), the Eastern (Alpine) and the Dinaric race – but this was still considered a southeastern variant of the „Aryan“ type of human being. Now none of the National Socialist leaders corresponded in appearance to the Nordic type, especially Hitler, Himmler and Goebbels. But for such cases one could then fabulate something of the spirit and soul of the Nordic race to compensate for the inferior physical appearance. Gertrude Segel was attested an „open, sincere nature“ and she claimed to be a proper housewife, thrifty and motherly. „Secretaries like Block and Segel were not ordinary office workers. Once they had passed the examination of the SS experts in terms of outward appearance, pedigree and character, these young women were allowed to consider themselves full members of an emerging elite in Himmler’s headquarters in Berlin and Vienna. The road to success could also include service in the East, and many volunteered to go to Poland, the Baltic States and the Ukraine„. (Lower, p. 84). Gertrude Segel moved to Radom in February 1941, where she was to work for the commander of the Security Police and Security Service (BdS).

With Felix Landau in Drohobycz

In Radom, she began an affair with Felix Landau, a married SS-Hauptscharführer, but also kept in touch with her fiancé, a Wehrmacht soldier from Vienna. Felix Landau broke off the relationship and joined an SS Einsatzkommando, which raged in Lemberg from 2 July 1941 as a murder squad. A group of the Einsatzkommando in the strength of about 15-20 SS men arrived in Drohobycz on 7 July 1941 – this group was then transformed into a field office of the Security Police and the SD in the Drohobycz region (Drohobycz, Stryj and Sambor counties). Felix Landau was appointed head of the work deployment of the Jews and called himself a „Jewish General“. During these weeks he wrote in diary form to Gertrude Segel: he described the „hard work“ as a murderer and urged her to move to him in Drohobycz. She was transferred to Drohobycz by Radom and from the end of 1941 lived together with Felix Landau and his son Dieter in a villa in Drohobycz.

On March 24, 1960, the Jewish survivor Hans Joachim Badian reported on Felix Landau in a witness interrogation at the German Embassy in London: „I saw the accused for the first time a few weeks after the German occupation. The village of Truskawiec wasn’t occupied by German troops at the time, but was guarded by a Ukrainian auxiliary militia … One day the Jewish inhabitants of Truskawiec were called together, the accused appeared in Gestapo uniform (not SS uniform) … We explained to him that the Ukrainian militia had completely looted us. The accused was very indignant about this and explained that the Ukrainians had no right to do so, as all Jewish property was at the exclusive disposal of the Gestapo. I then had to go with him as an interpreter to the militia location, where the accused first had me explain to the 20 or so militia members present why they were subsequently being punished – namely for the unauthorized confiscation of Jewish property – and then beat them terribly. The Ukrainians then had to retrieve the Jewish property, which was then … transported by me to the home of the accused.” (Protocol Badian, p. 2f.). From then on Badian went to Drohobycz once or twice a week to collect rations for the Jewish population of Truskawiec. „During these trips I took some of the most valuable items of property of the Jews in Truskawiec with me, such as furs, paintings, porcelain services, fabrics … to his private apartment. The apartment was located in Jana street“ (ibid.). As in Truskawiec, Felix Landau also enriched himself with Jewish property from other places, and the villa occupied by Felix and Gertrude became a real treasure trove: they regularly sent their looted property home to Austria.

Felix and Gertrude were also known for their wild parties, especially the drinking binge they celebrated in the riding hall. In order to keep Jews busy and to save their lives temporarily, Naftali Backenroth had submitted the idea of an indoor riding arena to Landau, who willingly took it up. At one of these celebrations, Gertrude gave a belly dance performance on the table, and when she was „taken down from the table, she went from hand to hand and the Gestapo colleagues groped her for a very nice time.“ (Statement by Jakob Goldsztein, quoted in Lower, p. 180): in the process, Gertrude lost a gold chain that Landau had confiscated from a massacre and given to Gertrude. The gold chain was no longer found. During an interrogation the next day Gertrude lay on a sofa in the office. Suddenly she shouted at Goldsztein: „Don’t play stupid, you Saujud, you took the chain„. Landau threw a tantrum and beat Goldsztein. Later it turned out that an SS man who had flirted with Gertrude had taken the chain.

On 14 June 1942, Gertrude and Felix are playing cards on the balcony of their villa. Gertrude then began to shoot for birds with her rifle. A group of Jewish men and women working in the garden hid out of fear. The Jewish man, called Fliegner, who was about 55 years old, leaned briefly on his spade while waiting. Landau took the rifle from Gertrude’s hand and shot Fliegner. Badian reported in his interrogation the answer that Felix Landau gave him when asked why: „The accused then explained to me that he and Trude [Gertrude] had been sitting on the balcony of his house after lunch, while about 12 Jews were working in his garden. He had watched them at work and found that one of them had interrupted work twice in the course of an hour. As I replied that that was no reason to shoot anybody, the accused literally said: ‚It doesn’t matter whether it is a week sooner or later, you will all be liquidated.” (Badian, p.5). A Jewish life was worth nothing and you could kill them without hesitation. Gertrude Landau shared this attitude. During the same conversation she told Badian that Felix Landau had begun some time ago to teach her to aim and shoot with a revolver, „she would have shot at Jews with this revolver several times later from her apartment, but never hit them.” (Badian, p. 6)

Other survivors testified that Gertrude Landau ordered the death of her three domestic helpers and trampled a Jewish child to death. These testimonies were not further considered. In 1948, she was interrogated during the investigation concerning Felix Landau. She was not a criminal, but a decent Austrian, she stated for the record that she had appeared for questioning and had answered all questions. The investigators should rather look for her fugitive ex-husband. That was enough for the authorities at the time – Gertrude Landau was never investigated.

Perpetrators were not only the camp guards

When we talk about female perpetrators of the Holocaust, it is usually only the camp wardens. But there were many more female perpetrators, in very different roles and environments. In her book Wendy Lower examines several women who acted amorally and violently in very different ways, desk perpetrators, medical and nursing staff in human experimentation and euthanasia, sadists, executors. „Liesel Willhaus and Gertrude Segel embody the female counterpart of the sniper who kills from a distance … Like the men, Hitler’s murderers were also of different origins: they dated from the working class and from wealthy circles, they were educated and uneducated, Catholic and Protestant, from the city or from the province. To varying degrees, they also shared the same characteristics and attitudes: greed, anti-Semitism, racism and imperialist arrogance. And they were all young.“ (Lower, p. 212) /Note: the quotes from Lower are own translations of the German edition of Lower, Hitlers Furies/

short biography Gertrude Landau

[PL] Sekretarki Gestapo

Wojenna ekspansja III Rzeszy doprowadziła do ogromnego zapotrzebowania na sekretarki i stenotypistki w Rzeszy i na terenach okupowanych – w administracji okupacyjnej, w firmach, w SS i Policji. Młode kobiety, które składały wniosek, były w większości samotne, żądne przygód i ambitne. Według Wendy Lower, kobiety, które zgłaszały się do Gestapo, wyróżniały się bardzo szczególnym profilem: „Większość z nich była członkami NSDAP lub działała w organizacjach partyjnych, zanim zaczęła działać na Wschodzie. Były to poważne, pewne siebie kobiety, których nie onieśmielał budynek Gestapo, miejsce, do którego wzywano Niemców, a wielu z nich nigdy z niego do domu nie wracało. Te kobiety natomiast uważały siedzibę Gestapo za atrakcyjne miejsce pracy. Wynagrodzenie było lepsze niż gdzie indziej, a w tym niesławnym budynku można się było nawet czuć bezpieczniej niż na zewnątrz.“ (Lower, Hitlers Helferinnen, str. 80f.). Jedną z tych kobiet była osiemnastoletnia Gertrude Segel, która w 1938 roku podjęła pracę jako pracownik biurowy w nowo otwartej siedzibie Gestapo w Wiedniu.

Piętno rasowe

Aby zostać zatrudnionym przez Gestapo, eksperci rasowi SS musieli wcześniej ocenić wartość rasową przyszłych pracowników. Gertrude Segel była mała, miała brązowe oczy i grube ciemnobrązowe włosy – nie odpowiadała więc w ogóle pożądanemu nordyckiemu ideałowi. Lekarz SS potwierdził u niej cechy „rasy dynarskiej“. Teoretyk Hans F. Günther tak opisał tę rasę: rasa dynarska (nazwa pochodzi od gór Dynarskich między Chorwacją a Bośnią) charakteryzuje się dumą, lojalnością wobec ojczyzny, rzetelnością i talentem handlowym. Na szczycie hierarchii ras znajdowała się ”rasa nordycka“ , potem kolejno: rasa zachodnia (śródziemnomorska), wschodnia (alpejska) i dynarska – ale uważano ją za południowo-wschodnią odmianę człowieka typu „aryjskiego“. Żaden z przywódców narodowosocjalistycznych nie odpowiadał typowi nordyckiemu, ani Hitler, ani Himmler, ani Goebbels. Jednak w takich przypadkach można było wymyślić coś o duchu i duszy rasy nordyckiej, aby zrekompensować sobie gorszy wygląd fizyczny. W Gertrudzie Segel widziano „otwartą, szczerą naturę“, a ona sama uważała się za porządną gospodynię, oszczędną i matczyną. „Sekretarki takie jak Block i Segel nie były zwykłymi pracownikami biurowymi. Po gruntownym sprawdzeniu przez ekspertów SS pod względem wyglądu zewnętrznego, rodowodu i charakteru, te młode kobiety mogły uważać się za pełnoprawne członkinie rodzącej się elity w centrali Himmlera w Berlinie i Wiedniu. Droga do sukcesu mogła obejmować także służbę na Wschodzie, a wiele z nich zgłosiło się dobrowolnie do Polski, krajów bałtyckich i na Ukrainę„. (Niżej, s. 84). Gertrude Segel przeprowadziła się do Radomia w lutym 1941 roku, gdzie miała pracować dla dowódcy Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa (BdS).

Z Feliksem Landauem w Drohobyczu

W Radomiu rozpoczęła romans z Feliksem Landauem, żonatym SS-Hauptscharführerem, chociaż też nadal utrzymywała kontakt z narzeczonym, żołnierzem Wehrmachtu z Wiednia. Felix Landau zerwał więc związek i wstąpił do Einsatzkommando SS, które od 2 lipca 1941 r. szalało we Lwowie jako oddział morderców. 7 lipca 1941 r. przybyła do Drohobycza grupa z Einsatzkommando w sile około 15-20 esesmanów – grupa ta została następnie przekształcona w biuro terenowe Policji Bezpieczeństwa i SD w rejonie Drohobycza (powiaty drohobycki, stryjski i samborski). Feliks Landau został mianowany szefem odpowiedzialnym za zatrudnianie Żydów i nazwał siebie „żydowskim generałem“. W tych tygodniach pisał, w formie dziennika, do Gertrudy Segel: opisywał „ciężką pracę“ strzelca-mordercy i nakłaniał ją do przeniesienia się do niego do Drohobycza. Gertrude przeniesiono służbowo z Radomia do Drohobycza i od końca 1941 roku mieszkała razem z Feliksem Landauem i jego synem Dieterem w willi w Drohobyczu.

24 marca 1960 r. żydowski ocalały Hans-Joachim Badian mówił o Feliksie Landau podczas przesłuchania świadków w ambasadzie niemieckiej w Londynie: „Pierwszy raz widziałem oskarżonego kilka tygodni po rozpoczęciu okupacji niemieckiej. Wieś Truskawiec nie była wówczas zajęta przez wojska niemieckie, ale była strzeżona przez ukraińską milicję pomocniczą… Pewnego dnia żydowscy mieszkańcy Truskawca zostali wezwani razem, oskarżony pojawił się w mundurze gestapo (nie SS)… Wyjaśniliśmy mu, że milicja ukraińska kompletnie nas ograbiła. Oskarżony był z tego powodu bardzo oburzony i wyjaśnił, że Ukraińcy nie mają do tego prawa, ponieważ cała żydowska własność jest do wyłącznej dyspozycji gestapo. Następnie musiałem iść z nim jako tłumacz na posterunek milicji, gdzie oskarżony najpierw kazał mi wyjaśnić około dwudziestu obecnym milicjantom, dlaczego zostaną zaraz ukarani – mianowicie za bezprawną konfiskatę mienia żydowskiego – a następnie strasznie ich pobił. Ukraińcy musieli wtedy zwrócić majątek żydowski, który wtedy … został przeze mnie przewieziony do domu oskarżonego.” (Protokół Badian, s. 2f.). Od tej pory Badian jeździł do Drohobycza raz lub dwa razy w tygodniu po racje żywnościowe dla ludności żydowskiej Truskawca. „Podczas tych wyjazdów zabierałem ze sobą najcenniejsze przedmioty należące do Żydów w Truskawcu, takie jak futra, obrazy, porcelanowe serwisy, tkaniny…[które ] musiałem dostarczyć do jego prywatnego mieszkania. Mieszkanie znajdowało się przy Janastraße“ (tamże). Podobnie jak w Truskawcu, Feliks Landau bogacił się na żydowskiej własności w innych miejscach, a willa zajmowana przez Feliksa i Gertrudę stała się prawdziwym skarbcem: regularnie wysyłali zagrabione przedmioty do domu do Austrii.

Feliks i Gertruda znani byli również z wystawnych imprez, zwłaszcza z libacji w ujeżdżalni. Aby zatrudnić Żydów i tymczasowo uratować im życie, Naftali Backenroth przedstawił Landau pomysł krytej ujeżdżalni, który ten chętnie przyjął. Podczas jednego z tych przyjęć Gertruda odstawiła na stole taniec brzucha, a kiedy została „zdjęta ze stołu, przechodziła z rąk do rąk, a koledzy z gestapo obmacywali ją przez całkiem spory czas„. (wypowiedź Jakoba Goldszteina, cytowana w „Dolnym“, s. 180): w trakcie tego zdarzenia Gertruda straciła złoty łańcuch, który Landau skonfiskował podczas masakry i przekazał Gertrudie. Złoty łańcuch już nie został odnaleziony. Podczas przesłuchania następnego dnia Gertruda leżała na sofie w biurze. Nagle krzyknęła na Goldszteina: „Nie zgrywaj głupka, ty świński Żydzie, ty wziąłeś łańcuch„. Landau wpadł w szał i i zaczął bić Goldszteina. Później okazało się, że łańcuch zabrał esesman, który flirtował z Gertrudą.

14 czerwca 1942 roku Gertruda i Feliks grają w karty na balkonie swojej willi. Następnie Gertruda zaczęła strzelać do ptaków z karabinu. Grupa żydowskich mężczyzn i kobiet pracujących w ogrodzie ukrywała się ze strachu, a 55 letni stary Żyd Fliegner, oparł się dlatego krótko na łopacie w oczekiwaniu. Landau wziął karabin z ręki Gertrudy i zastrzelił Fliegnera. Badian podał w czasie przesłuchania odpowiedź, której udzielił mu Feliks Landau na pytanie dlaczego: „Oskarżony wyjaśnił mi wtedy, że on i Trude [Gertruda] siedzieli na balkonie jego domu po obiedzie, podczas gdy w jego ogrodzie pracowało około 12 Żydów. Obserwował ich w pracy i stwierdził, że jeden z nich przerwał pracę dwa razy w ciągu godziny. Ponieważ odpowiedziałem, że to nie jest powód, by do kogokolwiek strzelać, oskarżony dosłownie powiedział: „Nie ma znaczenia, czy to będzie tydzień wcześniej czy później, wszyscy zostaniecie zlikwidowani„. (Badian, str.5). Życie żydowskie nie było nic warte i można było je zabić bez wahania. Gertruda Landau podzielała tę postawę. Podczas tej samej rozmowy powiedziała Badianowi, że Feliks Landau zaczął jakiś czas temu uczyć ją celować i strzelać z rewolweru, „strzelała potem do Żydów z tego rewolweru, ze swojego mieszkania, kilka razy, ale nigdy nikogo nie trafiła„. (Badian, s. 6)

Inne osoby, które przeżyły, zeznały, że Gertruda Landau nakazała zabicie trzech swoich pomocników domowych i zadeptała na śmierć żydowskie dziecko. Te zeznania nie były dalej rozpatrywane. W 1948 roku była przesłuchiwana w trakcie śledztwa w sprawie Feliksa Landaua. Do protokołu oświadczyła, że nie jest przestępczynią, ale przyzwoitą Austriaczką, że pojawiła się na przesłuchaniu i odpowiedziała na wszystkie pytania. Śledczy powinni raczej szukać jej zbiegłego byłego męża. To było wystarczające dla ówczesnych władz – nigdy nie prowadzono przeciw Gertrude Landau śledztwa.

Sprawczyniami były nie tylko strażniczki obozowe

Kiedy mówimy o kobietach-sprawcach Holocaustu, to zazwyczaj tylko o strażniczkach obozowych. Ale było dużo więcej sprawców płci żeńskiej, w bardzo różnych rolach i środowiskach. W swojej książce Wendy Lower bada wiele kobiet, które zachowywały się amoralnie i czyniły przemoc w bardzo różny sposób, sprawczynie zza biurka, lekarki i pielęgniarski w eksperymentowaniu na ludziach i eutanazji, sadystki, wykonawczynie poleceń „Liesel Willhaus i Gertrude Segel uosabiają kobiecy odpowiednik snajpera, który zabija z ukrycia… Podobnie jak mężczyźni, hitlerowskie zabójczynie miały również różne pochodzenie: pochodziły z klasy robotniczej i z zamożnych środowisk, były wykształcone i niewykształcone, katoliczkami i protestantami, z miasta lub prowincji. W różnym stopniu miały one również te same cechy i postawy: chciwość, antysemityzm, rasizm i imperialistyczną arogancję. I wszystkie były młode.“ (Niżej, s. 212)

Krótka biografia Gertrude Landau

Sources: Lower, Hitlers Helferinnen; JuNSV 531; statements (Badian and others) in: LASH 352.5 numbers 1734 and 1793

Photo: Lower, Hitlers Helferinnen, p. 83

Eduard Jedamzik (1901-1966)

Text / Tekst in Deutsch / English / Polski

[DE] Als Kreishauptmann im Generalgouvernement

Von Oktober 1939 an war der Jurist Eduard Jedamzik Kreishauptmann in Kielce im besetzten Polen. Nach dem Überfall auf die Sowjetunion wechselte er dann nach Galizien und wurde Kreishauptmann von Drohobycz im galizischen Erdölrevier. Kreishauptmann war die Amtsbezeichnung des Leiters einer Kreisverwaltung. Nach dem Krieg wurde von früheren Angehörigen dieser Kolonialverwaltung im besetzten Polen die Fiktion einer „sauberen“ Verwaltung verbreitet, die nichts mit der Unterdrückung der einheimischen Bevölkerung und erst recht nichts mit dem Holocaust zu tun gehabt hätte. Werfen wir deshalb einen kurzen Blick auf einige Tätigkeiten des Kreishauptmannes Eduard Jedamzik in Drohobycz.

Am 20.11.1941 untersagte Jedamzik den Juden im Kreis Drohobycz das Verlassen ihres Wohnortes bei Todesstrafe. Juden, die zuwiderhandelten, konnten sofort erschossen werden. Bei einer Besprechung der Kreishauptleute in Lemberg lobte Distriktgouverneur Lasch sein Vorgehen: er „solle die Leute ruhig weiter hart anfassen“. Als Monate später im Distrikt Juden das Verlassen des Wohnortes untersagt wurde, meldete Jedamzik triumphierend „haben wir schon lange gemacht“.

Eine Voraussetzung für Massentransporte, Selektionen und Massenmorde von Juden war ihre Ghettoisierung. Kreishauptmann Jedamzik versuchte früh, auch hier Vorreiter zu sein. Er forderte die Stadtkommissare von Drohobycz und Boryslaw mit Schreiben vom 28.11., 30.12.41 und 5.2.1942 auf, die Einrichtung jüdischer Wohnbezirke zu beschleunigen, obwohl in dieser Zeit aufgrund eines Hochwassers Hunger herrschte und eine Fleckfieber-Epidemie grassierte. Der Stadtkommissar von Boryslaw antwortete, dass aus diesen Gründen der Distriktarzt Dr. Dopheide nach einem Besuch im März die „Umsiedlung der Juden in besondere Wohnviertel“ vor Mai 1942 untersagt habe. Jedamzik aber ließ nicht locker und forderte, die Maßnahmen sobald wie möglich durchzuführen. „Auf die Belange einzelner Personen kann bei der grundlegenden Bedeutung der Angelegenheit keine Rücksicht genommen werden. Es muss jedoch versucht werden, für arische Personen auftretende Härten irgendwie auszugleichen“ (Schreiben vom 18.3.42).

Am 21.11.1941 erließ Jedamzik eine kreispolizeiliche Anordnung, die Juden „den unnützen Aufenthalt auf den Hauptstraßen der Städte und Ortschaften“ verbietet. Am 7.Mai 1942 reichte ihm auch das nicht: er will den Juden ganz allgemein die Benutzung des Bürgersteigs verbieten, da sie sich im Straßenverkehr frech und unverschämt verhalten würden. Der Stadtkommissar von Boryslaw hielt das für keine gute Idee: in Boryslaw wäre kein freches Benehmen der Juden auf den Straßen zu beobachten, und ihnen die Benutzung des Bürgersteigs zu verbieten könnte zu Verkehrsproblemen führen.

Jedamzik war skrupellos und fanatisch. Er war einer der wenigen Kreishauptleute, die nicht nur der NSDAP angehörten, sondern auch der SS, und er war damit auch dem Reichsführer-SS, Himmler, verantwortlich. Als Kreishauptmann aber war Jedamzik unfähig. Deshalb wurde er auf Betreiben der Karpathen-Öl AG am 17.6.1942 entlassen.

Jedamzik als Organisator von Massenmorden

In einer Vernehmung am 20.8.1962 behauptete Jedamzik: „Von den Judenerschießungen durch die Einsatzgruppen habe ich erst nach dem Zusammenbruch durch die Presse und Erzählungen im Lager Kenntnis erhalten. Ich war drei Jahre Kreishauptmann im Generalgouvernement. Auch dort ist mir von irgendwelchen Judenerschießungen nichts bekannt. Wenn ich selbst in meiner Eigenschaft als Kreishauptmann zu irgendeiner Zeit Befehle zu Judenerschießungen erteilt hätte, so wäre ich sicher nach dem Kriege an Polen ausgeliefert worden … Da mir aber nicht in einem Falle etwas vorgeworfen werden konnte und schon gar nicht die Erschießung von Juden, wurde ich auch durch das Spruchkammergericht [bei der Entnazifizierung] in die Gruppe V als Entlasteter eingestuft. Als Kreishauptmann … hatte ich auf die Tätigkeit der Sicherheitspolizei keinen Einfluß.“. Das ist richtig, und trotzdem gelogen. Jedamzik verschweigt nämlich dass er nicht nur Kreishauptmann, sondern auch der SS- und Polizeistandortführer in Drohobycz war. Die SS- und Polizeiführer hatten nämlich auf dem Sonderbefehlsweg Weisungsrecht gegenüber allen Polizeieinheiten. In seinem Bezirk Drohobycz, der die Kreise Drohobycz, Sambor und Stryj umfasste, war er der verantwortliche Organisator für die erste Welle von Massenerschießungen im November 1941: die Erschießung von 250 arbeitslosen Juden aus Drohobycz („Arbeitsamt-Aktion), die Erschießung von etwa 700 arbeitsunfähigen oder kranken Juden aus Boryslaw („Invalidenaktion“) und die Erschießung von etwa 800 alten, kranken und nicht arbeitsfähigen Juden in Stryj.

Anfang März 1942 war das Vernichtungslager Belzec fertiggestellt: ab Mitte März rollten die Bahnzüge nach Belzec. Die Planung dieser Massenvernichtung übernahm im Distrikt Galizien der Stab des SS- und Polizeiführers, Fritz Katzmann, in Absprache mit der Ostbahn und den SS- und Polizeioffizieren in den Kreisen und Bezirken. Jedamzik war in seiner Doppelrolle gleich zweifach beteiligt: als Kreishauptmann für die Bereitstellung der Sammelorte und Transporte, und als SS- und Polizeiführer für die Organisation durch die Sicherheitspolizei Drohobycz. Am 25.3.1942 wurden zwischen 1.000 und 1.500 überwiegend ältere Juden (mit Arbeitsgeräten und Lebensmitteln für 2 Wochen) zur Turnhalle des Sportbundes „Sokal“ in Drohobycz bestellt, die angeblich nach Pinsk „umgesiedelt“ werden sollten. Die Aktion wurde durchgeführt von einem SSPF-Kommando aus Lemberg, der Gestapo aus Drohobycz und ukrainischer Miliz. Später wurden weitere Juden aus der Umgebung, aus Boryslaw und Truskawiec, von ukrainischer Miliz zu dem Sammelort getrieben. Die „Umsiedlung“ endete in Belzec, wo alle vergast wurden.

Erschießung von Gefangenen des Einsatzkommandos 10b

Nach seiner Entlassung als Kreishauptmann und als SS- und Polizeiführer Drohobycz befand sich Jedamzik bis Ende 1942 auf dem Abstellgleis. Da 1962 Listen von Mitgliedern der Einsatzgruppe D bekannt waren, in denen der SS-Sturmbannführer Jedamzik von Dezember 1942 bis Februar 1943 dem Einsatzkommando 10B der Einsatzgruppe angehörte, musste er dafür eine Erklärung finden. Für diese Zeit erfand Jedamzik dann ein neues Märchen: „In der Folgezeit war ich völlig kaltgestellt ohne jede Beschäftigung, bis ich etwa Ende Nov[ember] 1942 vom Amt III des RSHA [Reichssicherheitshauptamt] einen neuen Auftrag bekam, eine weibliche Schreibkraft in den Kaukasus … zu bringen und von dort über das Erdölgebiet im Kaukasus zu berichten. Versorgungsmäßig wurde ich der Einsatzgruppe D zugeteilt.“ (Vernehmung 20.8.1962). Markus Roth fasst in einer Kurzbiographie Jedamziks diese Zeit so knapp zusammen: „Weihnachten1942 bis Februar 1943 beim Einsatzkommando 10b der Einsatzgruppe D. Befehligte ab Neujahr 1943 für eine Woche das Sonderkommando 10b in Naltschik und auf dem Rückzug bis Bolschoi-Tolmak. Vor dem Rückzug aus Naltschik wurden die im Hausgefängnis des Sonderkommandos Gefangenen ermordet. Mindestens 40 Männer, Frauen und Kinder fielen dem zum Opfer.“ (Roth, Herrenmenschen, S. 462)

Ein bitterer Nachtrag

Nach dem Krieg klagte Eduard Jedamzik jahrelang auf Entschädigung durch den Bayrischen Staat. Durch ein Gesetz war 1951 geregelt worden, welche Ansprüche Personen zustehen, die bei Kriegsende Beamte gewesen und seitdem nicht mehr eingestellt worden waren (Art. 131 Grundgesetz). Angehörige der Gestapo und ihre Nachkommen konnten keine Ansprüche stellen. Nach Paragraf 67 des Gesetzes sollten aber Beamte, die aus einer anderen Dienststelle zur Gestapo, Waffen-SS oder dem SD versetzt worden waren, so behandelt werden, als ob sie in ihrer ursprünglich „sauberen“ Behörde geblieben seien. SS- und Gestapo-Täter mussten jetzt nur behaupten, dass sie gar nicht wollten, sondern versetzt worden waren. So argumentierte auch Eduard Jedamzik: „Ich habe mich [1935] um die Innere Verwaltung beworben und wurde dann ohne mein Ansuchen der Geheimen Staatspolizei zugeordnet“. Er verfolgte seine Klage bis vor das Bundes-Verwaltungsgericht in Berlin. Viele Täter gelangten so wieder in den Staatsdienst oder erstritten sich Pensionen und Entschädigungen. Im Falle von Jedamzik durchkreuzten erst die Ermittlungen wegen der Morde in Naltschik dieses Vorhaben.

Grafik: Die doppelte Funktion Jedamziks in Drohobycz
Kurzbiographie Eduard Jedamzik
Zwei Meldungen Jedamziks an die SS

[EN] As County Captain in the Generalgouvernement

From October 1939 on, the lawyer Eduard Jedamzik was the county captain (Kreishauptmann) in Kielce in occupied Poland. After the invasion of the Soviet Union, he moved to Galicia and became county captain of Drohobycz in the Galician oil district. County captain was the official title of the head of a county administration. After the war, former members of this colonial administration in occupied Poland spread the fiction of a „clean“ administration, which had nothing to do with the oppression of the local population and certainly nothing to do with the Holocaust. Let us therefore take a brief look at some of the activities of county captain Eduard Jedamzik in Drohobycz.

On 20.11.1941 Jedamzik forbade the Jews in the Drohobycz county to leave their place of residence on death penalty. Jews who violated this rule could be shot immediately. At a meeting of the county captains in Lemberg, district governor Lasch praised his actions: he „should continue to treat the people hard“. When months later in the district Jews were forbidden to leave their place of residence, Jedamzik triumphantly reported „we have done this for a long time“.

A prerequisite for mass transports, selections and mass murders of Jews was their ghettoization. County captain Jedamzik tried early on to be a pioneer in this area as well. In letters dated 28 November, 30 December 1941 and 5 February 1942, he called on the city commissioners of Drohobycz and Boryslaw to speed up the establishment of Jewish residential districts, even though there was hunger and an epidemic of typhus due to a flood during this period. The Boryslaw City Commissioner replied that for these reasons, after a visit in March, the district physician Dr. Dopheide had prohibited the „resettlement of Jews in special residential districts“ before May 1942. Jedamzik, however, did not let up and demanded that the measures be carried out as soon as possible. „Given the fundamental importance of the matter, the interests of individual persons cannot be taken into consideration. However, an attempt must be made to somehow compensate for any hardships that may occur for Aryan persons“ (letter of 18.3.42).

On 21.11.1941 Jedamzik issued a county police order forbidding Jews „to stay unnecessarily on the main streets of towns and villages“. On May 7, 1942, even this was not enough for him: he wanted to forbid Jews in general to use the pavement, as they would behave impudently in traffic. The Boryslav City Commissar did not think it was a good idea: in Boryslav there would be no impertinent behaviour of Jews on the streets, and to forbid them to use the pavement could lead to traffic problems.

Jedamzik was unscrupulous and fanatical. He was one of the few district leaders who belonged not only to the NSDAP, but also to the SS, and he was thus also responsible to the Reichsführer-SS, Himmler. But as county captain Jedamzik was incapable. Therefore he was dismissed at the instigation of the Karpathen-Öl AG on 17.6.1942.

Jedamzik as organizer of mass murders

In an interrogation on August 20, 1962, Jedamzik claimed: „I only learned of the shooting of Jews by the Einsatzgruppen after the collapse through the press and stories in the camp. I was county captain in the Generalgouvernement for three years. There, too, I am not aware of any shootings of Jews. If I myself, in my capacity as county captain, had given orders to shoot Jews at any time, I would certainly have been extradited to Poland after the war… But since I could not be accused of anything, and certainly not of the shooting of Jews, I was also classified by the Spruchkammergericht [court of appeal] as a person exonerated in Group V [of denazification]. As county captain … I had no influence on the activities of the Security Police.“ That’s right, and still a lie. Jedamzik is hiding the fact that he was not only county captain, but also the SS- and police leader in Drohobycz. The SS- and police leaders had the right to give orders to all police units by special orders. In his Drohobycz region, which included the Drohobycz, Sambor and Stryj counties, he was the responsible organizer of the first wave of mass executions in November 1941: the shooting of 250 unemployed Jews from Drohobycz („Labour Office Action“), the shooting of about 700 Jews from Boryslaw who were unfit for work or sick („Invalidenaktion“), and the shooting of about 800 old, sick and unfit for work Jews in Stryj.

At the beginning of March 1942, the Belzec death camp was completed: from mid-March, trains rolled into Belzec. The planning of this mass extermination was carried out in the Galician district by the staff of the SS and police leader, Fritz Katzmann, in consultation with the Ostbahn and the SS and police officers in the counties and regions. Jedamzik was involved in his double role in two ways: as county captain for the provision of assembly points and transports, and as SS and police leader for the organization by the Security Police Drohobycz. On 25 March 1942, between 1,000 and 1,500 mostly elderly Jews (with work equipment and food for 2 weeks) were ordered to the gymnasium of the sports association „Sokal“ in Drohobycz, who were supposed to be „resettled“ to Pinsk. The action was carried out by a SSPF command from Lviv, the Gestapo from Drohobycz and Ukrainian militia. Later, other Jews from the surrounding area, from Boryslaw and Truskawiec, were driven to the collection point by Ukrainian militia. The „resettlement“ ended in Belzec, where everyone was gassed.

Execution of prisoners of the Einsatzkommando 10b

After his dismissal as county captain and as SS- and police leader Drohobycz, Jedamzik was on the siding until the end of 1942. Since in 1962 lists of members of Einsatzgruppe D were known in which SS-Sturmbannführer Jedamzik was a member of Einsatzkommando 10B of the Einsatzgruppe from December 1942 to February 1943, he had to find an explanation for this. Jedamzik then invented a new fairy tale for this period: „In the following period I was completely out of work without any occupation until about the end of Nov[ember] 1942, when I was given a new assignment by Office III of the RSHA [Reich Security Main Office] to take a female typist to the Caucasus … and to report from there on the oil area in the Caucasus. I was assigned to Einsatzgruppe D.“ (Interrogation 20.8.1962) In a short biography of Jedamzik, Markus Roth summarizes this time so briefly: „Christmas 1942 to February 1943 with Einsatzkommando 10b of Einsatzgruppe D. Commanded from New Year’s Day 1943 for one week the Sonderkommando 10b in Naltschik and on the retreat to Bolschoi-Tolmak. Before the retreat from Naltschik the prisoners in the house prison of the Sonderkommando were murdered. At least 40 men, women and children were murdered. (Roth, Herrenmenschen, p. 462)

A bitter addendum

After the war, Eduard Jedamzik sued for years for compensation from the Bavarian State. In 1951, a law had been passed to regulate the rights of persons who had been civil servants at the end of the war and had not been employed since (Article 131 of the German Grundgesetz). Members of the Gestapo and their descendants could not make any claims. According to Article 67 of the Act, however, civil servants who had been transferred from another department to the Gestapo, Waffen-SS or SD were to be treated as if they had remained in their originally „clean“ authority. SS and Gestapo perpetrators now only had to claim that they did not want to go, but had been transferred. Eduard Jedamzik also argued: „I applied for the Internal Administration [1935] and was then assigned to the Secret State Police without my application. He pursued his complaint to the Federal Administrative Court in Berlin. Many perpetrators ended up back in the civil service or won pensions and compensation. In the case of Jedamzik, only the investigation of the murders in Naltschik thwarted this plan.

Graphic: The double function of Jedamzik in Drohobycz
Short biography Eduard Jedamzik
Two messages from Jedamzik to the SS personnel office

[PL] Jako kapitan powiatu w Generalnym Gubernatorstwie

Od października 1939 r. adwokat Eduard Jedamzik był kapitanem powiatu kieleckiego (Kreishauptmann) w okupowanej Polsce. Po inwazji na Związek Radziecki przeniósł się do Galicji i został kapitanem powiatu Drohobycz w galicyjskim okręgu naftowym. Kapitan powiatu był oficjalnym tytułem szefa administracji powiatu. Po wojnie byli członkowie tej kolonialnej administracji w okupowanej Polsce szerzyli fikcję „czystej“ administracji, która nie miała nic wspólnego z uciskiem miejscowej ludności, a na pewno nie miała nic wspólnego z Holocaustem. Przyjrzyjmy się więc pokrótce niektórym działaniom kapitana powiatu Eduarda Jedamzika w Drohobyczu.

W dniu 20.11.1941 r. Jedamzik, pod karą śmierci, zakazał Żydom z Drohobycza opuszczania miejsca zamieszkania. Żydzi, którzy naruszyli tę zasadę, mogli zostać natychmiast rozstrzelani. Na spotkaniu kapitanów okręgów we Lwowie gubernator dystryktu Lasch chwalił jego działania: „powinien nadal tak twardo traktować ludzi“. Gdy miesiące później w dystrykcie zakazano Żydom wychodzenia z domów, Jedamzik triumfalnie meldował „robiliśmy to od dawna“.

Warunkiem koniecznym dla masowych transportów, selekcji i masowych mordów Żydów była ich gettoizacja. Kapitan powiatu Jedamzik wcześnie próbował być pionierem również w tej dziedzinie. W pismach z 28 listopada, 30 grudnia 1941 r. i 5 lutego 1942 r. wezwał komisarzy miejskich Drohobycza i Borysława do przyspieszenia tworzenia żydowskich dzielnic mieszkaniowych, mimo że w tym okresie panował głód i epidemia tyfusu spowodowana powodzią. Borysławski Komisarz Miejski odpowiedział, że z tych powodów, po wizycie w marcu, lekarz okręgowy dr Dopheide zakazał “ przesiedlania Żydów do specjalnych dzielnic mieszkaniowych“ przed majem 1942 roku. Jedamzik jednak nie dał za wygraną i zażądał jak najszybszego przeprowadzenia tych działań. „Biorąc pod uwagę fundamentalne znaczenie tej sprawy, interesy poszczególnych osób nie mogą być brane pod uwagę. Należy jednak starać się jakoś zrekompensować trudy, które mogą wystąpić u Aryjczyków“ (pismo z 18.3.42).

21.11.1941 r. Jedamzik wydał polecenie policji powiatowej zakazujące Żydom „bezużytecznego przebywania na głównych ulicach miast i wsi“. 7 maja 1942 r. nawet to mu nie wystarczało: chciał zakazać Żydom w ogóle korzystania z chodnika, bo zachowywali się bezczelnie i bezwstydnie w ruchu ulicznym. Komisarz miejski Borysławia nie uważał tego za dobry pomysł: w Borysławiu nie zauważono bezczelnego zachowania się Żydów na ulicach, a zakazanie im korzystania z chodnika może doprowadzić do problemów z ruchem drogowym.

Jedamzik był fanatykiem i bez skrupułów. Jako jeden z nielicznych przywódców okręgów należał nie tylko do NSDAP, ale także do SS, a tym samym podlegał również Reichsführerowi-SS, Himmlerowi. Jednak Jedamzik był niekompetentny jako kapitan powiatu. Dlatego też na interwencję Karpathen-Öl AG w dniu 17.6.1942 r. został zwolniony z pracy.

Jedamzik jako organizator masowych morderstw

W przesłuchaniu z 20 sierpnia 1962 r. Jedamzik stwierdził: „O rozstrzeliwaniu Żydów przez Einsatzgruppen dowiedziałem się z prasy i opowieści w obozie dopiero po upadku (Rzeszy). Byłem dowódcą okręgu w Generalnym Gubernatorstwie przez trzy lata. Tam też nie miałem żadnych informacji o rozstrzeliwaniach Żydów. Gdybym jednak kiedyś wydał rozkaz rozstrzelania Żydów jako kapitan powiatu, na pewno zostałbym po wojnie poddany ekstradycji do Polski… Ale ponieważ nie można mnie było o nic oskarżyć, a na pewno nie o rozstrzeliwanie Żydów, zostałem zakwalifikowany przez Spruchkammergericht( w procesie denazyfikacji) do grupy V. jako nieobciążony. Jako kapitan okręgu… nie miałem żadnego wpływu na działania Policji Bezpieczeństwa.” Jest to prawda, ale też jednocześnie kłamstwo. Jedamzik ukrywa fakt, że był nie tylko kapitanem powiatu, ale także szefem SS i policji w Drohobyczu. Dowódcy SS i policji mieli prawo wydawać rozkazy wszystkim jednostkom policji. W swoim okręgu drohobyckim, obejmującym powiaty drohobycki, samborski i stryjski, był on odpowiedzialny za organizację pierwszej fali masowych egzekucji w listopadzie 1941 roku: rozstrzelania 250 bezrobotnych Żydów z Drohobycza („Akcja Urzędu Pracy“), rozstrzelania około 700 niezdolnych do pracy lub chorych Żydów z Borysława („Invalidenaktion“) oraz rozstrzelania około 800 starych, chorych i niezdolnych do pracy Żydów w Stryju. Na początku marca 1942 roku został ukończony obóz zagłady w Bełżcu : od połowy marca kursowały do Bełżca pociągi. Planowanie tej masowej eksterminacji zostało przeprowadzone w powiecie galicyjskim przez sztab SS i szefa policji, Fritza Katzmanna, w porozumieniu z Ostbahn i oficerami SS i policji w powiatach i okręgach. Jedamzik w swojej podwójnej roli był zaangażowany na dwa sposoby: jako kapitan okręgu dla zapewnienia punktów zbiorczych i transportów oraz jako szef SS i policji dla zapewnienia organizacji przez Policję Bezpieczeństwa Drohobycz. W dniu 25 marca 1942 r. zwołano do sali gimnastycznej Towarzystwa Sportowego „Sokal“ w Drohobyczu od 1.000 do 1.500 w większości starszych Żydów (ze sprzętem do pracy i żywnością na 2 tygodnie), mieli oni jakoby zostać „przesiedleni“ do Pińska. Akcja została przeprowadzona przez dowództwo SSPF ze Lwowa, gestapo z Drohobycza i milicję ukraińską. Później do punktu zbiórki zostali spędzeni przez milicję ukraińską również inni Żydzi z okolic, z Borysława i Truskawca. „Przesiedlenie“ zakończyło się w Bełżcu, gdzie wszyscy zostali zagazowani.

Egzekucja więźniów Einsatzkommando 10b

Po zwolnieniu go ze stanowiska kapitana powiatu oraz szefa SS i policji Drohobycza, Jedamzik znalazł się do końca 1942 roku na bocznicy. Ponieważ w 1962 r. znane były listy członków Einsatzgruppe D, w których SS-Sturmbannführer Jedamzik od grudnia 1942 r. do lutego 1943 r. był członkiem Einsatzkommando 10B z Einsatzgruppe, musiał znaleźć na to jakieś wyjaśnienie. Jedamzik wymyślił wtedy nową bajkę na ten okres: „W następnym okresie byłem całkowicie bez pracy, bez żadnego zajęcia, aż do końca listopada 1942 r., kiedy to otrzymałem nowe zadanie od III Biura RSHA [Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy], aby zabrać ze sobą na Kaukaz maszynistkę …i stamtąd relacjonować o stanie tamtejszych pól naftowych. Z uwagi na zaopatrzenie przydzielono mnie do Einsatzgruppe D.“ (Przesłuchanie 20.8.1962) W krótkiej biografii Jedamzika Markus Roth tak krótko podsumowuje ten czas: „Boże Narodzenie 1942 do lutego 1943 w Einsatzkommando 10b z Einsatzgruppe D. Od Nowego Roku 1943 przez tydzień dowodził Sonderkommando 10b w Naltschik i podczas wycofywania się do Bolschoi-Tolmak. Przed odwrotem z Naltschik zamordowano więźniów z więzienia Sonderkommando. Co najmniej 40 mężczyzn, kobiet i dzieci padło ofiarą mordu. (Roth, Herrenmenschen, s. 462)

Gorzkie uzupełnienie

Po wojnie Eduard Jedamzik ubiegał się przez lata o odszkodowanie od kraju bawarskiego. W 1951 roku uchwalono ustawę regulującą prawa osób, które pod koniec wojny były urzędnikami państwowymi i od tego czasu nie były zatrudnione (art. 131 Ustawy Zasadniczej). Członkowie Gestapo i ich potomkowie nie mogli zgłaszać żadnych roszczeń. Zgodnie z art. 67 ustawy urzędnicy służby cywilnej, którzy zostali przeniesieni z innego departamentu do Gestapo, Waffen-SS lub SD, mieli być traktowani tak, jakby pozostali w swoim pierwotnie „czystym“ urzędzie. Sprawcy SS i gestapo musieli teraz tylko twierdzić, że wcale tego nie chcieli, ale zostali przeniesieni. I tak argumentował też Eduard Jedamzik: „Zgłosiłem się do administracji wewnętrznej [1935 r.], a następnie zostałem przydzielony do Tajnej Policji Państwowej bez składania podania”. Złożył swoją skargę aż do Federalnego Sądu Administracyjnego w Berlinie. Wielu sprawców znalazło się z powrotem w służbie cywilnej lub zdobyło emerytury i odszkodowania. W przypadku Jedamzika, tylko śledztwo w sprawie morderstw w Naltschik pokrzyżowało ten plan.

Graficznie: Podwójna funkcja Jedamzika w Drohobyczu
krótka biografia Eduarda Jedamzika
Dwa raporty Jedamzika do biura personelu SS

Sources: Pohl, Ostgalizien; Roth, Herrenmenschen; Sandkühler, Endlösung; archives in Lviv (DALO), Berlin (Bundesarchiv), Schleswig (LASH), Bad Arolsen (AA);
Gesetz zur Regelung der Rechtsverhältnisse der unter Artikel 131 des Grundgesetzes fallenden Personen vom 1. September 1953 (BGBl. I S. 1287, 1238)

Josef Holzberger (1921-)

– Text / Tekst in: Deutsch English Polski

Sign at the entrance of Deutsch-Mokra, 2006

[DE] Der Volksdeutsche Josef Holzberger stammt aus dem Ort Deutsch-Mokra in den Waldkarpaten. Josef ist zwanzig Jahre alt, als er Ende 1941 in den Dienst der Gestapo tritt. Er zeigt keinen besonderen Eifer, aber er befolgt willig die Befehle, die ihm seine Vorgesetzten bei der Gestapo in Stanislau (Galizien) erteilen: er bewacht Gefangene im Gestapo-Gefängnis, nimmt teil an der Liquidierung der Ghettos in Stanislau und Drohobycz und sichert das Gelände bei Massenerschießungen von Juden ab. Auf Befehl erschießt er wehrlose Menschen. Im Sommer 1943 wird er in die Waffen-SS aufgenommen; er wird in der Sowjetunion und Frankreich im Krieg eingesetzt. Bei Kriegsende ist er 25 Jahre alt. Er zieht nach Thüringen, arbeitet dort als Waldarbeiter und später als Volkspolizist, gründet eine Familie und ist Vater von drei Kindern. 1973 wird er zum Invaliden erklärt, kurz danach verhaftet und 1975 zu lebenslänglicher Haft verurteilt.

Kurzbiographie Josef Holzberger
Biographische Notizen zu Josef Holzberger
Auszug zu Tatbeteiligungen aus dem Gerichtsurteil

[EN] The ethnic German Josef Holzberger comes from the village of Deutsch-Mokra in the Waldkarpaten (Forest Carpathians). Josef was twenty years old when he voluntarily entered the service of the Gestapo at the end of 1941. He shows no particular zeal, but he willingly obeys the orders given to him by his superiors at the Gestapo in Stanislau (Galicia): he guards prisoners in the Gestapo prison, takes part in the liquidation of the ghettos in Stanislau and Drohobycz, and secures the area during mass executions of Jews. On order he shoots defenceless people. In the summer of 1943 he is admitted to the Waffen-SS; he participates in the war in the Soviet Union and France. At the end of the war he is 25 years old. He moves to Thuringia, works there as a lumberjack and later as a People’s Policeman (VoP0), starts a family and is father of three children. In 1973 he is declared an invalid, is remanded in custody shortly afterwards and in 1975 is sentenced to life imprisonment.

short biography Josef Holzberger
Biographical notes on Josef Holzberger
Extract from the court decision on participation in crimes

[PL] Etniczny Niemiec Josef Holzberger pochodzi z wioski Deutsch-Mokra w Waldkarpaten (Beskidy Lesiste)). Josef miał dwadzieścia lat, gdy dobrowolnie wstąpił do służby gestapo pod koniec 1941 roku. Nie wykazuje szczególnej gorliwości, ale chętnie wykonuje polecenia wydawane mu przez przełożonych w gestapo w Stanisławie (Galicji): pilnuje więźniów w więzieniu gestapo, bierze udział w likwidacji gett w Stanisławie i Drohobyczu, zabezpiecza teren podczas masowych egzekucji Żydów. W porządku. Strzela do bezbronnych ludzi. Latem 1943 roku zostaje przyjęty do Waffen-SS; jest wykorzystywany w wojnie w Związku Radzieckim i we Francji. Pod koniec wojny ma 25 lat. Przeprowadza się do Turyngii, tam pracuje jako drwal, a później jako policjant ludowy (VoPo), zakłada rodzinę i jest ojcem trójki dzieci. W 1973 roku zostaje uznany za inwalidę, wkrótce potem przebywa w areszcie śledczym, a w 1975 roku skazany na karę dożywotniego więzienia.

krótka biografia Josefa Holzbergera
Notatki biograficzne na Josefa Holzbergera
Wyciąg z orzeczenia sądu o udziale w przestępstwie

1024px-Посеред_вулиці_в_с._Німецька_Мокра_(2)

In the middle of the street in Deutsch Mokra, 2016

Sources: DDRJuNSV Verfahren Nr. 1026 und 1039; Kappeler, Geschichte der Ukraine; Sandkühler, Endlösung; Pohl, Ostgalizien; Kuwalek, Belzec

Links: https://de.wikipedia.org/wiki/Nimezka_Mokra ; https://de.wikipedia.org/wiki/Karpatenukraine ; https://www.wienerzeitung.at/nachrichten/reflexionen/geschichten/862462-Eine-vergessene-Welt.html ; https://www.youtube.com/watch?v=BKzkJS8e9aU (Das Dorf der vergessenen Österreicher)

Photos:
Ortsschild Deutsch-Mokra / Sign at the entrance of the village Deutsch-Mokra/Німецька Мокра. Wikimedia commons, CC-BY-3.0, Creator: Günther Krämer, 2006
Mitten auf der Dorfstraße von Deutsch-Mokra / Посеред вулиці в с. Німецька Мокра / In the middle of the street in the village Nimezka Mokra. Wikimedia commons, CC-BY-4.0. Creator: Dutiasvity, 2016

Leon Weliczker Wells (1925-2009)

– Text / Tekst in: Deutsch English Polski

[DE] Sechzehn Jahre alt war Leon Weliczker, als deutsche Truppen am 30.6.1941 in die Hauptstadt Ostgaliziens, Lemberg, einmarschieren. Pogrome, Kennzeichnung der Juden mit dem Judenstern, Vertreibung der Juden in Judenwohnbezirke, Razzien mit Ermordung vieler Juden, Hunger, willkürliche Gewalt und Zwangsarbeit bestimmen den Alltag in den ersten Monaten. Er ist noch nicht siebzehn, als er am 2. März 1942 in dem berüchtigten Zwangsarbeitslager Janowska in Lemberg inhaftiert wird. Entkräftet und an Typhus erkrankt soll er im Juni 1942 erschossen werden. Mit viel Glück entkommt er und flieht in seine Geburtsstadt Stojanow, wo er wiederum Zwangsarbeit leisten muss. Als er von der Ermordung seiner Eltern und anderer Verwandter in Lemberg hört, unternimmt er einen Selbstmordversuch, von dem ihn sein Onkel abbringt. Seine beiden jüngeren Brüder sind jetzt alleine im Ghetto in Lemberg – Leon Weliczker beschließt im Dezember 1942, nach Lemberg zurück zu gehen und seine Brüder zu beschützen. Vergeblich – in der Nacht vm 31. Mai 1942 werden Leon und seine Brüder bei einer Großrazzia der SS im Ghetto gefangen genommen. Zwei Tage später erlebt Leon die Ermordung seiner kleinen Brüder. Er selbst wird der „Todesbrigade“ der Aktion 1005 zugeordnet, die alte Massengräber ausheben und die Leichen verbrennen muss. Über diese Monate in der Todesbrigade führt Leon Tagebuch – eines der wichtigsten und erschütterndsten Dokumente über den Holocaust.

In der Nacht vom 19. auf den 20. November 1943 versucht die Todesbrigade zu fliehen. Gleich zu Beginn schlägt einer der wachhabenden Schutzpolizisten Alarm: die meisten Häftlinge werden deshalb schon in der Fluchtnacht gefasst und erschossen. Leon Weliczker findet Zuflucht bei dem Bauern Kalwiński, der insgesamt 24 Juden versteckt, die alle überleben. Beim Einmarsch der Roten Armee war der zwanzigjährige Leon einziger Überlebender einer Familie mit 76 Mitgliedern – eingeschlossen seine Eltern, sechs Geschwister, Onkel und Tanten und Kusinen.

Kurzbiographie Leon Weliczker Wells
Auszüge aus Weliczker Wells, Ein Sohn Hiobs

1944 Janowska Recherchen

1946 Cover Brygada smierci

[EN] Leon Weliczker was sixteen years old when German troops marched into the capital of eastern Galicia, Lemberg, on 30 June 1941. Pogroms, marking the Jews with the Jewish Star, expulsion of the Jews to Jewish residential districts, raids with the murder of many Jews, hunger, arbitrary violence and forced labour determined everyday life in the first months. He was not yet seventeen when he was imprisoned on 2 March 1942 in the notorious Janowska forced labour camp in Lviv. Disempowered and suffering from typhus, he is to be shot in June 1942. With a lot of luck he escapes and flees to his hometown Stoyanow, where he again has to do forced labour. When he hears of the murder of his parents and other relatives in Lviv, he attempts suicide, which his uncle dissuades him from. His two younger brothers are now alone in the Lviv ghetto – Leon Weliczker decides in December 1942 to go back to Lviv and protect his brothers. In vain – in the night of 31 May 1942 Leon and his brothers are captured in the ghetto during a major SS raid. Two days later Leon witnesses the murder of his little brothers. He himself is assigned to the „death brigade“ of Action 1005, which has to dig old mass graves and burn the bodies. Leon keeps a diary about these months in the death brigade – one of the most important and shocking documents about the Holocaust.

In the night from November 19 to 20, 1943, the death brigade tries to flee. Right at the beginning one of the Schupo guards sounds the alarm: most prisoners are caught and shot during the night of escape. Leon Weliczker finds refuge with the farmer Kalwiński, who hides a total of 24 Jews, all of whom survive. When the Red Army invaded, 20-year-old Leon was the sole survivor of a family of 76 members – including his parents, six siblings, uncles and aunts and cousins.

short biography Leon Weliczker
Excerpts from Weliczker Wells, The Janowska Road

[PL] Leon Weliczker miał szesnaście lat, gdy 30 czerwca 1941 roku wojska niemieckie wkraczają do stolicy wschodniej Galicji, Lwowa (Lemberg). Pogromy, naznaczanie Żydów Gwiazdą Żydowską, wypędzanie ich do żydowskich dzielnic mieszkaniowych, łapanki z mordem wielu z nich, głód, samowolna przemoc i praca przymusowa zdeterminowały codzienne życie w pierwszych miesiącach. Nie miał jeszcze siedemnastu lat, gdy 2 marca 1942 roku został uwięziony w osławionym obozie pracy przymusowej Janowska we Lwowie. Osłabiony i cierpiący na tyfus, ma zostać rozstrzelany w czerwcu 1942 roku. Na szczęście udaje mu się uciec. Przybywa do rodzinnego Stojanowa, gdzie znów musi wykonywać pracę przymusową. Kiedy dowiaduje się o zabójstwie rodziców i innych krewnych we Lwowie, postanawia popełnić samobójstwo, od czego odwodzi go ostatecznie wujek. Jego dwaj młodsi bracia są teraz sami w lwowskim getcie – Leon Weliczker postanawia w grudniu 1942 roku wrócić do Lwowa i chronić swoich braci. Na próżno – w nocy z 31 maja 1942 r. Leon i jego bracia zostają schwytani w getcie podczas wielkiej łapanki SS. Dwa dni później Leon przeżywa zamordowanie swoich młodszych braci. On sam zostaje przydzielony do „Brygady ŚmierciAkcji 1005, która ma odkopywać stare masowe groby i palić ciała. Leon prowadzi pamiętnik o tych miesiącach w „brygadzie śmierci” – jeden z najważniejszych i najbardziej wstrząsających dokumentów o Holokauście.

W nocy z 19 na 20 listopada 1943 roku „brygada śmierci“ podejmuje próbę ucieczki. Jednak już na samym jej początku jeden ze strażników wszczyna alarm: jeszcze tej nocy większość więźniów zostaje złapanych i rozstrzelanych. Leon Weliczker znajduje schronienie u rolnika Kalwińskiego, który ukrywa w sumie 24 Żydów, z których wszyscy przeżyli. Gdy wkroczyła tam Armia Czerwona 20-letni Leon był jedynym ocalałym z rodziny liczącej 76 członków – w tym jego rodziców, sześcioro rodzeństwa, wujków i ciotek oraz kuzynów.

Krótka biografia Leona Weliczkera Wellsa
Fragmenty z Weliczker Wells, Brygada śmierci

Quellen / Sources / Źródła: Leon W. Wells, Ein Sohn Hiobs, München 1963 (The Janowska Road / Brygada śmierci); Andrej Angrick: „Aktion 1005“, Göttingen 2018

Friedrich Hildebrand (1902-)

 – Text / Tekst in Deutsch / English / Polski

[DE] Wenn Gewalttäter sich gegenseitig übertreffen wollen…

Der Stab des SS- und Polizeiführers (SSPF) Galizien, Fritz Katzmann, organisierte den Massenmord an den Juden. Als Günstling Katzmanns gehörte seit Juli 1942 der SS-Mann Friedrich Hildebrand diesem Stab an. Im Sommer 1943 wurde Hildebrand offiziell Kommandant der Zwangsarbeiterlager der Karpathen-Öl – bis es Ersatz gab, sollten jüdische Facharbeiter der kriegswichtigen Erdölindustrie erhalten bleiben. Katzmann prahlte bei seinem Abschied in seinem berüchtigten „Katzmann Bericht“ damit, dass er fast alle Juden Galiziens ermorden ließ. Als Nachfolger folgte ihm am 10.7.43 der SS-Brigadeführer Theobald Thier.

Am 17. Juli wurden im Zweigbetrieb Kalusz der Karpathen-Öl alle dort beschäftigten Juden ermordet. Am 21.Juli sollten dann auch die 42 „Arbeitsjuden“ des Werks in Stryj „ausgesiedelt“ werden. Die Karpathen-Öl befürchtete, dass danach auch die rund 2.000 jüdischen Arbeiter in den Hauptbetrieben in Drohobycz und Boryslaw ermordet werden sollten und wandten sich an Hildebrand. Dieser leitete die Aktion , hatte aber in seiner Funktion auch zu verantworten, dass die Ölproduktion keinen Schaden nehmen durfte. Hildebrand wies den Kommandanten der Schutzpolizei in Stryj an, die jüdischen Arbeiter der Firma zurückzugeben. Es waren aber nur noch 19 – die anderen waren schon erschossen worden. Am nächsten Tag ließ der örtliche Vertreter der Sicherheitspolizei die Juden wieder verhaften und alle bis auf sieben erschiessen. Der neue SSPF und seine Sicherheitspolizei hatten damit gezeigt, dass sie nicht weniger radikal als Katzmann waren: ihnen war die Vernichtung der Juden wichtiger als ökonomische Interessen. Dem Massenmörder Hildebrand wurden seine Grenzen aufgezeigt – wollte er diesmal für die Kriegsproduktion Juden zeitweise schonen, so zeigten ihm jetzt andere, dass sie ihn an Rücksichtslosigkeit noch übertrumpfen konnten.

Kurzbiographie Friedrich Hildebrand

[EN] When violent criminals try to outdo each other…

The staff of the SS and Police leader (SSPF) Galicia, Fritz Katzmann, organized the mass murder of the Jews. As a favourite of Katzmann, SS man Friedrich Hildebrand had been a member of this staff since July 1942. In the summer of 1943, Hildebrand officially became commander of the forced labor camps of the Carpathian Oil – until there were replacements, Jewish skilled workers of the war-important oil industry were to be retained. On his departure, Katzmann boasted in his infamous „Katzmann Report“ that he had almost all of Galicia’s Jews murdered. He was succeeded by SS-Brigadeführer Theobald Thier on 10.7.43.

On 17 July, all the Jews employed at the Kalusz branch of the Carpathian Oil Company were murdered. On 21 July the 42 „labour Jews“ of the Stryj plant were also to be „resettled“. The Karpathen-Öl feared that afterwards also the approximately 2,000 Jewish workers in the main plants in Drohobycz and Boryslaw should be murdered and turned to Hildebrand. Hildebrand led the action, but in his function he was also responsible that the oil production was not allowed to be damaged. Hildebrand instructed the commander of the Schutzpolizei (municipal police) in Stryj to return the Jewish workers to the company. But there were only 19 left – the others had already been shot. The next day the local representative of the SS Security Service had the Jews arrested again and shot all but seven. The new SSPF and its Security Police had thus shown that they were no less radical than Katzmann: the extermination of the Jews was more important to them than economic interests. The mass murderer Hildebrand was shown his limits – if this time he wanted to spare Jews for the war production, others showed him that they could outdo him in ruthlessness.

short biography Friedrich Hildebrand

[PL] Gdy brutalni sprawcy chcą się prześcigać w aktach przemocy ..

Dowódca SS i Policji (SSPF) Galicja, Fritz Katzmann, organizował masowe mordy Żydów. Jako ulubieniec Katzmanna, esesman Friedrich Hildebrand należał od lipca 1942 r. do jego sztabu. Latem 1943 r. Hildebrand został oficjalnie dowódcą obozu pracy przymusowej w Karpathen-Öl AG – wykwalifikowani robotnicy strategicznie ważnego przemysłu naftowego mieli pozostać tam do czasu znalezienia zastępstwa. Katzmann chwalił się podczas swojego pożegnania w swoim niesławnym raporcie „ że kazał zamordować prawie wszystkich Żydów w Galicji. Jego następcą został 10 lipca 1945 r. SS-Brigadeführer Theobald Thier. 17 lipca wszyscy Żydzi zatrudnieni w oddziale Karpathen-Öl w Kałuszu zostali zamordowani. 21 lipca „przesiedlonych” miało zostać dalszych 42 „pracujących Żydów” z zakładu w Stryju . Karpathen-Öl obawiał się, że około 2000 żydowskich robotników w głównych zakładach w Drohobyczu i Borysławiu zostanie również zamordowanych i zwróciło się do Hildebranda. Ten kierował tą akcją, ale także w ramach swoich obowiązków odpowiadał za to, by produkcja ropy nie została zagrożona. Hildebrand polecił dowódcy Schutzpolizei w Stryju zwrócenie żydowskich robotników zakładom. Ale było ich tylko 19 – pozostali już zostali zastrzeleni. Następnego dnia lokalny przedstawiciel policji bezpieczeństwa ponownie aresztował Żydów i zastrzelił wszystkich oprócz siedmiu. Nowy SSPF i jego policja bezpieczeństwa pokazali, że byli nie mniej radykalni niż Katzmann: eksterminacja Żydów była dla nich ważniejsza niż interesy gospodarcze. Masowemu mordercy Hildebrandowi, pokazano jego granicę – tym razem chciał oszczędzić Żydów dla zachowania produkcji wojennej, to inni pokazali mu, że mogą go jeszcze prześcignąć w bezwzględności.

krótka biografia Friedricha Hildebranda (1)

Friedrich Katzmann (1906-1957)

Katzmann-Bericht

 – Text / Tekst in Deutsch / English / Polski

[DE] 1957 starb Bruno Albrecht in einem Krankenhaus in Darmstadt. Bruno Albrecht war aber nicht sein richtiger Name – sein richtiger Name war Friedrich Katzmann. Von 1941 bis Sommer 1943 war er der SS- und Polizeiführer im Distrikt Galizien und damit der Hauptverantwortliche für den Massenmord an den galizischen Juden.
Gleich zu Beginn seiner Tätigkeit instruierte Katzmann am 16.10.1941 zukünftige SS-Lagerleiter. Die Juden seien der größte Feind und schuld am Krieg. Er gab den SS-Kommandanten folgende Regeln mit auf den Weg:

»1. Arbeitsunfähige Juden sind zu erschießen,
2. Auf flüchtende Lagerinsassen ist ohne Anruf zu schießen,
3. Wiederergriffene Flüchtlinge sind zu erschießen,
4. Für einen nicht wieder ergriffenen Geflüchteten sind jeder 10. Jude seiner Arbeitskolonne oder 10 Geiseln seines Heimatortes zu erschießen,
5. Lagerinsassen, die die Arbeit sabotieren oder Widerstand leisten, sind zu erschießen.«

Kurzbiographie Friedrich Katzmann

[EN] Bruno Albrecht died in 1957 in a hospital in Darmstadt. But Bruno Albrecht was not his real name – his real name was Friedrich Katzmann. From 1941 until summer 1943 he was the SS and police leader in the Galician district and thus the main person responsible for the mass murder of the Galician Jews.
Right at the beginning of his work, Katzmann instructed future SS camp leaders on 16.10.1941. The Jews were the greatest enemy and guilty of the war. He gave the SS commanders the following rules to follow:

„1. Jews who are unfit for work are to be shot,
2. Shoot at escaping camp inmates without calling,
3. recaptured refugees shall be shot and killed,
4. for an escaped prisoner who is not recaptured, every 10th Jew of his work group or 10 hostages of his home town are to be shot,
5. camp inmates who sabotage the work or resist shall be shot.“

short biography Friedrich Katzmann

[PL] W 1957 roku zmarł w szpitalu w Darmstadt Bruno Albrecht. Ale Bruno Albrecht naprawdę nazywał się Friedrich Katzmann. Od 1941 r. do lata 1943 r. był dowódcą SS i Policji w Dystrykcie Galicja, a tym samym główną osobą odpowiedzialną za masowy mord na galicyjskich Żydach.
Już na początku swojej działalnosci , Katzmann instruował 16.10.1941 r. przyszłego szefa SS w obozie pracy przymusowej:

1. Żydów niezdolnych do pracy należy rozstrzelać,
2. Do więźniów podejmujących ucieczkę strzelać bez ostrzeżenia
3. Złapanych uciekinierów należy rozstrzelać
4. Za każdego nie złapanego uciekiniera należy rozstrzelać co dziesiątego Żyda z jego kolumny roboczej lub dziesięciu zakładników z miejscowości, z której pochodzi,
5. Więźniów, którzy pracę sabotują lub stosują opór należy rozstrzelać.”

krótka biografia Friedricha Katzmanna

Photo
[EN] Left to right: Janowska concentration camp commandant Friedrich Warzok, SS-Gruppenfuehrer Fritz Katzmann, Reichsfuehrer SS Heinrich Himmler during official visit
[DE] Von links nach rechts: Friedrich Warzok (Lagerführer des Zwangsarbeitslagers Lemberg-Janowska), SS- und Polizeiführer Galizien (SSPF), Friedrich Katzmann, Reichsführer SS und Polizei, Heinrich Himmler, bei einem Besuch des Lagers Janowska
[PL] Fritz Katzmann pierwszy za Heinrichem Himmlerem (drugi z prawej)

Photos: wikimedia/public domain (IPN/USHMM)

Roman Schönbach (1912-)

 – Text / Tekst in Deutsch / English / Polski

[DE] Roman Schönbach aus Oberschlesien lernte den Beruf des Maurers. 1928 trat er der Hitlerjugend bei, 1937 der SS. Zu Beginn des Angriffskriegs auf Polen wurde er als Hilfspolizist eingesetzt. Im Distrikt Lublin gehörte er zum volksdeutschen Sonderdienst, der selbst von Generalgouverneur Hans Frank als Mördertruppe bezeichnet wurde. Im Oktober 1941 suchte der SS- und Polizeiführer im Distrikt Galizien, Fritz Katzmann, SS-Männer für die Bewachung der Zwangsarbeitslager für Juden: als einer der nicht-fronttauglichen Waffen-SS-Männer wurde ihm Roman Schönbach zugewiesen. Er musste sich nach einer Degradierung wegen Trunkenheit im Dienst bewähren. Erst kommandierte er die Truppe des Hilfswilligen (Trawniki) im Zwangsarbeitslager Lemberg-Janowska, dann wurde er als SS-Wachmann in den Zwangsarbeitslagern in Drohobycz und Boryslaw eingesetzt. Trotz zahlreicher Ermordungen, die ihm vorgeworfen wurden, kam er mit einer Haftstrafe von 8 Jahren für die Beteiligung an 51 Mordtaten glimpflich davon – ansonsten wurde er mangels Beweisen freigesprochen. Nach 5 Jahren wurde er zur Bewährung auf freien Fuß gesetzt. Die Bilanz: knapp fünf Wochen Haft für ein Menschenleben

Kurzbiographie Roman Schönbach

[EN] Roman Schönbach from Upper Silesia learned the profession of a bricklayer. In 1928 he joined the Hitler Youth, in 1937 the SS. At the beginning of the war of aggression against Poland, he was deployed as an auxiliary policeman. In the district of Lublin he belonged to the Sonderdienst (ethnic German special service), which was itself termed a murder troop by Governor General Hans Frank. In October 1941, Fritz Katzmann, the SS and police leader in the Galicia district, was looking for SS men to guard the forced labor camps for Jews: Roman Schönbach was assigned to him as one of the Waffen-SS men who were not suitable for the front. After being degraded for drunkenness, he had to prove himself in service. First he commanded the troop of the Trawniki in the forced labor camp Lemberg-Janowska, then he was used as SS guard in the forced labor camps in Drohobycz and Boryslaw. Despite numerous murders, which were charged against him, he got off lightly with a prison sentence of 8 years for the participation in 51 murders – otherwise he was acquitted for lack of evidence. After 5 years he was released on probation. The balance: almost five weeks imprisonment for one human life.

short biography Roman Schönbach

[PL] Roman Schönbach z Górnego Śląska zdobył zawód murarza. W 1928 r. wstąpił do Hitlerjugend, w 1937 r. do SS. Na początku wojny przeciwko Polsce służył jako policjant w policji pomocniczej. W dystrykcie lubelskim należał do Volksdeutsche Sonderdienst, który sam gubernator generalny Hans Frank określił mianem oddziału morderczego. W październiku 1941 r. Fritz Katzmann, dowódca SS i policji, poszukiwał esesmanów w dzielnicy Galicja do pilnowania obozów pracy przymusowej dla Żydów: Roman Schönbach został przydzielony do niego jako jeden z nieczołowych esesmanów Waffen. Po tym, jak został zdegradowany za pijaństwo, musiał się sprawdzić w służbie. Najpierw dowodził oddziałem w Trawnikach w obozie pracy przymusowej Lemberg-Janowska, następnie został wysłany jako strażnik SS w obozach pracy przymusowej w Drohobyczu i Borysławiu. Mimo licznych morderstw, o które go oskarżono, lekko wyszedł z więzienia na 8 lat za udział w 51 zabójstwach – w przeciwnym razie uniewinniono go za brak dowodów. Po 5 latach został zwolniony na okres próbny. Równowaga: prawie pięć tygodni więzienia za jedno ludzkie życie..

krótka biografia Romana Schönbacha

« Ältere Beiträge