The Holocaust in the Galician Oil Belt

Schlagwort: Beitz (Seite 1 von 2)

Berthold and Else Beitz saved the life of hundreds of Jews

Drohobycz – Płaszów – Brünnlitz … a potem?

Alexander Goldwasser

Regina Goldwasser

[PL] Rodzina Alexandra Goldwassera

Alexander Goldwasser, urodzony w 1883 r. w Krakowie, uzyskał dyplom inżyniera budowlanego na Uniwersytecie Lwowskim w 1911 r. Jak wielu galicyjskich Żydów, czcił on austriackiego cesarza Franciszka Józefa, który przyznał Żydom swobody obywatelskie. Przed rozpoczęciem studiów Aleksander zaciągnął się ochotniczo na rok do wojska. W czasie I wojny światowej spędził dwa lata na froncie włoskim, a następnie w wojskowej jednostce budowlanej w Krakowie. Po wojnie Aleksander założył rodzinę z młodszą o dziesięć lat Reginą Renią Mangel z Zakopanego: 15.01.1920 roku urodził się syn Marcel, 27.03.1921 roku córka Dola. Od 1919 r. Alexander Goldwasser żył w Drohobyczu jako niezależny inżynier budowlany. Był szanowanym, zaangażowanym społecznie członkiem społeczności żydowskiej i miejskiej. Żydzi nie byli leczeni w Szpitalu Miejskim, ale istniejący od czasów przedwojennych szpital żydowski był w ruinie i miał zostać zamknięty. Alexander Goldwasser został wybrany do komitetu, który z powodzeniem w ciągu czterech lat ciężkiej pracy zarządzał remontem szpitala . „Zainstalowano centralne ogrzewanie, dodano dwadzieścia łóżek i zapewniono odpowiednie udogodnienia. Jesienią 1938 r. szpital został zwrócony gminie żydowskiej. Został on zaprojektowany przez inżyniera Goldwassera, który również nadzorował remont budynku od początku do końca“. Dzieci Goldwasserów były zdrowe, pracowite i inteligentne. Syn Marcel studiował od 1935 roku we Lwowie. W ówczesnych warunkach Goldwasserowie byli szczęśliwą rodziną o bezpiecznej sytuacji finansowej, mieszkającą w centrum Drohobycza przy Markthallengasse 2 (uliczka Hali Targowej). Ich sytuacja zmieniła się gwałtownie wraz z okupacją sowiecką w 1939 roku: jako „burżujowi“ Aleksandrowi groziła deportacja na Syberię. Ale wraz z okupacją niemiecką, od 1 lipca 1941 r., rodzina znalazła się w ogromnym niebezpieczeństwie.

Marcel Goldwasser

Po inwazji niemieckiej

Zaraz po wkroczeniu Niemców, w Drohobyczu wybuchł pogrom, tolerowany przez Wehrmacht, przeprowadzony głównie przez wzburzonych Ukraińców jako zemsta na „żydowskich bolszewikach“. Żydzi stali się banitami, można było na nich polować, ich torturować i zmuszać do każdej pracy. Od lipca do końca października 1941 roku Alexander Goldwasser musiał pracować jako ekspert budowlany dla stacjonującego w Drohobyczu plutonu żandarmerii. W międzyczasie niemiecka administracja wojskowa została zastąpiona przez „cywilną“ administrację okupacyjną, a w urzędzie pracy utworzono departament „pośrednictwa pracy dla Żydów“. Dnia 22.11.1941 r.

urząd ten wezwał do stawienia się 250 chorych i kalekich Żydów, których następnie przewieziono do Lasu Bronickiego, kilka kilometrów za miastem i tam wszystkich rozstrzelano.

Zdolność do pracy, posiadanie pracy i udowodnienie, że posiada się kwalifikacje wymagane przez siły okupacyjne, stały się niezbędne do przetrwania. Nie było to trudne dla Aleksandra jako inżyniera – od listopada 1941 roku pracował w państwowych tartakach, które skupiały pięć lub sześć zakładów. Jednak wkrótce znów był w niebezpieczeństwie: dr Nitsche, kierownik Wydziału Pracy Gubernatora Okręgu Galicyjskiego, ogłosił 20.9.1941 r., że wszyscy Żydzi w wieku od 14 do 60 lat podlegają obowiązkowi pracy. Alexander Goldwasser miał prawie sześćdziesiąt lat i wkrótce będzie należał do zbędnych „starych ludzi“, którym groziła eksterminacja. Dlatego Aleksander zmienił datę urodzenia – z 23.1.1883 na 23.11.1888.

W marcu 1942 r. został przydzielony do firmy Klinker- Zement – znanej również jako Keramische Werke lub Dachowczarnia. Żydzi, którzy mieli pracę, zostali jesienią 1942 r. zabrani z getta i zamknięci w obozach: Alexander Goldwasser, który do tej pory mógł mieszkać prywatnie z rodziną w getcie, musiał przenieść się do obozu pracy w Keramische Werke, który składał się z baraków Wehrmachtu dla 850-1000 robotników. O córce Doli wiemy, że jeszcze latem 1942 r. uczestniczyła jako studentka w kursie rehabilitacyjnym w szpitalu żydowskim w Drohobyczu oraz pracowała i spała w gospodarstwie ogrodniczym Hyrawka założonym przez niemieckiego Dyrektora d/s Rolnictwa Urzędu Powiatu w Drohobyczu Eberharda Helmricha; syn Marcel, który pracował jako stolarz w Tartaku I nocował w swoim miejscu pracy, również w Hyrawce. Raz w tygodniu rodzina mogła odwiedzać ojca w obozie.

Począwszy od maja 1943 r., po powstaniu w getcie warszawskim, Himmler nalegał, by szybko zakończyć eksterminację Żydów. Szef SS i policji Galicji, Katzmann, wydał Helmrichowi rozkaz przekazania 50 z 90 Żydów z opaską R do obozu pracy przymusowej w Keramische Werke: jednym z nich był Marcel Goldwasser, który w ten sposób dołączył do ojca w tym samym obozie. (Obóz w Hyrawce został zlikwidowany w czerwcu 1943 r. – Helmrichowi udało się wcześniej zakwaterować kolejnych Żydów z gospodarstwa ogrodniczego w Rafinerii Południowej oraz w warsztacie samochodowym Karpathen Öl ).

Obozy pracy przymusowej Keramische Werke i Karpathen Öl

Czas spędzony razem przez ojca i syna w Keramische Werke trwał krótko – do 25 sierpnia 1943 roku, czyli do środy. Już 22.7.1943 roku Himmler wydał polecenie, aby wszystkich żydowskich robotników przymusowych także z fabryk zbrojeniowych „wyciągnąć“, tzn. zniszczyć. Tylko firmie Karpathen-Öl AG udało się uzyskać specjalne zezwolenie dla swoich żydowskich robotników wykwalifikowanych. Theobald Thier, następca Fritza Katzmanna na stanowisku szefa SS i policji w Galicji, od razu po objęciu urzędu chciał udowodnić, że jest silnym przywódcą SS: nie dbał o to, że Keramische Werke zostały wcześniej uznane za ważne dla wojny i należały do imperium gospodarczego SS. O świcie obóz Zakładów Ceramicznych został otoczony przez wiele jednostek policji (Policję Bezpieczeństwa, Schupo z Drohobycza, rosyjskich i bałtyckich strażników obozowych oraz policję ukraińską). Około 900 więźniów eskortowano do budynku sądu w Drohobyczu, a następnie wtłoczono do cel po około 80 osób. Wieczorem pojawił się SS-Untersturmführer Friedrich Hildebrand – od 1 sierpnia 1943 r dowódca obozów pracy przymusowej w powiecie drohobyckim – i odczytał nazwiska około 90 osób, które zostały przydzielone do obozu pracy Karpathen-Öl AG w Drohobyczu. Hildebrand rozpoznał Alexandra Goldwassera: który został mu przedstawiony przez Minkusa, jego poprzednika jako komendanta obozu i kazał mu wystąpić, podobnie jego synowi Marcelowi, który miał legitymację studencką z Politechniki Lwowskiej. Wybrani zostali przewiezieni do obozu pracy przymusowej Drohobyczu w Karpathen-Öl AG: tam Hildebrand, z pomocą żydowskiego kierownika działu zatrudnienia Weintrauba, dla “wyrównania” wybrał około czterdziestu „zbędnych“ pracowników Karpathen-Öl AG, w większości kobiet. „Grupa „zbędnych“ robotników żydowskich została zaprowadzona do bramy obozowej; tam oskarżony [Hildebrand] przekazał ich oczekującym członkom SS, którzy przewieźli ich do więzienia w Drohobyczu, gdzie przetrzymywano Żydów. Następnego dnia rano ci niewinni Żydzi zostali załadowani na ciężarówki, przewiezieni do lasu koło Bronicy i rozstrzelani.” (Wyrok sądu przysięgłych w Bremie, 6.5.1953, s. 68). Strzelaninami w Bronicy dowodził Gabriel, „referent d/s żydowskich z gestapo Drohobycz. Wśród zamordowanych były Regina i Dola Goldwasser, żona i córka Aleksandra. Tylko Aleksander i jego syn Marcel jeszcze żyli.

Ojciec i syn próbowali trzymać się razem. Na listach żydowskich pracowników i robotników zatrudnionych w Karpathen-Öl AG, które kierownictwo musiało regularnie dostarczać, Alexander Goldwasser jest wymieniony jako dyplomowany inżynier budownictwa cywilnego, a Marcel Goldwasser jako kreślarz techniczny w Rafinerii Wschód i kierownictwie technicznym. Po wywiezieniu wszystkich żydowskich robotników przymusowych Karpathen-Öl kierownictwo rafinerii w Drohobyczu wysłało do centrali we Lwowie listę 47 inżynierów, chemików, wynalazców i specjalistów, których szczególnie brakowało: Aleksander Goldwasser został wyznaczony jako specjalny inżynier w biurze konstrukcyjnym do projektowania nowych zakładów rafinerii galicyjskich, a Marcel Goldwasser jako specjalny rysownik techniczny do projektowania nowych zakładów. Na nic się to jednak nie zdało: 13 kwietnia 1944 roku obozy pracy przymusowej Karpathen-Öl AG w Borysławiu i Drohobyczu zostały otoczone przez oddziały SS i policji, a wszystkich dostępnych robotników przymusowych wpędzono do wagonów kolejowych.

Goldwasser in Plaszow lista

Z Płaszowa do Brünnlitz

W dniu 14.4. do obozu koncentracyjnego Kraków-Płaszów przybyło 1022 żydowskich robotników przymusowych Karpathen-Öl – 245 kobiet i 777 mężczyzn. Dowódca obozu Hildebrand obiecał im pracę w zakładach Karpathen-Öl w zachodniej Galicji, na co jeszcze niedawno liczyło kierownictwo. Przerażenie „Żydów karpackich“ było ogromne, gdy zobaczyli, że ich pociąg powoli wjeżdżał do obozu koncentracyjnego: ogromnego obozu otoczonego naładowanym elektrycznie podwójnym ogrodzeniem z drutu kolczastego, z fosą, 13 wieżami ze strażnikami z karabinami maszynowymi i reflektorami, załogą z Trawnik i SS; powitało ich głośne szczekanie psów i komendy ryczące z megafonów. Szefem obozu był brutalny SS-Untersturmführer Amon Göth, którego poranną przyjemnością było strzelanie do pracujących więźniów. Większość więźniów musiała pracować w SS-owskiej firmie Deutsche Ausrüstungswerke (DAW). Podobóz znajdował się przy ulicy Lipowej w Krakowie: tam produkowano blaszane naczynia dla Niemieckiej Fabryki Emalii Oskara Schindlera (DEF), a później już tylko amunicję.

W miarę zbliżania się frontu, gorączkowo sporządzano plany i listy ewakuacji obozu, w tym listy dla fabryki Schindlera w Brünnlitz. Jedną z maszynistek piszącą takie listy była Hilde Berger, która również przybyła do Płaszowa transportem 14 kwietnia. Kiedy zdała sobie sprawę, że lista Schindlera daje zdecydowanie większe szanse na przetrwanie, wpisała siebie i kilka osób, które znała z Borysławia i Drohobycza na listę Schindlera; inne nazwiska podał jej Josef Feiner. Mogła dodać tylko kilka nazwisk Żydów, którzy nie pracowali dla Schindlera, nie zwracając na siebie uwagi. Ostatecznie na liście znalazło się dwanaście nazwisk Żydów z transportu z Drohobycza i Borysławia – nie wiadomo, czy wszyscy oni zostali wpisani przez Hilde Berger, czy też niektórzy dostali się na listę w inny sposób. Nawet nazwisko Ignacy Klinghoffer (Igor Kling) z Borysławia, który przybył innym transportem, w końcu znalazł się na liście.

W październiku 1944 roku męscy „Żydzi Schindlera“ zostali przewiezieni do obozu koncentracyjnego Groß-Rosen na kwarantannę. Schindler musiał przekupywać kolejnych funkcjonariuszy SS, aż w końcu droga powiodła ich do fabryki Oskara Schindlera w Brünnlitz w Czechach.

Po wyzwoleniu: dokąd?

9 maja 1945 roku Żydzi Schindlera zostali wyzwoleni: żaden z nich nie został w tym czasie pobity lub zamordowany w Brünnlitz, chociaż strażnicy SS często grozili, że to zrobią. Podczas gdy inni uratowani ludzie wyjechali w następnych tygodniach, Alexander i Marcel pozostali w Brünnlitz: 62-letni Alexander był w traumie i chorował. W październiku ojciec i syn przybyli do strefy amerykańskiej w Niemczech i przeszli przez kilka obozów dla przesiedleńców: w Cham, Schwandorf, Traunstein, Bad Wörishofen. Nie chcieli wracać do Polski, gdzie stracili wszystko, ale ich deklarowany cel, emigracja do Palestyny, przez długi czas nie był możliwy. Podczas gdy Marcel wznowił studia, Aleksander zajmował się kształceniem zawodowym młodych ocalałych Żydów, którzy chcieli emigrować. W latach 1946-1948 był dyrektorem Instytutu Światowej Organizacji Odbudowy i Kształcenia (Institute of WORLD ORT) w Monachium, organizacji pozarządowej, która została założona w Rosji już w 1880 roku jako Towarzystwo Rzemiosła i Pracy Rolniczej dla Żydów. W latach powojennych, zwłaszcza w Bawarii, wiele osób chętnych do emigracji było szkolonych przez ORT. W wieku 65 lat Aleksander zakończył tę działalność.

W 1950 roku były żydowski robotnik przymusowy w Bremie rozpoznał na ulicy byłego komendanta obozu Hildebranda i zgłosił to na policji: Hildebrand został aresztowany i przygotowano proces przeciwko niemu. 19 maja 1951 roku Alexander i Marcel Goldwasser zostali przesłuchani przez sędziego śledczego dr. Penninga w Monachium jako świadkowie w tym pierwszym procesie Hildebranda. Alexander Goldwasser opisał, jak bezskutecznie próbował ratować swoją żonę i córkę poprzez dyrektora rafinerii Höchsmanna i komendanta obozu Hildebranda. Zostało mu to obiecane, ale nie dotrzymane. W procesie przeciwko Hildebrandowi w 1953 r. oświadczenia te nie zostały uwzględnione. Po swoim zeznaniu Alexander Goldwasser załamał się – zrezygnował z ponownego odczytania swojego zeznania. Obaj świadkowie zostali na swoją prośbę zaprzysiężeni, ponieważ wkrótce mieli zamiar wyemigrować. Od 1952 roku ojciec i syn mieszkali w Tel Awiwie.

krótka biografia Aleksandra Goldwassera

Dwunastu ocalałych: Von Plaszow zu Schindler_PL

 

Ważne źródła:

Aleksander i Marcel Goldwasser, Dokumenty ITS, Arolsen Archives

KL Plaszow, Wstępna lista 14.4.1944 z Drohobycza i Borysława, 1.1.19.1, 2059000/ITS Digital Archive, Arolsen Archives

Lista Schindlera, https://de.wikipedia.org/wiki/Liste_von_Schindlerjuden#K

Aleksander i Marcel Goldwasser, Zeznania świadków, Hildebrand-Prozess, 1.2.7.8, 9039400/ITS Digital Archive, Arolsen Archives

Andrea Übelhack, Briefe aus einem vergessenen Koffer. http://www.judentum.net/kultur/schindler.htm

Pohl, Dieter, „Schindler, Oskar“ in: Neue Deutsche Biographie 22 (2005), S. 791-792 [Online-Version]; URL: https://www.deutsche-biographie.de/pnd118755102.html#ndbcontent

Shmuel Rothenberg, Drohobycz between the Two World Wars; https://www.jewishgen.org/yizkor/drohobycz/dro095.html

Drohobycz – Plaszów – Brünnlitz … and then?

Passport photo Alexander Goldwasser

Passport photo Regina Goldwasser

[ENThe Alexander Goldwasser family

Alexander Goldwasser was born in 1883 in Krakow and graduated as a civil engineer from the University of Lviv in 1911. Like many Galician Jews, he venerated the Austrian Emperor Franz Joseph, who had granted civil liberties to the Jews. Before beginning his studies, Alexander had served a voluntary year in the military. During the First World War he was posted to the Italian front for two years and then to the military construction department in Krakow. After the war Alexander founded a family with the ten years younger Regina Renia Mangel from Zakopane: on 15.01.1920 his son Marcel was born, on 27.03.1921 his daughter Dola. From 1919 on, Alexander Goldwasser built up an existence as an independent civil engineer in Drohobycz. He was a respected, socially committed member of the Jewish community and urban society. Jews were not treated in the Municipal Hospital; the pre-war Jewish hospital was in a desolate condition and was about to close. Alexander Goldwasser was elected to the committee which, after four years of hard work, successfully managed the reconstruction of the hospital. Central heating was installed, twenty beds were added, and proper equipment was provided. In the fall of 1938, the hospital was returned to the Jewish community. It was designed by the engineer Goldwasser, who also directed the building’s renovation from start to finish.” (Rothenberg, https://www.jewishgen.org/yizkor/drohobycz/dro095.html)

Passport photo Marcel Goldwasser

Goldwasser’s children were healthy, hard-working and intelligent. His son Marcel studied in Lemberg from 1935. Under the circumstances of the time, the Goldwassers were a happy family in secure conditions, living in the centre of Drohobycz at Markthallengasse 2 (uliczka Hali Targowej). Their situation only changed abruptly with the Soviet occupation in 1939: as a „bourgeois“ Alexander was threatened with deportation to Siberia. But with the German occupation from 1 July 1941 onwards, an even greater disaster began for the family.

Following the German invasion

Immediately after the German invasion, a pogrom in Drohobycz, tolerated by the Wehrmacht, raged in Drohobycz, which was mainly perpetrated by incited Ukrainians as revenge against the „Jewish Bolsheviks“. Jews became outlawed, could be hunted, tortured and forced to do any kind of work. From July to the end of October 1941 Alexander Goldwasser had to work as a construction expert for the gendarmerie platoon stationed in Drohobycz. In the meantime, the German military administration had been replaced by a „civilian“ occupation administration and a department „Labour Deployment for Jews“ had been set up at the Employment Office. On 22.11.1941 about 250 sick and disabled Jews were summoned by the employment office and shot in the forest of Bronica, a few kilometres from the town. Being able to work, having a job and demonstrating qualifications required by the occupying forces became essential for survival. It was not difficult for Alexander as an engineer – from November 1941 he was assigned to work at the State Sawmills, which operated five or six sawmills. But now another problem threatened him: Dr. Nitsche, the head of the labour department of the governor of the district of Galicia, had announced on 20.9.1941 that all Jews from the age of 14 to 60 were subject to compulsory labour. Alexander Goldwasser, however, was approaching the age of sixty and would soon be among the superfluous „old people“ who were threatened with extermination. Therefore Alexander changed his date of birth – from 23.1.1883 to 23.11.1888.

In March 1942 he was assigned to Keramische Werke, also known as Klinker-Zement and Dachowczarnia. The Jews who had a job were pulled out of the ghetto in autumn 1942 and barracked in camps: Alexander Goldwasser, who until then had been allowed to live privately with his family in the ghetto, had to move to the labour camp of the Keramische Werke, which consisted of Wehrmacht barracks for the between 850 and 1,000 workers. We know from daughter Dola that in the summer of 1942, as a student, she took part in a rehabilitation course at the Jewish hospital in Drohobycz and worked and slept at the Hyrawka garden farm set up by the German chief of regional agriculture Eberhard Helmrich; son Marcel worked as a carpenter in the sawmill I (Hyrawka) and stayed overnight at his work site. Once a week the family was allowed to visit their father in the camp.

Starting in May 1943, after the Warsaw Ghetto Uprising, Himmler urged that the extermination of the Jews be completed soon. The SS and police leader of Galicia, Katzmann, then gave Helmrich the order to hand over 50 of his 90 Jews with an R-passport to the forced labour camp of the Keramische Werke: one of them was Marcel Goldwasser, who thus joined his father in the same camp. (The Hyrawka camp was liquidated in June 1943 – Helmrich had previously managed to accommodate further Jews from the garden farm at the South Refinery and in a Carpathian Oil car repair shop)

Forced labour camps Keramische Werke and Karpathen Oil

The time spent together by father and son at the Keramische Werke lasted only briefly – until 25 August 1943, a Wednesday. Himmler had already given the instruction on 22.7.1943 that all Jewish forced labourers should also be „pulled out“ of armament factories, i.e. destroyed. Only the Karpathen-Öl AG had succeeded in obtaining a special permit for its Jewish skilled workers. Theobald Thier, Fritz Katzmann’s successor as SS and police leader in Galicia, wanted to prove himself as a strong SS leader as soon as he took office: he did not care that Klinker-Zement had previously been classified as important for the war and that it belonged to the SS economic empire. At dawn, the Ceramics Works camp was surrounded by a large police force (security police, Drohobycz police, Russian and Baltic camp guards and Ukrainian police). The 900 or so inmates were escorted to the Drohobycz court building and then pressed into cells of up to 80 people. In the evening, SS-Untersturmführer Friedrich Hildebrand – commander of the forced labour camps in the Drohobycz region since 1 August 1943 – appeared and read out the names of about 90 people who had been designated for the Karpathen-Öl AG labour camp in Drohobycz. Hildebrand recognised Alexander Goldwasser: he had been introduced to him by Minkus, his predecessor as camp commander. When Hildebrand saw Alexander Goldwasser, he separated him, as he did with his son Marcel, who had a student card from the Technical University of Lemberg. Those selected were taken to the forced labour camp Drohobycz of the Karpathen-Öl AG: there Hildebrand, with the help of the Jewish labour deployment leader Weintraub, selected about forty „superfluous“ workers of the Karpathen-Öl AG, mostly women, for „compensation“. „The group of ’superfluous‘ Jewish workers was led to the camp gate, where the defendant [Hildebrand] handed them over to the SS members who were standing by and who brought them to the Drohobycz prison to join the Jewish people who were being held there. The next morning, these innocent Jewish people were loaded onto trucks, driven to the forest near Bronica and all shot.” (Judgment of the Bremen jury court, 6.5.1953, p. 68). The shootings in the Bronica forest were commanded by Gabriel, the „Judenreferent“ of the Gestapo Drohobycz. Among those murdered were Regina and Dola Goldwasser, Alexander’s wife and daughter. Only Alexander and his son Marcel were still alive.

Father and son tried to stay together. The lists of Jewish employees and workers employed by the Karpathen-Öl, which the management had to deliver regularly, include Alexander Goldwasser as a graduate civil engineer and Marcel Goldwasser as a technical draughtsman in the refinery East and Technical Management. After the removal of all the Jewish forced labourers of the Carpathian oil, the management of the refinery in Drohobycz sent a list of the 47 engineers, chemists, inventors and specialists who were particularly missing to the head office in Lviv: Alexander Goldwasser was named as a special engineer in the construction office for the design of the new plant of the Galician refineries, and Marcel Goldwasser as a special technical draughtsman for designs of the new plants. It was of no use, however: on 13 April 1944 the forced labour camps of Karpathen-Öl AG in Boryslaw and Drohobycz were surrounded by SS and police units and all those who could be caught were driven into railway wagons.

Goldwasser in Plaszow List

From Plaszów to Brünnlitz

On 14 April, the 1,022 Jewish forced labourers of the Carpathian Oil – 245 women and 777 men – arrived at the Krakow-Plaszów concentration camp. The camp commander Hildebrand had promised them work in Carpathian Oil plants in western Galicia, and the management had expected this too until shortly before. The horror of the „Carpathian Jews“ was accordingly great when their train slowly entered the concentration camp: a huge camp surrounded by an electrically charged double barbed-wire fence with a moat, 13 watchtowers with MP riflemen and searchlights, a guard team of Trawniki and SS; loud dog barking and commandos roaring from megaphones received them. Camp leader was the brutal SS-Untersturmführer Amon Göth, whose morning pleasures included shooting at working prisoners. Most prisoners had to work for the SS company Deutsche Ausrüstungswerke (DAW). A subcamp of the concentration camp was located at Lipowa Street in Krakow: there, tinware and later only ammunition was produced for Oskar Schindler’s Deutsche Emailwarenfabrik (DEF).

As the front came closer, plans and lists for the evacuation of the camp were feverishly drawn up, including the lists for the Schindler factory in Brünnlitz. One of the typists typing such lists was Hilde Berger, who had also arrived in Plaszów by the transport on 14 April. When she realised that the Schindler list obviously offered greater chances of survival, she wrote herself and some names she knew from Boryslaw and Drohobycz on the Schindler list; other names were given by Josef Feiner. She could only add a few names of Jews who did not work for Schindler without attracting attention. Finally, twelve names of Jews of the transport from Drohobycz and Boryslaw were on the list – whether they were all inserted by Hilde Berger or some got on the list by other means is not known. Even the name Ignacy Klinghoffer (Igor Kling) from Boryslaw, who had arrived by another transport, was finally on the list.

In October 1944 the male „Schindler Jews“ were taken to the Groß-Rosen concentration camp for quarantine. Schindler had to bribe more SS officials until the journey finally led to Oskar Schindler’s factory in Brünnlitz, in Czechia.

After liberation: where to go?

On May 9, 1945, the Schindler Jews were liberated: none of them had been beaten or murdered in Brünnlitz during this period, although the SS guards had always threatened to do so. While the others rescued left in the following weeks, Alexander and Marcel stayed in Brünnlitz: 62-year-old Alexander was traumatised and ill. In October, father and son arrived in the US zone in Germany and passed through several DP camps: in Cham, Schwandorf, Traunstein, Bad Wörishofen. They did not want to return to Poland, where they had lost everything, but their declared goal, leaving for Palestine, was not possible for a long time. While Marcel resumed his studies, Alexander took care of the professional training of young Jewish survivors who wanted to emigrate. From 1946 to 1948 he was director of the Institute of WORLD ORT (Organisation – Reconstruction – Training) in Munich, a non-governmental organisation which had already been founded in Russia in 1880 as a society for craft and agricultural work for Jews. In the post-war years, many people willing to emigrate were trained by the ORT, especially in Bavaria. Alexander ended this activity at the age of 65.

In 1950 a former Jewish forced labourer in Bremen recognised the former camp commander Hildebrand in the open street and reported him to the police: Hildebrand was arrested and a trial against him was prepared. On 19 May 1951, Alexander and Marcel Goldwasser were questioned by the examining judge Dr. Penning in Munich as witnesses in this first Hildebrand trial. Alexander Goldwasser described how he unsuccessfully tried to get his wife and daughter spared through the refinery director Höchsmann and the camp commander Hildebrand. He was promised this, but not fulfilled. In the trial against Hildebrand in 1953, these statements were not taken into account. After his testimony Alexander Goldwasser collapsed – he refrained from reading his testimony again. Both witnesses were sworn in at their request, as they were about to emigrate. From 1952 onwards, father and son lived in Tel Aviv.

short biography Alexander Goldwasser

Twelve survivors: From Plaszow to Brünnlitz

Main Sources:

Arolsen Archives (AA), ITS documents on Alexander and Marcel Goldwasser
Entry list KL Plaszow 14.4.1944 from Drohobycz and Boryslaw, AA, 1.1.19.1/2059000/ITS Digital Archive, Arolsen Archives
shindler’s list, 
https://de.wikipedia.org/wiki/Liste_von_Schindlerjuden#K
Testimonies of Alexander and Marcel Goldwasser, in: Hildebrand-Prozess, 1.2.7.8,/9039400/ITS Digital Archive, Arolsen Archives
Urteil Schwurgericht Bremen gegen Friedrich Hildebrand, 6.5.1953, AA, 1.2.7.8/9039500/ITS Digital Archive, Arolsen Archives
Andrea Übelhack, Briefe aus einem vergessenen Koffer. 
http://www.judentum.net/kultur/schindler.htm
Pohl, Dieter, „Schindler, Oskar“ in: Neue Deutsche Biographie 22 (2005), S. 791-792 [Online-Version]; URL: https://www.deutsche-biographie.de/pnd118755102.html#ndbcontent
Shmuel Rothenberg, Drohobycz between the Two World Wars; https://www.jewishgen.org/yizkor/drohobycz/dro095.html

 

Hilde Berger – episode 4

EPISODE 4 (1945-2011)

Rescue and collapse in Sweden

In May 1945 the German Nazi regime had to capitulate. The surviving Jews at Oskar Schindler’s factory in Brünnlitz were also liberated. Many had lost all their relatives, others hoped to find survivors among their relatives and friends. Hilde Berger, like most, went to Poland with new identity documents to look for them. „With the identity documents we could travel for free and this time it was a completely different journey. The last two carriages were reserved for us and the Czechs wrote in large letters on them: ‚Concentrackis‘. At every Czech station people came with flowers, fruit and other food and congratulated us on our survival. The climate changed dramatically as soon as we crossed the Polish border. The Poles came to the train, stared at us in wonder and said: ‚So many of you are left? We thought Hitler had finished with all of you.‘“ (Hesse, p. 56). For several weeks she searched in vain for relatives in Krakow. She heard stories about Jews who were killed when they tried to get their shops, houses or other possessions back after their return. She was desperate, without hope and only wanted to leave Poland immediately.

In September 1945 she returned to Prague, to a camp for >displaced persons<, where she worked as a typist again. Her destination was now Sweden, where her friend Hannah Herz lived. Like her husband, the lawyer Hannah Herz, née Levy, from Essen, had been banned from working – both had been arrested in November 1936 and, like Hilde, had been imprisoned and sentenced in Magdeburg. Hannah Herz then sat together with Hilde Berger in the Jauer, Ziegenhain and Cottbus penitentiaries. With Hannah’s help Hilde received a visa and then flew to Stockholm on 8.10.1945 with provisional travel documents from the International Red Cross. After years of fearing and fighting for her life, she was now at the end of her strength: Hilde Berger collapsed physically and psychologically. She was unable to work for a long time and recovered only slowly, under constant medical care, until she emigrated to the USA in 1949.

The mysterious Mister Olsen

Here, in New York, she met Alex Olsen. It was no stranger to her: they had known each other well since the early 1930s. At that time Alex Olsen was still named Werner Schmidt and was a member of her Trotskyist group in Berlin under the alias Alex. When Werner Schmidt was warned of his impending arrest, he fled to England. There he learned that the whole group was being watched by the Gestapo. Hilde Berger and the other members of the group, however, had not heeded his warning at the time and wanted to continue their underground work until they were arrested in November 1936.

In 1938 and 1939 Werner Schmidt worked as a secretary for Leon Trotsky, who lived in exile in Mexico. In the introduction to his book, Reinhard Hesse writes that Trotsky advised Werner Schmidt in 1939 to „leave Mexico and go to New York to visit his acquaintances in order to build up a livelihood in his profession as a printer, since he, Trotsky, would soon be coming to an end anyway“ (Hesse, p.10). That was good advice! Trotsky survived several attacks on his life, including an attack on his house by several agents of Stalin disguised as Mexican policemen. The house was subsequently guarded around the clock by several volunteers – in vain. The Soviet agent Ramon Mercader had approached a secretary of Trotsky under a false name and got engaged to her. This gave him unhindered access to Trotsky’s house. On 20.8.1940 he asked Trotsky to proofread a political article he had written. Trotsky was then beaten to death in his study by Mercader with an ice pick and died the following day from the severe injuries.

Werner Schmidt could no longer stand it in New York when Hitler’s Germany invaded and occupied one country after another during World War II: he volunteered for the American Army. Because his name Werner Schmidt was on record as a member of the pre-war Berlin resistance, he had his name changed to Olsen in case he was captured by the Nazis. Alex Olsen was then not deployed in Europe, however, but sent to India and returned unharmed from the war to New York.

A legendary regulars‘ table (Stammtisch) in New York

Hilde Berger fell in love with Alex Olsen alias Werner Schmidt and married him in 1952. She took the name Hilde Olsen and received American citizenship in 1953.

Alex and Hilde, New York, Hudson River

For many immigrants from Europe, the struggle for economic existence in hectic New York was not easy – but above all, Hilde Berger lacked European culture. So it was a great fortune for Hilde, her sister Rose and Alex to meet Oskar Maria Graf (1894-1967) and his legendary regulars‘ table. Oskar Maria Graf was an important and unique voice of German literature: he called himself a provincial writer. His works of art are mainly set in rural Bavaria. Early on he sensed the danger of emerging nationalism and fascism in the rural and petty bourgeois milieu of his homeland. In 1933 the Gestapo tried to arrest him, in 1934 he was officially expatriated. Via Austria, Czechoslovakia and the Netherlands he finally reached New York in 1938. He obtained a life-saving visa to the USA for the writer George Harry Asher, who was born in Vienna, and together with him founded the Stammtisch for German-speaking emigrants in 1943. „I actually live like a hermit in New York, nobody cares – then I have my weekly regulars‘ table, there I come together with Germans, with Russians, with Austrians, who all speak German, and then they think they are sitting somewhere in Munich“ (Oskar Maria Graf, quoted after Carola Zinner). The meetings always took place on Wednesday evenings: people spoke in German, ate, drank, exchanged memories and held political discussions. Writers read from their works. Other writers, artists and young visitors from Europe also took part in these meetings. Well-known participants and visitors of the Stammtisch were Bertolt Brecht, Alfred Gong, Wieland Herzfelde and Uwe Johnson.

Oskar Maria Graf, 1958

Jewish refugees and Holocaust survivors regularly took part in these meetings – Graf himself was married to Jewish women in second and third marriages. These included Hilde Olsen and her sister Rose, Friedrich Glückselig [Happy] and Leo Glückselig, for whom the Stammtisch became a substitute home. Politically and economically they were Americans, but culturally they felt more European. After Graf’s death, the Stammtisch was run by Harry Asher, later by his widow Leah and then by Gaby Glückselig.

In 1995 Yoash Tatari made the multi-award-winning film „Glückselig in New York. Der Stammtisch der Emigranten“, which was shown in 1997 at the 11th Jewish Cultural Days in Berlin, among other events. The film shows this unusual regulars‘ table and Gaby and Leo Glückselig, George Harry Asher, Alex Olsen and Hilde Olsen tell of their experiences, of persecution, torture, flight and survival, of arriving in a foreign country and of changing their political views.

„I can’t breathe in this country“

This was the title of an article in the magazine „Die Zeit“, 17.3.1967. Journalist Lilo Weinsheimer reported on the trial of Fritz Hildebrand, the commander of the forced labour camps in Drohobycz and Boryslaw. The witness Josef Mestel had collapsed after his testimony before the jury court.

„When Mrs. Mestel hears that a journalist is sitting next to her at the table, she reaches out of my hand and says: „Please write, we were terribly afraid of this trip, of Germany. But in court they were good to us, doctors and nurses are good to us. Please write: many thanks from us.“

Almost everyone who has come so far – more than two hundred for this one trial – has had this fear. Many are taking them back with them. They give their testimony and leave immediately afterwards. They give the same reason as the American Hilde Berger: „‚I cannot breathe in this country.“ Others – it is the majority – seek contact, dialogue.“ (https://www.zeit.de/1967/11/ich-kann-in-diesem-land-nicht-atmen)

On one of the court days Hilde Berger heard the testimony of Berthold Beitz and was disturbed. Hilde Berger and Berthold Beitz met that very day and she accompanied Beitz to the airport in the afternoon. But the next day she flew back to New York as planned. She wanted to leave Germany as soon as possible – the country where she had grown up, the country that had killed many of her friends and relatives.

Only one year before, she had received certainty about the fate of her brother Hans from the State Archives in Potsdam, GDR: „Your brother Hans Berger, born 17.2.1916, was sentenced on 28.4.1937 by the 2nd Senate of the ‚People’s Court‘ in Berlin to 8 years in prison for preparation of high treason. On 21.5.1937, he was transferred from the remand prison Berlin-Plötzensee to Brandenburg Prison under the access number 285/37. The period of imprisonment in Brandenburg Prison was from 21.5.1937 to 28.12.1942. On 29.12.1942, your brother was transferred to the former concentration camp Auschwitz.„. (Letter from the Potsdam State Archive to Hilde Berger, 18.8.1966, facsimile in Hesse, p. 196). One day after his birthday, at the age of 27, Hans Berger was murdered in Auschwitz on 18.2.1943 (YVA Item ID 5413759, Auschwitz death books).

Hilde Olsen’s attitude towards Germany changed slowly: through reports, through letters, through visitors, through a meeting with Berthold Beitz in 1974, through relatives and friends of her husband Alex. She travelled to Germany several times with Alex, her sister Rose and husband. In 1996 she was invited by Alfred Biolek to his popular television programme „Boulevard Bio“ and was able to tell a million viewers about her life.

The young Orthodox Jew, the socialist Zionist, the Trotskyist resistance fighter had developed into a critical democrat committed to women’s rights and civil liberties. Politically she felt herself to be an American democrat, culturally she felt more like a European. After the death of her husband Alex, Hilde moved from New York to a nursing home in Denver, where she died on 17.11.2011.

Hilde Berger short biography

Hilde Berger, episode 1
Hilde Berger, episode 2
Hilde Berger, episode 3

Main sources:

Reinhard Hesse, „Ich schrieb mich selbst auf Schindlers Liste“. 2013
Joachim Käppner, Berthold Beitz. Die Biographie. 2010
Thomas Sandkühler, „Endlösung“ in Galizien. 1996
Norbert F. Prötzl, Beitz. Eine deutsche Geschichte. 2011
Privatarchiv Beitz, „Briefe aus Polen“ o.J.
AA Arolsen Archives: Files 2005000, 2056000, 9039400
DALO Archiv (Lemberg): R 2042-84-19f.Gudrun Gloth, Ich dachte, das sei mein Ende. Gespräche mit Zeitzeugen
Oskar Maria Graf, Verbrennt mich! Arbeiter-Zeitung, Wien, 12.5.1933 http://anno.onb.ac.at/cgi-content/anno?apm=0&aid=aze&datum=19330512&seite=1
Dietrich Strothmann, Damals, in Boryslaw. Die Zeit, 26.8.1966. https://www.zeit.de/1966/35/damals-in-boryslaw/komplettansicht
Lilo Weinsheimer, Ich kann in diesem Land nicht atmen. Die Zeit, 17.3.1967. https://www.zeit.de/1967/11/ich-kann-in-diesem-land-nicht-atmen
Carola Zinner, Ein Provinzschriftsteller in New York. https://www.deutschlandfunkkultur.de/oskar-maria-graf-vor-50-jahren-gestorben-ein.932.de.html

Photos/Zdjęcia
Oskar Maria Graf (extract): author Rosty, CC BY-SA 4.0 (wikimedia commons)
Hilde and Alex Olsen in New York, from: Hesse, page 217

 

 

Hilde Berger – Folge 4

FOLGE 4 (1945-2011)

Rettung und Zusammenbruch in Schweden

Im Mai 1945 musste das deutsche Nazi-Regime kapitulieren. Auch die überlebenden Juden in der Fabrik Oskar Schindlers in Brünnlitz wurden befreit. Viele hatten alle ihre Verwandten verloren, andere hofften, noch Überlebende unter ihren Verwandten und Freunden zu finden. Hilde Berger fuhr wie die meisten mit neuen Identitätsdokumenten nach Polen, um nach ihnen zu suchen. „Mit den Identitätsbescheinigungen konnten wir kostenlos reisen und dieses Mal war es eine ganz andere Reise. Die letzten zwei Waggons waren für uns reserviert und die Tschechen schrieben in großen Buchstaben darauf: ‚Konzentrackis‘. An jeder tschechischen Station kamen Leute mit Blumen, Obst und anderem Essen und gratulierten uns zum Überleben. Das Klima änderte sich drastisch, sobald wir die polnische Grenze überquert hatten. Die Polen kamen zum Zug, starrten uns verwundert an und sagten: ‚So viele von euch sind übriggeblieben? Wir dachten, Hitler hätte mit euch allen Schluss gemacht.‘“ (Hesse, S. 56). Mehrere Wochen lang suchte sie in Krakau vergeblich nach Verwandten. Sie hörte Geschichten über Juden, die umgebracht wurden, als sie nach ihrer Rückkehr ihre Läden, Häuser oder anderen Besitz zurückbekommen wollten. Sie war verzweifelt, ohne Hoffnung und wollte nur noch so schnell wie möglich weg aus Polen.

Im September 1945 kehrte sie nach Prag zurück, in ein Lager für >displaced persons<, wo sie wieder als Schreibkraft arbeitete. Ihr Ziel war jetzt Schweden, wo ihre Freundin Hannah Herz lebte. Die Juristin Hannah Herz, geb. Levy, aus Essen, hatte wie ihr Ehemann Berufsverbot erhalten – beide waren im November 1936 verhaftet, verurteilt und wie Hilde in Magdeburg inhaftiert worden. Hannah Herz saß dann zusammen mit Hilde Berger in den Zuchthäusern Jauer, Ziegenhain und Cottbus. Mit Hannas Hilfe erhielt Hilde ein Visum und flog dann mit vorläufigen Reisedokumenten des Internationalen Roten Kreuzes am 8.10.1945 nach Stockholm. Nachdem sie jahrelang um ihr Leben gebangt und gekämpft hatte, war sie jetzt am Ende ihrer Kräfte: Hilde Berger brach physisch und psychisch zusammen. Sie war lange nicht arbeitsfähig und erholte sich erst langsam, unter ständiger medizinischer Betreuung, bis sie 1949 in die USA emigrierte.

Der geheimnisvolle Mister Olsen

Hier, in New York, traf sie auf Alex Olsen. Es war für sie kein Unbekannter: sie kannten sich gut seit Anfang der 30er Jahre. Damals hieß Alex Olsen noch Werner Schmidt und war unter dem Decknamen Alex Mitglied in ihrer trotzkistischen Gruppe in Berlin. Als Werner Schmidt vor seiner bevorstehenden Verhaftung gewarnt wurde, floh er nach England. Dort erfuhr er, dass die ganze Gruppe von der Gestapo beobachtet wurde. Hilde Berger und die anderen Mitglieder der Gruppe hatten aber damals nicht auf seine Warnung gehört und ihre Untergrundarbeit fortsetzen wollen, bis sie dann im November 1936 verhaftet wurden.

1938 und 1939 arbeitete Werner Schmidt als Sekretär für den im mexikanischen Exil lebenden Leo Trotzki. Reinhard Hesse schreibt in der Einleitung zu seinem Buch, dass Trotzki Werner Schmidt 1939 geraten habe, „von Mexiko weg zu seinen Bekannten nach New York zu gehen, um sich dort eine Existenz in seinem Beruf als Buchdrucker aufzubauen, da es mit ihm, Trotzki, ohnehin bald zu Ende ginge“ (Hesse, S.10). Das war ein guter Rat! Trotzki überlebte mehrere Anschläge auf sein Leben, unter anderem einen Angriff auf sein Haus durch mehrere als mexikanische Polizisten getarnte Agenten Stalins. Das Haus wurde daraufhin rund um die Uhr von mehreren Freiwilligen rund um die Uhr bewacht – vergeblich. Der Sowjetagent Ramon Mercader hatte sich unter falschem Namen an eine Sekretärin Trotzkis herangemacht und sich mit ihr verlobt. So erhielt er ungehinderten Zugang zu Trotzkis Haus. Am 20.8.1940 bat er Trotzki, einen von ihm verfassten politischen Artikel Korrektur zu lesen. Trotzki wurde dann in seinem Arbeitszimmer von Mercader mit einem Eispickel erschlagen und starb am Folgetag an den schweren Verletzungen.

Werner Schmidt hielt es in New York nicht mehr aus, als Hitler-Deutschland im II. Weltkrieg ein Land nach dem anderen überfiel und besetzte: er meldete sich freiwillig zur Army. Weil sein Name Werner Schmidt als Mitglied des Berliner Widerstands der Vorkriegszeit aktenkundig war, ließ er für den Fall einer Gefangennahme durch die Nazis seinen Namen in Olsen ändern. Alex Olsen wurde dann aber nicht in Europa eingesetzt, sondern nach Indien geschickt und kehrte unverletzt aus dem Krieg nach New York zurück.

Glückselig“ in New York

Hilde Berger verliebte sich in Alex Olsen alias Werner Schmidt und heiratete ihn 1952. Hilde Berger nahm den Namen Hilde Olsen an und erhielt 1953 die amerikanische Staatsbürgerschaft.

Hilde and Alex, New York, Hudson River

Für viele Einwanderer aus Europa war der Kampf um die wirtschaftliche Existenz im hektischen New York nicht einfach – vor allem aber fehlte Hilde Berger die europäische Kultur. Deshalb war es ein großes Glück für Hilde, Rose und Alex, dass sie auf Oskar Maria Graf (1894-1967) und seinen legendären Stammtisch trafen. Oskar Maria Graf war eine bedeutende und einzigartige Stimme der deutschen Literatur: er selbst bezeichnete sich als Provinzschriftsteller. Seine Werke spielen vor allem im bäuerlichen Bayern. Schon früh spürte er die Gefahr des aufkommenden Nationalismus und Faschismus im bäuerlichen und kleinbürgerlichen Milieu seiner Heimat auf. 1933 versuchte die Gestapo, ihn zu verhaften, 1934 wurde er offiziell ausgebürgert. Über Österreich, die Tschechoslowakei und die Niederlande gelangte er schließlich 1938 nach New York. Er besorgte dem aus Wien stammenden Schriftsteller George Harry Asher ein lebensrettendes Visum in die USA und gründete mit ihm zusammen 1943 den Stammtisch für deutschsprachige Auswanderer. „Ich lebe in New York tatsächlich wie ein Eremit, kein Mensch kümmert sich – dann habe ich meinen wöchentlichen Stammtisch, dort komme ich zusammen mit Deutschen, mit Russen, mit Österreichern, die alle deutsch sprechen, und dann glauben sie, sie sitzen irgendwo in München“ (Oskar Maria Graf, zitiert nach Carola Zinner). Die Treffen fanden immer mittwochs abends statt: es wurde in Deutsch geredet, gegessen, getrunken, Erinnerungen ausgetauscht, und politische Diskussionen geführt. Schriftsteller lasen aus ihren Werken vor. An diesen Treffen nahmen auch immer wieder andere Schriftsteller, Künstler und junge Besucher aus Europa teil. Bekannte Teilnehmer und Besucher des Stammtischs waren Bertolt Brecht, Alfred Gong, Wieland Herzfelde und Uwe Johnson.

Oskar Maria Graf, 1958

Regelmäßig nahmen jüdische Flüchtlinge und Holocaust-Überlebende an diesen Treffen teil – Graf selbst war in zweiter und dritter Ehe mit Jüdinnen verheiratet. Dazu gehörten Hilde Olsen und ihre Schwester Rose, Friedrich Glückselig und Leo Glückselig, für die der Stammtisch zu einer Ersatzheimat wurde. Politisch und wirtschaftlich waren sie Amerikaner, aber kulturell fühlten sie sich weiter als Europäer. Nach dem Tode Grafs leiteten Harry Asher, später seiner Witwe Leah und dann Gaby Glückselig den Stammtisch.

1995 drehte Yoash Tatari den vielfach preisgekrönten Film „Glückselig in New York. Der Stammtisch der Emigranten“, der u.a. 1997 bei den 11. Jüdischen Kulturtagen in Berlin gezeigt wurde. In dem Film wird dieser ungewöhnliche Stammtisch gezeigt, und berichteten Gaby und Leo Glückselig, George Harry Asher, Alex Olsen und Hilde Olsen von ihren Erlebnissen, von Verfolgung, Folterung, Flucht und Überleben, der Ankunft in einem fremden Land und der Veränderung ihrer politischen Ansichten.

Ich kann in diesem Land nicht atmen“

So lautete die Überschrift eines Artikels in der Zeitschrift „Die Zeit“, 17.3.1967. Die Journalistin Lilo Weinsheimer berichtete darin über den Prozess gegen den Kommandanten der Zwangsarbeitslager in Drohobycz und Boryslaw, Fritz Hildebrand. Der Zeuge Josef Mestel war nach seiner Aussage vor dem Schwurgericht zusammengebrochen.

Als Frau Mestel hört, dass neben ihr am Tisch eine Journalistin sitzt, greift sie nach meiner Hand und sagt: „Bitte schreiben Sie hin, wir hatten furchtbare Angst vor dieser Reise, vor Deutschland. Aber im Gericht waren sie gut zu uns, Ärzte und Schwestern sind gut zu uns. Bitte schreiben Sie: vielen Dank von uns.“

Fast alle, die bisher kamen – für diesen einen Prozess mehr als zweihundert –, hatten diese Angst. Viele nehmen sie mit zurück. Sie machen ihre Aussage und reisen danach sofort wieder ab. Sie begründen es wie die Amerikanerin Hilde Berger: „’Ich kann in diesem Land nicht atmen.‘ Andere – es ist die Mehrzahl – suchen den Kontakt, das Gespräch.“ (https://www.zeit.de/1967/11/ich-kann-in-diesem-land-nicht-atmen)

An einem der Gerichtstage hörte Hilde Berger die Zeugenaussage von Berthold Beitz und war verstört. Hilde Berger und Berthold Beitz trafen sich noch an diesem Tag und sie begleitete Beitz nachmittags zum Flughafen. Am nächsten Tag aber flog sie wie geplant zurück nach New York. Sie wollte so schnell wie möglich weg aus Deutschland – dem Land, in dem sie aufgewachsen war, dem Land, das viele ihrer Freunde und Verwandten umgebracht hatte.

Erst ein Jahr zuvor hatte sie vom Staatsarchiv Potsdam, DDR, Gewissheit über das Schicksal ihres Bruders Hans erlangt: „Ihr Bruder Hans Berger, geb. 17.2.1916 wurde am 28.4.1937 vom 2. Senat des ‚Volksgerichtshofes‘ in Berlin wegen Vorbereitung zum Hochverrat zu einer Zuchthausstrafe von 8 Jahren verurteilt. Am 21.5.1937 erfolgte die Überführung vom Untersuchungsgefängnis Berlin-Plötzensee in das Zuchthaus Brandenburg unter der Zugangsnummer 285/37. Der Zeitraum der Inhaftierung im Zuchthaus Brandenburg war vom 21.5.1937 bis zum 28.12.1942. Am 29.12.1942 wurde Ihr Bruder nach dem ehem. Konzentrationslager Auschwitz überführt.“ (Schreiben des Staatsarchivs Potsdam an Hilde Berger, 18.8.1966, Faksimile in Hesse, S. 196). Einen Tag nach seinem Geburtstag, mit 27 Jahren, war Hans Berger am 18.2.1943 in Auschwitz ermordet worden (YVA Item ID 5413759, Sterbebücher von Auschwitz).

Hilde Olsen Haltung zu Deutschland änderte sich langsam: durch Berichte, durch Briefe, durch Besucher, durch ein Treffen mit Berthold Beitz 1974, durch Verwandte und Freunde ihres Mannes Alex. Sie reiste mehrfach mit Alex, ihrer Schwester Rose und Mann nach Deutschland. 1996 wurde sie von Alfred Biolek in seine beliebte Fernsehsendung „Boulevard Bio“ eingeladen und konnte einem Millionenpublikum von ihrem Leben erzählen.

Aus der jungen orthodoxen Jüdin, der sozialistischen Zionistin, der trotzkistischen Widerstandskämpferin hatte sich eine kritische Demokratin entwickelt, die sich für Frauenrechte und Bürgerrechte engagierte. Politisch fühlte sie sich als amerikanische Demokratin, kulturell weiter als Europäerin. Nach dem Tode ihres Mannes Alex zog Hilde von New York in ein Altenheim nach Denver, wo sie am 17.11.2011 verstarb.

Kurzbiographie Hilde Berger

Hilde Berger, Folge 1
Hilde Berger, Folge 2
Hilde Berger, Folge 3

Wichtigste Quellen:

Reinhard Hesse, „Ich schrieb mich selbst auf Schindlers Liste“. 2013
Joachim Käppner, Berthold Beitz. Die Biographie. 2010
Thomas Sandkühler, „Endlösung“ in Galizien. 1996
Norbert F. Prötzl, Beitz. Eine deutsche Geschichte. 2011
Privatarchiv Beitz, „Briefe aus Polen“ o.J.
AA Arolsen Archives: Files 2005000, 2056000, 9039400
DALO Archiv (Lemberg): R 2042-84-19f.Gudrun Gloth, Ich dachte, das sei mein Ende. Gespräche mit Zeitzeugen
Oskar Maria Graf, Verbrennt mich! Arbeiter-Zeitung, Wien, 12.5.1933 http://anno.onb.ac.at/cgi-content/anno?apm=0&aid=aze&datum=19330512&seite=1
Dietrich Strothmann, Damals, in Boryslaw. Die Zeit, 26.8.1966. https://www.zeit.de/1966/35/damals-in-boryslaw/komplettansicht
Lilo Weinsheimer, Ich kann in diesem Land nicht atmen. Die Zeit, 17.3.1967. https://www.zeit.de/1967/11/ich-kann-in-diesem-land-nicht-atmen
Carola Zinner, Ein Provinzschriftsteller in New York. https://www.deutschlandfunkkultur.de/oskar-maria-graf-vor-50-jahren-gestorben-ein.932.de.html

Photos/Zdjęcia

Oskar Maria Graf (extract): author Rosty, CC BY-SA 4.0 (wikimedia commons)
Hilde and Alex Olsen in New York, from: Hesse, page 217

Hilde Berger – odcinek 4

ODCINEK 4 (1945-2011)

Ratunek i załamanie w Szwecji

W maju 1945 roku niemiecki reżim nazistowski musiał skapitulować. Ocalali Żydzi z fabryki Oskara Schindlera w Brünnlitz również zostali wyzwoleni. Wielu straciło wszystkich swoich krewnych, ale inni mieli jednak nadzieję na znalezienie swoich ocalałych krewnych i przyjaciół. Hilde Berger, jak większość, pojechała do Polski z nowymi dokumentami tożsamości, aby ich szukać. „Z dokumentami tożsamości mogliśmy podróżować za darmo i tym razem była to zupełnie inna podróż. Dwa ostatnie wagony były zarezerwowane dla nas, a Czesi napisali na nich dużymi literami: „Koncentrackis“. Na każdej czeskiej stacji ludzie przychodzili z kwiatami, owocami i innym jedzeniem i gratulowali nam przetrwania. Klimat zmienił się drastycznie po przekroczeniu polskiej granicy. Polacy podchodzili do pociągu, wpatrywali się w nas z zaskoczeniem i mówili: „Tak wielu z was zostało? Myśleliśmy, że Hitler skończył z wami wszystkimi.“ (Hesse, s. 56). Przez kilka tygodni na próżno poszukiwała w Krakowie krewnych. Słyszała opowieści o Żydach, którzy zginęli, gdy po powrocie próbowali odzyskać swoje sklepy, domy lub inne mienie. Była zdesperowana, bez nadziei i chciała tak szybko jak to możliwe opuścić Polskę.

We wrześniu 1945 r. wróciła do Pragi, do obozu dla >osób wysiedlonych<, gdzie ponownie pracowała jako maszynistka. Jej celem była teraz Szwecja, gdzie mieszkała jej przyjaciółka Hannah Herz. Adwokat Hannah Herz z d. Levy z Essen, i jej mąż zostali objęci zakazem pracy – oboje zostali aresztowani w listopadzie 1936 r. i podobnie jak Hilde, skazani i uwięzieni w Magdeburgu. Potem razem odsiadywały wyrok w zakładach karnych w Jaworze, Ziegenhain i Cottbusie. Z pomocą Hannah Hilde otrzymała wizę, a następnie 8 października 1945 roku poleciała do Sztokholmu z tymczasowymi dokumentami podróży Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Po latach lęku i walki o swoje życie, znalazła się teraz u kresu swoich sił psychicznych i fizycznych. Hilde Berger załamała się. Przez długi czas nie mogła pracować, a siły odzyskiwała powoli i pod stałą opieką medyczną, aż do momentu emigracji do USA w 1949 roku.

Tajemniczy pan Olsen

Tutaj, w Nowym Jorku, spotkała Alexa Olsena. Nie był jej obcy: znali się dobrze od początku lat trzydziestych. W tamtym czasie Alex Olsen nazywał się jeszcze Werner Schmidt, był członkiem jej trockistowskiej grupy w Berlinie i miał pseudonim Alex. Kiedy Werner Schmidt został ostrzeżony o zbliżającym się aresztowaniu, uciekł do Anglii. Tam dowiedział się, że cała grupa jest obserwowana przez gestapo. Ostrzegł ich, ale Hilde Berger i pozostali członkowie grupy nie potraktowali tego poważnie i kontynuowali działalność konspiracyjną do momentu, gdy w listopadzie 1936 roku wszyscy zostali aresztowani.

W latach 1938 i 1939 Werner Schmidt pracował jako sekretarz Leona Trockiego, który mieszkał na emigracji w Meksyku. We wstępie do swojej książki Reinhard Hesse pisze, że Trocki w 1939 r. doradził Wernerowi Schmidtowi, aby „wyjechał z Meksyku do swoich znajomych w Nowym Jorku i tam poszukał źródła utrzymania w swoim zawodzie drukarza, ponieważ tutaj wkrótce z nim, Trockim i tak wszystko się skończy“ (Hesse, s. 10). To była dobra rada! Trocki przeżył potem jeszcze kilka ataków na swoje życie, w tym atak na jego dom przez kilku agentów Stalina przebranych za meksykańskich policjantów. Dom był potem strzeżony przez całą dobę przez kilku wolontariuszy – wszystko na próżno. Sowiecki agent Ramon Mercader, używając fałszywego nazwiska, poznał sekretarkę Trockiego i się z nią zaręczył. To dało mu nieograniczony dostęp do domu Trockiego. 20 sierpnia 1940 roku poprosił Trockiego o korektę artykułu politycznego, który napisał. W czasie tego spotkania zabił go w jego gabinecie szpikulcem do lodu. Trocki zmarł następnego dnia z powodu poważnych obrażeń.

Werner Schmidt nie chciał już dłużej pozostać w Nowym Jorku, kiedy hitlerowskie Niemcy po wybuchu II wojny światowej najeżdżały i zajmowały jeden kraj po drugim: zgłosił się na ochotnika do wojska. Ponieważ nazwisko Werner Schmidt było wpisane do rejestru jako członek przedwojennego berlińskiego ruchu oporu, na wypadek, gdyby został schwytany przez nazistów, zmienił nazwisko na Olsen. Alex Olsen nie został jednak wtedy wysłany do Europy, lecz do Indii i powrócił z wojny do Nowego Jorku bez szwanku.

Legendarny stół bywalców (Stammtisch) w Nowym Jorku

Hilde Berger zakochała się w Alexie Olsenie alias Werner Schmidt i poślubiła go w 1952 roku; Po ślubie przyjęła nazwisko Olsen i otrzymała obywatelstwo amerykańskie w 1953 roku.

Hilde i Alex

Dla wielu imigrantów z Europy walka o ekonomiczną egzystencję w gorączkowym Nowym Jorku nie była łatwa – ale Hilde Berger brakowało przede wszystkim kultury europejskiej. Dlatego wielkim szczęściem dla niej, jej siostry Rose i Alexa było poznanie Oskara Marii Grafa (1894-1967) i jego legendarnego stołu bywalców (Stammtisch). Oskar Maria Graf był ważnym i wyjątkowym głosem literatury niemieckiej: on sam nazywał siebie pisarzem prowincjonalnym. Jego twórczość osadzona jest głównie na terenach wiejskich Bawarii. Wcześnie wyczuł niebezpieczeństwo rodzącego się nacjonalizmu i faszyzmu w wiejskim i drobnomieszczańskim środowisku swojej ojczyzny. W 1933 r. gestapo próbowało go aresztować, w 1934 r. został oficjalnie pozbawiony obywatelstwa. Przez Austrię, Czechosłowację i Holandię dotarł ostatecznie w 1938 roku do Nowego Jorku. Urodzonemu w Wiedniu pisarzowi George‚owi Harry‚emu Asherowi załatwił ratującą mu życie wizę do USA i wraz z nim założył w 1943 roku Stammtisch (stolik bywalców) dla niemieckojęzycznych emigrantów. „Właściwie to żyję jak pustelnik w Nowym Jorku, nikogo to nie obchodzi – mam swój cotygodniowy stolik bywalców, tam spotykam się z Niemcami, z Rosjanami, z Austriakami, którzy mówią po niemiecku, i wtedy myślą, że siedzą gdzieś w Monachium“ (Oskar Maria Graf, cytowany za Carolą Zinner).

Oskar Maria Graf, 1958

Przeszczęśliwi“ w Nowym Jorku

Spotkania odbywały się zawsze w środowe wieczory: ludzie mówili po niemiecku, jedli, pili, wymieniali się wspomnieniami, prowadzili dyskusje polityczne. Pisarze czytali ze swoich dzieł. W spotkaniach tych uczestniczyli również inni pisarze, artyści i młodzi goście z Europy. Znanymi uczestnikami i gośćmi przy stole bywalców byli: Bertolt Brecht, Alfred Gong, Wieland Herzfelde i Uwe Johnson.

W spotkaniach tych regularnie uczestniczyli uchodźcy żydowscy i osoby ocalałe z Holocaustu – sam Graf był żonaty z Żydówkami w drugim i trzecim małżeństwie. Byli wśród nich Hilde Olsen i jej siostra Rose, Friedrich Glückselig i Leo Glückselig, dla których Stammtisch stał się zastępczą ojczyzną. Politycznie i ekonomicznie byli Amerykanami, ale kulturowo czuli się bardziej europejczykami. Po śmierci Grafa stół bywalców prowadził Harry Asher, później wdowa po nim Leah, a następnie Gaby Glückselig.

W 1995 roku Yoash Tatari zrealizował wielokrotnie nagradzany film „Glückselig w Nowym Jorku“. Der Stammtisch der Emigranten“, który został pokazany m.in. w 1997 roku podczas XI Dni Kultury Żydowskiej w Berlinie. Film pokazuje ten niezwykły stół bywalców, a Gaby i Leo Glückselig, George Harry Asher, Alex Olsen i Hilde Olsen opowiadają o swoich doświadczeniach, o prześladowaniach, torturach, ucieczce i przetrwaniu, o ich przybyciu do obcego kraju i zmianie poglądów politycznych.

„Nie mogę oddychać w tym kraju“

Taki był tytuł artykułu w piśmie „Die Zeit“ z 17.3.1967 r. Dziennikarka Lilo Weinsheimer relacjonowała proces komendanta obozów pracy przymusowej w Drohobyczu i Borysławiu Fritza Hildebranda. Świadek Josef Mestel załamał się po złożeniu zeznań przed sądem przysięgłych.

Kiedy pani Mestel słyszy, że przy stole obok niej siedzi dziennikarka, sięga po moją rękę i mówi: „Proszę zapisać, strasznie baliśmy się tej podróży, Niemiec. Ale w sądzie byli dla nas dobrzy, lekarze i pielęgniarki są dla nas dobrzy. Proszę napisać: „Dziękuję bardzo od nas.“

Prawie każdy, kto przybył do tej pory – ponad dwieście na ten jeden proces – tak się bał. Wielu zabiera go ze sobą z powrotem. Składają zeznania i zaraz potem wyjeżdżają. Podają ten sam powód, co Amerykanka Hilde Berger: ‘Nie mogę oddychać w tym kraju.‘ Inni – to większość – szukają kontaktu, rozmowy.(https://www.zeit.de/1967/11/ich-kann-in-diesem-land-nicht-atmen)

Podczas jednego z dni trwającego procesu Hilde Berger wysłuchała zeznań Bertholda Beitza i poczuła niepokój. Hilde Berger i Berthold Beitz spotkali się jeszcze tego samego dnia, a po południu towarzyszyła Beitzowi na lotnisko. Ale następnego dnia poleciała z powrotem do Nowego Jorku zgodnie z planem. Chciała jak najszybciej opuścić Niemcy – kraj, w którym dorastała, kraj, który zabił wielu jej przyjaciół i krewnych.

Zaledwie rok wcześniej otrzymała z Archiwum Państwowego w Poczdamie w NRD potwierdzenie co do losu swojego brata Hansa: „Pani brat Hans Berger, urodzony 17 lutego 1916 r., został 28 kwietnia 1937 r. skazany przez II Wydział „Sądu Ludowego“ w Berlinie na 8 lat więzienia za przygotowanie do zdrady stanu. 21 maja 1937 r. został przeniesiony z aresztu śledczego Berlin-Plötzensee do Zakładu Karnego w Brandenburgii pod numerem przyjęcia 285/37. Okres więzienia w Zakładzie Karnym w Brandenburgii trwał od 21 maja 1937 r. do 28 grudnia 1942 r. Dnia 29 grudnia 1942 r. Przeniesiono Pani brata do byłego obozu koncentracyjnego Auschwitz.“ (Pismo z Poczdamskiego Archiwum Państwowego do Hilde Berger, 18.8.1966, faks w Hesji, s. 196). Dzień po swoich urodzinach, w wieku 27 lat, Hans Berger został zamordowany w Auschwitz 18 lutego 1943 r. (YVA, nr identyfikacyjny 5413759, Książki Śmierci Auschwitz).

Stosunek Hilde Olsen do Niemiec zmieniał się powoli: poprzez doniesienia, listy, odwiedzających, spotkanie z Bertholdem Beitzem w 1974 roku, poprzez krewnych i przyjaciół męża Alexa. Kilka razy jeździła do Niemiec z Alexem, swoją siostrą Rose i jej mężem. W 1996 roku została zaproszona przez Alfreda Biolka do jego popularnego programu telewizyjnego „Boulevard Bio“ i mogła opowiedzieć o swoim życiu milionom widzów.

Z młodej ortodoksyjnej Żydówki, socjalistycznej syjonistki, trockistowskiej bojowniczki ruchu oporu, rozwinęła się krytyczna demokratka, która była oddana sprawie praw kobiet i swobód obywatelskich. Z politycznego punktu widzenia czuła się amerykańską demokratką, z kulturowego punktu widzenia czuła się dalej europejką. Po śmierci męża Alexa, Hilde przeprowadziła się z Nowego Jorku do domu opieki w Denver, gdzie zmarła 17.11.2011.

krótka biografia Hilde Berger

Hilde Berger, odcinek 1
Hilde Berger, odcinek 2
Hilde Berger, odcinek 3

Najważniejsze źródła:

Reinhard Hesse, „Ich schrieb mich selbst auf Schindlers Liste“. 2013
Joachim Käppner, Berthold Beitz. Die Biographie. 2010
Thomas Sandkühler, „Endlösung“ in Galizien. 1996
Norbert F. Prötzl, Beitz. Eine deutsche Geschichte. 2011
Privatarchiv Beitz, „Briefe aus Polen“ o.J.
AA Arolsen Archives: Files 2005000, 2056000, 9039400
DALO Archiv (Lemberg): R 2042-84-19f.Gudrun Gloth, Ich dachte, das sei mein Ende. Gespräche mit Zeitzeugen
Oskar Maria Graf, Verbrennt mich! Arbeiter-Zeitung, Wien, 12.5.1933 http://anno.onb.ac.at/cgi-content/anno?apm=0&aid=aze&datum=19330512&seite=1
Dietrich Strothmann, Damals, in Boryslaw. Die Zeit, 26.8.1966. https://www.zeit.de/1966/35/damals-in-boryslaw/komplettansicht
Lilo Weinsheimer, Ich kann in diesem Land nicht atmen. Die Zeit, 17.3.1967. https://www.zeit.de/1967/11/ich-kann-in-diesem-land-nicht-atmen
Carola Zinner, Ein Provinzschriftsteller in New York. https://www.deutschlandfunkkultur.de/oskar-maria-graf-vor-50-jahren-gestorben-ein.932.de.html

Photos/Zdjęcia
Oskar Maria Graf (extract): author Rosty, CC BY-SA 4.0 (wikimedia commons)
Hilde and Alex Olsen in New York, from: Hesse, page 217

Hilde Berger – odcinek 3 [PL]

ODCINEK 3 (1939-1945)

Podczas sowieckiej okupacji Borysławia

Teraz Hilde Berger była w Polsce. Ale chciała wyjechać z Polski za granicę, w której widziała ratunek. Ale wszystko potoczyło się inaczej. Najpierw w Gdyni próbowała zdobyć paszport przy pomocy Centrum Społeczności Żydowskiej. Kiedy dowiedziała się, że może otrzymać paszport również w Galicji, udała się do Borysławia, do rodziców i starszej siostry, których nie widziała od ponad dwóch lat. Zamieszkała z rodzicami na ulicy Łukasiewicza 26 w Borysławiu. W Drohobyczu złożyła wniosek o pozwolenie na pobyt i paszport, ale czekała na to na próżno tygodniami.

Przez kuzynów zetknęła się z nielegalną grupą komunistyczną w Borysławiu – została przedstawiona jako „Berlinka“, która przebywała w więzieniu w Niemczech. Na spotkaniach pytano ją, jak to się mogło stać, że w Niemczech, kraju o najsilniejszym ruchu robotniczym, do władzy doszli narodowi socjaliści. Hilde krytykowała socjaldemokratów, ale także politykę komunistów, którzy widzieli największego wroga w „socjalistycznych faszystach“ (czyli socjaldemokratach). Dlatego została przezwana „Odszczepieniec“. Wkrótce potem ogłoszono niemiecko-rosyjski pakt o nieagresji. Podczas gdy grupa komunistyczna w Borysławiu broniła rzekomo pokojowej polityki Stalina, Hilde krytykowała rosyjskie poparcie dla działań wojennych Hitlera – ale była w tej krytyce osamotniona. Instynktownie jednak – na swoje szczęście, ukryła członkostwo w opozycji trockistowskiej .

Na początku września 1939 r. było już za późno na opuszczenie Polski: wojska niemieckie zajęły Galicję, potem na krótko się wycofały, by po kilku dniach powrócić. Kiedy Niemcy odeszli w ich miejsce wkroczyły wojska sowieckie. Miejscowi komuniści entuzjastycznie powitali Armię Czerwoną organizując demonstrację, z pieśniami, transparentami i kwiatami. Entuzjazm u wielu szybko ustąpił miejsca wielkiemu rozczarowaniu: „Życie pod rosyjską okupacją było ciężkie i ponure. Wprowadzono ścisłą dyscyplinę pracy. Jeśli pracownik spóźnił się trzy razy, został zwolniony. Na zebraniach zakładowych pracownicy domagali się lepszych ubrań roboczych i bardziej humanitarnych warunków pracy, ale osoba, którą wybrali na rzecznika, została aresztowana i nigdy więcej jej nie zobaczono. Wkrótce nie było nikogo, kto odważyłby się zająć tak elementarnymi sprawami, które w krajach kapitalistycznych były częścią normalnych żądań związków i były uważane za uzasadnione powody strajków. Inżynierowie z Baku przywieźli swoje rodziny. Rosjanie byli zdumieni „wysokim“ poziomem życia polskich robotników. Kiedy przychodzili do ich domów, myśleli, że są „burżuazyjne“. Nawet niektórzy miejscowi komuniści wkrótce byli rozczarowani niskim poziomem Rosjan„. (Historia życia Hilde Berger, w: Hesse, s. 38)

Aby zdobyć znaczki żywnościowe, co najmniej jeden członek rodziny musiał pracować. Komunista Rattner, jako asystent rosyjskiego dowódcy miasta, był odpowiedzialny za przydzielanie pracy. To on wcześniej kierował grupą komunistyczną w Borysławiu i uważał Hildę za wroga, „Rattner przydzielił również mi pracę. On… wybrał dla mnie pracę jako asystent mechanika, którą musiałam zaakceptować. Żeby dostać się do pracy, musiałam iść prawie pięć kilometrów pod górę Co trzy tygodnie musiałam pracować w nocy. Początkowo moi polscy i ukraińscy towarzysze podejrzewali mnie o bycie rosyjskim informatorem, ale po kilku miesiącach zaufali mi i zaakceptowali.“ (Lebensgeschichte, w: Hesse, s. 37f.)

Hilde Berger dorastała z językiem niemieckim jako językiem ojczystym, choć jej rodzice pochodzili z ówczesnej polskiej Galicji. Jej matka znała polski, ale ojciec znał tylko kilka słów, w domu nie mówiono po polsku. Hilde nauczyła się angielskiego i francuskiego w szkole i na kursach, tak więc mogła prowadzić korespondencję w tych językach. Ale nie umiała mówić po polsku, rosyjsku ani ukraińsku. W trakcie pracy nauczyła się więc języka ukraińskiego za pomocą słownika, bloku do pisania i poprzez rozmowy z kolegami.

Kiedy Niemcy zaatakowali Rosję w czerwcu 1941 roku, wszyscy ci, którzy byli komunistami lub byli podejrzewani o bycie komunistami, uciekli z Rosjanami… Rosjanie nie bronili się. Wycofali się bardzo szybko. Ale nie było wystarczająco dużo pociągów i wagonów. Dla Rosjan i ich rodzin tak, ale ludzie ze wschodu [czyli wschodniej Polski] musieli czekać na przybycie nowych. Mój przyjaciel poprosił mnie, żebym też uciekała. Powiedział: `Nie możesz zostać z nazistami. Oni cię zabiją`. Wszyscy pojechali do Rosji, także mój przyjaciel. Powiedziałam: `Nie jadę do Rosji. Myślę, że z Niemcami jest dla mnie bezpieczniej.`“ (Hilde Berger, wywiad, w: Hesse, s. 129). Rosja była dla Hilde Berger wielkim więzieniem, co oznaczałoby dla niej, jako trockistki pewną śmierć. Nie mogła sobie wtedy wyobrazić, że Niemcy zabiją sześć milionów ludzi tylko dlatego, że byli Żydami.

Początek okupacji niemieckiej

Zanim radzieccy funkcjonariusze i Rosjanie, w wielkim pośpiechu opuścili Borysław, zamordowali wszystkich więźniów w więzieniu NKWD – niektórzy z nich byli wcześniej torturowani. Ukraińcy podżegani pogłoską „To jest dzieło żydowskiego bolszewizmu“ dokonali dwudniowego pogromu Żydów w Borysławiu. Na cmentarzu żydowskim pochowano 193 Żydów, lecz liczba ofiar była z pewnością jeszcze większa. Hilde Berger została poproszona przez jedną z kuzynek o pomoc w poszukiwaniach zaginionego męża – znalazły go wśród sterty okaleczonych zwłok.
Wkrótce potem Wehrmacht utworzył „Judenrat“ (Radę Żydowską). Zadaniem Judenratu była realizacja zamówień niemieckich, w szczególności dostarczanie siły roboczej, pobieranie składek, dostarczanie żywności dla ludności żydowskiej oraz stworzenie żydowskiej służby porządkowej. Przewodniczący Judenratu, adwokat
Michael Herz, przyszedł pewnego dnia do Hilde Berger. Ktoś zadenuncjował Hilde w anonimowej pocztówce, że za działalność polityczną przebywała w więzieniu w Niemczech. Pocztówka nie trafiła jednak do szefa Schutzpolizei, ponieważ policjant ukrył ją, aby wymusić na Judenracie pieniądze za milczenie. Judenrat rzeczywiście wypłacił mu nagrodę.

Bezpośrednio po zajęciu Galicji wszystkie firmy na stałe miały zaprzestać zatrudniania Żydów, co wkrótce okazało się niewykonalne. Obowiązującą już w pozostałych dystryktach Generalnego Gubernatorstwa przymusową pracę dla Żydów musiano również wprowadzić w nowym dystrykcie Galicji, Oficjalnie nowo utworzone niemieckie urzędy pracy miały monopol na przydzielanie pracy – ale w rzeczywistości Wehrmacht, Gestapo, ukraińskie urzędy miejskie i inne agencje wykorzystywały żydowską siłę roboczą arbitralnie i bez wynagrodzenia.

Chory, stary czy bez pracy, zawsze groziła mu śmierć. Pod koniec listopada Judenrat miał sporządzić listę chorych i niezdolnych do pracy: według tej listy, w tzw. „Invalidenaktion“ (Akcja Inwalidów) 28 listopada 1941 r. około 700 Żydów zostało aresztowanych, a następnego dnia rozstrzelanych w lasach Truskawca i Tustanowic przez policjantów (Gestapo, Schutzpolizei, policji ukraińskiej). Dlatego Hilde Berger cieszyła się, że mogła pracować dla Judenratu Borysławia, chociaż jako maszynistka zarabiała bardzo mało. Jej rodzice byli bez środków do życia i bez dochodów, więc mogła chociaż w niewielkim stopniu pomóc w zaspokojeniu największych potrzeb rodziny. Judenrat czasami „wypożyczał“ ją do urzędu pracy, gdzie stała się znana jako zdolna stenotypistka z niemieckim jako językiem ojczystym. 24 lutego 1942 roku Junge, dyrektor Zarządu Grupy Drohobycz w Beskiden Erdöl-Gesellschaft napisał do kapitana powiatu Drohobycz, SS-Sturmbannführera Eduarda Jedamzika, prośbę o „zatrudnienie Żydówki Hilde Berger“: „Rozbudowa naszej firmy wymaga zatrudnienia kolejnych niemieckich pracowników Rzeszy, zwłaszcza stenotypistek…. Miejscowy urząd pracy nie jest w stanie zapewnić nam odpowiednich pracowników na okres przejściowy. Tylko Żydówka Hilde Berger, urodzona 13.6.1914 roku w Berlinie, została nam polecona jako stenotypistka…. Prosimy o pozwolenie na przeniesienie jej z Borysławia do Drohobycza„. 3.3.1942 r. naczelnik Urzędu Pracy w Drohobyczu, Hellmut Bräunlich, zarządził, że Hilde Berger będzie pracować w Beskiden Erdöl-Gesellschaft w Drohobyczu. „Uświadomiłem firmie, że mogę zatrudniać tylko Żydówki. Firma z powodu utraty siły roboczej, musi zaakceptować zatrudnienie żydowskiej sily roboczej„. Hilde Berger musiała jednak do pracy w administracji spółki naftowej przeprowadzić się z Borysławia do Drohobycza i z ciężkim sercem rozstać z rodzicami i siostrą. Z drugiej strony, z niecierpliwością czekała na spotkania w Drohobyczu z żydowskimi intelektualistami, z którymi można było dyskutować o sztuce i literaturze. Największe wrażenie wywarł na niej malarz i pisarz Bruno Schulz, który potrafił tak dużo mówić o swoim ulubionym pisarzu Franzu Kafce, o Thomasie Mannie i innych niemieckich pisarzach. To był mały promyk nadziei w tych ponurych czasach, w których została naznaczona Gwiazdą Dawida, pozbawiona praw obywatelskich, zagrożona, w najbardziej prymitywnych warunkach w żydowskiej dzielnicy.

Często musiała iść do biura Niemca, aby posortować akta lub zapisać dyktowany tekst. Starała się to robić w miarę możliwości w czasie, gdy w radiu nadawano wiadomości. W ten sposób dowiadywała się, co się wydarzyło na świecie i jaka była sytuacja wojenna.

Wkrótce jednak groziło jej nowe niebezpieczeństwo: dyrektor Junge zapewniał, gdy ubiegał się o jej zatrudnienie, że „zatrudnimy żydowskiego robotnika tylko tak długo, jak będzie to konieczne i dopóki nie znajdziemy odpowiednich zastępców„. (pismo z 24.2.1942). Były oznaki, że Junge chce się jej teraz pozbyć.

Pod ochroną Bertholda Beitza

6.8.1942 r. wczesnym rankiem duża grupa policjantów przybyła do Borysławia. Na czele było komando SS ze Lwowa pod dowództwem Obersturmführera SS Roberta Gschwendtnera – oprócz nich Drohobycka Policja Bezpieczeństwa pod dowództwem Hansa Blocka, Drohobycka Policja Zespołowa (Rezerwowy Batalion Policji 133) pod dowództwem Ernsta Lederera, Borysławska i Drohobycka Policja Ochronna (Schupo) oraz oddziały policji ukraińskiej. Ponieważ już rozniosła się wieść, że poprzedniego dnia policja wywiozła z Sambora, Turka i okolic około 4-6 tysięcy Żydów w nieznane miejsce, wielu Żydów w Borysławiu uciekło lub ukryło się. W związku z tym, dla pozoru, przerwano akcję w Borysławiu, a przeprowadzono akcję w Drohobyczu. Getto w Drohobyczu („Lana“) zostało otoczone, a około 5 tys. Żydów z Borysławia popędzono do punktu zbiórki na stacji kolejowej. W międzyczasie duża część Żydów, którzy uciekli z Borysławia, powróciła i około wieczora podjęto akcję w Borysławiu, około 4000 – 6000 Żydów zostało aresztowanych i zapędzonych do wagonów bydlęcych na stacji kolejowej. Hilde Berger, która od kilku miesięcy mieszkała w Drohobyczu, bardzo bała się o swoich rodziców i siostrę.

Wkrótce jako eskorta niemieckiego pracownika Karpathen-Öl AG otrzymała zezwolenie na podróż do Borysławia. „Kiedy przybyłam do domu moich rodziców, moje przeczucia się potwierdziły. Dom był pusty, drzwi były zamknięte, a na nich notatka: „Mienie Rzeszy“. Poszłam na policję i poprosiłam o pozwolenie na wejście do domu, ale policjant krzyknął na mnie: „Nie myśl sobie, że ponieważ mówisz po niemiecku, jesteś lepsza od innych brudnych Żydów. Następnym razem twoja kolej!“ (Historia Hilde Berger, w: Hesse, s. 42).

Wtedy Hilde Berger poszła do Bertholda Beitza, który był jej znany z nazwiska. Berthold Beitz powitałją słowami, że słyszał już o jej umiejętnościach jako sekretarki i że mógłby ją zatrudnić w swoim biurze. Wtedy byłaby pod jego specjalną opieką i byłaby bezpieczniejsza niż w Drohobyczu. Ale ona najpierw chciała wiedzieć, dokąd wysłano transport. Beitz tego nie wiedział, nawet Rada Żydowska tego też nie była pewna. Beitz załatwił jej pozwolenie na wejście do domu rodziców. „Z wielkim bólem zobaczyłam wszystko. Moja mama musiała właśnie przygotowywać szabasowy posiłek. Później usłyszałam od sąsiadów, którzy się ukryli, że kiedy ojciec usłyszał, co się stało, założył szal modlitewny i modlił się do Boga. Powiedział sąsiadom, że nie będzie się ukrywał, ponieważ ufa Bogu i wierzy, że jego rodzina jest bezpieczna, gdyż zawsze był bogobojny i przestrzegał prawa. Niestety, Bóg mu nie pomógł. Pozwolono mi zabrać trochę moich rzeczy osobistych, potem dom został ponownie zapieczętowany.“ (Hesse, s. 43). Dopiero miesiące później dowiedziała się, że transporty wysłane zostały do obozu zagłady w Bełżcu, gdzie wszystkich z pociągu zagazowano.

Około dwudziestu szczególnie ważnym Żydom (np. lekarzom i inżynierom) pozwolono mieszkać zamiast w dawnych barakach w tzw. „Białym Domu“na wydzielonym terenie obozu pracy przymusowej – „Biały Dom“ to nie był jeden, lecz trzy budynki, w których w pojedyńczych pomieszczeniach przebywający tam Żydzi spali i mogli sobie gotować. Hilde Berger i jej przyjaciel „Kuba“ również zostali tu zakwaterowani, choć nie byli specjalistami. Byli teraz lepiej chronieni, ale nadal nie byli bezpieczni. Schutzpolizei i SS-Kommando wielokrotnie przeprowadzali naloty w obozie. Więźniowie z Białego Domu powiedzieli Beitzowi o swoich obawach. Beitz ustalił więc z szefem Schutzpolizei w Borysławiu w Wüpperem, że policjant z Schupo będzie podczas akcji czuwać nad Białym Domem, aby „nie doszło do żadnych błędów“.

Hilde Berger pracowała jako druga sekretarka Bertholda Beitza, który nie chciał, aby żydowscy pracownicy w jego biurze nosili opaskę z Gwiazdą Dawida. Obersturmführer SS Friedrich Hildebrand był referentem do spraw żydowskich w sztabie Fritza Katzmanna, szefa SS i policji w Galicji. Na początku 1943 r. Hildebrandt pojawił się niezapowiedziany w biurze Beitza wraz z innym oficerem SS, aby skontrolować „Judeneinsatz“ (zatrudnienie Żydów). Hildebrand zobaczył atrakcyjną Hilde Berger i zapytał Beitza, czy mógłby się z nią umówić. Kiedy Beitz powiedział mu, że Hilde Berger jest Żydówką, Hildebrand się rozzłościł: nie wiedział, że Żydzi są również zatrudnieni w administracji. Hildebrand zażądał jej natychmiastowego zwolnienia. Beitz odpowiedział, że ci księgowi i inni specjaliści są dla niego niezastąpieni, zwłaszcza Hilde Berger jako prowadząca korespondencję i tłumaczka. Hildebrand ustąpił, ale nakazał Beitzowi, aby od tej pory „wszyscy Żydzi, którzy dla niego pracują, nosili ten znak„. Uratowało to życie Hilde Berger i innych żydowskich pracowników administracji. Dla Beitza był to pierwszy znak, że mógł w pewnym stopniu wpłynąć na Hildebranda. Jednak Hilde Berger, zgodnie z wolą Beitza, wkrótce znów nie nosiła opaski, ponieważ on nie chciał widzieć opaski „w swoim pokoju„. (cytat z Sandkühler, s. 367). Oficjalnie Hilde Berger znalazła się na listach imiennych żydowskich robotników i pracowników Karpathen-Öl w Borysławiu jako prowadząca korespondencję i stenotypistka w Dziale Gospodarki Materiałowej (lista z 24.11.1943, s. 14, nr, 641).

Pewnego dnia, latem 1943 roku, z przerażeniem odkryłam, że jestem w ciąży. Ponieważ nie chciałam urodzić dziecka w danych okolicznościach, zdecydowałam się na aborcję. Mieliśmy w obozie lekarza, ale żadnego ginekologa… Niestety nie zrobił dobrej roboty, nie można było zatrzymać krwi. Kuba przestraszył się o mnie, pobiegł do X [przez X rozumie się Beitz] i poprosił go o pomoc… On zatroszczył się o to, że jeden z jego niemieckich pracowników zabrał mnie własnym samochodem do szpitala w Drohobyczu. Zostałam tam zarejestrowana jako Niemka, natychmiast potraktowana jako nagły przypadek i tym razem aborcja została przeprowadzona profesjonalnie i z sukcesem. W ten sposób X faktycznie uratował mi życie, i to w czasie, gdy w Polsce ginęły setki tysięcy Żydów„. (Historia życia Hilde Berger, Hesse, s. 45)

Od lata 1943 roku likwidowano coraz więcej obozów pracy przymusowej dla Żydów: nawet praca w Karpathen-Öl AG nie dawała już żadnego realnego zabezpieczenia. Coraz więcej Żydów szukało więc kryjówki: albo w domu polskim, albo ukraińskim, albo w bunkrze ziemnym w lesie. Oba sposoby wymagały pieniędzy i prowiantu. Takie skrytki były często odkrywane lub zdradzane. W ten sposób została odnaleziona kryjówka dr. Goldmana i innych członków Rady Żydowskiej – Beitz powiedział Hilde Berger, że przywódca Schupo, Wüpper, chwalił się, że kryjówka została odkryta i wszyscy rozstrzelani na miejscu. Jesienią 1943 roku Hilde Berger poznała w biurze Polaka węgierskiego pochodzenia, Meszarosza. Mówiono, że był on czołowym członkiem Armii Krajowej. Meszarosz wyczuł strach Hildy i zaoferował jej pomoc. Powiedziała mu o planie budowy kryjówki, ale nie miała pieniędzy. Meszarosz powiedział, że wiedział, że za darmo pomogła wielu ludziom i teraz sama zasługuje na pomoc. Następnego dnia, za pokwitowaniem, dał jej 10.000 złotych, które miały pochodzić od rządu polskiego na uchodźstwie. Gdyby potrzebowała więcej pieniędzy, ma zwrócić się do niego ponownie. Hilde i jej przyjaciel Kuba mogli teraz kupić materiał i rozpocząć budowę kryjówki. Jednak zimą stawało się to coraz trudniejsze, a niebezpieczeństwo odkrycia wzrastało z powodu śladów na śniegu. Policja ochronna i policja ukraińska systematycznie poszukiwały kryjówek i rozstrzeliwały ukrywające się osoby jako „partyzantów“.

Beitz obiecał jej i innym Żydom w swoim biurze, że na czas ostrzeże ją, czy żyjący jeszcze “ Karpaccy Żydzi“ mają zostać zabici. W dniu 4 kwietnia 1944 r. Beitz, jako jedyny zarządca Karpathen-Öl, został powołany do Wehrmachtu – prawdopodobnie po denuncjacji przez innego Niemca. Dla Hilde Berger było jasne, że będzie musiała się teraz ukryć, ale jej kryjówka nie była jeszcze gotowa.

10 kwietnia Borysław i Drohobycz zostały po raz pierwszy zbombardowane. Cztery dni później, o godzinie 5 rano, obóz w Mrasznicy został otoczony: pod nadzorem policji robotnicy zostali zapędzeni na dworzec kolejowy i wepchnięci do bydlęcych wagonów. Było już za późno, ucieczka była niemożliwa: dwóch Żydów, którzy próbowali uciec w drodze na stację, zostało natychmiast rozstrzelanych. Również w Drohobyczu obóz pracy przymusowej został otoczony i opróżniony: 14.4.1944 r. transport z 1022 Żydami z obozów Borysławia i Drohobycza przybył do podkrakowskiego obozu koncentracyjnego w Płaszowie. Na stronie 24 listy przyjęć, pod numerem 17, znajduje się nazwisko Hilde Berger;

Na liście Schindlera

Niektórzy więźniowie słyszeli wcześniej, że robotnicy z Karpathen-Öl mają zostać zabrani do Jasła, aby kontynuować pracę w tej firmie. Rzeczywiście w tym celu Karpathen-Öl sporządziła także listę wykwalifikowanych pracowników, w której wymieniona była również Hilde Berger. Listy te nie zostały jednak wzięte pod uwagę podczas nagłego odjazdu transportu, co również zaskoczyło kierowników zakładów w Borysławiu i Drohobyczu.

Przerażenie było więc wielkie, gdy po dniu i nocy bez jedzenia, podróż pociągiem zakończyła się, zamiast w Jaśle, w ogromnym obozie otoczonym elektrycznymi płotami i wieżami strażniczymi, w obozie koncentracyjnym w Płaszowie. Prowadził go cieszący się złą sławą SS-Untersturmführer Amon Göth, który został nazwany „Rzeźnikiem z Płaszowa“. Latem 1944 r. w obozie w Płaszowie przebywało najwięcej internowanych więźniów (20 tys. Żydów, 5 tys. Polaków) – około 25 tys.

Obóz koncentracyjny w Plaszowie (wikimedia, public domain)

Po ich przybyciu, żydowscy więźniowie z Borysławia i Drohobycza musieli stać na baczność przez kilka godzin na dużym placu. „Po wielu godzinach pojawił się esesman i krzyknął, czy jest wśród nas ktoś, kto potrafi mówić po niemiecku, pisać na maszynie i stenografować. Zanim mogłam cokolwiek powiedzieć, zawołano głośno: `Hilde Berger, była sekretarką dyrektora [Beitza] w Borysławiu`, esesman zawołał , żebym wystąpiła i zapytał, czy to prawda. Potem musiałam iść za nim. Weszłam do biura, gdzie zobaczyłem kilku żydowskich więźniów siedzących przy stołach i pracujących. Zabrano mnie do pokoju, w którym siedział esesman w mundurze, Hauptscharführer Müller. Był on odpowiedzialny za przydział pracy jako Arbeitseinsatzführer.“ (Historia życia Hilde Berger, Hesse, s. 51)

Müller był zwykłym, niewykształconym człowiekiem. Nie patrzył na Hilde i nigdy nie zwracał się do niej po nazwisku. Kiedy jej potrzebował, po prostu krzyczał: „Maszynistka!“ Musiała stać podczas dyktowania. Hilde Berger poprawiała jego raporty, ponieważ były one pełne błędów stylistycznych i gramatycznych. Bała się, że zostanie obwiniona za błędy. Kiedy Müller to zauważył, wpadł w furię. Hilde odpowiedziała spokojnie, że na pewno nie chce, aby do centrali wysyłano raporty z błędami, a jeśli chce, sam może sprawdzić jej poprawki przy pomocy słownika Dudena.

Müller musiał przesyłać regularne raporty o potencjale kadrowym obozu do Oranienburga, siedziby wszystkich obozów koncentracyjnych. Kiedy latem do Płaszowa przyjechał duży transport z ponad 2 tys. węgierskich Żydów, Müller wybrał tych, którzy wydawali się szczególnie zdolni do pracy, pozostałych rozstrzelano na miejscu. Następnie Müller podyktował raport do Oranienburga, w którym ogłosił, że 300 nowych pracowników zostało przyjętych do obozu, a 1700 zostało zlikwidowanych na miejscu.

Jesienią 1944 r. Hilde Berger, podobnie jak inne stenotypistki, musiała pisać wiele list – listy więźniów, którzy mieli jechać do Schindlera oraz listy tych, którzy byli przeznaczeni do innych miejsc. Członek NSDAP Oskar Schindler przejął w 1939 r. nieczynną fabrykę emalii pod Płaszowem, a następnie kupił ją. W 1942 roku fabryka produkowała również osłony do pocisków. Schindler uzyskał za pomocą podrobionych papierów i łapówek zakwalifikowanie swojej fabryki jako strategicznie ważnej. W trakcie przygotowań do ewakuacji obozu w Płaszowie Schindler otrzymał od centralnego biura w Oranienburgu pozwolenie na dalsze funkcjonowanie fabryki z całym jej parkiem maszynowym oraz około tysiącem żydowskich robotników przymusowych w Brünnlitz w Czechosłowacji. Hilde Berger zauważyła w tych tygodniach, że esesmani wielokrotnie próbowali wpisać „swoich Żydów“ na listę Schindlera. Ci SS-mani robili to nie z powodów humanitarnych, ale dlatego, że wiedzieli, że wojna jest przegrana i chcieli stworzyć sobie na później alibi jako „ratujący Żydów“. Było więc jasne, że transport do Brünnlitz daje większe szanse na przetrwanie. Hilde Berger umieściła więc na listach Schindlera nazwisko swoje i kilku innych znanych jej Żydów z Borysławia. Lista Schindlera miała kilka egzemplarzy: były na niej przecież nazwiska 781 mężczyzn i 297 kobiet: Hilde Berger w wykazie przyjęć do obozu koncentracyjnego w Płaszowie, 14.4.1944 r., numer 7.

Transport w kierunku Brünnlitz rozpoczął się 15 października 1944 r., ale nie dotarł do Brünnlitz: mężczyzn przewieziono do obozu koncentracyjnego Groß-Rosen, a kobiety do Auschwitz-Birkenau. Auschwitz-Birkenau był obozem tranzytowym i zagłady. Kiedy Żydówki z transportu Schindlera zostały pozbawione normalnego ubrania, uznały, że to już koniec. Kobiety, które zabrały od nich ubrania mówiły, że wszystkie transporty z jedną listą były wysyłane do komór gazowych. Przez cztery tygodnie, codziennie Hilde i pozostałe Żydówki w Auschwitz spodziewały się wysłania do komór gazowych, ale potem transport ruszył jednak do Brünnlitz. Przyczyną „dywersji“ był przepis SS, że więźniowie po przeniesieniu do innego obozu muszą najpierw poddać się kwarantannie, a w Groß-Rosen nie było miejsca dla 300 Żydówek z listy Schindlera. Oskar Schindler musiał mimo to „ pomagać „ kolejnymi łapówkami, by w końcu pozwolono kobietom i mężczyznom pojechać do Brünnlitz.

Kiedy przyjechałam do Brünnlitz, znów miałam szczęście i zostałam wysłana do biura. Niewiele było do zrobienia. Schindler miał sprytny i pomysłowy plan: głównym produktem, który chciał produkować, były pociski przeciwlotnicze, myślę że.. w rzeczywistości wcale tego nie chciał. Zawsze mógł powiedzieć: `Brakuje mi tego materiału, brakuje mi tego materiału. Po prostu nie mogę pracować`. Czasami przychodziły inspekcje z Wehrmachtu, a nie z SS. …zawsze udawało mu się z tego wymówić. Był dobrym mówcą i sprytnym. Przekupił ich również.“ (rozmowa, w: Hesse, s. 143)

Na początku zaopatrzenie było dobre, ponieważ Schindler miał dodatkowe jedzenie sprowadzane z Polski ciężarówkami. Od początku 1945 r. nie było to już możliwe i trzeba było zadowolić się głodową racją żywnościową: codziennie mały kawałek chleba i rano cienka zupa z buraków. W nocy Hilde Berger marzyła o całym bochenku chleba, z którego mogła obcinać kromkę po kromce.

Była fabryka Schindlera w Brünnlitz, 2004 r., 2004 (public domain, Miaow Miaow)

SS-mani i ich dowódca, młody, fanatyczny antysemita, stale grozili, że pod koniec wojny zastrzelą wszystkich Żydów w obozie. Wtedy żydowscy więźniowie wybrali komitet do rozmów z Schindlerem. Schindler zapewnił, że chce uratować wszystkich Żydów w zakładzie, a także ma kontakt z czeskim ruchem oporu w Brünnlitz, który w razie potrzeby dostarczyłby broń. W rzeczywistości sprawy potoczyły się inaczej: na krótko przed końcem wojny esesmani zniknęli wraz z dowódcą. Hilde Berger podejrzewała, że Schindler też ich przekupił. 9 maja 1945 roku, po kapitulacji Niemców, Schindler wezwał wszystkich razem w fabryce i ogłosił, że wszyscy są teraz wolni. Poprosił o utrzymanie porządku i dyscypliny do czasu uzyskania dokumentów tożsamości, z którymi można by podróżować. Komitet obozowy utrzymywał porządek, a Hilde Berger i inne pisały na maszynie dokumenty tożsamości w języku czeskim, angielskim i polskim, które zostały potwierdzone pieczątką burmistrza Brünnlitz. Niektórzy płakali, bo nie wiedzieli, dokąd iść. Hilde, jak większość, zdecydowała się na wyjazd do Polski: Może niektórzy z jej krewnych jeszcze żyli?

krótka biografia Hilde Berger

Hilde Berger, odcinek 1
Hilde Berger, odcinek 2
Hilde Berger, odcinek 4

Hilde Berger – Episode 3 [EN]

EPISODE 3 (1939-1945)

During the Soviet occupation in Boryslav

Now Hilde Berger was in Poland, in freedom. She wanted to travel from Poland to a safe foreign country. But everything turned out differently. In Gdynia (Gdingen) she first tried to get a passport with the help of the Jewish community centre. When she found out that she could also get the passport in Galicia, she went to Boryslaw to visit her parents and her elder sister, whom she had not seen for more than two years. She lived with her parents at 26 Lukasiewicza Street in Boryslaw. In Drohobycz she applied for a residence permit and a passport, but waited in vain for weeks.

Through cousins she came into contact with the illegal communist group in Boryslaw – she was introduced as „Berlinka“ [Berlin woman] who had been in prison in Germany. At meetings she was asked how it was possible for the National Socialists to come to power in Germany, the country with the strongest labour movement. Hilde criticised the Social Democrats, but also the policies of the Communists, who saw the greatest enemy in the „social fascists“ (meaning the Social Democrats). She was therefore insulted as a „deviant“. A short time later the German-Russian non-aggression pact was announced. While the communist group in Boryslaw defended Stalin’s alleged peace policy, Hilde criticised Russian support for Hitler’s war effort – she was alone in her criticism. But Hilde instinctively concealed her membership in the Trotskyist opposition – fortunately for her.

At the beginning of September 1939 it was too late to leave: German troops occupied Galicia, before withdrawing a few days later and Russian troops invaded. The local communists welcomed the Red Army enthusiastically with a demonstration, songs, banners and flowers. But the enthusiasm quickly gave way to great disillusionment for many: „Life under Russian occupation was hard and bleak. A strict work discipline was introduced. If a worker was three times late, he was fired. At works meetings, workers demanded better working clothes and more humane working conditions, but the worker they had chosen as spokesman was arrested and never seen again. Soon nobody dared to raise such elementary issues, which in capitalist countries were part of the normal demands of the trade unions and were considered legitimate reasons for strikes. The engineers from Baku brought their families. The Russians were amazed at the ‚high‘ standard of living of Polish workers. When they came to their houses, they thought they were ‚bourgeois‘. Even some of the local communists were soon disappointed by the low standard of the Russians.“ (Hilde Berger’s life story, in: Hesse, p. 38)

To get food vouchers, at least one member of a family had to work. The communist Rattner as the assistant to the Russian city commander was responsible for allocating the work. Rattner had previously led the communist group in Boryslav and regarded Hilde as an enemy: „Rattner also distributed the work to me. He … chose a job for me as a mechanic’s assistant, which I had to accept. To get to my place of work, I had to walk up a hill for almost five kilometres. Every three weeks I had to work at night. At first my Polish and Ukrainian colleagues suspected I was a Russian informer, but after a few months they trusted me and accepted me.“ (Life story, in: Hesse, p. 37f.)

Hilde Berger had grown up with German as her mother tongue, although her parents had come from the then Polish Galicia. Her mother was fluent in Polish, but her father could only speak a few words and no Polish was spoken at home. Hilde had learned English and French at school and in courses, so that she could correspond in these languages. But she could not speak Polish, Russian or Ukrainian. So while working, she learned Ukrainian with the help of a dictionary and a writing pad and by talking to her colleagues.

When the Germans attacked Russia in June 1941, all those who were communists or were suspected of being communists ran off with the Russians … The Russians did not defend themselves. They left very quickly. But there were not enough trains and wagons. For the Russians and their families, yes, but the people from the East [i.e. eastern Poland] had to wait until new ones arrived. My friend asked me to leave too. He said: ‚You must not stay with the Nazis. They will kill you.‘ Everyone went to Russia, including my friend. I said: ‚I am not going to Russia. I think it’s safer for me with the Germans.‘“ (Hilde Berger, interview, in: Hesse, p. 129). For Hilde Berger Russia was a huge prison, which would have meant certain death for her as a Trotskyist. She could not imagine at that time that the Germans would kill six million people just because they were Jews.

The beginning of the German occupation

Before the Soviet functionaries and Russians left Boryslav in great haste, they had murdered all the prisoners in the NKVD prison – some of them apparently tortured beforehand. Incited by the rumour „This is the work of Jewish Bolshevism“, Ukrainians perpetrated a two-day pogrom on the Jews in Boryslav. 193 Jews were buried in the Jewish cemetery; the number of victims was certainly even greater. Hilde Berger was asked by one of her cousins to help her search for her missing husband – they found him among the heaps of mutilated corpses.

The Wehrmacht set up a „Judenrat“ shortly afterwards. The tasks of the Judenrat were to carry out German orders, above all to provide manpower, collect contributions, provide the Jewish population with self-catering and set up a Jewish public order corps. The chairman of the Judenrat, the lawyer Michael Herz, came to Hilde Berger one day. Someone had denounced Hilde in an anonymous postcard that she had been in prison in Germany for political activity. But the postcard did not reach the head of the Schutzpolizei because a policeman had embezzled the postcard in order to extort hush money from the Judenrat. The Judenrat then actually paid him a reward.

Immediately after the occupation of Galicia, all companies were to stop employing Jews on a permanent basis, which soon proved to be unfeasible. The forced labour for Jews already in force in the other districts of the Generalgouvernement was also introduced in the new district of Galicia. Officially, the newly established German labour offices had a monopoly on the allocation of labour – but in reality the Wehrmacht, Gestapo, Ukrainian city councils and other agencies used Jewish labour arbitrarily and without remuneration.

Sick, old or out of work: they wer always threatened with death. At the end of November, the Judenrat was supposed to draw up a list of the sick and unfit for work: according to this list, around 700 Jews were arrested in the so-called „Invalidenaktion“ on 28.11.1941 and shot the next day in the forests of Truskawiec and Tustanowice by police men (Gestapo, Schutzpolizei, Ukrainian police). Hilde Berger was therefore glad to get a job as a typist at the Judenrat Boryslaw with low pay. Her parents were penniless and without income, so she could at least make a small contribution to alleviating the family’s greatest need. The Judenrat occasionally „loaned“ her to the Labour Office, where she became known as an able stenotypist with German as her mother tongue. On 24.2.1942, Junge, director of the Drohobycz group administration of the Beskid Oil Company, wrote to the county captain Drohobycz, SS-Sturmbannführer Eduard Jedamzik, a request for the „employment of the Jewish Hilde Berger“: „The expansion of our company requires the employment of further Reich German workers, especially stenotypists … The local employment office is not in a position to provide us with suitable workers for the transitional period. Only the Jewish Hilde Berger, born on 13.6.1914 in Berlin, was recommended to us as a stenotypist … We ask you to issue a permit to move from Boryslaw to Drohobycz„. On 3.3.1942 the head of the Drohobycz Employment Office, Hellmut Bräunlich, ordered that Hilde Berger should work for the Beskid Oil Company in Drohobycz. „I had made the company aware that I could only employ Jewish women. However, the company is so short of manpower that it has to accept the disadvantage of a Jewish worker„. Hilde Berger, however, had to move from Boryslaw to Drohobycz to work in the administration of the oil company and had to part with a heavy heart from her parents and sister. On the other hand, she looked forward to meeting Jewish intellectuals in Drohobycz with whom she could discuss art and literature. She was most deeply impressed by the painter and writer Bruno Schulz, who was able to speak so knowledgeably about his favourite writer Franz Kafka, about Thomas Mann and other German writers. This was a small ray of hope in these dismal times, in which she lived in the Jewish residential district, marked with the Star of David, disenfranchised, endangered, under the most primitive living conditions.

She often had to go to a German’s office to sort files or take dictation. She tried to do this as much as possible during the time when news was broadcast on the radio. That way she learned what was happening in the world and what the war situation was like.

However, a new danger soon threatened her: Director Junge had assured her, when applying for her job, that „we will employ a Jewish worker only as long as it is necessary and until we have found suitable replacements.“ (Letter of 24.2.1942). There were signs that Junge wanted to get rid of her now.

Under the protection of Berthold Beitz

On 6.8.1942 early in the morning a large group of policemen attacked Boryslaw. They were led by an SS command from Lemberg under SS-Obersturmführer Robert Gschwendtner – the Drohobycz Security Police under Hans Block, the Drohobycz Troop Police (Reserve Police Battalion 133) under Ernst Lederer, the Boryslaw and Drohobycz Protection Police and Ukrainian police units were involved. Since word had got around that the police had deported around four to six thousand Jews in Sambor, Turka and the surrounding area to an unknown location the day before, many Jews in Boryslaw had fled or gone into hiding before. As a result, the action in Boryslaw was stopped for appearance’s sake and the action in Drohobycz was carried out. The Drohobycz ghetto („Lan“) was surrounded and around 5,000 Jews were driven to the collection point at the railway station. In the meantime, a large proportion of the Jews who had fled Boryslaw had returned, when the action continued in Boryslaw towards the evening and around 4,000 – 6,000 Jews were arrested and driven to the cattle wagons at the railway station. Hilde Berger, who had been living in Drohobycz for a few months, was very worried about her parents and sister. Accompanied by a German employee of Karpathen-Öl AG, she received a travel permit to Boryslaw. „When I arrived at my parents‘ house, my premonitions were confirmed: The house was empty, the door was locked and a note was written on it that said: „Reichsgut“ [Reich property]. I went to the police and asked for permission to enter the house, but the police officer shouted at me: ‚Don’t think that because you speak German you are better than the other dirty Jews. Next time it’s your turn!‘“ (Hilde Berger’s story, in: Hesse, p. 42).

Hilde Berger then went to Berthold Beitz, who was known to her by name. Berthold Beitz received her with the words that he had already heard about her skills as a secretary and that he could use her in his office. She would then be under his special protection and be safer than in Drohobycz. But first she wanted to know where the transport had gone. Beitz did not know, and even the Jewish Council did not know for sure at that time. Beitz obtained permission for her to enter her parents‘ house. „With great pain I saw everything. My mother must have been preparing the Sabbath meal. Later I heard from neighbours who had gone into hiding that when my father saw what was happening, he put on his prayer shawl and prayed to God. He had told the neighbours that he would not hide because he trusted in God and believed that his family was safe because he had always been God-fearing and law-abiding. Unfortunately God did not help him. I was allowed to take some of my personal belongings with me, then the house was sealed up again.” (Hesse, p. 43). Only months later did she learn that the transports led to the Belzec extermination camp, where all inmates of the train had been gassed.

Some twenty particularly important Jews (e.g. doctors and engineers) were allowed to live in the so-called „White House“, a separate area on the grounds of the forced labour camp instead of the former barracks – the „White House“, however, consisted not of one but of three houses in which the inmates were allowed to sleep in their own rooms and cook their own meals. Hilde Berger and her friend „Cuba“ were also accommodated here, although they were not specialists. They were now better protected, but still not safe. Again and again the Schutzpolizei and the SS carried out raids in the camp. The inmates of the White House informed Beitz of their fears. Beitz therefore agreed with the head of the Schutzpolizei in Boryslaw, Wüpper, that a Schutzpolizist would watch over the White House during actions, so that „no mistakes“ would happen.

Hilde Berger worked as second secretary for Berthold Beitz, who did not want the Jewish employees in his office to wear the armband with the Star of David. SS-Obersturmführer Friedrich Hildebrand was the „Judenreferent“ in the staff of Fritz Katzmann, the SS and police leader of Galicia. In early 1943 Hildebrand appeared unannounced at Beitz’s office, together with another SS officer, in order to control the „Judeneinsatz“ (deployment of Jews). Hildebrand saw the attractive Hilde Berger and asked Beitz if he could go out with her sometime. When Beitz told him that Hilde Berger was a Jew, Hildebrand became angry: he did not know that Jews were also employed in the administration. Hildebrand demanded the immediate dismissal of all Jews. Beitz replied that these accountants and other specialists were irreplaceable for him, especially Hilde Berger as a correspondent and translator. Hildebrand gave in, but ordered Beitz that from now on „all Jews who work for him shall bear the mark„. This saved the lives of Hilde Berger and the other Jewish employees in the administration. For Beitz, this was the first sign that he could influence Hildebrand to a certain extent. But according to Beitz’s will, Hilde Berger soon did not wear an armband any more, because he did not want to see the armband „in his room„. (Quotations from Sandkühler, p. 367). Officially, Hilde Berger was listed in the name lists of Jewish workers and employees of the Carpathian Oil in Boryslaw as a correspondent and stenotypist in the materials management department (list of 24.11.1943, p.14, number 641).

In the summer of 1943 Hilde Berger discovered with horror that she was pregnant. „Because I did not want to give birth to a child under the given circumstances, I decided to have an abortion. We had a doctor in the camp, but no gynaecologist … Unfortunately he did not do a good job, the blood could not be stopped. Cuba was afraid for me, ran to X [with X meaning Beitz] and asked him for help … He made sure that one of his German employees took me in his own car to the hospital in Drohobycz. There I was registered as a German, immediately treated as an emergency and this time the abortion was performed professionally and successfully. In this way, X actually saved my life, and this at a time when hundreds of thousands of Jews were being killed in Poland„. (Hilde Berger’s life story, Hesse, p. 45)

From summer 1943 onwards, more and more forced labour camps for Jews were liquidated: even the work of the Karpathen-Öl AG no longer offered any real security. More and more Jews were therefore looking for a hiding place: either in a Polish or Ukrainian house, or in an earth bunker in the forest. Both required money and provisions. Such hiding places were often discovered or betrayed. The hiding place of Dr. Goldman and other members of the Judenrat was found – Beitz reported to Hilde Berger that the leader of the Schupo, Wüpper, boasted that the hiding place had been discovered and everyone shot on the spot. In autumn 1943 Hilde Berger met a Pole of Hungarian origin, Meszarosz, in the office. It was said that he was a leading member of the Armia Krajowa (the Polish underground army). Meszarosz sensed Hilde’s fear and offered her help. She told him about the plan to build a hiding place, but she had no money. Meszarosz said he knew that she had helped many people for free and now deserved help herself. The next day, against a receipt, he gave her 10,000 zloty, which would date from the Polish government in exile. If she needed more money, he told her to contact him again. Hilde and her friend Cuba could now buy materials and started building a hiding place. But in winter this became more and more difficult and the danger of being discovered increased because of the tracks in the snow. The protective police [Schutzpolizei] and the Ukrainian police systematically searched for hiding places and shot the hiding persons as „partisans“.

Beitz had promised her and other Jews in his office to warn her in time if the still living „Carpathian Jews“ were to be killed. On 4.4.1944, Beitz, as the only manager of the Carpathian Oil, was drafted into the Wehrmacht – probably after a denunciation by another German. It was clear to Hilde Berger that she would have to go into hiding now, but her hiding place was not yet ready.

Boryslaw and Drohobycz were bombed for the first time on 10 April. Four days later, at 5 o’clock in the morning, the camp of Mrasznica was surrounded: under police surveillance, the workers were driven to the railway station and crammed into cattle wagons. It was too late; escape was impossible: two Jews who were trying to escape on their way to the station were shot immediately. In Drohobycz, too, the forced labour camp was surrounded and cleared: on 14.4.1944 the transport with 1,022 Jews from the Boryslaw and Drohobycz camps arrived at Plaszów concentration camp near Krakow. The name of Hilde Berger can be found on page 24 of the access list under number 17

On Schindler’s List

Some prisoners had previously heard that the Carpathian oil workers were to be taken to Jaslo to continue working for this company. In fact, the Carpathian Oil had also drawn up lists of skilled workers for this purpose, in which Hilde Berger was also mentioned. However, these lists were not taken into account during the sudden removal, which also surprised the plant managers in Boryslaw and Drohobycz.

The horror was therefore great when the train journey ended after a day and night without food instead of in Jaslo in a huge camp surrounded by electric fences and watchtowers, the Plaszów concentration camp. It was run by the notorious SS-Untersturmführer Amon Göth, who was called the „Butcher of Plaszow“. In the summer of 1944, the Plaszow camp had the highest number of interned prisoners (20,000 Jews, 5,000 Poles) at about 25,000.

concentration camp Plaszow near Krakow (wikimedia, public domain)

After their arrival, the Jewish prisoners from Boryslaw and Drohobycz had to stand at attention for several hours in a large square. „After many hours an SS man appeared and shouted whether there was anyone among us who could speak German, type and shorthand. Before I could say anything, there was a loud shout: ‚Hilde Berger, she was the secretary of Director [Beitz] in Boryslaw,‘ The SS man asked me to come forward and asked if that was true. Then I should follow him. I entered an office where I saw some Jewish prisoners sitting at tables and working. I was taken to a room where an SS man in uniform was sitting, Hauptscharführer Müller. As Arbeitseinsatzführer he was responsible for distributing the work.“ (Hilde Berger’s life story, Hesse, p. 51)

Müller was an vulgar, uneducated man. He never looked at Hilde and never addressed her by name. Whenever he needed her, he just yelled „typist!“ During dictation she had to stand. Hilde Berger improved his reports because they were full of stylistic and grammatical errors. She was afraid of being blamed for the mistakes. When Müller noticed this, he became furious. Hilde replied calmly that he surely didn’t want erroneous reports to be sent to headquarters, and he was welcome to check her corrections with the help of a dictionary.

Müller had to send regular reports on the camp’s labour potential to Oranienburg, the headquarters for all concentration camps. When a large transport with more than 2,000 Hungarian Jews arrived in Plaszow in the summer, Müller sorted out those who appeared particularly fit for work, the others were shot directly. Müller then dictated a report to Oranienburg, in which he announced that 300 new workers had been admitted to the camp and 1,700 had been liquidated on the spot.

In autumn 1944 Hilde Berger, like the other stenotypists, had to type many lists – lists of prisoners who went to Schindler and lists of those who were destined for other places. In 1939, NSDAP member Oskar Schindler had taken over a disused enamel factory near Plaszow and later bought it. The factory also produced bullet casings in 1942. Schindler used forged papers and bribes to get his factory classified as a wartime factory. When the evacuation of the Plaszow camp was being prepared, Schindler received permission from the central office in Oranienburg to continue to operate the factory with all its machinery and some thousand Jewish forced labourers in Brünnlitz in Czechoslovakia. Hilde Berger noticed during these weeks that SS people were repeatedly trying to put „their Jews“ on the Schindler list. These SS men did this not for humanitarian reasons, but because they knew that the war was lost and they wanted to establish an alibi as „Judenretter“ for the time afterward. It was therefore clear that this Brünnlitz transport offered better chances of survival. Hilde Berger therefore put her name and the names of some other Jews from Boryslaw that she knew on the Schindler lists. There were several copies of this Schindler List: after all, the names of 781 men and 297 women were on it. (Hilde Berger’s name in an alphabetic ordered list, number 7)

The transport towards Brünnlitz began on 15 October 1944 but did not end up in Brünnlitz: the men were taken to the Groß-Rosen concentration camp, while the women were transported to Auschwitz-Birkenau. Auschwitz-Birkenau was a transit and extermination camp. When the Jewish women in the Schindler transport were stripped of their normal clothes, they believed that their journey was now over. Women who took their clothes from them said that all transports with a list were sent to the gas chambers. For four weeks Hilde and the other Jewish women in Auschwitz expected to go to the gas chambers daily, but then the transport continued on to Brünnlitz. The reason for the „diversion“ had been a regulation of the SS that prisoners had to be quarantined before being transferred to another camp, and there had been no room in Groß-Rosen for the 300 Jewish women on Schnindler’s List. Nevertheless, Oskar Schindler had to help with further bribes until the men and women were finally allowed to go to Brünnlitz.

When I came to Brünnlitz, I was lucky again and was sent to the office. There was very little to do. Schindler had a clever and ingenious plan: the main product he wanted to make was anti-aircraft shells, I think… But in reality he didn’t want to make them. He could always say: ‚I miss this material, I miss that material. I just can’t work‘. Sometimes inspections came from the Wehrmacht, not the SS. … He always managed to talk his way out of it. He was a good speaker and clever. He also bribed them.‘”. (Interview, in: Hesse, p. 143)

In the beginning the supply was good because Schindler arranged for additional food to be brought in from Poland by truck. From early 1945 this was no longer possible and everyone had to make do with a starvation ration: a tiny piece of bread every day and a thin beetroot soup in the morning. At night Hilde Berger dreamed of a whole loaf of bread, from which she could cut off slice after slice.

Oskar Schindler’s factory at Brněnec, 2004 (public domain, Miaow Miaow)

The SS men and their Commandant, a young, fanatical anti-Semite, constantly threatened that they would shoot all Jews in the camp at the end of the war. The Jewish prisoners then elected a committee to talk to Schindler. Schindler assured that he wanted to save all Jews in the plant and also had contact with the Czech resistance in Brünnlitz, who would supply weapons if necessary. In fact, things turned out differently: shortly before the end of the war, the SS men disappeared with their commandant. Hilde Berger suspected that Schindler had also bribed them. On May 9, 1945, after the German surrender, Schindler called everyone together in the factory and announced that everyone was now free. He asked that order and discipline be maintained until identity papers could be obtained to travel. A camp committee kept order, and Hilde Berger and others typed identity papers in Czech, English and Polish, which were certified with the stamp of the mayor of Brünnlitz. Some cried because they did not know where to go. Hilde, like most, decided to go to Poland: Perhaps some relatives were still alive?

Hilde Berger short biography

Hilde Berger, episode 1
Hilde Berger, episode 2
Hilde Berger, episode 4 (in preparation)

Hilde Berger – Folge 3 [DE]

FOLGE 3 (1939-1945)

Während der sowjetischen Besatzung in Boryslaw

Jetzt befand sich Hilde Berger in Polen, in Freiheit. Sie wollte von Polen aus ins rettende Ausland reisen. Doch es kam alles anders. In Gdingen (Gdynia) versuchte sie zunächst, mithilfe des jüdischen Gemeindezentrums einen Pass zu bekommen. Als sie erfuhr, dass sie den Pass auch in Galizien bekommen könne, fuhr sie nach Boryslaw zu ihren Eltern und ihrer älteren Schwester, die sie seit mehr als zwei Jahren nicht mehr gesehen hatte. Sie wohnte bei ihren Eltern in der Lukasiewicza-Straße 26 in Boryslaw. In Drohobycz beantragte sie eine Aufenthaltsgenehmigung und einen Pass, aber wartete wochenlang vergeblich.

Über Cousins kam sie in Kontakt mit der illegalen kommunistischen Gruppe in Boryslaw – sie wurde als „Berlinka“ [Berlinerin] vorgestellt, die in Deutschland im Gefängnis gewesen war. Bei Treffen wurde sie ausgefragt, wie es dazu kommen konnte, dass in Deutschland, dem Land mit der stärksten Arbeiterbewegung, die Nationalsozialisten an die Macht kommen konnten. Hilde kritisierte die Sozialdemokraten, aber auch die Politik der Kommunisten, die den größten Feind in den „Sozialfaschisten“ (gemeint waren damit die Sozialdemokraten) sah. Sie wurde deshalb als „Abweichlerin“ beschimpft. Kurze Zeit später wurde der deutsch-russische Nichtangriffspakt verkündet. Während die kommunistische Gruppe in Boryslaw Stalins angebliche Friedenspolitik verteidigte, kritisierte Hilde die russische Unterstützung für Hitlers Kriegsanstrengungen – mit dieser Kritik stand sie alleine da. Instinktiv verschwieg Hilde aber ihre Mitgliedschaft in der trotzkistischen Opposition – zu ihrem Glück.

Anfang September 1939 war es zu spät für eine Ausreise: deutsche Truppen besetzten Galizien, bevor sie sich einige Tage später zurückzogen und russische Truppen einmarschierten. Die örtlichen Kommunisten begrüßten die Rote Armee begeistert mit einer Demonstration, mit Liedern, Spruchbändern und Blumen. Die Begeisterung wich bei vielen aber schnell großer Ernüchterung: „Das Leben unter der russischen Besatzung war hart und trostlos. Es wurde eine strenge Arbeitsdisziplin eingeführt. Wenn ein Arbeiter dreimal zu spät kam, wurde er gefeuert. Auf Betriebsversammlungen forderten Arbeiter bessere Arbeitskleidung und humanere Arbeitsbedingungen, aber der, den sie zum Sprecher auserkoren hatten, wurde verhaftet und man sah ihn nie mehr wieder. Bald traute sich niemand mehr, solche elementaren Dinge anzusprechen, die in kapitalistischen Ländern zu den normalen Forderungen der Gewerkschaften gehörten und als legitime Streikgründe galten. Die Ingenieure aus Baku brachten ihre Familien mit. Die Russen zeigten sich erstaunt über den ‚hohen‘ Lebensstandard der polnischen Arbeiter. Wenn sie in deren Häuser kamen, glaubten sie, es seien ‚Bourgeois‘. Sogar einige der örtlichen Kommunisten waren bald von dem niedrigen Niveau der Russen enttäuscht.“ (Hilde Bergers Lebensgeschichte, in: Hesse, S. 38)

Um Essensmarken zu bekommen, musste wenigstens ein Mitglied einer Familie arbeiten. Für die Zuteilung der Arbeit war der Kommunist Rattner als Assistent des russischen Stadtkommandanten zuständig. Rattner hatte früher die kommunistische Gruppe in Boryslaw geleitet und betrachtete Hilde als Feindin. „Rattner verteilte die Arbeit auch an mich. Er … suchte für mich eine Arbeit als Mechanikergehilfin aus, was ich zu akzeptieren hatte. Um zu meiner Arbeitsstelle zu gelangen, musste ich fast fünf Kilometer einen Hügel hinaufgehen. Alle drei Wochen musste ich nachts arbeiten. Am Anfang hegten meine polnischen und ukrainischen Kameraden den Verdacht, ich sei eine russische Informantin, aber nach ein paar Monaten vertrauten sie mir und akzeptierten mich.“ (Lebensgeschichte, in: Hesse, S. 37f.)

Hilde Berger war mit Deutsch als Muttersprache aufgewachsen, obwohl ihre Eltern aus dem damals polnischen Galizien stammten. Ihre Mutter konnte zwar Polnisch, ihr Vater aber nur ein paar Brocken und es wurde kein Polnisch zuhause gesprochen. Hilde hatte auf der Schule und in Kursen Englisch und Französisch gelernt, so dass sie auch in diesen Sprachen korrespondieren konnte. Aber sie konnte weder Polnisch noch Russisch noch Ukrainisch. Während ihrer Arbeit lernte sie deshalb Ukrainisch mithilfe eines Lexikons und eines Schreibblocks und der Unterhaltung mit ihren Kollegen.

Als im Juni 1941 die Deutschen Russland angriffen, sind alle, die Kommunisten waren oder im Verdacht standen, Kommunisten zu sein, mit den Russen abgehauen … Die Russen haben sich nicht verteidigt. Sie sind sehr schnell abgezogen. Es gab aber nicht genügend Züge und Waggons. Für die Russen und ihre Familien wohl, aber die Leute aus dem Osten [gemeint ist Ostpolen] mussten warten, bis neue kamen. Mein Freund bat mich, auch wegzugehen. Er sagte: ‚Du darfst nicht bei den Nazis bleiben. Die werden dich umbringen.‘ Alle gingen nach Russland, auch mein Freund. Ich sagte: ‚Ich gehe nicht nach Russland. Ich denke, für mich ist es sicherer bei den Deutschen.‘“ (Hilde Berger, Gespräch, in: Hesse, S. 129). Russland war für Hilde Berger ein riesiges Gefängnis, das für sie als Trotzkistin den sicheren Tod bedeutet hätte. Sie konnte sich damals nicht vorstellen, dass die Deutschen sechs Millionen Menschen umbringen würden, nur weil sie Juden waren.

Der Beginn der deutschen Besatzung

Bevor die Sowjetfunktionäre und Russen in großer Eile aus Boryslaw abzogen, hatten sie alle Inhaftierten im NKWD-Gefängnis ermordet – manche offensichtlich vorher noch gefoltert. Aufgehetzt durch das Gerücht „Dies ist das Werk des jüdischen Bolschewismus“ verübten Ukrainer ein zweitägiges Pogrom an den Juden in Boryslaw. 193 Juden wurden auf dem jüdischen Friedhof beerdigt; die Zahl der Opfer war sicher noch größer. Hilde Berger wurde von einer ihrer Cousinen gebeten, mit ihr nach ihrem verschwundenen Ehemann zu suchen – sie fanden ihn inmitten der Haufen verstümmelter Leichen.

Die Wehrmacht setzte kurz danach einen „Judenrat“ ein. Die Aufgaben des Judenrates waren die Ausführung deutscher Befehle, vor allem die Bereitstellung von Arbeitskräften, die Einziehung von Kontributionen, die Selbstverpflegung der jüdischen Bevölkerung und die Einrichtung eines jüdischen Ordnungsdienstes. Der Vorsitzende des Judenrats, der Rechtsanwalt Michael Herz, kam eines Tages zu Hilde Berger. Jemand hatte Hilde in einer anonymen Postkarte denunziert, dass sie in Deutschland wegen politischer Betätigung im Gefängnis gesessen hatte. Die Postkarte erreichte aber nicht den Leiter der Schutzpolizei, weil ein Polizist die Postkarte unterschlagen hatte, um Schweigegeld vom Judenrat zu erpressen. Der Judenrat zahlte ihm dann auch tatsächlich eine Belohnung.

Direkt nach der Besetzung Galiziens sollten alle Unternehmen keine Juden mehr dauerhaft beschäftigen, was sich bald als undurchführbar herausstellte. Die bereits in den anderen Distrikten des Generalgouvernements geltende Zwangsarbeit für Juden wurde auch im neuen Distrikt Galizien eingeführt. Offiziell hatten die neu eingerichteten deutschen Arbeitsämter das Monopol auf die Zuweisung der Arbeitskräfte – tatsächlich aber bedienten sich Wehrmacht, Gestapo, ukrainische Stadtverwaltungen und andere Stellen willkürlich und ohne Entlohnung der jüdischen Arbeitskräfte.

Krank, alt oder ohne Arbeit war man jederzeit vom Tode bedroht. Ende November sollte der Judenrat eine Liste der Kranken und Arbeitsunfähigen erstellen: nach dieser Liste wurden in der sogenannten „Invalidenaktion“ am 28.11.1941 rund 700 Juden verhaftet und am nächsten Tag in den Wäldern von Truskawiec und Tustanowice von Polizisten (Gestapo, Schutzpolizei, ukrainische Polizei) erschossen. Hilde Berger war deshalb froh, dass sie beim Judenrat Boryslaw eine Arbeit als Schreibkraft mit geringer Entlohnung bekam. Ihre Eltern waren mittellos und ohne Einkommen; so konnte sie wenigstens einen kleinen Beitrag zur Linderung der größten Not der Familie leisten. Vom Judenrat wurde sie gelegentlich an das Arbeitsamt „ausgeliehen“ und dadurch dort als fähige Stenotypistin mit Deutsch als Muttersprache bekannt. Am 24.2.1942 schrieb Junge, Direktor der Gruppenverwaltung Drohobycz der Beskiden Erdöl-Gesellschaft, an den Kreishauptmann Drohobycz, den SS-Sturmbannführer Eduard Jedamzik, ein Gesuch zur „Beschäftigung der Jüdin Hilde Berger“: „Der Ausbau unseres Unternehmens verlangt die Beschäftigung weiterer reichsdeutscher Arbeitskräfte, insbesondere auch Stenotypistinnen … Das hiesige Arbeitsamt ist nicht in der Lage, uns für die Übergangszeit geeignete Arbeitskräfte zur Verfügung zu stellen. Es wurde uns lediglich die Jüdin Hilde Berger, geboren den 13.6.1914 in Berlin, als Stenotypistin empfohlen … Wir bitten Sie die Übersiedlungs-Genehmigung von Boryslaw nach Drohobycz zu erteilen“. Am 3.3.1942 verfügte der Leiter des Arbeitsamtes Drohobycz, Hellmut Bräunlich, dass Hilde Berger bei der Beskiden-Erdölgesellschaft in Drohobycz zu arbeiten habe. „Ich hatte den Betrieb darauf aufmerksam gemacht, daß ich nur noch Jüdinnen stellen könnte. Der Betrieb ist jedoch um die Arbeitskraft so sehr verlegen, daß er den Nachteil einer jüdischen Arbeitskraft in Kauf nehmen muß“. Hilde Berger musste für die Arbeit in der Verwaltung der Erdölgesellschaft aber von Boryslaw nach Drohobycz umziehen und sich schweren Herzens von ihren Eltern und ihrer Schwester trennen. Andererseits freute sie sich, in Drohobycz auf jüdische Intellektuelle zu treffen, mit denen man über Kunst und Literatur diskutieren konnte. Am tiefsten beeindruckte sie der Maler und Schriftsteller Bruno Schulz, der über seinen Lieblingsschriftsteller Franz Kafka, über Thomas Mann und andere deutsche Schriftsteller so kenntnisreich sprechen konnte. Das war ein kleiner Lichtblick in dieser trüben Zeit, in der sie gekennzeichnet mit dem Davidstern, entrechtet, gefährdet, unter primitivsten Bedingungen im jüdischen Wohnbezirk lebte.

Häufig musste sie in das Büro eines Deutschen gehen, um Akten zu ordnen oder ein Diktat aufzunehmen. Sie versuchte, dies möglichst in der Zeit zu tun, in der im Radio Nachrichten gesendet wurden. So erfuhr sie, was in der Welt passierte und wie die Kriegslage war.

Ihr drohte aber bald eine neue Gefahr: Direktor Junge hatte bei seinem Antrag auf ihre Beschäftigung versichert, dass „wir eine jüdische Arbeitskraft nur so lange beschäftigen, wie dies … notwendig ist und [bis] wir geeigneten Ersatz gefunden haben.“ (Schreiben vom 24.2.1942). Es gab Anzeichen dafür, dass Junge sie jetzt loswerden wollte.

Unter dem Schutz von Berthold Beitz

Am 6.8.1942 frühmorgens überfiel eine große Schar Polizisten Boryslaw. Geleitet wurden sie von einem SS-Kommando aus Lemberg unter SS-Obersturmführer Robert Gschwendtner – beteiligt waren die Sicherheitspolizei Drohobycz unter Hans Block, die Truppenpolizei Drohobycz (Reserve-Polizeibataillon 133) unter Ernst Lederer, die Schutzpolizei Boryslaw und Drohobycz und ukrainische Polizeieinheiten. Da sich herumgesprochen hatte, dass die Polizei am Vortag in Sambor, Turka und Umgebung rund vier- bis sechstausend Juden an einen unbekannten Ort deportiert hatte, waren viele Juden in Boryslaw vorher geflüchtet oder hatten sich versteckt. Daraufhin wurde die Aktion in Boryslaw zum Schein abgebrochen und die Aktion in Drohobycz durchgeführt. Das Ghetto Drohobycz („Lan“) wurde umstellt und rund 5.000 Juden zur Sammelstelle am Bahnhof getrieben. Inzwischen war ein Großteil der geflüchteten Juden aus Boryslaw zurückgekehrt, als gegen Abend die Aktion in Boryslaw fortgesetzt und rund 4.000 – 6.000 Juden festgenommen und in die Viehwaggons am Bahnhof getrieben wurden. Hilde Berger, die seit ein paar Monaten in Drohobycz wohnte, hatte große Angst um ihre Eltern und Schwester. Als Begleitung eines deutschen Angestellten der Karpathen-Öl AG erhielt sie eine Reiseerlaubnis nach Boryslaw. „Als ich am Haus meiner Eltern ankam, bestätigten sich meine Vorahnungen: Das Haus war leer, die Tür verriegelt und mit einem Zettel versehen, auf dem stand: >Reichsgut<. Ich ging zur Polizei und bat um Erlaubnis, das Haus betreten zu dürfen, aber der Polizeibeamte brüllte mich an: ‚Glaub nicht, weil du Deutsch sprichst, bist du besser als die anderen dreckigen Juden. Das nächste Mal bist du dran!‘“ (Hilde Bergers Geschichte, in: Hesse, S. 42).

Hilde Berger ging daraufhin zu Berthold Beitz, der ihr vom Namen her bekannt war. Berthold Beitz empfing sie mit den Worten, dass er von ihren Fähigkeiten als Sekretärin schon gehört habe und sie in seinem Büro gebrauchen könne. Sie würde dann unter seinem besonderen Schutz stehen und sicherer sein als in Drohobycz. Doch zuerst wollte sie wissen, wohin der Transport gegangen war. Beitz wusste es nicht, und auch der Judenrat wusste es damals noch nicht sicher. Beitz beschaffte ihr die Genehmigung, das Haus der Eltern betreten zu dürfen. „Mit großem Schmerz sah ich alles. Meine Mutter musste gerade dabei gewesen sein, das Sabbatmahl zu bereiten. Später hörte ich von Nachbarn, die sich versteckt hatten, dass mein Vater, als er mitbekam, was geschah, seinen Gebetsschal anlegte und zu Gott betete. Er hatte den Nachbarn gesagt, er würde sich nicht verstecken, weil er auf Gott vertraue und daran glaube, dass seine Familie sicher sei, da er immer gottesfürchtig und gesetzestreu gewesen sei. Leider half ihm Gott nicht. Ich durfte ein paar meiner persönlichen Sachen mitnehmen, dann wurde das Haus wieder versiegelt.“ (Hesse, S. 43). Erst Monate später erfuhr sie, dass die Transporte in das Vernichtungslager Belzec führten, wo alle Insassen des Zuges vergast worden waren.

Etwa zwanzig besonders wichtige Juden (z.B. Ärzte und Ingenieure) durften statt in der früheren Kaserne im sogenannten „Weißen Haus“, in einem abgetrennten Bereich auf dem Gelände des Zwangsarbeitslagers, wohnen – das „Weiße Haus“ bestand aber nicht aus einem, sondern drei Häusern, in denen die Insassen in eigenen Räumen schlafen und selbst kochen durften. Auch Hilde Berger und ihr Freund „Kuba“ wurden hier untergebracht, obwohl sie keine Spezialisten waren. Sie waren jetzt besser geschützt, aber trotzdem nicht sicher. Immer wieder führten Schutzpolizei und die SS Razzien im Lager durch. Die Insassen des Weißen Hauses teilten Beitz ihre Befürchtungen mit. Beitz vereinbarte deshalb mit dem Leiter der Schutzpolizei in Boryslaw, Wüpper, dass bei Aktionen ein Schutzpolizist beim Weißen Haus wachte, damit „kein Versehen“ passiere.

Hilde Berger arbeitete als zweite Sekretärin für Berthold Beitz, der nicht wollte, dass die jüdischen Angestellten in seinem Büro die Armbinde mit dem Davidstern trugen. SS-Obersturmführer Friedrich Hildebrand war „Judenreferent“ im Stab des SS- und Polizeiführers von Galizien, Fritz Katzmann. Anfang 1943 erschien Hildebrand zusammen mit einem weiteren SS-Offizier unangemeldet im Büro von Beitz, um den „Judeneinsatz“ zu kontrollieren. Hildebrand sah die attraktive Hilde Berger und fragte bei Beitz nach, ob er mit ihr einmal ausgehen könne. Als Beitz ihm sagte, dass Hilde Berger eine Jüdin sei, wurde Hildebrand wütend: er wusste nicht, dass Juden auch in der Verwaltung beschäftigt waren. Hildebrand verlangte die sofortige Entlassung aller Juden. Beitz erwiderte, dass diese Buchhalter und anderen Fachkräfte für ihn unersetzlich seien, vor allem Hilde Berger als Korrespondentin und Übersetzerin. Hildebrand gab nach, aber befahl Beitz, dass ab jetzt „alle Juden, die bei ihm arbeiten, das Kennzeichen tragen“. Das rettete Hilde Berger und den anderen jüdischen Angestellten in der Verwaltung das Leben. Für Beitz war dies ein erstes Zeichen, dass er Hildebrand in gewissem Umfang beeinflussen konnte. Hilde Berger aber trug nach dem Willen von Beitz bald keine Armbinde mehr, denn er wollte die Armbinde „in seinem Zimmer nicht sehen.“ (Zitate nach Sandkühler, S, 367). Offiziell wurde Hilde Berger in den Namenslisten der jüdischen Arbeiter und Angestellten der Karpathen-Öl in Boryslaw als Korrespondentin und Stenotypistin in der Abteilung Materialwirtschaft geführt (Liste vom 24.11.1943, S. 14, Nr. 641).

Im Sommer 1943 stellte Hilde Berger mit Schrecken fest, dass sie schwanger war. „Weil ich unter den gegebenen Umständen keinem Kind das Leben schenken wollte, entschloss ich mich zu einer Abtreibung. Wir hatten im Lager zwar einen Arzt, aber keinen Gynäkologen … Leider machte er keine gute Arbeit, das Blut war nicht zu stoppen. Kuba bekam Angst um mich, lief zu X [mit X ist Beitz gemeint] und bat ihn um Hilfe … Er sorgte dafür, dass einer seiner deutschen Angestellten mich in seinem eigenen Auto ins Krankenhaus nach Drohobytsch brachte. Dort wurde ich als Deutsche registriert, sofort als Notfall behandelt und dieses Mal wurde die Abtreibung fachmännisch und erfolgreich durchgeführt. Auf diese Weise hat X tatsächlich mein Leben gerettet, und das in einer Zeit, in der in Polen hunderttausende von Juden umgebracht wurden.“ (Hilde Bergers Lebensgeschichte, Hesse, S. 45)

Ab Sommer 1943 wurden immer mehr Zwangsarbeitslager für Juden liquidiert: auch die Arbeit der Karpathen-Öl AG bot keine wirkliche Sicherheit mehr. Viele Juden suchten deshalb nach einem Versteck: entweder in einem polnischen oder ukrainischen Haus, oder in einem Erdbunker im Wald. Für beides benötigte man Geld und Proviant. Oft wurden solche Verstecke entdeckt oder verraten. So war das Versteck von Dr. Goldman und anderen Mitgliedern des Judenrates aufgespürt worden – Beitz berichtete Hilde Berger, dass der Leiter der Schupo, Wüpper, damit prahlte, dass das Versteck entdeckt und alle an Ort und Stelle erschossen worden wären. Im Herbst 1943 lernte Hilde Berger im Büro einen Polen ungarischer Herkunft kennen, Meszarosz. Es hieß, er wäre ein führendes Mitglied der Armia Krajowa (der polnischen Untergrundarmee). Meszarosz spürte die Angst Hildes und bot ihr Hilfe an. Sie erzählte ihm von dem Plan, ein Versteck zu bauen, aber sie hätte kein Geld. Meszarosz sagte, er wisse, dass sie vielen Leuten unentgeltlich geholfen habe und jetzt selbst Hilfe verdient habe. Am nächsten Tag gab er ihr gegen Quittung 10.000 Zloty, die von der polnischen Exilregierung stammen würden. Falls sie mehr Geld brauche, solle sie sich wieder an ihn wenden. Hilde und ihr Freund Kuba konnten jetzt Material kaufen und mit dem Bau eines Verstecks beginnen. Im Winter wurde dies aber immer schwieriger und die Gefahr, entdeckt zu werden, stieg wegen der Spuren im Schnee. Die Schutzpolizei und die ukrainische Polizei suchten systematisch nach Verstecken und erschossen die Versteckten als „Partisanen“.

Beitz hatte ihr und anderen Juden in seinem Büro versprochen, sie rechtzeitig zu warnen, wenn die noch lebenden „Karpathen-Juden“ umgebracht werden sollten. Am 4.4.1944 wurde Beitz, als einziger Manager der Karpathen-Öl, zur Wehrmacht eingezogen – wahrscheinlich nach einer Denunziation durch einen anderen Deutschen. Es war Hilde Berger klar, dass sie jetzt untertauchen muss, aber ihr Versteck war noch nicht fertig.

Am 10. April wurden Boryslaw und Drohobycz das erste Mal bombardiert. Vier Tage später wurde das Lager Mrasznica morgens um 5 Uhr umstellt: unter Polizeibewachung wurden die Arbeiter zum Bahnhof getrieben und in Viehwaggons gepfercht. Es war zu spät; Flucht war unmöglich: zwei Juden, die auf dem Weg zum Bahnhof zu fliehen suchten, wurden sofort erschossen. Auch in Drohobycz wurde das Zwangsarbeitslager umstellt und geräumt: am 14.4.1944 traf der Transport mit 1.022 Juden aus den Lagern Boryslaw und Drohobycz im Konzentrationslager Plaszów bei Krakau ein. Auf Seite 24 der Zugangsliste findet man unter der Nummer 17 den Namen von Hilde Berger.

Auf Schindlers Liste

Einige Häftlinge hatten vorher gehört, dass die Arbeiter der Karpathen-Öl nach Jaslo gebracht werden sollten, um dort weiter für dieses Unternehmen zu arbeiten. Tatsächlich hatte die Karpathen-Öl für diesen Zweck auch Listen mit den Fachkräften aufgestellt, in der auch Hilde Berger genannt wurde. Auf diese Listen wurde aber beim plötzlichen Abtransport, von dem auch die Betriebsleiter in Boryslaw und Drohobycz überrascht wurden, keine Rücksicht genommen.

Groß war deshalb das Entsetzen, als die Zugfahrt nach einem Tag und einer Nacht ohne Essen statt in Jaslo in einem riesigen Lager endete, das von Elektrozäunen und Wachttürmen umgeben war, dem Konzentrationslager Plaszów. Geleitet wurde es vom berüchtigten SS-Untersturmführer Amon Göth, der als „Schlächter von Plaszow“ bezeichnet wurde. Im Sommer 1944 verzeichnete das Lager Plaszow mit etwa 25.000 die Höchstzahl internierter Häftlingen (20.000 Juden, 5.000 Polen).

Deutsches Konzentrationslager Plaszow (public domain)

Nach ihrer Ankunft mussten die jüdischen Gefangenen aus Boryslaw und Drohobycz einige Stunden auf einem großen Platz strammstehen. „Nach vielen Stunden erschien ein SS-Mann und brüllte, ob es jemanden unter uns gäbe, der Deutsch könne, Tippen und Stenografieren. Bevor ich etwas sagen konnte, wurde laut gerufen: ‚Hilde Berger, sie war die Sekretärin von Direktor [Beitz] in Boryslaw,‘ Der SS-Mann forderte mich auf, vorzutreten und fragte, ob das wahr sei. Dann sollte ich ihm folgen. Ich betrat ein Büro, wo ich einige jüdische Gefangene sah, die an Tischen saßen und arbeiteten. Ich wurde in einen Raum gebracht, wo ein SS-Mann in Uniform saß, Hauptscharführer Müller. Er war als Arbeitseinsatzführer für die Verteilung der Arbeit zuständig.“ (Hilde Bergers Lebensgeschichte, Hesse, S. 51)

Müller war ein ordinärer, ungebildeter Mann. Er blickte Hilde nicht an und sprach sie auch nie mit ihrem Namen an. Wenn er sie brauchte, brüllte er nur „Schreibkraft!“. Während des Diktats musste sie stehen. Hilde Berger verbesserte seine Berichte, weil sie voller stilistischer und grammatikalischer Fehler waren. Sie hatte Angst davor, für die Fehler verantwortlich gemacht zu werden. Als Müller das merkte, wurde er fuchsteufelswild. Hilde antwortete ihm ruhig, er wolle doch sicher nicht, dass fehlerhafte Berichte ins Hauptquartier geschickt würden, und er könne gerne ihre Korrekturen mithilfe eines Duden nachprüfen.

Müller musste regelmäßig Berichte über das Arbeitskräftepotenzial des Lagers nach Oranienburg schicken, dem Hauptquartier für alle Konzentrationslager. Als im Sommer ein großer Transport mit mehr als 2.000 ungarischen Juden in Plaszow eintraf, sortierte Müller die besonders arbeitsfähig Erscheinenden aus, die anderen wurden direkt erschossen. Im Anschluss diktierte Müller einen Bericht nach Oranienburg, in dem er mitteilte, dass 300 neue Arbeitskräfte ins Lager aufgenommen worden seien und 1.700 an Ort und Stelle liquidiert wurden.

Im Herbst 1944 musste Hilde Berger wie die anderen Stenotypistinnen viele Listen tippen – Listen mit Häftlingen, die zu Schindler gingen, und Listen mit denen, die für andere Orte vorgesehen waren. Das NSDAP-Mitglied Oskar Schindler hatte 1939 eine stillstehende Emaille-Fabrik bei Plaszow übernommen und später gekauft. Die Fabrik stellte 1942 auch Geschosshülsen her. Schindler erreichte mit gefälschten Papieren und Bestechungsgeldern, dass seine Fabrik als kriegswichtige Fabrik eingestuft wurde. Als die Evakuierung des Lagers Plaszow vorbereitet wurde, erhielt Schindler von der Zentralstelle in Oranienburg die Genehmigung, die Fabrik mit allen Maschinen und rund tausend jüdischen Zwangsarbeitern in Brünnlitz in der Tschechoslowakei weiter zu betreiben. Hilde Berger bemerkte in diesen Wochen, dass immer wieder SS-Leute versuchten, „ihre Juden“ auf die Schindler-Liste zu setzen. Diese SS-Leute machten das nicht aus humanitären Gründen, sondern weil sie wussten, dass der Krieg verloren war und sie sich für die Zeit danach ein Alibi als „Judenretter“ verschaffen wollten. Es war also klar, dass dieser Brünnlitz-Transport bessere Überlebenschancen bot. Hilde Berger setzte deshalb ihren Namen und die ihr bekannten Namen einiger anderer Juden aus Boryslaw auf die Schindler-Listen. Es gab mehrere Abschriften dieser Schindler-Liste: schließlich standen die Namen von 781 Männern und 297 Frauen darauf. In einer der alphabetischen Abschriften steht der Name von Hilde Berger unter Nummer 7 (Link Schindlers Liste, Auschwitz).

Der Transport Richtung Brünnlitz begann am 15.10.1944 und landete aber nicht in Brünnlitz: die Männer wurden in das KZ Groß-Rosen gebracht, während die Frauen nach Auschwitz-Birkenau transportiert wurden. Auschwitz-Birkenau war ein Transit- und Vernichtungslager. Als den Jüdinnen des Schindler-Transports ihre normale Kleidung abgenommen wurde, glaubten sie, dass jetzt ihre Reise zu Ende sei. Frauen, die ihnen ihre Kleidung abnahmen, sagten, dass alle Transporte mit einer Liste in die Gaskammern geschickt werden. Vier Wochen lang rechneten Hilde und die anderen Jüdinnen in Auschwitz täglich mit dem Gang in die Gaskammern, dann fuhr der Transport doch weiter nach Brünnlitz. Grund für die „Umleitung“ war eine Vorschrift der SS gewesen, dass Häftlinge bei einer Verlegung in ein anderes Lager erst in Quarantäne müssten, und in Groß-Rosen war kein Platz für die 300 Jüdinnen von Schindlers Liste gewesen. Oskar Schindler musste trotzdem mit weiteren Bestechungsgeldern nachhelfen, bis die Männer und Frauen schließlich nach Brünnlitz fahren durften.

Als ich nach Brünnlitz kam, hatte ich wieder Glück und wurde ins Büro geschickt. Da gab es sehr wenig zu tun. Schindler hatte einen cleveren und raffinierten Plan: Das Hauptprodukt, das er herstellen wollte, waren Flugabwehrgeschosse, glaube ich … Aber in Wirklichkeit wollte er das gar nicht. Er konnte immer sagen: ‚Dieses Material fehlt mir, jenes Material fehlt mir. Ich kann einfach nicht arbeiten.‘. Manchmal kamen Inspektionen von der Wehrmacht, nicht von der SS. … Er schaffte es immer, sich rauszureden. Er war ein guter Redner und clever. Er hat sie auch bestochen.“ (Gespräch, in: Hesse, S. 143)

Anfangs war die Versorgung gut, weil Schindler zusätzliche Nahrungsmittel aus Polen mit Lastwagen herbeibringen ließ. Das war ab Anfang 1945 nicht mehr möglich und man musste mit einer Hungerration auskommen: täglich ein winziges Stück Brot und morgens eine dünne Rote-Rüben-Suppe. Nachts träumte Hilde Berger von einem ganzen Laib Brot, von dem sie sich Scheibe für Scheibe abschneiden konnte.

Schindlers Fabrik in Brünnlitz, 2004 (public domain, Miaow Miaow)

Laufend drohten die SS-Leute und ihr Kommandant, ein junger, fanatischer Antisemit, dass sie bei Kriegsende alle Juden im Lager erschießen würden. Die jüdischen Häftlinge wählten daraufhin ein Komitee, das mit Schindler sprechen sollte. Schindler versicherte, dass er alle Juden im Werk retten wolle und auch Kontakt mit dem tschechischen Widerstand in Brünnlitz habe, die Waffen liefern wollten, wenn es nötig sei. Tatsächlich kam es anders: Kurz vor dem Kriegsende verschwanden die SS-Leute mit ihrem Kommandanten. Hilde Berger vermutete, dass Schindler sie auch bestochen hatte. Am 9. Mai 1945, nach der deutschen Kapitulation, rief Schindler alle in der Fabrik zusammen und verkündete, dass alle jetzt frei seien. Er bat darum, Ordnung und Disziplin aufrechtzuerhalten, bis man Identitätspapiere erhalten habe, mit denen man reisen konnte. Ein Lagerkomitee sorgte für Ordnung und Hilde Berger und andere tippten Identitätspapiere auf Tschechisch, Englisch und Polnisch, die mit dem Stempel des Bürgermeisters von Brünnlitz bestätigt wurden. Manche weinten, weil sie nicht wussten, wohin sie gehen sollten. Hilde beschloss wie die meisten, nach Polen zu fahren: Vielleicht waren ja noch einige Verwandte am Leben?

Kurzbiographie Hilde Berger

Hilde Berger, Folge 1
Hilde Berger, Folge 2
Hilde Berger, Folge 4 (in Vorbereitung)

 

 

Else Beitz (1920-2014)

1939 Hamburg

1978 Essen

 – Text / Tekst in Deutsch / English / Polski

[DE] „Hinter jedem starken Mann steckt eine starke Frau“ – wenn diese Behauptung ihre Berechtigung hat, dann sicher für Berthold und Else Beitz. Trotz Gefahr für sich und ihr Kind unterstützte sie ihren Mann bei seinen Rettungsaktionen. Bei Razzien der Gestapo versteckte sie auch selbst Juden, vor allem jüdische Kinder, in ihrem Wohnhaus. Überlebende des Holocaust erinnerten sich mit Dankbarkeit an das menschliche Verhalten von Else Beitz. Sie teilte mit ihrem Mann den Mut und menschlichen Anstand.

Kurzbiographie Else Beitz

[EN] „Behind every strong man there is a strong woman“ – if this assertion is justified, then certainly for Berthold and Else Beitz. Despite danger for herself and her child she supported her husband in his rescue operations. During raids by the Gestapo, she also hid Jews herself, especially Jewish children, in her home. Survivors of the Holocaust remembered Else Beitz’s human behaviour with gratitude. She shared with her husband the courage and human decency.

short biography Else Beitz

[PL] „Za każdym silnym mężczyzną stoi silna kobieta“ – jeśli to twierdzenie jest uzasadnione, to na pewno dla Bertholda i Else Beitz. Mimo niebezpieczeństwa dla siebie i dziecka wspierała męża w jego działaniach ratunkowych. Podczas łapanek gestapo również ukrywała w swoim domu Żydów, zwłaszcza żydowskie dzieci. Ocaleni z Holocaustu z wdzięcznością wspominali ludzkie zachowanie Else Beitz. Dzieliła z mężem odwagę i ludzką przyzwoitość.

krótka biografia Else Beitza

Photos: Privatarchiv Beitz

Berthold Beitz (1913-2013)

Beitz in Boryslaw, 1939

1942: Else, Barbara, Berthold Beitz

 – Text / Tekst in Deutsch / English / Polski

[DE] Kann ein Unternehmer oder ein leitender Angestellter eines Unternehmens ein Retter sein, ein Gerechter unter den Völkern? Oder unternimmt er Rettungsversuche nicht aus Menschlichkeit, sondern nur aus dem Grund, Arbeitskräfte für das Unternehmen zu sichern? Der Verdacht wurde auch gegen Berthold Beitz geäußert, der als 28jähriger die kaufmännische Leitung eines Ölunternehmens im besetzten Galizien übernahm. Es gibt aber zahlreiche Zeugnisse von Überlebenden, dass er Juden, die keine Fachkräfte waren, Kranke, Alte und Kinder vor der Ermordung rettete. Er tat dies aus menschlichem Anstand unter Gefahr für sein eigenes Leben und das seiner Frau und Tochter. Er betrachtete sich selbst aber nicht als Held, sondern litt darunter, weil er vielen nicht helfen konnte. Sein Leben lang erinnerte er sich z.B. an diese Szene, als er Menschen aus einem Todestransport in das Vernichtungslager Belzec holen wollte. „Eine meiner Sekretärinnen…, die schrie meinen Namen immer aus dem Viehwaggon oben heraus, da habe ich sie herausgeholt. Und sie sagte: ‚Mit Verlaub: Ist es erlaubt, meine Mutter herauszuholen?‘, und ich dann: ‚Ja, hol sie heraus, komm.‘ Dann kam einer von der SS an: ‚Ja, was ist das denn?‘ ‚Ja, die arbeitet bei mir.‘ ‚Was, die alte Frau?‘ ‚Ja, das ist die Mutter.‘ ‚Nein, die geht wieder zurück‘, sagt er. ‚Die andere können Sie haben, die schenke ich Ihnen.‘ Und da sagte die Sekretärin: ‚ Ist es erlaubt, Herr Direktor, dann gehe ich auch zurück.‘ Und sie ist wieder in den Waggon hereingegangen zu ihrer Mutter.“ (Sandkühler, Endlösung in Galizien, S. 339f.)

Kurzbiographie Berthold Beitz
Rettergeschichte (Yad Vashem)

[EN] Can an entrepreneur or a manager of a company be a saviour, a Righteous among Nations? Or does he or she make rescue attempts not out of humanity, but only for the reason of securing manpower for the company? The suspicion was also raised against Berthold Beitz, who at the age of 28 took over the commercial management of an oil company in occupied Galicia. However, there are numerous testimonies from survivors that he saved Jews who were not skilled workers, the sick, the old and children from being murdered. He did so out of human decency, at the risk of his own life and that of his wife and daughter. However, he did not consider himself a hero, but suffered because he could not help so many. All his life he remembered, for example, this scene when he wanted to rescue people from a death transport to the Belzec extermination camp. „One of my secretaries …, who always shouted my name out of the cattle wagon upstairs, I took her out of it. And she said, ‚With respect, is it allowed to take my mother out?‘, and I said, ‚Yes, take her out, come.‘ Then one of the SS arrived: „Yes, what is it?“ „Yes, she works for me. „The old woman?“ „Yes, that’s her mother.“ „No, she’s going back,“ he says. „You can have the other one, it’s a gift. And the secretary said: “If it’s allowed, Mr. Director, I’ll go back too. And she went back into the carriage to her mother.“ (Sandkühler, Endlösung in Galizien, p. 339f.).

short biography Berthold Beitz
Rescuer story (Yad Vashem)  

[PL] Czy przedsiębiorca lub kierownik firmy może być wybawicielem, sprawiedliwym wśród narodów? Czy może podejmuje próby ratowania nie z człowieczeństwa, ale tylko po to, by pozyskać pracowników dla firmy? O to podejrzewano również Bertholda Beitza, który w wieku 28 lat przejął kierownictwo handlowe koncernu naftowego w okupowanej Galicji. Istnieją jednak liczne świadectwa ocalałych, że uratował on przed zamordowaniem Żydów, którzy nie byli robotnikami wykwalifikowanymi, chorych, starych i dzieci. Zrobił to z ludzkiej przyzwoitości, z narażeniem życia własnego, żony i córki. Nie uważał się jednak za bohatera, ale cierpiał, ponieważ nie mógł pomóc wielu. Całe życie pamiętał na przykład scenę, kiedy chciał wydostać ludzi z transportu do obozu zagłady w Bełżcu. „Jedną z moich sekretarek…, która krzyczała moje imię z bydlęcego wagonu na górze, wyciągnąłem z niego. A ona na to: „Z całym szacunkiem, czy można też zabrać moją matkę?“, a ja na to: „Tak, zabierz ją, chodź.” Wtedy nadszedł jeden z SS: „A co to ma znaczyć?“ „No, ona pracuje dla mnie. „Co, ta stara kobieta?“ „Tak, to jej matka.“ „Nie, ona wraca“, mówi. „Tą drugą może Pan mieć, daruję ją Panu.” A wtedy sekretarka powiedziała: „Jeśli wolno, panie dyrektorze, ja też wrócę“. I wróciła do wagonu, do swojej matki.“ (Sandkühler, Endlösung in Galizien, s. 339f.).

krótka biografia Bertholda Beitza
Beitz_rescuerstory_Polish

Photos: Privatarchiv Beitz / Yad Vashem / Hasbron-Blume

« Ältere Beiträge